poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Wysoko... pod gorke

Chcialam tak bardzo napisac,ze mamy juz wszystko zalatwione i ,ze klucze najprodopodobniej odbierzemy juz pod koniec maja....

Chcialam napisac,ze wszystko zgralo sie ze soba tak dobrze,ze ktos musial nad nami czuwac...

Chcialam...

Wracajac do posta odnosnie domow ten wiekszy okazal sie niewypalem.
Tzn wlasciciel podal Nam cene 150 tys e,a kiedy zaoferowalismy mu 135 tys e to stwierdzil,ze podnosi cene i chce za ten dom 170 tys e.
Widocznie nie mial ochoty sprzedawac tego 'smierdziela',bo tak wysoka cena nie wchodzila w gre ( jesli chodzi o lokalizacje itp). Nikt  mu tego nie kupi.

Za to ten mniejszy dom wystawiony byl za 167,500 e ,zaoferowalismy wiec 140 ,ale nasza oferte odrzucono.
Poniewaz ten domek naprawde sie Nam tak bardzo podobal ( widzialam siebie mieszkajaca w nim , razem z chlopakami,a przeciez wirtualizacja jest taka wazna),ze zaoferowalismy 155 tys e ,ktore zostalo zaakceptowane.

Kolejnym krokiem bylo znalezienie prawnika i zaplacenie 5000 euro zaliczki.

Znalezlismy swietnego prawnika ( z polecenia), ktory obiecal Nam dostac klucze w przeciagu 2 miesiecy jesli druga strona nie bedzie przeciagala.

Z bolem serca wyciagnelam te pieniadze i zaplacilam depozyt,bo takie jest prawo w Irlandii.

Nastepnie mielismy sporo problemow z bankiem,bowiem oni nie wysla Nam decyzji dopoki nie wezmiemy osoby, ktora wyceni Nam nieruchomosc. Poza tym nie mogla byc to zadna osoba z 'ulicy',ale osoba,ktora oni poleca Wydalismy wiec 150 euro i w koncu po jakis 10 dniach - wyceniono dom (do teraz nie dostalismy raportu,a mija juz drugi tydzien!!!). List jednak z pozytywna odpowiedzia powedrowal do naszego prawnika .

Jednak.....

Cos bylo nie tak.

Kiedy bylismy obejrzec ten dom drugi raz ( juz z chlopcami) ,zauwazylismy,ze w domu pojawilo sie wiecej pekniec scian. I o tyle o ile niektore z nich nie sa powazne to M. uwaznie sie im przypatrzyl i wygladalo to tak jakby ktos juz je sprawdzal. Poza tym ogrod byl strasznie mokry, caly blotnisty. Tak jakby woda splywala albo dom postawiony zostal na podmoklym terenie.
Nie pozostalo Nam nic innego ,a znalezienie Inzyniera, ktory sprawdzi stan domu , oceni jego konstrukcje itp.
Najtansza taka osoba kosztowala 400 euro + Vat, ktore takze musielismy wyjac z wlasnej kieszeni.

No i tu wlasnie runely nasze marzenia o domu,poniewaz jak sie okazalo - pekniecia w scianach powstaja przez zle zamontowany dach, ktory sie rusza . Budowlancy zchrzanili sprawe na dobre,bo nie majac miejsca na wstawienie kominka - przyczepili konstrukcje do trzymania dachu do jednej z scian i przez to jest za duze obciazenie i powstaja pekniecia ( szczegolnie u chlopcow w pokoju pekniecie bylo od polowy okna do sufitu).

Naprawienie tej szkody kosztowalo by kilka tysiecy ( zlozyc musieliby sie takze sasiedzi z ktorymi ta sciana graniczy,a z tego co slyszalam jest to mlode malzenstwo z dzieckiem i oni to mieszkanie wynajmuja).
Poza tym Inzynier stwierdzil,ze mozliwe ,ze to nie koniec problemow,bo pekaja takze inne sciany,wiec problem moze byc zlozony i kosztowac nas wiecej nerwow , pieniedzy i czasu niz ten dom jest warty.

Z bolem serca wiec pozegnalismy sie z prawnikiem, ktoremu tez musielismy zaplacic za godzine pracy i cala reszta.
Najgorsze pozegnanie bylo jednak z bankiem. Otoz nie zostalismy poinformowani,ze w razie rezygnacji musimy ponownie zlozyc podanie o przyznanie pozyczki, co w tym czasie ( kiedy jestem na zwolnieniu od miesiaca i nie mam dochodow oraz zblizajacego sie  porodu za 3 miesiace i bycia na macierzynskim przez kolejne 6) jestesmy spaleni.

Mamy jeszcze jedna oferte z innego banku,ale ich oprocentowanie jest o wiele mniej korzystniejsze,ale wazna jest tylko do wrzesnia.

Szukanie domu wiec w tym czasie chyba mija sie z celem....
Za nim znowu wykaze dochod minie co najmniej rok,a znajdujac odpowiednie mieszkanie zapewne kolejny, jak nie dluzej.......

A wierzylam,ze sie nam uda.
Pierwszy raz mialam takie cieple odczucie odnosnie tego domu.
Widzialam siebie spacerujaca z wozkiem i psem, odprowadzajaca na pieszo chlopcow do szkoly.
Mielismy juz plan jaki kominek chcemy i wybrana kanape. Wiedzialam na jaki kolor pomaluje chlopcom pokoj i gdzie bedzie stalo lozeczko Maluszka.

A teraz?
Teraz nie ma nic....

NIC!

Tyle czasu straconego, pieniedzy i oczekiwania.

A najbardziej to zal mi chlopcow,bo oni pragna nowego domu tak mocno jak i my....

Serce mi sie kraja na pol.... Malutki tez cicho siedzi w brzuszku .....



--------------------------------------------------------------------------------


A z Synkiem dobrze.
Poszlam prywatnie do ginekologa,bo planowalam wrocic do pracy za tydzien.
Ale i tutaj dostalam w policzek,ze gdzie ja sie w ogole wybieram.
Szyjka skrocila mi sie 1,5 cm w 2 miesiace i ma niecale 3 ( chociaz nadal jest w miare dluga).
Ale przez moje historie z krwawieniem i przedwczesnym porodem - powrot do pracy mam sobie wybic z glowy.
I tak szczerze lekko sklamalam mojemu Mezowi mowiac,ze lekarz pozwala mi wrocic na ostatni miesiac,wiec jesli obejdzie sie bez wiekszych incydentow - chcialabym wrocic w polowie maja.
Bo On nie chce zebym w ogole wracala i o siebie dbala,a ja czuje sie bezuzyteczna.
Lubie miec swoje pieniadze, lubie wychodzic do ludzi.
Lubie byc niezalezna.... a teraz nam i trudniej,bo zasilek ponad dwa razy mniejszy itp.

Ale.....

Wiem,ze ten maly pilkarz w brzuchu jest najwazniejszy.
Lekarz powiedzial,ze juz dawno nie widzial tak proporcjonalnie rozwijajacego sie dziecka.
Malutki w 25 tyg mial juz 850 g ( Starszak 905g). Jutro wchodze w 26 tydzien,wiec jak wroce do pracy kolo 30 tygodnia to miejmy nadzieje,ze nie rozpakuje sie do bynajmniej 36.
Podgladalismy go w 3D i rosnie kolejna kopia tatusia ( widocznie ma silne geny).

I to na tyle.... na jakis czas....

Pozdrawiam,

Minia

10 komentarzy:

  1. Och Miniu.... jak ja Cię rozumiem, jak ja znam ten ból i podcięcie skrzydeł, kiedy ktoś skreśla Twoje plany i marzenia. jak ja wiem ile to kosztuje nerwów, zdrowia i.. pieniędzy :( Niestety
    Przykro ogromnie!!

    Od Maluszka same dobre wieści, to najważniejsze. O pracy zapomnij, nie jesteś bezużyteczna, jesteś teraz najważniejsza i najbardziej potrzebna dla swojego trzeciego piłkarzyka i to jest ten najwazniejszy i najpiękniejszy cel. Trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej...czasami sobie czytam Twoje posty...z kredytem się nie poddawaj...ja byłam w ciąży z drugim dzieckiem jak musieliśmy aplikować od nowa o kredyt (też w Irl) i nie wplynelo to w ogóle na nic dostaliśmy taki jak wcześniej...w koncu po 3latach poszukiwan mamy swój domek��..tak więc głowa do góry i nie ma się co zalamywac i poddawac

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, a tak czekałam na wieści odnośnie domu. Przykro mi, ale widać tak miało być i gdzieś tam czeka na Was wymarzony dom. A może jeszcze nie wszystko stracone i Pan z pierwszego się opamieta?
    Najważniejsze, że z maluchem wszystko OK. Nie chcę się mądrować, bo sama wiesz co dla Was najlepsze, ale ja też w ciąży czułam się bezużyteczna i to nawet nie dlatego, że nie pracowałam (bo nie pracuje), ale na początu bardzo źle się czułam a potem zabroniono mi jakiegokolwiek wysiłku i mój biedny mąż musiał wszystko ogarniać - dom, syna i zakupy, ale bezpieczeństwo kruszyny najważniejsze. Szyjka niech się nie wygłupia i dobrze trzyma (u nas od 2,5cm przyjmują na oddział). Ściskam i dalej trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  4. Przykro i smutno się czytało Emilko.
    Najważniejsze jednak teraz to zdrowie maluszka i Twoje, reszta miejmy nadzieję ułoży się sama.
    Buzialki i przytulaski

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz racje, teraz najwazniejsze jest malenstwo pod sercem.

    A co do pozyczki, moze nie wszystko stracone? Tutaj jest tak samo, ze pozyczka dawana jest na konkretny dom i jesli zmieni sie adres kupowanej rezydencji, to trzeba sie o nia starac ponownie. Nie znam sie na irlandzkim prawie, ale mozliwe jest, ze potrzebne bedzie po prostu zaswiadczenie od Twojego pracodawcy, ze mimo aktualnego zwolnienia i nadchodzacego macierzynskiego, Twoje miejsce pracy na Ciebie czeka i masz gwarantowany powrot? Moze warto jeszcze probowac?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej, ale straszna szkoda :( Byłam pewna, że już wkrótce będziesz nam opowiadała o nowym domu i chwaliła się zdjęciami remontu...Może tak po prostu miało być - a za jakiś czas traficie na jakąś zdecydowanie lepszą ofertę, lepsze warunki i miejsc,e do którego nie trzeba będzie aż tak dużo kas dokładać. Tego Wam życzę! A najważniejsze, że jesteście zdrowi - i że z maluszkiem w brzuszku wszystko w porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miniu myślę, że dobrze się stało mądrze postąpiliście, że zasięgnęliście fachowego języka u fachowca ( my kupując nasz dom zrobiliśmy tak samo dzięki czemu śpię dziś spokojnie) wiem, że wydaliście pieniądze, ale z drugiej strony pomyśl gdybyście ten dom kupili jeszcze więcej byście musieli na remont wydać, a wtedy decyzja by już zapadła. My podczas szukania naszrgo domu też mieliśmy dom, który już było przyklepane, ze kupujemy, ale w ostateczności wycofał się sprzedający też bardzo żałowałam, ale dziś z perspektywy czasu wiem, że dobrze się stało, bo nasz dom jest dużo lepszy, w lepszej lokalizacji, większa działka i widać z tego tak musiało być. Miniu nic nie dzieje się bez przyczyny, wierzę, że gdzieś czeka na Was Wasz wymarzony dom.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nieciekawa sprawa z tymi domami. Ale najwidoczniej tak miało być! I tak trzymam kciuki za Ciebie, żebyś się dobrze czuła i za szybko się nie rozpakowała! No i za Was, że w końcu znajdziecie te SWÓJ DOMEK i uda sie Wam wszystko załatwić!!! Sama pamiętam, jak szukaliśmy domu. Ten za drogi, ten ma jakieś wady, ten to a ten tamto. Do tego tylko mąż zarabiał i dalej tylko on zarabia, a nas przybyło, bo wtedy było nas 4 a teraz jest 5! Eh... jeszcze wtedy zmieniały sie akurat przepisy i my w ostatnim roku kupowaliśmy dom, nim weszły przepisy o wkładzie własnym. No i się udało :) Pewni, że mogliśmy dalej szukać i może byśmy znaleźli większy dom, w lepszej lokalizacji, ale ten domek co mamy też jest fajny i nam wystarczy. A z resztą sobie radzimy ;) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana wierzę, że będzie dobrze znajdziecie wymarzony dom i dostaniecie kredyt. Buziaki i trzymajcie się cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak to mowia "whats meant to be it will be". Wasz wymarzony dom gdzies na was czeka. Mielismy podobna sytuacje. Przebili nas z cena i zrezygnowalismy.dzis jestesmy za to wdzieczni losowi. Kupilismy dom o wiele "lepszy" a tamtem sie do dzis nie sprzedal. Jakies problemy z wilgocia ukryte pod tonami farb.wierze ze znajdziecie ten jeden wymarzony dom x

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes