czwartek, 3 sierpnia 2017

Wakacje Polska 2017 część I



12 lipiec -

Wyruszamy z domu kilka minut po godzinie 10.
Całujemy ostatni raz kotkę, która pierwszy raz nie wyjeżdża do 'kociego hotelu',a zostaje sama w domu.
W połowie drogi kiedy zaburczało mi w brzuchu , zorientowaliśmy się,że zapomnieliśmy wyjąć kanapki z lodówki i wziąć pączki ,które kupiłam dzień wcześniej. Skończyło się na tym,że musieliśmy jeść na lotnisku na które dojechaliśmy po 13,a lot mieliśmy po 16. Cork pożegnał Nas cudownym bezchmurnym niebiem i 21 kreskami na termometrze.
Lot minął bardzo szybko i zanim się obejrzeliśmy wylądowaliśmy w tonącym w deszczu Gdańsku.
Po 15 minutach od wypożyczenia samochodu na drogę wybiega sarna z dwoma maluszkami. Matka przebiegła przez jezdnię bez szwanku,a małe biegły prosto w Nas. Na szczęście hamulce działały sprawnie. W ostatniej chwili mocno zahamowaliśmy,a sarenki przestraszyły się i cofnęły.
Dojechaliśmy do domu po 22 przez trwającą już ponad rok ( i nie widząc kiedy ten koszmar się skończy) przebudowę krajowej 7 ( Gdańsk - Elbląg), gdzie maksymalna prędkość to 40-50 km/h i ciągłe korki.

13 lipiec -

Zaczynają się letnie przeceny. To cudownie,bo ja uwielbiam zakupy. Toniemy więc w siatkach z ubraniami dla całej rodziny.
Popołudniu ruszamy do Bydgoszczy ,do domu mojej Mamy, która już czeka z pysznymi gołąbkami.
Jak cieszę się,że ją widzę!!!!!!

14 lipiec -

Od samego rana jestem rozpieszczana i bardzo zabiegana.
Od Męża poraz kolejny otrzymuję dużego całusa i po raz kolejny voucher do G SPA.
Chłopcy zrobili mi przepiękną kartkę.
Biegnę do fryzjera w którym zostawiam ogromne jak na Polskę pieniądze,a potem jadę do kuzynki na paznokcie i makijaż.
Wracam do domu po 17 na odświeżenie,bo na 19.30 mamy zarezerwowany stolik w jednej z miejskich bydgoskich restauracji.
Starszak przeżywa. To pierwszy raz od kiedy przyszedł na świat ,że zostaje na wieczór z kimś innym niż Mama i Tata. Płacze,że babcia go nie zrozumie. Ja też troszkę się denerwuję,ale mam przy sobie telefon. Mama upewnia mnie,że da sobie radę ( ufam jej bardzo) . Poza tym kilka godzin temu Szwagier napisał,że nie pojawi się na imprezie,bo auto mu padło ( fakt - nie ma w mieście taksówek).
Fajnie było wybrać się na randkę z Mężem.
Pojechaliśmy tramwajem trzymając się za ręcę jak Nowożeńcy.
Przeszliśmy się przez Wyspę Młyńską

źródło : internet

Restauracja którą wybraliśmy była bardzo elegancka i tak cudownie pachniała jedzeniem.
Postawiliśmy na tą, która ma pierwsze miejsce w rankingu na Trip Advisorze.
I to był strzał w dziesiątkę.
Niewygórowane ceny,a jedzenie boskie, rozpływające się w ustach, oryginalne i bardzo smaczne.
Obsługa przemiła , fajna atmosfera. 
Jeśli kiedykolwiek będziecie w Bydgoszczy to koniecznie zarezerwujcie tam stolik : Memo

Później przyszła pora na tańce.
Wkurzyłam się dwa tygodnie wcześniej,bo zapowiadała się noc z hitami 70,80,90 lat,a ja tak bardzo marzyłam pobujać się w obecnych hitach.
Mój brat pojawił się jako pierwszy, później siostra z mężem ,a na sam koniec kuzynka z chłopakiem.
Pozostali się nie pojawili ( 6 osób). 
Czułam się zawiedziona, nie potrafiłam się odprężyć. 
Nie piłam,ale za to mój Małżonek nie szczędził sobie trunków,co mnie nie powiem drażniło.
W Bydgoszczy w tym czasie akurat odbywały się Mistrzostwa Lekkoatletyczne Europy do 23 lat,więc w klubie było dużo młodych sportowców. Poza tym dyskoteka jest mała i miejsca na parkiecie było niewiele,ale i tak potańczyliśmy sobie trochę.


Od lewej : ja z Mężem, Szwagier z siostrą i mój Brat



15 lipiec - 

Jest pogoda , jedziemy pod namiot.
A gdzie dokładnie?
Nad Wisłę.
Przez Bydgoszcz przepływają dwie rzeki - Brda i Wisła.
Spakowaliśmy się i pojechaliśmy.
Chłopcy byli wniebowzięci,ale ja już mniej.
Na piasku wszędzie porozrzucane było szkło po butelkach od piwa. Bałam się,że chłopcom wejdzie szkło w stopy i ciągle błagałam ich o noszenie sandałków. Ludzie to jednak syfiarze są naprawdę. Nie wyobrażam sobie pozostawienia po sobie śmieci,a już szczególnie na łonie natury.
Janusz łapał cały dzień ryby,a ja mogłam spędzić czas z Mamą.
Budowaliśmy zamki z piasku, rozłożyliśmy namipt.
Bardzo Nam się podobało. Ten spokój, cisza, słońce, woda.
Tylko te polowe warunki bez mycia ... ale raz na jakiś czas można, no nie?


Jest słonko , są uśmiechy


A wieczorem ognisko i kiełbaski

16 lipiec - 

Siedzimy nad rzeką prawie do wieczora.
Chłopcom już troszeczkę się nudzi,więc pakujemy się i zjeżdżamy do domku.

17 lipiec -

Zwiedzamy bydgoski Myślęcinek.
Kocham Bydgoszcz za jej zalesienie. Naprawdę. Tyle drzew. Cudownie ( Irlandia ma tylko 5% zalesienie kraju,a jej lasy są parktycznie tylko liściaste).
O 15 M. ma wizytę u neurochirurga ( brak czucia w górnej części uda).


W przychodni jesteśmy o 14.40. 
Wizytę ma Mąż na 15 ( zarezerwowaną przez portal znanylekarz.pl ). 
Zapłaciliśmy 150 zł i grzecznie czekamy na pojawienie się lekarza. Recepcjonistka uprzedziła Nas,że doktor wyczyta imię z listy i zawoła kiedy będzie gotowy.
Przychodzi 20 minut po 15. Wchodzi do gabinetu zagadany przez jaką kobietę ,która ma wizytę na 15.30.
Po minucie otwiera drzwi i zaprasza ją do środka.
Tylko,że to M. miał wizytę pierwszą dostępną przez internet.
Szczerze to jeszcze nigdy w życiu nie widziałam mojego Męża takiego zdenerwowanego.
Już chciałam iść i zrobić awanturę ( jestem w tym dobra),ale M. w ogóle nie potrzebował mojej pomocy.
Wrócił się na recepcję i zarządał zwrotu pieniędzy.
Napisałam także opinię o specjaliście, który ma w d... czas pacjentów i godziny ich przyjmowania,ale zostało odrzucone przez moderatora,bo do wizyty nie doszło.
Podejrzewam,że to sam lekarz ustawia sobie czy zaakceptować daną opinię lub nie ( bynajmniej my mogliśmy tak robić jak pracowaliśmy w hotelu).
Zaraz po tym pojechaliśmy do mojej Siostry na wieś.
Chłopcy spotkali się z kuzynami i mieli szansę trochę się z nimi pobawić.


Z kuzynem Michałem i jego jaszczurkami ( jedna zgubiła ogon)


Chłopcy i Dżeki 

18 lipiec - 

Bydgoszcz jest taka piękna,że postanowiliśmy ją troszkę pozwiedzać.
Po raz kolejny wybraliśmy się do miasta tramwajem ( chłopcy uwielbiają poruszać się komunikacją miejską).
Na pierwszy rzut popłynęliśmy na wycieczkę tramwajem wodnym po Brdzie.
Fajna atrakcja ,chociaż nuuudna. Ten tramwaj płynie wolniej niż chód człowieka,ale co tam ;-)


Czekamy na trawmaj. 



płyniemy sobie woooolno

Później przeszliśmy się na Bydgoski Stary Rynek żeby coś zjeść ,a przy okazji nakarmić gołąbki. Chłopcy byli w szoku, że tyle ich było :-)


Ostatnim naszym punktem programu było odwiedzenie : Muzeum Mydła i Historii Brudu.
Bardzo interesujące miejsce dla Starszych i Młodszych.
Najpierw musieliśmy umyć recę wodą i mydłem, później zaproszono Nas do stolika żebyśmy zrobili własne mydło ( co bardzo spodobało się chłopakom). 


Mogliśmy wybrać kształt, kolor, zapach i nawet dodatki.

Pozostawiliśmy je do wyschnięcia i zaczeliśmy poznawać historię mydła i brudu.

Dowiedziałam się np,że w tronach króli były dziury w których w późniejszych czasach znajdowały się nocniki i tam załatwiali oni swoje potrzeby,a kilkaset lat później wszystko to co robi się teraz do toalety wyrzucało się przez okno. Już teraz wiem dlaczego Panie chodziły środkiem chodnika trzymając z ręce parasolkę. 
Czy wiedziałyście ,że proszek Cypisek dodawany był do mleka z proszku jako pierwszy środek konserwujący? 
I pamiętacie sławną Pollenę 2000? 


Z gotowymi mydełkami  - pranie ręczne 

                              

Sklep z mydłami na wagę :-)

Polecam szczerze, dobra zabawa gwarantowana.....

Ciąg dalszy nastąpi......

Pozdrowienia,

Minia



12 komentarzy:

  1. jejku ale z Ciebie laseczka
    następnym razem spotkani9e ze mną - zapraszam was do Wrocławia chociaż na chwilkę - obiadek u mnie hihi
    mam nadzieję, że mimo wszystko odpoczęliście i nabraliście sił

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Eluś. Bardzo chciałabym zwiedzić Wrocław. Nigdy tam nie byłam...

      Usuń
  2. Nie lubię takiego traktowania pacjentów. O ile jestem w stanie zrozumieć jakieś opóźnienie, to takie lekceważenie ludzi bardzo mi się nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo takiego zachowania nie lubię.

      Usuń
  3. To byłaś bardzo blisko mnie, mieszkam pod Bydgoszczą, a w Bydgoszczy, na Leśnym pracuję :-) Tak więc ten post jest dla mnie wyjątkowy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doczytałam się,że mieszkasz w Osielsku. Pięknie tam ! i jakże blisko do Myślęcinka ;-)

      Usuń
  4. Ślicznie wyglądałaś!! Mamy w planie zwiedzić Bydgoszcz.. Kiedyś ;) na razie pozdrawiam ze Szczecina!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwiedzaj, zwiedzaj. Fajnie się zrobiło. Bydgoszcz się wyrobiła i staje się coraz ciekawszym miastem ;-)

      Usuń
  5. Bardzo nam przykro, że spotkała Was taka sytuacja. Oczywiście nie powinna mieć ona miejsca, jeżeli Pani mąż miał wizytę umówioną na wcześniejszą godzinę. Niestety nie mamy wpływu na to, jak wyglądają same wizyty u specjalistów.

    Będziemy ogromnie wdzięczni za kontakt drogą mailową i podanie nazwy placówki, w której doszło do takiej sytuacji - sprawdzimy, dlaczego tak się zadziało.

    Pani opinia nie została zaakceptowana, ponieważ, jak uzasadniliśmy, nie doszło do wizyty u danego specjalisty. Jest to warunkiem wstawienia opinii, zgodnie z regulaminem. Lekarze, którym wystawiane są w naszym serwisie opinie, nie mają możliwości moderowania i usuwania komentarzy, a także decydowania, które zostaną opublikowane, a które nie. Posiadamy naszego niezależnego moderatora :)

    W razie jakichkolwiek pytań zapraszam do kontaktu drogą mailową,

    Iwona Dziedzic-Gawryś, kontakt@znanylekarz.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Powiem szczerze,że pierwszy raz spotkałam się z takim zachowaniem specjalisty. Rezerwuję wizyty z tego portalu bardzo często i to pierwsza taka sytuacja z którą się spotkałam,ale zdaję sobie sprawę,że niestety nie da się uniknąć niektórych problemów. Placówka na szczęście oddała należne bez zarzutów,chociaż nie przeprosiła w imieniu lekarza o popełnieniu drastycznego błędu jakim było zlekceważenie pacjenta, który widniał jako pierwszy na liście wizyt przez co lekarz stracił nie tylko pieniądze,ale także szacunek w naszych oczach. Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Niestety jestem zdania, że w dzisiejszych czasach ludziom nie zależy na podtrzymywaniu kontaktów tyczy się to często nawet najbliższej rodziny, takie życie trzeba brać i dbać o tych, którzy dbają o nas.

    OdpowiedzUsuń
  7. WOW! Żeby tak pacjenta potraktować? No ale to nasze Polskie realia. A co do tego muzeum mydła i historii brudu, to sama chciałam zabrać tam synków, ale ciągle mamy inne plany ;)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes