poniedziałek, 23 października 2017

Nie dla mody, a z potrzeby

Starszak nie jest przebojowym dzieckiem.
Nie jest tym, ktorego najpierw sie uslyszy, a dopiero pozniej zobaczy.
Zaczal mowic pozno, bo dopiero kolo 4 lat.
W przedszkolu bardzo sie otworzyl I powoli przelamywal swoja niesmialosc.
Jest obserwatorem. Widzi I slyszy wszystko, ale nie lubi wystepow publicznie.
W wieku 5 lat pomaszerowal do szkoly I z dnia na dzien coraz lepiej radzil sobie z rowiesnikami I nauczycielem.
Pod koniec szkoly dostalam raport, ktory spowodowal, ze moje serce radowalo sie przeogromnie.
Moj Syn byl bardzo lubiany , lubi brac udzial w zabawach, gdzie moze rywalizowac z innymi uczniami, jest dobrze wychowany . Nie ma w nim ani grama agresji.

Starszak dzieli klase z trojka innych dzieci, ktore w tym samym czasie ukonczylo przedszkole do ktorego uczeszczal.
Byla to Evie, Allie I Jack.
Znam ich mamy, bo czesto widywalysmy sie na imprezach rodzinnych.
Poza tym widuje je codziennie pod szkola przy odbieraniu dzieci ( rodzice czekaja za brama szkoly, gdzie wyprowadzane sa dwie pierwsze klasy ( junior & senior infants)).
Dzieci stoja gesiego I pani co nuz wypowiada dziecka imie , a rodzic musi sie zglosic lub pomachac.
Widze Mamuske, ktorej chcialabym wygarnac jak okropnego ma syna, ale ona zajeta rozmowa z inna rodzicielka nawet nie zauwaza, ze wywolywane jest imie jej dziecka.



"Mamo, nikt nie chce sie bawic ze mna na przerwie"
Nigdy nie zapomne tych krokodylich lez I smutku w oczach Starszaka.
Nie sadzilam, ze to duzy problem. Wydawalo mi sie wrecz, ze to chwilowe I na pewno minie.
Zdawalam sobie jednak sprawe, ze przynalezenie do grupy rowiesnikow jest bardzo istotne w rozwoju maluchow.
Moj syn czul sie odrzucony, niechciany.
Kazdy mial swojego przyjaciela oprocz niego.
Dziewczynki bawily sie razem, a chlopcy tylko ciagle by sie gonili.

Na domiar zlego Jack zaczal sie na nim wyladowywac,
O glowe nizszy, maly gowniarz wyzywal sie na moim Dziecku.
Starszak wracal z siniakami na nogach , rekach, a nawet odcisnietymi zebami na ramionach czy plecach.
Kazdego dnia pytalam sie jak minal mu dzien, ale nawet jesli mowil , ze dobrze to i tak wiedzialam, ze jest cos nie tak.
Starszak nagle przestal lubic szkole, nie cieszyl sie na imprezy urodzinowe na ktore byl zapraszany , bo byl tez maly gnojek.
Pewnego razu zostalismy zaproszeni do Katie na urodziny.
Starszak byl wniebowziety, bo J. nie zostal zaproszony.
Dwa dni przed impreza, Katie podeszla do Starszaka I powiedziala, ze J. jednak sie pojawi .
Starszak posiusial wtedy lozko dwie noce pod rzad.
Tak bardzo to przezyl!!!!

Swoja droga nie wiem dlaczego inne dzieci zapraszaja tego chlopca na urodziny, poniewaz kazde pojedyncze psuje.
Kilkoro dzieci zawsze placze przez niego. Przy stole jest niewychowany I krzyczy "FOOD" walac widelcem w stol. Pcha sie zeby zajac zawsze miejsce najblizsze solenizantowi/tce. A mamuska? Zajeta rozmowa.
Jej syn mial 4 lata kiedy na swiecie pojawila sie jego siostra. Trzy miesiace po porodzie, Mamuska zaszla w ciaze ponownie, wiec ma dwie coreczki ktore dzieli tylko rok roznicy.

Jestem zawistna, ale mam bardzo duzo empatii w sobie.
Staralam sie wiec wytlumaczyc zachowanie J.
Moze cztery lata byl rozpieszczany , oczko w glowie rodzicow, a teraz nie maja ani chwili dla niego, bo na swiecie sa jego siostry, ale... sa pewne granice.

Starszak ostatnio wrocil zaplakany do domu.
Jego najlepszy "przyjaciel" zaczal go bic takze.
Arbri przeszedl na strone tyrana Jacka I od niedawna sa najlepszymi kumplami.

Tego bylo za wiele dla Starszaka.
Dla mnie tez. Chcialo mi sie wyc w poduszke!!!!!

Wymyslilam wiec TEAM BROTHERS. Ze maja siebie, ze we dwoje sa silni I nikt im nie podskoczy, ze moga na sobie polegac I , ze nie beda mieli sobie rownych.

Szukalam nadziei w Mlodym. Kazalam chlopakom bawic sie na przerwach razem.
Maz jak na faceta przystalo powtarzal im kazdego dnia jak ktos ich uderzy to maja oddac dwa razy mocniej.
Nie bac sie, nie poddawac.
Motywowalismy Starszaka tym, ze jest wyzszy, silniejszy, ale co z tego jak on nie chce sie bic. Nie sprawia mu to zadnej przyjemnosci I do konca nie umie walczyc o swoje.
Z Mlodym to inna historia. Ten to nie boi sie niczego I walczy do konca! (Dopoki zobaczy krew I sie rozplacze).

W koncu postanowilam dzialac.
Napisalam list do nauczycielki.
Wypisalam wszystko z czym mielismy problem.
Na odzew nie musialam dlugo czekac. Nauczycielka zaniosla moj list do Dyrektora szkoly.

Powiedziala mi tez, ze jesli Starszak bedzie mial nadal problem to mam natychmiast ja informowac.

Nigdy nie bylam za dodatkowymi zajeciami dla chlopcow.
Wydaje mi sie, ze majac 5 dni w tyg szkole I w prawie kazda sobote polska szkole ( co prawda tylko 3 h, ale zawsze) to to im starczy .
Nie ma  cisnienia na nowe jezyki, wynajdowania im zajec, bo chce ten czas spedzic z nimi.
Chcemy nacieszyc sie nimi, bo jak dojrzeja to bedzie po synach.
Maz znalazl zajecia z judo. Bylam dosyc sceptycznie do nich nastawiona, ale dalam sie przekonac.
Postanowilismy zabrac ich na pierwsze ,darmowe zajecia I zobaczyc czy Starszak wykaze jakakolwiek chec ( wczesniej maz zabral ich na lekkoatletyke, ale nie podobalo im sie).

Czym jest judo? Ktoś  nieobeznany mógłby powiedzieć, że to zapasy w szlafroku, ale to również coś więcej niż dyscyplina sportowa to również sztuka walki. Judo składa się z dwóch japońskich słów „ju” znaczącego „łagodny” i „do” znaczącego „drogę”, krystalizuje się w tych słowach podstawowa zasada judo – nie trzeba  być silniejszym fizycznie od przeciwnika. Wystarczy wykorzystać jego siłę przeciw niemu. Silny huragan potrafi złamać największe i najtwardsze drzewo, ale „kruche”, słabe źdźbła trawy po prostu pochylają się nietknięte przez wichurę. Judo zawiera również filozofię znaną z wielu innych wschodnich sztuk walki, czyli samodoskonalenia swojego ciała oraz ducha.
Nie chcielismy sztuk walki w ktorej sie kopie, bije itp,
Chodzilo Nam o samoobrone. Tylko I wylacznie.

Po pierwszych zajeciach zadzwonilam do domu, a Starszak oswiadczylo, ze "I loved it ".
To byl strzal w dziesiatke.
Maz mi opowiada, ze chlopcy ucza sie sztuki walki poprzez zabawe. Robia duzo fikolkow, sklonow, padaja na materace, przechodza przez liny itp.
Maja zajecia raz w tygodniu po godzinie.
Obydwoje odliczaja dni do zajec, a od czasu napisania listu do szkoly I rozpoczecia zajec przez Starszaka, J. ani razu go nie zaatakowal,
Moze szkola skontaktowala sie z Mamuska, a moze Starszak nabral pewnosci siebie.
Badz co badz niech tak zostanie.
Nie ma nic gorszego , niz swiadomosc, ze twoje dziecko cierpi .....
Nikt nie zasluguje na takie traktowanie.

NIKT,A SZCZEGOLNIE 6 LETNIE DZIECKO..........




8 komentarzy:

  1. Czytam z gula w gardle. I boję się aby mój syn nie miał takie problemów. Jest tyle podłych wrednych gowniarzy. W końcu skąd się biorą psychopaci i przestepcy? W sporej części wyrastają z porabanych smarkacxy którzy nie maja zadnych zasad od małego...

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam i powiem Ci, że jakbym czytała o moich dziewczynach.
    Naprawdę. Hania spokojna, wycofana - nie lubi walczyć o swoje, zazwyczaj ustępuje. Majka to taki mały uparciuch. Jak się uprze - nie ma zmiłuj. Walczą między sobą, ale są też przytulaski i jedna o drugą się martwi. Zmierzam jednak do tego, że Majka zawalczy o swoje, Hania niekoniecznie. Widzę jak się zachowuje przy dzieciach, gdy są zjazdy rodzinne. Targają za włosy, uszczypną, a ona ze spokojem to przyjmuje, mimo, że wciąż jej powtarzam, że ma sygnalizować jasno, że tak nie wolno robić i że to ją boli. Jeden ojciec i jedna matka, siostry a dwa różne charaktery. Uważam, że Majka sobie poradzi z innymi dziećmi, zawalczy o swoje, a Hania nie. O to się martwię :( Z mężem też postanowiliśmy że wyślemy ją na judo, jak tylko trochę podrośnie. Mąż jak był dzieckiem uczęszczał na te zajęcia i on mówi tak samo - to nie nauka walki, a nauka samoobrony.

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest coś czego zawsze się bałam i boję nadal, że może spotkać moje dzieci.
    Przeszłam już gnębienie psychiczne mojej Zuzi, przez zazdrosną koleżankę z gimnazjum (!). Zazdrość była oto, że Zuza jest z Warszawy, a koleżanka nie.... nie wiem nawet jak to skomentować. Przeżyłam to podobnie do Ciebie, jednak jak się o tym dowiedziałam, bo to widac po dziecku jak sama piszesz, to od razu zareagowałam i powiadomiłam wychowawczynię o tym, a Ona dyrektora i Rodziców dziewczyny... Rodzice niestety z taką samą słomą w butach jak ich córka, ale podziałało na tyle, że się wypięli i obrazili - na przeprosiny nie miałyśmy co liczyc, nie z takimi ludźmi - ale przynajmniej odczepiła się i Zuza odżyła, odzyskała grono znajomych, które było na siłę przez tą koleżankę jakoś tak zmanipulowane, aby nie zadawać się z Zuzą itd
    Okropna sytuacja, ciesze się, że już jest za nami.

    Współczuję Ci ogromnie! Bardzo dobrze postąpiłaś reagując na to i powiadamiając szkołę. Dziwne tylko, że nie wiesz co szkoła dalej zrobiła. u nas dyrektor od razu wezwał rodziców tej dziewczyny, żeby porozmawiac w mojej obecności z nimi, oczywiście nie przyszli, ale to dodatkowo pomogło, żeby się odczepili od nas, bo już wiedzieli, ze nie mogą tak łatwo szykanowac, bo jesteśmy silne.

    Strzał w dziesiątkę z tym judo uważam. Takie sztuki walki są naprawdę z głębokim przekazem i uczą dyscypliny, myślenia i mądrego podejścia do zagrożenia i ogólnie do życia. A jeszcze jak jest zajebisty trener to już jest idealnie.

    Smarkacz faktycznie okropny, niestety to prawdopodobnie dzieciak który gdzieś tam czuje się zakompleksiony, odrzucony, niedostrzeżony i w taki własnie głupi sposób zagłusza swoje żale i zwraca na siebie uwagę. Wielki błąd wychowawczy rodziców, a najgorsze jest to, że jak piszesz, mamuśka nie zainteresowana i nie przejęta tym co robi jej dziecko.. zawsze się taka czarna owca gdzieś musi trafić.

    A braterska moc to najlepsze co chłopcy mają i piękne jest to, że ich tego uczysz.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj Kochana jak ja Ciebie rozumiem!!! Mój najstarszy po przeprowadzce też miał problemy w szkole. Ehhh.... co to dzieci potrafią wymyślić, żeby innym uprzykrzyć życie! Dobrze, że ten brój już odczepił się od Starszaka!!! I oby już mu nie dokuczał!

    OdpowiedzUsuń
  5. To mnie najbardziej przeraża kiedy Lulcia pójdzie do szkoły, ale w głębi serca wierzę że będzie dobrze musi być, Wam się udało to i u nas też

    OdpowiedzUsuń
  6. Miniu, to co piszesz jest straszne! Potwornie boje sie, ze cos podobnego dotknie moje dzieci, tym bardziej, ze sama bylam gnebiona w szkole. Moze nie jakos strasznie, ale w liceum omal nie doszlo do bijatyki. Na szczescie obawialam sie, ze ktorys z nauczycieli to zauwazy i nie dalam sie sprowokowac (a doszlam juz do takiego punktu, ze mimo iz spokojna, mialam dosc szykan, obrazania i popychania). Na szczescie ten glupi okres dorastania w koncu sie skonczyl, a na studiach to juz bylo zuplenie inne towarzystwo.
    Teraz jednak moje dzieci wkroczyly w mury szkoly i martwie sie o nich. Tutaj, wydaje mi sie, do przemocy fizycznej raczej nie dojdzie, przynajmniej nie w podstawowce, bo tego akurat baaardzo pilnuja. Ale za to przemoc psychiczna jest ignorowana. I tak, rok temu jedna z kolezanek Bi co chwila wyrzucala ja z grupy oznajmiajac, ze "juz sie z nia nie bawimy", a inne dziewczynki slepo szly za ta mala tyranka. Zglosilam to wychowawczyni podczas wywiadowki i co? Uslyszalam, ze "jesli ktos nie chce sie z toba bawic, to ty raczej tez nie powinienes bawic sie z ta osoba". No kuzwa! Tak, mam w zyciu podobne podejscie, ale ja jestem dorosla! Natomiast dla 5-latki brak kolezanek do zabawy to tragedia! :/
    Teraz Nik od czasu do czasu w rozmowie napomina o jakims tam dokuczaniu, drobnych uszczypliwosciach ze strony jednego z chlopcow, ale z tego co slysze, bawi sie raz z jednym, raz z drugim kolega i nie przejmuje za bardzo, ale slucham uwaznie i trzymam reke na pulsie.
    W szkole Potworkow maja tez system, ze co rok dzieci sa mieszane i przydzielane do klas od nowa. Nie bardzo mi sie to podoba, bo dzieci moga stracic najlepszych przyjaciol, ale za to maja szanse, zeby zostac oddzielonymi od malych "bullies" (nawet nie wiem czy to slowo ma polski odpowiednik).
    Ciesze sie, ze udalo Ci sie wywalczyc spokoj dla Starszaka! To straszne, zeby juz takie male dziecko nie lubilo szkoly, bo znajdzie sie taki maly gnojek... :/ Podejrzewam, ze nie tylko matka Jack'a zostala powiadomiona, ale tez i nauczyciele bardziej sie smarkaczowi przygladaja.
    Uch, nie znosze takich malych terrorystow... :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Okropnie przykra historia - i w trakcie czytania miałam Ci właśnie zasugerować, żebyście zapisali Starszaka na jakieś zajęcia samoobrony. Jak widać, uprzedziłaś moją sugestię - i uważam, ze bardzo dobrze zrobiłaś ! Sama też pewnie zdecydowałabym się na takie rozwiązanie, gdyby ktoś gnębił mojego Bąbla. Albo zbierałabym materiał dowodowy (nagrania itp.), żeby przy najbliższej okazji ujawnić je nauczycielom i dyrektorowi w obecności rodziców tego chłopca - oraz zagrozić, że jak tak dalej pójdzie to sprawa trafi na policję/do sądu.

    OdpowiedzUsuń
  8. No nieraz to straszne rzeczy dzieją się w szkołach! Aż się boję kiedy moja pójdzie i co tam się będzie dziać. Szczególnie że teraz z niej taka trochę samotniczka i nie chce się z innymi bawić. Zobaczymy co będzie później. A dobrze że to judo tak się spodobało Twojemu Starszakowi :) Może rzeczywiście nabrał pewności i teraz nikt mu nie podskoczy :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes