wtorek, 8 maja 2018

Jak spedzilismy dlugi, majowy weekend

W Irlandii nie ma wystarczajaco duzo Swiat Narodowych ,dlatego kilka z dni wolnych od pracy nazwanych jest potocznie Bank Holiday czyli po prostu przedluzeniem weekendu.
Mamy wiec jeden taki dzien po Wielkanocy, w pierwszy poniedzialek maja , czerwca, sierpnia i pod koniec pazdziernika.
Jak spedzic milo czas przed rozwiazaniem planowalam w sumie od stycznia.
Z poczatku chcielismy gdzies leciec,ale dobrze sie stalo,ze sie nie zdecydowalismy z uwagi na moje ciazowe klopoty,bo bylo by mi przykro,ze nie moge wykorzystac wolnego ' w pelni'.
Padlo wiec na Donegal,bo nigdy tam nie bylismy.
W poniedzialek ( 4 dni przed przyjazdem) napisalam do wlascicielki B & B ,zeby upewnic sie,ze pokoj na Nas czeka i o ktorej godzinie mozna sie zameldowac.
Jak nigdy nie odpisala tego dnia,wiec juz zaczelam sie stresowac.
No i mialam czym.
We wtorek kolo poludnia Marie odpisala mi,ze niestety,ale nie jest w stanie dac Nam pokoju na ten dlugi weekend z uwagi na chorobe jednego z czlonkow rodziny.
Nie powiem jak bardzo podniosla mi cisnienie i pomimo,iz staram sie byc wyrozumiala i zdaje sobie sprawe,ze czasami naprawde moze cos wypasc - tak teraz wkurzyla mnie nieziemsko.
To jeden z najbardziej obleganych Bank Holiday Weekendow zaraz po tym z sieprnia i wszystko jest zarezerwowane. Gdybym wiedziala w styczniu to znalazlabym sobie cos 'lepszego'.
A tak postawila mnie pod sciana proponujac nocleg w jednym z B & B u jej znajomych.
Po przegladnieciu jednak ich domu - stwierdzilam,ze nie oplaca mi sie wydawac 300 euro zeby mieszkac w warunkach jakie mamy teraz.
I zrezygnowalismy.....
z calej podrozy do pieknego Donegal....
Kilka dni wczesniej zaczal lekko stawiac mi sie brzuch,wiec stwierdzilam,ze nie po drodze jest mi jechac 400 km w jedna strone i byc unieruchomiona ,bo zle sie bede czula + ta cala sytuacja wyprowadzila mnie z rownowagi,ze odechcialo mi sie wszystkiego....
Donegal zwiedzimy wiec w piatke w przyszlosci.....


Nie moglismy jednak nigdzie nie jechac,bo to mial byc nasz 'urlop'. Maz juz dawno zarezerwowal sobie wolne ,a i chlopcy maja teraz przerwe od szkoly.
Postanowilam wiec wrocic do hrabstwa Kerry,bo ostatnio zostawalismy tylko na noc i tak naprawde nic nie zdazylismy zobaczyc.
Jednak nie mialam latwego zadania,poniewaz wiekszosc hoteli byla juz zarezerwowana ( surprise - surprise),a ceny przewyzszaly nasz budzet.
Nadenerwowalam sie i nastresowalam,ale w koncu udalo mi sie dzien wczesniej zarezerwowac jeden z hoteli w Kenmare.
Cena byla normalna,bo tylko 120 euro ze sniadaniem.
 Hotel posiadal kryty basen dla dzieci i plac zabaw.
Nie nastawialam sie na nic eksluzywnego,a tu niespodzianka.
Zanim jednak dojechalismy do hotelu postanowilismy zwiedzic piekny park narodowy w Killarney i slawny wodospad. Alez trafila Nam sie pogoda - 19'C i slonce ( cudowna jak na Zielona Wyspe).
Wzielismy chlopcom rowerki, ktore bardzo sie nam przydaly.

 

 

To byl naprawde udany dzien!
Hotel zas zasluguje na 5 +. Super obsluga, dobre jedzonko i wygodne lozka.
Chlopcom najbardziej podobal sie oczywiscie najbardziej basen na ktory poszli z tata,bo ja juz nie zmiescilam sie w stroj. Polecam jakbyscie byli w okolicach : Kenmare Bay Hotel

--------------------------

W kolejnym dniu zaplanowalam inteaktywne zwiedzanie farmy.
Bylismy tam przed 2 h i to byly naprawde intensywne dwie godziny.
Karmilismy swinie, krowy, kozy, baranki, kury i kaczki,a nawet kroliki.
Swietny sposob na spedzenie czasu z dziecmi na swiezym powietrzu polaczone z edukacja.
My bardzo lubimy robic takie rzeczy....
Wiecej info na stronie : Blueberry Hill Farm.
Z rana jednak nie mielismy na tyle szczescia z pogoda i w polowie zwiedzania lekko kropil deszcz.






W sezonie farma organizuje robienie wlasnego masla i pieczenie scones ( buleczek z rodzynkami).
Chlopcy dlugo beda wspominac zajecia na tej fermie. Cos wspanialego!!
Na sam koniec robilismy jeszcze swieczki z wosku, ktore wzielismy do domu.

Po drodze zajechalismy na plaze,ale bylo mglisto ( o czym swiadczyl fakt,ze niedlugo sie rozpochodzi) i troche pozwolilismy chlopakom pobawic sie w piasku i zanurzyc stopy w wodzie.
To jednak nie Hiszpania lub Portugalia,ale dobre to niz nic ;-)



A godzine pozniej........


Tejze nocy zostawalismy w hotelu, w ktorym bylismy ostatnio w Tralee : The Rose Hotel
Co mnie przyciagnelo do tego miejsca to jedzenie.
Jeszcze nigdzie nie jedlismy tak pysznego obiadu ( ja jadlam piers z kaczki,a M.wolowego steaka). Chlopcy za to nie mogli sie najesc swiezo robionymi paluszkami z dorsza. Pychota!
A na sniadanie do wyboru rybka na cieplo, nalesniki, gofry, irlandzkie sniadanko ( czyli na tlusto co ostatnio bardzo mi smakuje) , owsianka, omlety itp.
I chociaz zaplacilismy 200 euro za noc z obiadem i sniadankiem to uwazam te pieniadze za dobrze wydane ;-)

----------------------------------------

Z samego rana tuz po sniadaniu postanowilismy,ze wybierzemy sie do Dingle.
Malego miasteczka polozonego nad samym Oceanem.
Slynie ono najbardziej z tego,ze od 1983 roku zamieszkuje zatoke delfin  Fungie.
Chlopcy uparli sie wiec,ze koniecznie musimy zobaczyc tego uroczego delfinka zamieszkujacego irlandzkie wody.
Co prawda nie jestem zwolenniczka lodzi,ale postanowilam sie przelamac i plynac razem z nimi.
Po zakupieniu biletow dopiero okazalo sie,ze lodka ktora plyniemy moze pomiescic tylko 12 osob.
Wyobrazacie sobie moja panike? no,ale slowo sie rzeklo, pieniadze wydalo...



Plyniemy....



Troche glowe urywalo,bo pomimo ,iz bylo 15 'C - odczuwalna temperatura byla o wiele nizsza.

Fungie oczywiscie sie pokazal sie Nam nie raz, kilkakrotnie nawet pieknie wyskoczyl z wody,ale bylo mi go troche zal.
Co 15 minut pojawiala sie nowa lodz z turystami.
Z drugiej strony gdyby bylo by mu zle to by odplynal albo by sie nie pokazywal.
Jestem pewna,ze osoby odpowiedzialne za ochrone dzikich zwierzat trzymaja reke na pulsie.
Poza tym mieszka tam juz 35 lat,wiec chyba mu tam dobrze....


zdjecie nie moje,a z internetu 

-----------------------------------

Ostatnia noc spedzilismy takze w Tralee w Ballyroe Heights Hotel
Fajny, 3 gwiazdkowy hotel z bardzo przystepna cena,bo tylko 100 euro ze sniadaniem.
Co prawda o ile pokoj byl przestronny i mial duza lazienke to sniadanie nastepnego ranka bylo bardzo biedne. Kilka sokow, chleb ( nic do oblozenia - ani sera ,ani szynki) , kilka rodzajow platkow sniadanowych oraz owocow 'z puszki' i mozliwosc zamowienia tylko Full Irish Breakfast spowodowalo,ze wypadl on biernie w porownaniu do pozostalych noclegowni.
Widok z hotelowego parkingu :




Nastepnego ranka wybralismy sie na chwile na plaze,a nawet dwie,bo Irlandia ma wszystko oprocz najwazniejszego - pogody.
Ale kiedy juz jest ladnie i slonecznie to nie potrzeba w ogole wyjezdzac za granice!



Do domu wrocilismy ok 16 - wykonczeni,ale szczesliwi.
To byl naprawde udany urlop!
A dzisiaj Maz jeszcze w domu,wiec skrecil mi lozeczko,bo zostalo mi tylko 10 tygodni do rozwiazania - minelo,co?

Pozdrawiam Was cieplo i wcale nie zazdroszcze pieknej pogody w Polsce! ;-)

Minia

4 komentarze:

  1. Minęło, minęło. Piękny, aktywny urlop - zazdroszczę Wam tej pomysłowości w organizowaniu czasu sobie i dzieciom.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuuu, nie dziwie sie, ze wkurzyla Cie tamta babka! Wiadomo, ze cos moze wypasc, ale jak ma pokoj zarezerwowany od stycznia, to jak tylko zdarzy sie cos niespodziewanego, powinna od razu do Ciebie sama zadzwonic!

    Wspaniale, ze pomimo naglych zmian planow, mieliscie taki udany urlop! I irlandzka pogoda sie zlitowala! ;) Chociaz podejrzewam, ze po tych latach jestescie juz przyzwyczajeni i nawet przy zimnie i mzawce potraficie dobrze sie bawic! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To mieliście udany ten krótki urlopik :) I fajnie że pogoda Wam dopisała. Ja niestety cały weekend spędziłam w pracy :( A te wszystkie miejsca o których piszesz, to super są, byliśmy w Killarney i Dingle w zeszłym roku i też nam się bardzo podobało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny i aktywny czas!! Chłopca widać, że bardzo się podobało ! Buziaki

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes