piątek, 17 marca 2017

W końcu do niej dojrzałam....


'Trzeba całego życia ,by nauczyć się żyć i - co jeszcze bardziej Cię zdziwi - trzeba całego życia, by nauczyć się umierać' - Seneka

Dojrzewałam do tej książki ponad 6 miesięcy....

Zdecydowałam się ją zakupić,ponieważ przykuła moją uwagę swoją nietypową tematyką. Nigdy nie czytałam o śmierci.

Boję się śmierci. Nie lubię rozmawiać o niej jak chyba większość osób. Oddalamy te tematy, które są dla Nas niewygodne, nieprzyjemne, przy których czujemy się niekomfortowo.

A jednak po recenzji z Książkowego Zacisza postanowiłam zaryzykować i tą książkę przeczytać...

Długo się zbierałam, nie potrafiłam psychicznie być na tyle silna,żeby czytać o czymś co mnie przeraża, co powoduje,że serce zaczyna mi szybciej bić i robi mi się niedobrze.

W domu książek raczej nie czytam. Wieczorami większość czasu spędzam z Mężem gapiąc się w telewizor. Biorę więc je do pracy i czytam w każdej wolnej minucie.

Tak było też i tym razem....

Wciągnęła mnie ona od pierwszej kartki,

Połykałam każde słowo, każde zdanie. Brawa dla pani, która tłumaczyła ją z jęz. koreańskiego.

Powieść ta przedstawia historię związku Yun - su - młodego człowieka skazanego na karę śmierci i Yu- jeong - piękne ,bogatej kobiety,która pełne cierpienia życie naznaczone zostało piętnem seksualnego i psychicznego znęcania [..] Pomiędzy nimi pojawia się wyjątkowe uczucie.

Opowieść dzieliła się na niebieskie kartki na których opisane było życie Yun-su oraz rozdziały w których pisała o nim Yu-jeong.

Poza nimi główną rolę odgrywała jeszcze ciotka Yu - jeong - siostra Monika, która od 30 lat odwiedzała więźniów i ich nawracała.

Nigdy nie byłam dobra w recenzjach i nawet najlepszej książki nie byłabym w stanie sprzedać,ale ta pochłonęła mnie bez reszty i koniecznie muszę podzielić się z Wami wrażeniami.

Historia Yun-su i Yu-jeong była poniekąd mi bliska i chociaż nie była ona taka drastyczna i bolesna jak w ich przypadku to i tak odegrała kluczową rolę w moim życiu.

Yun-su pochodził z bardzo biednej rodziny. Matka odeszła od niego i jego młodszego brata jak byli mali,a ojciec był alkoholikiem. Biedne dzieci wiecznie żebrały o garść ryżu, chodziły głodne i brudne. A kiedy w końcu wracali do domu zastawały agresywnego ojca i nie raz z siniakami na całym ciele musieli stamtąd uciekać nie raz śpiąc na ulicach.

Każda historia z niebieskiej karteczki powodowała,że serce mi się krajało,a po policzkach leciały łzy.

Ja też pamiętam Ojca Agresora, jego pięść i zaciśniete zęby.

Nigdy nie wiedziałam kiedy nastąpi ten okropny dzień w którym znowu pojawią się moje krokodyle łzy przy których nigdy nie mogłam wydobyć żadnego dźwięku -  podobnie jak Yun-su nie wiedział kiedy odbędzie się jego egzekucja.
Ta niepewność i strach przeszywały moje ciało z każdą przeczytaną stroną. Wróciły jakże bolesne wspomnienia z mojego dzieciństwa.
Jak straszne musi być życie ze świadomością,że niedługo się skończy i to w tak okrutny sposób.
Jak straszne musi być życie za kratami z daleka od ludzi, od dziennego światła, od świeżego powietrza.
Nie wiem jak ludzie w więzieniu funkcjonują. Przecież nie każdy więzień jest złym człowiekiem! z resztą nie ma ani dobrych,ani złych. Wszyscy czy to bogaci, czy biedni i tak będą osądzeni przed Najwyższym.

Kiedy przeczytałam fragment o jego bracie, który przytulił się do niego, podał mu rękę jak wtedy ,kiedy byli mali i odszedł z tego świata to już w ogóle serce przekroiło mi się na pół. Toć to nie przyjemność czytania takiej książki,a męczarnia!!!!

Autorka grała na moich uczuciach, Wiedziałam,że nigdy nie doczekam się szczęśliwego zakończenia,,ale nie potrafiłam przestać jej czytać.
Wciągała jak alkohol po którym jedna butelka to za mało. Nie przestawałam o niej myśleć.
O głównych postaciach, o więźniach, śmierci, Bogu. O bólu , o stracie, o emocjach.
Bo tak naprawdę tak opowieść jest o wszystkim... o wierze, o miłości, o przebaczeniu....

'Prosiłem Boga o wszystko,aby móc się cieszyć życiem.
Zamiast tego, Bóg dał mi życie ,żebym mógł cieszyć się wszystkim.
Nie dostałem nic,o co prosiłem,ale otrzymałem wszystko, o czym marzyłem'
- Epitafium na Grobie Nieznanego Żołnierza w Turynie


Podsumowując jeszcze nigdy w życiu żadna książka nie wywarła tylu we mnie emocji w tym samym czasie. Od nadziei po rozdarcie i smutek. Od płaczu po radość. Od znienawidzenia po wybaczenie.

Na jej sam widok już chce mi się płakać... jest piękna!

Polecam ! 

Wartą ją przeczytać.

'Nasze Szczęśliwe Czasy' Gong Ji- Young











10 komentarzy:

  1. Niestety śmierć jest nam wszystkim bliska, choć wolimy o niej nie mówić, nie myśleć. Wczoraj byłam z mężem an pogrzebie jego babci - naszej babci, bo była mi to osoba bliska! Ciężko żegnać tak bliską osobę. Ale taka jest kolej rzeczy. My też kiedyś z tego świata odejdziemy. Aczkolwiek o śmierci czyjejś lub ciężkich przeżyciach czyta nam się chyba jeszcze ciężej i gorzej. Jak tylko będę miała okazję, to sięgnę po tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Temat "końca" przewija się w życiu nieustannie- co rusz albo choruje ciężko albo umiera ktoś bliski, albo słychać o jakiejś tragedii w TV lub radio. Dlatego przestałam oglądać wiadomości. Nie czytuje też tego typu książek, bo i tak za dużo jest cierpienia wokół. Może kiedyś, ale póki co dziś mówię nie. Chociaż z opisu od razu widać że to niezwykle poruszająca i w pewnym sensie wujątkowa opowieść.

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja właśnie o śmierci lubię czytać i nie ukrywam, żę złapałem chrapkę na tę książkę. Temat może być niewygodny, bo najczęściej śmierci się boimy. Traktujemy ją jako coś przerażającego.. Ja mam na to troszeczkę inne spojrzenie..:P Nie to, że mam jakieś myśli samobójcze, albo narąbane w głowie. Po prostu bardzo dużo o takich tematach czytałem:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w sumie wolę takie smutne, refleksyjne tematy - niż byle jakie "pitu pitu" o niczym. Także zachęciłaś mnie bardzo - i koniecznie będę musiała się za tą książką rozejrzeć. Na wakacje pewnie jej ze sobą nie zabiorę, żeby nie wprowadzać się w zbyt melancholijny nastrój - ale do wyjazdu jeszcze trochę czasu zostało, więc pewnie zdążę przeczytać. Prędzej czy później każdemu z nas przyjdzie zmierzyć się z taką tematyką - i lepiej zacząć od książki, niż od prawdziwego życia...

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, nie lubię czytać dramatów :-( Zawsze wtedy popłakuję, puchnie mi nos i na dodatek nie mogę oddychać, a do tego ten smutek. Wiadomo, życie wielu ludzi naznaczone jest dramatami, ale takie opowieści mnie wykańczają, wiem, bo nie tak dawno takie książki czytałam i płakałam. Teraz sięgam po lżejsze lektury. Może jeszcze nie raz te preferencje mi się zmienią...

    OdpowiedzUsuń
  6. A wcale że nie prawdą jest, że nie umiesz pisać recenzji. Nawet nie wiesz z jakimi emocjami czytałam ten post na wstrzymanym oddechu...
    Zaintrygowalas, choć szalenie trudna musi być ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię książki i filmy, takie "glębokie" - refleksyjne i smutne. Ale przyznam się że rzadko po takie pozycje siegam i głównym powodem jest wlasnie strach przed tematem śmierci. Po tego typu pozycjach strasznie przezywam. Rozmyślam, smucę się.

    OdpowiedzUsuń
  8. Z pewnością ją przeczytam podobnie jak serię dla dzieci, którą poleciłaś Pępek, Piersi...

    OdpowiedzUsuń
  9. Nieee, po ta ksiazke raczej nigdy nie siegne. ;) Ksiazki czytam dla rozrywki oraz oderwania od szarej rzeczywistosci i wole lektury latwe, lekkie i z happy end'em. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja cenie książki, które potrafia mnie poruszyć. Uważam, że wszystko co pobudza naszą wrażliwość i empatię jest na wagę złota.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes