niedziela, 16 kwietnia 2017

Gdzie się podziewaliśmy....

Troszkę mnie nie było.

Tłumaczyć się nie będę - pewnie większość z Was nawet nie zauważyła chwilowego zniknięcia ;-)

Czasami nachodzą mnie myśli żeby skończyć blogowanie.

Coraz częściej łapie się na tym,że nie mam chęci do pisania, nie mam pomysłów na posty,a nie chcę dukać czegoś 'pod publikę'. Straciłam zapał i trochę mi smutno z tym,ale w końcu bloguję już od dobrych kilku lat i czuję się lekko 'wypalona'.

Ostatnie dwa tygodnie spędziliśmy intensywnie.

Chłopcy mają teraz dwutygodniową przerwę od szkoły,więc wykorzystujemy ten wspólny czas jak tylko możemy.

Co robiliśmy?

Wybraliśmy się na bezpłatne, wielkanocne zajęcia do polskiej szkoły Ene Due Rabe

Nie do końca wiedziałam czy Młodszemu spodoba się pomysł,ale postanowiłam zaryzykować.

Starszak jest bardzo kreatywnym facetem,więc jego nie musiałam przekonywać.

Na szczęście moim Robakom bardzo się spodobało i stworzyli naprawdę fajne ozdoby do koszyczka wielkanocnego . Było tworzenie pisanek, bukietu z bukszpanu, ozdób. Świetna sprawa.
Poza tym zajęcia te odbywały się w j. polskim,więc już w ogóle idealnie,bo im więcej mają kontaktu z językiem ojczystym - tym lepiej.

Zajęcia odbywały się w dwie soboty przed Wielkanocą po godzinie każde.

 

Poza tym odwiedziliśmy pierwszy raz DENTYSTĘ.

Może i późno,ale w ząbkach nie zauważyłam żadnych ubytków ani przebarwień.

Chodzimy do dosyć drogiego dentysty,ale to zupełnie bez różnicy.

Temu dentyście ufamy i uważam,że naprawdę jest dobrym fachowcem.

Nie myliłam się. Chłopcy nie bali się badania,chociaż Młody troszkę był speszony.

Starszakowi wybija się nieśmiało już 'dorosła', dolna szóstka. Poza tym ma zadbane zęby,chociaż na dwóch przednich pojawił się lekki osad nazębny.

Pozwolił On sobie bez problemu go usunąć. Pytałam się czy przyczyną może być pasta,bo używamy takiej bez fluoru,ale dentysta powiedział,że bez różnicy. Stwierdził,że może być to genetyczne , badź za dużo wapnia osadza się na zębach po np.po wodzie (a dziwne,bo pijemy tylko butelkową).

W każdym razie obydwoje mają piękne ząbki i ponownie mamy przyjść na kontrolę za pół roku.


Zapisaliśmy się do miejskiej biblioteki :

Planowałam już to bardzo dawno,ale z uwagi,że mam bardzo zajęty poranek kiedy chłopcy są w przedszkolu/ szkole , nigdy jakoś nie mieliśmy czasu sie tam wybrać.
Biblioteka znajduje się w starym kościele !


biblioteka
 źródło internet


Z zewnątrz jak i wewnątrz wygląda bardzo ponuro,ale wybór książek mają spory
(bynajmiej tych dla dzieci).
Chłopcy byli bardzo podekscytowani wybieraniem własnych książeczek.
Co jest fajne to fakt,że naraz można pożyczyć 12 książek na osobę i ma się je na 21 dni.
Jeśli chce się je dłużej zatrzymać - wystarczy zalogować się na stronę biblioteki i przedłużyć wypożyczenie.
Ja próbowałam poszukać jakiś fajnych pozycji psychologicznych,ale wybór był bardzo mały,więc nic sobie nie wzięłam .


Święconka

W tym roku jak co roku w poszczególnych irlandzkich kościołach w Wielką Sobotę organizowane są specjalnie dla Polaków (największa mniejszość narodowa) święcenia pokarmów.
Nasz koszyczek wyglądał tak :



Chłopcy pomogli mi ustroić i wypełnić koszyczek wielkanocny. 
Efekt bardzo mi się podobał ;-)

Madra Egg Hunt :

Z uwagi,iż nie wybieraliśmy się do żadnego hotelu ( jak z reguły w Święta Wielkanocne) szukałam więc co moglibyśmy porobić w Wielkanoc.

Madra to bezprofitowa organizacja ( odpowiednik polskiego schroniska) ,który opiekuje się bezpańskimi psami.
Wymyślili oni więc świetną zabawę polegającą na zabranie swojego czworonoga na spacer.
Ci,którzy nie posiadali pieska mogli 'pożyczyć' jednego na spacer.
Co za fenowenalny pomysł!

Wstęp dla czteroosobowej rodziny kosztował 25 euro. Wypożyczenie pieska 10 euro.
Cała kwota przeznaczona była na utrzymanie tych kochanych czteronożnych pociech.
Postanowiliśmy pożyczyć dwa pieski,bo wiedzieliśmy,że mając jednego - będą się ciągle kłócić.

Rejestracja zaczynała się na 12,ale spacer mógł odbyć się od 14 do 16. Bynajmniej tak było napisane na ulotce i na moim bilecie. My pojawiliśmy się krótko po 13 i co się okazało?
Że został tylko jeden pies!
I to najmniejszy i najgłośniejszy.
Z początku trochę się zdenerwowałam,bo nie po to chciałam dwa pieski żeby teraz był jeden,ale.....

Chłopcy zrozumieli,że mamy tylko jednego i pięknie się nim od czasu do czasu wymieniali.
Dla nich chodzenie na smyczy z małym szczekaczem było nowością.

Piesek był tak podeksytowany,że oszczekiwał każdego człowieka i zwierzaka.
Wszędzie było nas słychać.

Podczas spaceru szukaliśmy jajek,które pochowane były po całym parku.
Nie było to proste zadanie,ależ jaka była radość ,gdy coś tam udało Nam się znaleźć.
Nawet pies się uspokoił gdzieś po pół godzinie spacerowania.

Było pochmurno z przelotami deszczu,ale nie popsuło Nam to dobrego humoru.
Nie dowiedzieliśmy się w końcu jak się wabi piesek,więc wołaliśmy na niego Niuniuś.
Mam nadzieję,że mu było z nami dobrze i,że miło będzie wspominał ten dzień.

Z resztą sami zobaczcie :



  


Tam w tyle na prawym zdjęciu stoi duży Zając z słodkościami dla uczestników spaceru

Chłopcy spisali się na medal i jak tylko znajdziemy dom to na pewno dorobimy się szczekającego przyjaciela. I być może nawet ze schroniska, czemu nie?

Jeśli ktoś chciałby finansowo lub zaangażować się jako wolontariusz oto ich strona :MADRA

Na sam koniec chłopcom zostały pomalowanie twarzyczki. Wyglądali uroczo!


To był bardzo,ale to bardzo udany dzień!

A teraz czas na odpoczynek..... jutro jeszcze wolne,a od wtorku wracamy do pracy...


Pozdrawiam Was serdecznie,

Minia

11 komentarzy:

  1. Śliczny koszyczek! My w tym roku mieliśmy swój piękny pierwszy koszyczek! A co do tych psiaków.. Super akcja. Czy można częściej takie pieski zabierać na spacery? I długo to twa? Ja tam lubię do Ciebie zaglądać :) nawet jak nie komentuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie niedawno minęło 4lata blogowania i mam podobne odczucia. Może nie myślę o tym, żeby je zakończyć, ale entuzjazmu brakuje, czasu również... Jestem na bieżąco u Was, u siebie cały czas do tyłu.

    Bardzo ładne prace i koszyczek też super!

    Z tymi godzinami to widać wszędzie podobnie- my w sobotę też się przejechaliśmy na tym, że co innego jest podane do ogólnej informacji, a co innego w praktyce. A czasem to naprawdę komplikuje życie. Także fajnie, że chłopcy się dogadali, i że ta ostatnia psinka też sobie pochodziła. W maju minie 2lata odkąd mamy Miśka ze schroniska, także ja zawsze będę tę opcję gorąco polecać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niuniuś ja tak pieszczotliwie zwracam się do swojego męża, a on do mnie Niuniusia :) Biblioteka my już długi czas należymy, akrualnie jest blisko mojej pracy więc dla dziewczynek to ja wypożyczam książki, ale zazwyczaj trafiam w ich gust. Teraz też w przedszkolu Lulci jest akcja wędrującej książki, przynosisz swoje przeczytanie książki, a Ty w zamian bierzesz inną jak ją przeczytasz zwracasz. Co do dentysty brawo dla starszak u nas Lulcia ma dwie dziurki zaplombowane z czego ostatnio wyleciała jej jedna plomba i okazało się, że ząbek chyba obumarł i jesteśmy w trakcie leczenia kanałowego, ale dzielnie to znosi. My regularnie chodzimy do dentysty co pół roku, a pierwszą wizytę zaliczyliśmy mając 2 latka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miniu, to witaj w klubie z tym pisaniem o odczuciami.
    Koszyczek super, spotkania w polskiej szkole również.
    A tak jak domu, życzę wam i tego pieseczka :)
    wyniku kontroli stomatologicznej zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet tak nie myśl każdy ma czasem gorsze dni ale kończyć blogowanie? O nie, bedzie smutno bo jesteście inni i lubię to zagladać

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoje wypalenie wcale mnie nie dziwi - mamy w sumie podobny staż blogowania (bo ja pod obecnym adresem jestem dopiero półtora roku, ale wcześniej miałam innego bloga, typowo o niepłodności)- i też niejeden raz miałam chęć rzucić to wszystko w diabły (raz nawet zresztą tak zrobiłam - ale okazało się, że jednak bardzo mi tego brakuje).

    Ale nie odpuszczaj - inspiracja i wena w końcu przyjdzie, w najmniej oczekiwanym momencie :)

    Pomysł z wyprowadzaniem piesków na spacer - rewelacja . Zwierzęta potrzebują ruchu - i wspaniale, że zdecydowaliście się na udział w takiej pięknej inicjatywie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama zniknęłam w okolicach świąt. Chciałam być na 100% dla bliskich w tych dniach - ostatecznie przyjechali do mnie. A wypalenie normalna rzecz. Na plantacji pozytywnych myśli też w ostatnim jej półroczu odczuwalam wypalenie. Dobrze, że w zamian rozwinęłam nową pasję i znów piszę z przyjemnością. Świetny pomysł z tym schroniskiem. W ogóle, widzę, że starasz się z pomysłami na spędzenie wolnego czasu. Dzieci pewnie zadowolone no i bezsprzecznie - to dla nich rozwijające:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znikajcie. Każdy podobno nawet nawet najbardziej poczytny i najlepszy bloger ma takie momenty. Sama nieraz mam ochotę to rzucić, wyspać się, obejrzeć serial, poczytać zamiast znów pisać kolejne posty, ale zaraz potem uświadamiam sobie że przyzwyczaiłam się już do tego blogowego świata i teraz by mi już go brakowało. Restart potrzebny jest każdemu, a wena wróci sama :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pomysł z psiakami świetny!
    My święta spędziliśmy w PL i ze względu na pogodę "zajączek" przyszedł do nas do domu;))

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznaje, ze rzeczywiscie nie zauwazylam Twojego znikniecia, ale mnie ostatnio pochlaniaja prywatne sprawy. ;)

    Wasz koszyczek wyszedl slicznie! Ja zazwyczaj szykuje koszyczki na szybko, wiec serwetka jest, ale zadnych ozdob juz nie daje. I w tym roku Bi dopytywala, dlaczego wszystkie koszyki takie ladne, udekorowane, a nasze nie... Ups. ;) W przyszlym roku musze pomyslec tez o estetyce...

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana każda z nas robi sobie przerwy - rodzina najważniejsza! I nie zamykaj... Tęsknila bym!

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes