czwartek, 8 czerwca 2017

Życie pełne lęku

Była sobie kiedyś pewna dziewczynka.
Miała piękne brązowe oczy i średniej długości włosy,które kręciły się na każdą stronę.
Bardzo ich nie lubiła szczególnie po kąpieli,kiedy tak bardzo się puszyły i były niesforne.
Natura obdarzyła ją niesamowitą wrażliwością. Cechowała się ogromną empatią wobec innych.
Dziewczynka ta była osobą nieśmiałą, zakompleksioną chociaż skrycie wierzącą we własne możliwości.
Każdego dnia powtarzała sobie,że jak dorośnie to będzie kimś. Może adwokatem żeby chronić osoby,które zagubiły się w życiu albo nauczycielką,bo tak bardzo lubiła męczyć młodszego brata sadzając go przy podrapanym, starym stołku. Podawała mu kartkę z papieru,a sama pisała kredą po meblościance ( dobrze,że tego jej Matka nie widziała).
Zastanawiała się także jakby to było gdyby została dziennikarką,ale nie taką telewizyjną,bo miałaby za dużą tremę. Myślała o radiu. Nagrywała więc swój głos na czarnym magnetofonie. Często bawiła się w 'Radio Żagłówka' przeprowadzając z jej starszą siostrą wywiady. Tak. Taka praca na pewno była by ekscytująca,chociaż jej głos brzmiał zupełnie inaczej ,niż ten który wydaje się z jej gardła.
Nie lubiła zostawać sama w domu. Bała się samotności.
Czekała więc godzinami wpatrując się w okno kiedy z pracy wróci jej Mama. Miała w pokoju taki mały lufcik przez który co chwilę zerkała który autobus odjeżdża z przystanku. Patrzyła tak intensywnie,że pewnie przez to jej wzrok później się znacznie pogorszył.
Tęskniła za dotykiem, za uśmiechem i rozmowami. Mama była dla niej wszystkim. Bez niej nie było by spokoju, poczucia bezpieczeństwa. Bez niej Dziewczynka nigdy nie poznałaby co to znaczy miłość. Czasami po szkole jeździła kilkanaście przystanków do niej do pracy,by poczekać kilka godzin na korytarzu. Lubiła ten gwar, co nuż zamykające się drzwi od gabinetów, nowoczesne windy. Podziwiała widoki przez duże okna, delektowała się spokojem, cieszyła się,że jeszcze chwilka i Mama zaraz skończy pracę i razem wrócą do domu.
Jej dom był domem przesiąkniętym agresją.
Dziewczynka wiecznie się bała. Po latach zrozumiała,że każdy koszmar miał głębokie podłoże w jej psychice. Za każdym razem w jej snach ktoś ją gonił,a ona nie miała siły biec, ktoś ją bił,a ona nie miala jak się obronić, ktoś chciał ją zabić,ale jakiś cudem zawsze wychodziła cało. Bała się wysokości toteż w jej snach stała na moście ,który miał przerwy pod deskami,a pod nią przepływała rzeka. Tyle razy bała się,że do niej wpadnie!
Nie lubiła także wind,bo wielkokrotnie drzemała o tym jak się w niej blokuje lub jak spada.
W jej rodzinnym domu panował spokój tylko wtedy,kiedy była Mama.
Nigdy nie wiadomo było kiedy On wybuchnie, kiedy poleją się łzy i kiedy zejdą wreszcie te cholerne siniaki z całego ciała.
Ta mała istotka całe życie zastanawiała sie : 'Dlaczego' - dlaczego my, dlaczego ja, dlaczego!!!!!'.
Przecież małe dzieci nie mają szansy obronić się przed dorosłym, Próbowała więc chronić się jak tylko mogła i prosiła 'tylko nie po głowie',ale strzały leciały jak nabite ślepo naboje.
Najbardziej bezsilna czuła się wobec przemocy. Nadstawiała się pierwsza chroniąc przy tym rodzeństwo. A po wszystkim siedziała skulona pod kaloryferem nie wydając żadnego dźwięku,bo nie mogła. Inaczej On znowu by się zdenerował,a tego nie chciała.
Jej życie było pełne ograniczeń, pełne bólu i niemocy.
Każdego dnia ofiarowała swoje życie Panu. Prosiła gorąco żeby znalazł jej inny dom albo żeby wziął ją do swojego Królestwa.
Nie chciała tak żyć.
Patrzyła z zazdrością na inne dzieci, które miały świeżutkie bułeczki z piekarni, nowe buty i jakiś fajny plecak.
Zazdrościła im tej czułości , którą obdarzali je rodzice, spokoju,który panował w ich domach, radości i uśmiechu.
Miała dużo kompleksów o których nawet nie zdawała sobie sprawy.
Jej Mama próbowała stworzyć normalny dom, często zabierając dzieci z domu na całe dnie ażeby nie było powodu do bicia. Jeździli na rowerach, chodzili na spacery, bywali na działce u dziadków. Dziewczynka wie,że gdyby nie Mama to nie wiadomo jak potoczyło by się jej życie.
Mała brunetka odnazła radość w książkach.
Zapisała się do biblioteki mając zaledwie 8 lat i każdego dnia wypożyczała co nuż to nową pozycję.
W ten sposób przenosiła swoje myśli do zupełnie innego świata,a zasypiając nocą wyobrażała sobie,że ona kiedyś też będzie miała piękny dom i kochanego męża oraz cudowne dzieci.................

Tak. od tamtej pory żyła marzeniami. Wyobrażała sobie absolutnie wszystko, pisała pamiętniki namiętnie notujac każdy plan odnośnie jej życia.
Lata mijały,a jej egzystencja nie zmieniła się,chociaż On już nie był tak agresywny jak kiedyś.
Może i Ona także nauczyła się robić wszystko tak,by On był zadowolony,a może dorastała i wiedziała,że wraz z osiągnięciem dojrzałości - weźmie swoje życie we własne ręce.
Zaczeła wierzyć. Mocno wierzyć. Każdego dnia namiętnie modliła sie do Boga dziękując za wszystko co dla niej zrobił. Kiedy miała gorszy dzień wypłakiwała się do niego, całując obraz Jezusa i tuląc go żarliwie. Często prosiła go. Czasami nawet o głupie rzeczy.
Chciała np. żeby jej koledzy Go pobili. Żeby stłukli go na kwaśne jabłko,żeby wypadło mu kilka przednich zębów to nie musiałaby widzieć jak je zaciska ,gdy znowu podnosi na nią rękę.
Chciała żeby poczuł ten przenikający ból , tą bezsilność i niemoc,gdy na drodze stanie silniejszy przeciwnik. Chciała żeby poczuł się bezradny i samotny.

Ale jej życzenie nigdy się nie spełniło. Marzyła o dostaniu się do wymarzonej szkoły, o studiach, o dobrym chłopaku.
Przynosiła rodzicom dobre oceny ze szkoły. Super się uczyła i byłą naprawdę dobra w sporcie.
Lęk gdzieś się schował i nie nawiedzał jej już tak często. I już nawet nie przerażał jej pijak za ścianą, który każdego dnia wypijał litry wódki,a potem napity spał pod jej drzwiami.

Zaczęła też śnić o milszych rzeczach, jej życie powoli nabierało kształtów takich, jakie Ona chciała.

Wierzyła,że jest w stanie zmienić swoją egzystencję,że zaczynając od stromej i koślawej stronyskały , po drugiej może być gładka i prosta. I nigdy nic nie jest przesądzone.

Wiedziała,że tylko Ona może je zmienić, to Ona ma siłę by zmienić bieg zdarzeń, pokierować sobą.

Lęk niestety nigdy od niej nie odszedł. On w niej żył tylko ucichł na jakiś czas.

Te uporczywe i wszechogarniające uczucie niepokoju pojawiło się znowu .........
...............i za nic w świecie nie chciało zniknąć.

Znowu poczuła się tak samo jak wtedy, kiedy była Małą Dziewczynką..............

[...] to be continued

8 komentarzy:

  1. Miniu...
    Ciężko było powstrzymać łzy czytając to.
    Czyjaby to nie była historia, jest szalenie smutna :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Życie w ciągłym lęku trudno nazwać życiem, dlatego warto w takich sytuacjach udać do kogoś, kto mógłby nam pomóc. Nie wiem czyja to historia, ale po brzegi jest przesiąknięta smutkiem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Przerażająco smutne :(
    Masz rację, takie rzeczy nie powinny być niczyim udziałem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. Smutne to ale niestety prawdziwe i dość częste.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo smutna i poruszająca historia :( Nie wiem, czyja - ale nie ma to znaczenia, bo nikt nie powinien doświadczać takich rzeczy, zwłaszcza w dzieciństwie...Czekam na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam w spokoju, zdanie po zdaniu, wczytując się w każde słowo...i się popłakałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Smutna opowieść, ale jaka prawdziwa. Znam osobiście kilka osób,które podobnie miały w domu i wolały całymi dniami bawić się u koleżanek w domu i wrócić do siebie tuż przed porą do spania.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes