wtorek, 25 grudnia 2018

Podsumowanie Roku 2018

Jak co roku, bo to juz moja mala tradycja podsumowuje jaki byl ten 2018 rok,a byl dla Nas rokiem pelnym magii i cudow! byl bardzo hojny i obfitowal w wiele pozytywnych wrazen.


2018 :

Styczen : 

W styczniu mam robione pierwsze USG w 12 tygodniu ciazy. Na ta wizyte ide bardzo zdenerwowana,bo nie 'podgladalam' Sloneczka od kiedy zaszlam w ciaze.
Na szczescie dzidzia rozwija sie wzorowo. Uff.
W styczniu nerwowo wyczekujemy takze paczki od Tesciowej, ktora w dziwny sposob 'zaginela' i nie ma jej od ponad dwoch tygodni. W koncu znajduje sie po jakis trzech.


Luty :

W lutym niestety odpadaja mi po raz pierwszy scianki ,co powoduje u mnie niebywaly stres i prywatna wizyte u ginekologa,ktory kaze sie oszczedzac i natychmiastowo zakonczyc prace. Ja jednak chce jeszcze popracowac bynajmniej do tego 32 tygodnia.
W tym miesiacu dowiedzielismy sie,ze pod moim serduszkiem mieszka kolejny hojnie obdarzony mezczyzna. Lekarz nie pozostawia mi zadnych nadzieii na dziewczynke.



Pod koniec tego miesiaca zaczelam czuc lekkie kopniaczki. Cudowne uczucie!
Obejrzelismy takze dom jakies 30 minut jazdy od Nas ,ktory chcielibysmy kupic. Zaplacilismy wiec depozyt i czekamy na rozwoj sytuacji.

Marzec :

To niespodziewany powrot zimy i czerwony alert, ktory powoduje chaos na wyspie.
Ludzie w panice wykupuja chleb,  mleko, mieso i jajka.  W sklepach puste polki! W rzeczywistosci stan alarmu trwal tylko jeden dzien,ale dzieki niemu nie musielismy isc ani do szkoly,ani do pracy.




W szpitalu okazuje sie ,ze Synus zostal chlopczykiem idealny w kazdym calu, 360 g szczescia.
Wychodze z USG szczesliwa i spokojna.
Dopada mnie jednak niesamowite zmeczenie i coraz ciezej mi sie pracuje wieczorami.
Nasza oferta odnosnie kupna domu zostala zaakceptowana i czekamy na inzyniera, ktory sprawdzi dom pod wzgledem konstrukcji. Nie mozemy sie doczekac!
Mezus z uwagi na ciagle nudnosci robi gastroskopie ,ktora na szczescie nie wykazuje zadnych zlych zmian w tresci zoladkowej,a jednynie bakterie Helicobacter Pyroli , ktora czesto zamieszkuje uklad pokarmowy. Dwutygodniowa kuracja antybiotykowa przyniosla efekty.
W Sw Patryka zaczynam krwawic. Duzo. Udajemy sie szybko do szpitala, gdzie niezbyt przyjemny lekarz informuje mnie,ze nie wiadomo skad leci i jesli zaczne rodzic to dzidzia nie przezyje.
Za to pielegniarki sa bardzo kochane i pocieszaja,ze zaraz po mnie czekaja 4 ciezarne w tym 3 krwawiace i,ze czesto sie to zdarza. Dostaje dwa tygodnie zwolnienia!

Kwiecien :

Siedze w domu i sie oszczedzam. Boje sie. Nie chce stracic Mojego Syneczka. Udaje sie ponownie na prywatna wizyte do ginekologa, ktory nie jest zadowolony z szyjki, ktora skrocila sie poltora cm w przeciagu 6 tygodni i jest miekka i pod zadnym pozorem nie pozwala mi juz wrocic do pracy. Z uwagi na przedwczesny wczesniejszy porod i prawdopodobienstwo wczesniejszego tego porodu,a takze z uwagi na moj wiek i trzecia ciaze wydaje mi sie,ze ma racje i przechodze na urlop chorobowy. Malutki ma juz 850 g i pieknie rosnie.
Pod koniec miesiaca mialam wykonane Echo Serca i zalozony holter z uwagi na szybkie tetno.
Inzynier sprawdzil dom i niestety sa w nim konstrukcyjne bledy. Z bolem serca rezygnujemy wiec z zakupu,a moja wizja zamieszkania w nowym miejscu przed porodem jest coraz bardziej odlegla.

Maj :

W maju zrobilismy sobie nasze male wakacje. Z poczatku mial byc Donegal,w koncu wypadlo na Ring of Kerry.
Musze jednak uwazac,bo pobolewa mnie podbrzusze i kregoslup. Gdzies tam w glowie caly czas mam wizje przedwczesnego porodu. Wypad byl cudowny i trafilismy na bardzo ladna pogode.






W maju kupujemy takze 'nowy' drugi samochod. Pod koniec miesiaca do Irlandii wreszcie zawitalo slonce na dluzej i termometry wskazuja nawet 23'C . Moje serce jednak coraz gorzej znosi te 'nasze upaly' i bardzo szybko sie meczy. Tetno 100 uderzen / minute to normalka, ktore czuc jak pulsuje w gardle co powoduje u mnie lekkie ataki paniki.
W Dzien Matki robie sobie ciazowa sesje zdjeciowa. To moja tradycja ciazowa ;-)



Czerwiec :

Nadal jest cieplo i pieknie. Az za cieplo,bo malutki grzeje mnie podwojnie.
Korzystamy wiec poki mozemy z cudownej pogody,a chlopakow wystawiamy w ogrodzie basen.


Pod koniec czerwca 'cos' mi wycieklo,wiec jedziemy do szpitala z podejrzeniem wycieku wod plodowych. W szpitalu jednak test wypadl negatywnie,ale chca mnie zostawic na obserwacje,bo mam podwyzszona temperature (37,7 'C?) i tetno 120 ud/min.
Na szczescie nic juz wiecej nie wycieklo,ale zrobiono mi USG , ktore orientacyjnie podalo wage Malutkiego 2,5 kg w 35 tygodniu . Pod koniec miesiaca po kilku deszczowych dniach znowu powrocily upaly i Irlandia topila sie w sloncu ( 30'C) i ja tez.

Lipiec :

W tym miesiacu wiele sie dzieje. Ostatnie dni slonca i wypad na koralowa plaze.



Jest mi juz bardzo ciezko i z niecierpliwoscia wyczekuje narodzin mojego trzeciego Robaczka, zaczynam wiec pic liscie malin oraz wiecej sie ruszac.
W moje urodziny moj Maz zaprasza mnie na pyszna rybke . Do terminu porodu pozostalo tylko 11 dni. Chlopcy uczeszczaja na Summer Camp na Pet Farme co daje mi chwile wytchnienia. Dzien przed porodem udaje sie do kolezanki i nie moge powstrzymac sie od jedzenia ciasta marchewkowego. I nie wiem czy to jego 'wina',ale w nocy budze sie z bolem brzucha i plamieniem. Budze Meza i po 6 rano jedziemy do szpitala. Juz wiem,ze za kilka godzin przywitam mojego Najdrozszego Syneczka.



Synus postanowil przywitac sie z Nami tylko trzy dni wczesniej ,niz wstepny termin z OM.
Porod bolesny,ale szybki bez znieczulenia.
Kochamy Go nad zycie! 
W lipcu kupilismy tez bilety na samolot do Polski,bowiem chcemy wyprawic Chrzciny pod koniec pazdziernika.

Sierpien :

Fisio pieknie przybiera na cycku,bo az 350 g dziennie . Po dwoch tygodniach Syncio wazyl juz 4220 g,a startowal z waga 3480 g ( stracil 100 g na starcie).
 W sieprniu najstarszy Miniowy Robaczek konczy 7 lat. Z okazji jego Swieta kupujemy mu nowy rower.  Sto lat w zdrowiu i radosci Najdrozszy!!!!


Zlozylismy podanie dla Fisia o paszport.
Malutki meczy sie troszeczke z kolkami i nie akceptuje smoczka.

Wrzesien :

We wrzesniu zapisuje Fisia na masaz dla niemowlakow ,ktory okazuje sie strzalem w dziesiatke. Malutki jest zrelaksowany i dobrze po nim spi. 
Niestety,ale zlapalam zapalenie piersi - silne zaczerwieniony , bolacy cycus z bardzo wysoka goraczka. Nie jestem w stanie funkcjonowac,wiec Maz bierze urlop. Leczy mnie naturalnymi sposobami i dzieki niemu wracam do swiata zywych. Niedaleko pozniej ,bo po dwoch tygodniach znowu to samo - ta sama piers, obrzek i goraczka. Nie poddajemy sie, karmimy dalej. Szczypta pociesza, motywuje i wspiera. Kinia takze ( dziekuje).
Fisiu wreszcie polubil smoczka. To duze ulatwienie,bo wreszcie moge isc na miasto nie stresujac sie,ze bedzie wrzeszczal w nieboglosy.
We wrzesniu znalezlismy 'NASZA' chatke. Zlozylismy wiec propozycje kupna. Jest nowa, pachnaca i piekna. 
Sredni Synus obchodzi 6 Urodzinki. Zyczymy mu radosci i zdrowka! jest bardzo pogodnym dzieckiem i kocha Malutkiego brata nad zycie.
Dodatkowo Urzad Skarbowy zwrocil Nam 1000 euro Cudowny zastrzyk gotowki!





Pazdziernik :

Chlopcy chodza na zajecia nauki plywania ,ktore bardzo lubia.
Fisiu staje sie coraz madrzejszy,chociaz nadal nie widzi swiata poza cycusiem i Mama.
Zapalenie prawej piersi powraca,ale na szczescie bez goraczki. Udaje mi sie je wyleczyc w dwa dni.
Starszak przynosi do domu wirusa. Fisio ma katar i kaszel,ale szybko sie pozbywa przeziebienia.
Poza tym Starszak narzeka na bol zeba , ktory okazuje sie byc popsuty i musi zostac wyrwany.
Pod koniec pazdziernika lecimy do Polski,ktora wita nas pochmurna, deszczowa pogoda.
Tescie udostepniaja Nam swoje mieszkanie, dzieki czemu mieszka nam sie przyjemnie i milo.
Chrzciny sie udaly i pomimo,ze rodzenstwo mnie zawiodlo to moja Mamusia i kuzynka nie.
Fisio podobnie jak jego bracia zasnal w polowie mszy i spal az do polowy obiadu. Byl bardzo kochany! Zdjec niestety nikt praktycznie nie robil,ale mamy nagrany film co jest takze tradycja ( dzieki uprzejmosci wujka Jacka).


Listopad :

W listopadzie czeka nas duzo emocji. Jestem coraz blizej zakupu domu i mamy wielka nadzieje,ze bedziemy w stanie przeprowadzic sie przed Swietami. Kontakt z wlascicielem jest jednak utrudniony i ciezko sie z nim wspolpracuje.
Wirusy opanowaly dom i chlopcy sa bardzo podziebieni. Mnie bardzo bola zatoki.Pod koniec tego miesiaca chlopcy ida na impreze swiateczna z naszego miejsca pracy . Powoli ogarnia nas szal zakupowy. Mieszkanie jest pomalowane na kolory, ktore my wybralismy, kupujemy stol z krzeslami itp. Marzenie wlasnego domu jest coraz blizsze. 

Grudzien :

W grudniu Misio ma silna angine i nie obywa sie bez antybiotyku. Fisio charczy i kaszle,wiec zabieram go do lekarza,ale osluchowo jest czysto. Karmie piesia nadal i jestem z siebie naprawde dumna. Nigdy nie pomyslalabym,ze jestem w stanie karmic go 'tak dlugo'.
Maz udaje sie na Christmas Party,a kilka dni pozniej po stresujacych dniach oczekiwania na bank na przelanie funduszy do kupna domu ,w koncu to robia.

20 Grudnia stalismy sie pelnoprawnymi wlascicielami domu !!!


Wreszcie po ponad dwoch latach poszukiwan, tysiaca przejechanych kilometrow i wielu upadkow w koncu odnalezlismy nasze miejsce.
Jestesmy przeszczesliwi spedzajac pierwsze Swieta w nowym domu z nowym czlonkiem rodziny!




To byl cudowny rok !

Jaki bedzie 2019?

Oby nie gorszy.
Spokojny.
Szczesliwy.
Zdrowy


Wszystkiego dobrego w Nowym Roku Kochani!!!

Sciskam Was mocno,

Minia

7 komentarzy:

  1. Piękna historia :) Życzę udanych Świąt i wspaniałego kolejnego roku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miniu cudowny to był dla Was rok u nas pamiętam podobnym rokiem przełomowym gdzie podpisaliśmy akt na nasz dom a na świat przyszła nasza druga córcia trochę stresu nam przysparzając.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny rok! Nowe życie, nowy dom, czy może być piękniej.
    Gratuluję raz jeszcze i wszystkiego dobrego w kolejnym, oby był równie cudny.

    OdpowiedzUsuń
  4. U Ciebie to się działo! szczęśliwego Nowego roku :***

    OdpowiedzUsuń
  5. Mieliście bardzo ciekawy rok.
    Gratuluję narodzin synka i nowo zakupionego domu.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Do Siego Roku!!!

    2018 byl dla Was niesamowity!!! Nowemu trudno bedzie go pobic! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały rok! To super że wreszcie udało Wam się kupic domek :) Nie ma jak swój własny. Dla nas też ten 2018 byl bardzo udany, też ciąża i we wrześniu urodził się synuś i święta już w czwóreczkę :) Życzę Wam by ten nowy rok też był wspaniały! I powodzenia w urządzaniu nowego domku :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes