niedziela, 10 września 2017

O szkole i wspólnej urodzinowej imprezce

Minęło już kilka dni od rozpoczęcia szkoły.

Niestety,ale w Irlandii nie ma takiego czegoś jak uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego.
Jest normalnie. Dzieci zbierają się przed szkołą,a te które dopiero rozpoczynają przygodę mogą być odprowadzeni przez rodziców do sal.

Junior Infants ( Młody)  rozpoczyna lekcje o 9.20 i kończy o 12.30 ( i tak przez pierwsze 8 dni ).
Od tego poniedziałku na szczęscie będzie zaczynał i kończył ze Starszakiem o 14.
Dla mnie poprzedni tydzień był utrapieniem,bo ledwo co dojechałam do domu, musiałam jechać po Młodego, wrócić z nim na chwilę do domu,by za chwilę znowu wychodzić i jechać po Starszego.
Nie wspominam już ,że mam 45 minut na przygotowanie i podanie obiadu ,by wyjechać z chłopcami do pracy o 15, żeby zdążyć na 15.30 na wymiane z Mężem.

Z tego powodu bardzo nie lubię powrotu do szkoły. I tak zawsze się spieszę,ale takie dni na wysokich obrotach dają mi nieźle popalić !!

Misiu był bardzo podekscytowany szkołą. Uwielbia zadania domowe i swoją nauczycielkę ( byłą panią Starszaka).

Starszy natomiast jest wymagający i nowa pani w ogóle nie przypadła mu do gustu.

Mówi,że ma bardzo barowy głos i mówi dużo po irlandzku.

Ja jednak głęboko wierzę,że w końcu się do niej przekona. Starszak jest dzieckiem, które potrzebuje czasu żeby dostosować się do nowej sytuacji, nowej wychowawczyni itp. ( z resztą ja mam podobnie).

Klasa Starszaka liczy 24 dzieci,a Młodego 21.


Pierwszy dzień w szkolnej ławie


Bracia pod szkołnym murem

Imprezka Urodzinowa :

Jak już wcześniej kiedyś tam wspominałam, w tym roku postanowiłam zorganizować chłopakom wspólne urodziny.

Rok temu z uwagi,iż Starszak urodził się w sierpniu ciężko było zebrać mu dzieci ze szkoły,bo większość z nich była na wakacjach.

Poza tym nie wspominam tego dobrze ( goście dawali późno znać itp) ,więc w razie gdyby przyszło mniej dzieci to chłopcy nie czuli by się aż tak źle.

Zaproszenia zaczęłam rozdawać już zaraz w pierwszy dzień szkoły.

Nie było to proste,bo roznoszenie zaproszeń na terenie szkoły jest zabronione. Musiałam więc albo łapać dzieci albo ich rodziców.

W sumie zaprosiliśmy 20 dzieci.

W tym roku nie byłam już taka spięta,bo spodziewałam się,że na imprezce chłopców pojawi się troszkę dzieci.

Najbardziej zależało mi żeby do Starszaka przyszedł jego ulubiony kumpel Arbri i Odhran.

Młodszy miał utrudnione zadanie,bo zaprosił kilka dziewczynek , które są w jego klasie i które znał z przedszkola,ale jednak pozostałe dzieci tam zostały,więc usiałam osobiście zawieźć zaproszenia tam sama.

W międzyczasie nakupowałam z Polski czyt. Chin kilka helowych balonów, które okazały się wielkim niewypałem.
Jednego w ogóle nie można było napompować, drugi po przywiezieniu z domu opadł ,a dwóm pozostałym uciekło powietrze w czasie imprezy.
Musiałam więc w dniu wyprawiania urodzin jechać na łeb , na szyję do Woodies po nowe balony.

Na złość p.Sabina u której zawsze zamawiałam torty skończyła swoją działalność.

Znalazłam więc inną babkę,chociaż o wiele droższą i pomimo,iż Irlandzycy wychwalali tort pod niebiosa to moim zdaniem tej pierwszej kobitki ciasta smakowały i wyglądały o niebo lepiej.

W figurkach znajdowały się wykałaczki ( o których byłam świadoma),ale o drucikach już nie.
Dając Młodemu do zjedzenia czapeczkę od Misia nie wiedziałam,że mogłabym go tak zabić lub  nieświadomie zrobić mu krzywdę ,bowiem dzięki temu ,że zaczął mocno gryźć masę cukrową to wypluł 2 cm drucik florystyczny do ciast. Byłam przerażona,że takie rzeczy wkłada się do tortów dla dzieci!

Cały wieczór stresowałam się,że może połknął jakiś o którym nie wiem,więc w nerwach napisałam do pani, która je zrobiła czy był tam tylko jeden. I był na szczęście,chociaż jakoś nadal podświadomie się denerwuję ( od razu przypomniała mi się historia Ady córki ze zjedzonym kolczykiem).

Impreza urodzinowa udała się. W sumie pojawiło się aż 16 dzieci.

Chłopcy byli wniebowzięci i pięknie się ze wszystkimi bawili.

Ja po całym dniu ( chłopcy wcześniej tego dnia rozpoczęli zajęcia w polskiej szkole) byłam wykończona.

Na szczęście wszystko się udało.

Misiu dostał dużo zabawek i dwa vouchery do sklepów z zabawkami.

Starszak dostał 100 euro ,ale zabawek prawie żadnych.

Zaraz po obudzeniu pojechali z Tatą do sklepu po sterowane samochody :


Facetem nie jestem,a tak bardzo mi się podoba,że sama bym sobie nim pojeździła.
Jest szybki, zwrotny i wygląda bardzo atrakcyjnie :-) z resztą jak większość BMW :-)


czekamy na gości


nakładamy ' zdrowe ' jedzonko
na liście gości górują dziewczynki :-)


Lew - Starszak, Miś - Młody


Sto Lat Słoneczka!


Pozdrawiam serdecznie,

Minia

9 komentarzy:

  1. Wszystkiego najlepszego dla Solenizantów!!!! Impreza widać że udana :) I zaskoczyłaś mnie, że w torcie był drucik!!! Jeszcze nie spotkałam się z takim czymś w torcie, a niejeden tort już zamawiałam. Nieodpowiedzialne to , że Wam nie powiedziała o nim ta pani!!!!! Dobrze, że synkowi nic się nie stało!!! I super, że chłopcy zadowoleni są z nowo rozpoczętego roku szkolnego :) Oby takie zadowolenie trzymało ich cały rok!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale super, że dzieciaki dopisały!! Ale tort mieli kolorowy!!! Szkoda że coś tam jednak nie poszło, ale wyglądał super. Wszytkiego naj naj dla Solenizantów!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że imprezka udana - Pani od tortu się nie popisała, tzn, tort piekny, ale jednak powinna była poinformować o druciku, bo niby skąd miałaś wiedzieć, że może tam być coś takiego. Stresu nie zazdroszczę, bo kilka lat temu też przezyliśmy chwilę grozy, gdy zauważyliśmy, że Stefano brakuje pół plastikowej łyżeczki - masakra.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że dzieci tym razem dopisały na Waszej imprezie (pamiętam, jak kiedyś wspominałaś, że ze wszystkich zaproszonych przybył tylko bardzo niewielki procent...)

    A jeśli chodzi o początek roku (przed)szkolnego - u nas niby już się zaczął, a jakby go nie było. Czasami do przedszkola idziemy, czasami wagarujemy. Na razie wszystko jest bardzo płynne i wciąż się klaruje - a ja póki co nie wróciłam do pracy, więc zdarza się , że Bąbel po staremu zostaje ze mną w domu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale numer z tym drucikiem. A co do szkoły- dlaczego na terenie szkół roznoszenie zaproszeń jest zabronione?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poniewaz dzieci, ktore nie byly by zaproszone mogly by poczuc sie odrzucone I niechciane. Dlatego trzeba kombinowac I lapac rodzicow kiedy odprowadzaja lub odbieraja swoje pociechy ze szkoly.

      Usuń
  6. Sto lat Słoneczka :)
    Super impreza.
    Drucik szok - nie wiem po co onw tak prostych figurkach i do tego nie dostałaś takiej informacji.
    Ale tort śliczny :)
    i najważniejsze, że tymrazem goście dopisali.
    Samochód super, choć osobiście nie lubię tej marki,w Polsce kiepsko się ona kojarzy jak dla mnie.
    Szkoda, że nie macie uroczystej inauguracji roku szkolnego. Słoneczka pięknie się prezentują jako uczniowie :)
    Jak zawsze jestem pełna podziwu dla Ciebie i Twojej co do minuty organizaji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Najlepszego dla Miniowych Robaczków :) Ciesze się, że impreza udana, a z drucikiem w torcie trochę słabo jeszcze tym bardziej, że słowem twórca nie wspomniał.

    OdpowiedzUsuń
  8. Sto Lat dla Solenizantow! :)
    Fajnie, ze imprezka sie udala i ze goscie dopisali! Torcik piekny, ale rzeczywiscie, powinnas byla zostac uprzedzona o "wzmocnieniach" do figurek! Tutaj zaraz by z tego wyszedl jakis pozew sadowy. ;)
    U nas tez nie mozna rozdawac zaproszen w szkole, chyba, ze zaproszona jest cala klasa. :)

    Tutaj tez nie ma oficjalnego rozpoczecia roku szkolnego. Rok temu dyrektorka miala chociaz krotkie przemowienie, w tym roku nic, dzieci sie zebraly, rozeszly do klas i tyle. :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes