poniedziałek, 19 marca 2018

Co slychac na Miniowym froncie...

Dzieki Iwosiu za twoje pytanie i troske. Wlasnie zmierzalam napisac posta,ale ostatnie dni sa dla mnie przygnebiajace i checi ani sil brak.

Otoz wszystko wreszcie zaczelo sie klarowac odnosnie kupna domu.

Jakies trzy tygodnie temu pojechalismy ogladac dwa domy, 35 minut jazdy samochodem do pracy,czyli nie ma az takiej wielkiej tragedii.
W domu sie zakochalam,chociaz wcale nie wygladal na 98 m2(wydawal sie mniejszy) . Duza kuchnia,ale poza tym skromny salon i pokoiki na gorze nie za duze.
Ma za to spory ogrod ( jak na domy na osiedlu) ,ze strony poludniowej czyli slonce bylo by tam wiekszosc dnia ( co jest bardzo istotne w ponurej , pochmurnej Irlandii) i jest bardzo zadbany.
Z uwagi na to,ze jesli donosze to rodze juz w lipcu zalezy nam na szybkiej transakcji. Pieniadze na depozyt sa, bank przyznal Nam pozyczke. Wszystko idzie w dobrym kierunku.
Ostatnio nawet i odkladamy wiecej pieniazkow ,niz z reguly,wiec nawet zakup samochodu nowszego,niz zakladalismy staje sie realny.


Dom ma 3 sypialnie ( jedna z osobna lazienka), oraz 1 duza lazienka z wanna na gorze, toalete  ,kuchnie i salon na dole.

Mieszkala w nim tylko starsza pani, ktora jak wywnioskowalismy zmarla i teraz rodzina chce sprzedac mieszkanko.
Lokalizacja jest idealna, do szkoly spacerem mialabym z chlopcami tylko 7 minut.
Minute od domu jest tez przedszkole.
Wioska ma tez jedna stacje benzynowa i kosciol.
Nic specjalnego,ale nie musimy tam mieszkac cale zycie.
Najwazniejsze to miec cos swojego .

Zaoferowalismy juz pewna kwote i czekamy na odpowiedz. Wlasciciele licza na 167 tys euro.
Miejmy nadzieje,ze bedzie pozytywna!

Drugie dom,ktorym jestesmy zainteresowani jest na tym samym osiedlu,ale jest wiekszy 123 m2 . Ma 4 sypialnie, o wiele wiekszy salon.
Jest to stary 'show house' czyli dom, ktory pokazywano zainteresowanym na kupno jak je budowano.
Sa w miare mlode,bo tylko 10-letnie.


Ale widac nawet na zdjeciu,ze dom trzeba bylo by pomalowac.
Poza tym zostal wynajety jakims irlandzkim 'brudasom',bo wchodzac do domu - myslalam,ze sie pozygam.
Chlopak, ktory tam mieszka ma 4 psy!!!! w tym dwa duuze.
Smrod byl okropny. Tak jakby psy sikaly po wykladzinach albo gorzej w podloge.
Trzeba bylo by wylozyc co najmniej 20 tys na doprowadzenie domu do porzadku,ale ma ona potencjal.
Kuchnia jest sliczna, tak samo jak kafelki wylozone w lazience.
Ale stracila swoj blask przez zaniedbanie . Tutaj tez zlozylismy oferte i czekamy na odpowiedz.
Jedyne co ma gorsze to polozenie. W ogrodzie slonce tylko do poludnia, a pozniej tylko z przodu domu.

Oby cos sie ruszylo ! Trzymajcie kciuki!!!


----------------------------------

A z ciaza....
Ciagle pod gorke.
W 18 tygodniu po przytulankach polecialo mi kilka kropli krwi.
W panice oczywiscie do szpitala,ale krawienie nie bylo z wewnatrz,a to dobrze.
Poza tym pochwa nadal opada,ale nie jest tragicznie. Opuscil sie za to pecherz.
Za 2 tygodnie mialam miec USG polowkowe i mialo byc sprawdzone czy lozysko podnioslo sie i czy nie lezy juz na przedniej scianie.
Bardzo denerwowalam sie na to przeswietlenie.
Ale Nunus okazal sie pieknie rozwiniety.
Widzialam jego mozg, podzial serduszka na komory, slyszalam jego bicie, widzialam stopki i nawet usta.
Cudowne, zdrowe dziecko.
Poza tym lozysko ruszylo sie do gory i poszlo na tylnia sciane,
Pieknie.
Tak dobre wiadomosci spowodowaly,ze zaczelam znowu zyc 'pelna para'.
I na tym sie skonczylo.
W sobote zaczelam krwawic. Zywa, czerwona krew na dwie pelne podpaski.
I znowu do szpitala , prosto na porodowke ( przyjmuja tam w weekendy i dni wolne).
Niestety wszyscy dostepni lekarze byli na cesarce ,wiec nie pozostalo mi nic innego jak czekac.
Pielegniarka zrobila mi tosty ( bo przyjechalam na czczo i zrobila mi sniadanie) oraz w miedzyczasie pocieszala,ze 30% kobiet w ciazy krwawi.
Bardzo sie balam, o Malego, o to,ze zaczynam 22 tydzien dopiero we wtorek.
Lekarz przyszedl i po zbadaniu stwierdzil,ze krew saczy mi sie ze srodka.
Byl masakrycznie lekcewazacy i w ogole mnie nie uspokajal.
Zamiast skupic sie na krwawieniu, On zrobil szybkie USG zachwycajac sie jak dziecko jest swietnie rozwiniete.
Lozysko nadal bylo wysoko i na tylniej scianie.
Nie dal mi odpowiedzi ,dlaczego leci i skad leci.
'Pocieszyl' natomiast,ze jak sie zacznie akcja porodowa to dziecko do 25 tygodnia nie ma szans na przezycie i oni nic na to nie poradza.
Poryczalam sie jak glupia,bo pamietam moj porod z 35 tygodnia kiedy nie moglam zatrzymac narastajacych skurczy i musialam rodzic i do teraz mam wyrzuty sumienia,ze Misiu musial wyjsc szybciej.
Co prawda brzuch lekko pobolewal,ale nie mialam na szczescie skurczy.
Wyslali mnie do domu z 2 tygodniowym zwolnieniem z zaleceniem lezenia.
Ja jednak pojde na miesiac zeby w razie czego bezpiecznie przekroczyc 26 tydzien.
Od kiedy opadly mi scianki - moja ciaza to jedno, wielkie zmartwienie.
Nie za bardzo mam z kim o tym porozmawiac oprocz Meza i Mamy.
Czasami czuje sie samotna,pomimo iz w pracy mam duzo kolezanek,ale tylko tak naprawde na kilka z nich mozna liczyc.
Nie pozostalo mi teraz nic innego jak nabrac sily, odpoczywac i wierzyc,ze uda mi sie urodzic w terminie albo chociaz kilka tygodni przed. Musi byc dobrze!

Milego tygodnia zyczy na lezaco....

Minia

11 komentarzy:

  1. Ciesze sie, ze ruszylo z domem i trzymam kciuki za szybka i korzystna dla Was finalizacje.
    Odnosnie lekaarza to sunie mi sie na usta szereg niecenzuralnych slow. Odrobina empati by sie przydala.Wiem co czujesz, mi uczucie strachu towarzyszylo cala druga ciaze. Mam nadzieje, ze maluszek nie bedzie sie spieszyl i jesli nawet mialby byc wczesniakiem to nie skrajnym.Wypoczywaj. A czy nie zaproponowano Ci zastrzykow na szybszy rozwoj pluc. maleństwa? Ja takie dostałam w ciazy ze Stefkiem. Poza tym jakbys miala chec sie wygadac to pisz - wiem, ze nie to samo co mama czy przyjaciolka, ale czasamijak sie uwolni emicje to lzej na duszy. Wiara czyni cuda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic mi nie zaproponowano. Dziecki nie ratuje sie tutaj do 25 tygodnia, wiec oni nie ingeruja w nature.
      Co ma sie dziac to bedzie. Dopiero po 25 tyg staraja sie ratowac wczesniaki.
      Na szczescie dzis tylko lekko plamie, wiec chyba to najgorsze za mna. Oby..

      Usuń
    2. Może po tym 25tc coś zaproponują. Cieszę się, że dziś jest lepiej i oby ta tendencja została utrzymana. Myślami i modlitwą jestem z Wami!

      Usuń
  2. Pewnie, że musi być dobrze. Głowa do góry i myśl pozytywnie. ☺
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Emilko kochana, myśl pozytywnie, nie dopuszczaj żadnych szarych myśli. O czarnych myślach nawet nie mówię. Będzie dobrze, bo musi i już. Trzymam mocno kciuki za domek, są urocze.
    A Ty o siebie i bobaska dbaj. Uważaj, oszczędzaj się. Jestem obok myszko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma za co, dobrze, że się odezwałaś. ja wiem, że brak kogoś na FB, czy na blogu, nie oznacza, że coś się stało ;) Ale w obliczu Waszej irlandzkiej zimy, pustych półek w sklepach i perypetiach z ciążą, troszkę zmartwiło mnie Twoje milczenie :) także wielkie Uf :)
    Teraz czytam dalej.

    O matko, a jednak. Zmroziły mnie wieści o ciąży i aż mam łzy. Wiem przez co przechodzisz. pamietam swój strach i panikę kiedy tak źle się działo z ciążą przy Tolci. Tylko różnica jest taka, że jakby nie narzekac na ten nasz kraj, to jednak w PL o ciąże dba się zdecydowanie inaczej i bardziej jakoś lekarze do tematu z sercem podchodzą i troską. Gdyby mój lekarz nie pomógł mi od pierwszych tygodni, nie miałabym Toli.. mojej zdrowie ukochanej Dziewczynki, tylko dlatego, że to ja niedomagałam, a nie Ona. nie pozostawił niczego naturze, dopomógł jej, zrobił wszystko, aby mój organizm pomógł prawidłowo rozwijac się Toli i żebym mogła urodzić w terminie. Tymonka rodziłam w 36 tygodniu i wiem ile jest z tym problemów, choć ogromne szczęście mieliśmy, że urodził się silny i duży, ale kto wie, czy Jego perypetie zdrowotne dalej nie są właśnie tego skutkiem :(
    Trzymam Miniu OGROMNE kciuki, przeżywam to razem z Tobą. leż leż i jeszcze raz leż, niech nic teraz nie będzie wazniejsze. pamiętam jak też czekałam na ten 26 tydzień, jak się udało to potem na ten magiczny 31, potem na 37, aż udało się do samego terminu, czego i Tobie życzę. Ściskam z całych sił. Niech moc będzie z Tobą.

    Dobrze, że w temacie domu jest lepiej. Słodki ten dom ze zdjęcia :) 10 letni dom to jak nowy dom, takze fajnie. Z tym słońcem do południa, to faktycznie, w naszym klimacie byloby to lepsze rozwiązanie, bo kiedy przychodzą polskie upały, to okna, ogrody od południa i zachodu to jedna wielka męczarnia.
    Oba domy mają swoje plusy i minusy, musicie sobie przeanalizowac co jest większym priorytetem z tego i wtedy wybrać. Trzyma i za to kciuki!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieje, ze to juz koniec takich przykrych "przygod" i teraz juz bedzie wszystko dobrze!
    Niektorzy lekarze mineli sie z powolaniem. Rozumiem, ze ich glownym zadaniem jest leczyc, ale od odrobiny empatii korony by im z glow nie pospadaly... :/

    Co do domow, to oba sa sliczne, ale ja bym "brala" jednak ten wiekszy. Jesli pamietasz, nasz poprzedni dom mial niecale 100m2 (fakt, ze tylko 1 lazienke) i w czworke bylo nam ciasno, a Was niedlugo bedzie juz piatka! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana musisz wierzyć, że z dzidziolkiem wszystko będzie ok!!!! JA w to wierzę!!!!! Tylko leż i odpoczywaj tam! A co do domku, to trzymam mocno kciuki, żebyście dostali dwie pozytywne odpowiedzi a wtedy WY będziecie musieli wybrać jeden z tych dwóch ładnych domków :) Życzę Wam powodzenia!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki za domek! Ten pierwszy prezentuje sie bardzo ladnie na zdjeciu :) tymczasem odpoczywaj i nie forsuj sie za bardzo. Zycze aby dalszy przebieg ciazy byl spokojny i zdrowy. Pozdrawiam. Monika z Donegalu

    OdpowiedzUsuń
  8. Każdego dnia zaciskam mocno za Was kciuki i za Wasze wszelkie powodzenia i głęboko wierzę, że wszystko się ułoży po Waszej mysli.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie, że ruszyło się coś z domem. Jeśli chodzi o ciążę - bądź dobrej myśli, odpoczywaj dużo - będzie dobrze :) Musi być :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes