sobota, 4 marca 2017

Przyjaciel za ktorym w ogole nie tesknie




Poznalismy sie w sumie kiedy mialam 13 lat.
Z poczatku nie za bardzo przypadl mi do gustu.
Niechlujny, nie wyrozniajacy sie z tlumu... ot , zwyczajny...
A jednak cos mi sie w nim spodobalo.
Moze to, ze jego towarzysto uzaleznialo.
Moze to, ze przy nim czulam sie dobrze, czulam sie starsza, fajniejsza.
Przy nim od razu znalazlam inne grono znajomych, ktore go znalo.
Tworzylismy fajna grupe.
Rodzicom nie chcialam go przestawiac, wstydzilam sie troche.
Z drugiej strony balam sie co powiedza...
Znalismy sie dlugo.
Chodzilismy razem do szkoly, bawilismy sie na tych samych dyskotekach, chodzilismy razem na spacery cieszac sie wlasnym towarzystwem.
A potem wyjechalam za granice.
Sama, bez niego....


Czulam sie zle. Czulam sie smutna I tak strasznie samotna!!!
Brakowalo mi go.
Nie wiedzialam jak sobie bez niego poradzic.
Mial duzy udzial w moim zyciu.
Chcialam zeby wrocil......


I WROCIL!!!!

I byl w moim zyciu jeszcze dobre kilka lat, az do poczatku marca 2010 kiedy zdecydowalam sie rzucic palenie raz , a dobrze.

Nigdy wczesniej nie probowalam, bo papieros byl moim najlepszym przyjacielem.
Z nim byly najlepsze imprezy, nic nie smakowalo tak dobrze jak wino z papieroskiem, a przerwy w pracy na niego obowiazywaly zawsze I wszedzie.
Palilam duzo, paczke, a czasami I wiecej dziennie.
To nic, ze rano ciezko bylo mi oddychac, ja po prostu lubilam palic.

Ale po oswiadczynach , po smodzie , ktory zostawal na firankach I czuc bylo go w calym mieszkaniu stwierdzilam, ze musze sie go pozbyc. Mieszkalam z nami tez kotka, ktora mamy do dzisiaj I nawet jej bylo mi bardzo zal, ze jest biernym palaczem...
Za pol roku mial odbyc sie Nasz Slub, a potem mielismy starac sie o potomstwo.
Nie chcialam byc "smierdzaca" Panna Mloda wychodzaca na dymka co 2 h.

Palenie rzucilam z efektem , ze nie pale juz od 7 lat.
Kazdego roku obchodze swoje male, wielkie swieto.

Jestem z siebie dumna, ze dalam rade bez tabletek, bez traumy, bez placzu I szoku.

Nic nie dalo mi kopa jak to, by urodzic zdrowe dziecko..... nie chcialam truc ani siebie, ani swojego przyszlego malenstwa.

I udalo mi sie I pomimo tylu lat do fajeczek w ogole mnie nie ciagnie, wrecz przeciwnie ciagle mnie odrzuca....

Moja historie rzucenia mozecie przeczytac TU

A oto fakty co dzieje sie z naszym organizmem po rzuceniu papierosow.... :

po 20 minutach niepalenia: puls zaczyna wracać do normy.– po 2 godzinach: tętno i ciśnienie krwi uspokajają się i znajdują na zgodnym z normą poziomie. Nikotyna zaczyna opuszczać nasz organizm (po upływie dwóch dób uwolni się całkowicie). Poprawia się ogólne krążenie krwi.– od 2 do 12 godzin po rozstaniu z używką pojawiają się pierwsze symptomy odstawienia. Nawet trzy dni później możemy odczuwać bóle głowy i nudności – ale warto się przemęczyć, bo w tym czasie usuwa się z organizmu tlenek węgla.– po 8 godzinach: poziom tlenu we krwi wraca do normalnego poziomu.– po upływie 3 dni oskrzela się rozluźniają, zaczynamy swobodniej oddychać.– po upływie 1–2 tygodni praca płuc się normalizuje, wraca właściwa cyrkulacja powietrza.– po upływie 9 tygodni płuca pracują już normalnie, zmniejsza się ryzyko infekcji.– po upływie 1 roku o połowę – w porównaniu z palaczami – zmniejsza się ryzyko wystąpienia chorób serca.– po upływie 5 lat – mniejsze ryzyko wystąpienia chorób górnych dróg oddechowych, raka szyjki macicy i pęcherza– po upływie 10 lat – o połowę zmniejsza się również ryzyko raka płuc.– po upływie 15 lat ryzyko wystąpienia chorób serca dotyczy byłych palaczy już w takim samym stopniu co niepalaczy.
Artykul pochodzi z poltyka.pl

Rzuc palenie, nigdy nie jest za pozno, by zaczac dbac o siebie
 I o dobro swojej rodziny...




Pozdrawiam Was serdecznie,

Minia

9 komentarzy:

  1. Gratuluję! Ja nigdy nie pilam, mąż też nie. Ale moi rodzice. .....mama pali z przerwami - nie palila w ciążach i jak byliśmy mali z bratem, rzucala jak zmarli jej rodzice i tez miała przerwę 4 lata jakieś 5 lat temu. Teraz pali nieduzo ale jednak. Ale najbardziej szkoda mi ojca który pali od zawsze bez przerw. Ma problemy z sercem ale pali..... chce rzucić ale niby nie może.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tata powinien dbac o siebie. O zawal lub udar bardzo prosto, bo tetnice sie zwezaja przy kazdym dymku... ale wiem jak ciezko dotrzec do nalogowca.. on wie lepiej I tyle. Mojego kolegi tata zmarl na zawal jak mial 47 lat. Kopcil non stop.

      Usuń
  2. Wow. Gratulację!!! Mnie jakoś nigdy papierosy nie wciągnęły ale był czas, że od komputera ciężko było mnie odciągnąć (w sumie od gier strategicznych). A było to w liceum ... czyli dawno temu. Ale do dziś pamiętam ile przyjemności mi sprawiały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komputer pamietam tez, I tez ciezko bylo mi od niego odejsc.. niestety, ale musielismy sie nim dzielic :-) nawet z wlasnym ojcem :-)

      Usuń
  3. Wow brawo dla Ciebie za wytrwałość! Wiem że osobom palącym trudno jest zerwać z nałogiem. Choć sama nie palę, drażni mnie zapach papierosów jak ktoś robi to obok mnie. A już dostaję białej gorączki jak ktoś pali na CPN-ie. Takie dziwne skojarzenie że zaraz wszystko wyleci w powietrze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie paliłam, ale palił mój tata - pamiętam jego kilka prob rzucenia nałogu, zanim w końcu udało się na stale. Gatulacje, 7 lat to imponujący wynik :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje mnie 4 marca stuknęło 11 lat bez fajki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja z papierosami miałam podobnie jak Ty. Zaczęłam palić w pierwszej klasie szkoły średniej, w sumie - przez ojca. Ten palił w domu. Rozsiadał się na swoim stołku w kuchni przed kaflowym piecem i dymil te swoje popularne w szklanej lufce. W kuchni było zawsze siwo od dymu, ale w piatriarchalnej wiejskiej rodzinie, ojciec = król, władca. Nikomu nie przyszło do głowy by go pogonić. Po 14 latach życia w dymie pojawiło się u mnie pragnienie zapalenia i się zaczęło. Różnie u mnie było z tym paleniem. Np. W ciąży nie paliłam. Teraz od wielu lat (nawet nie pamietam od ilu) już nie palę i bardzo mnie to cieszy :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie palilam, ale znalam kilku nalogowcow i wiem jak ciezko zerwac z tym nalogiem. Dlatego gratuluje silnej woli! :)

    Powiem Ci jednak, ze zaskoczylas mnie tym postem - jakos papieros mi do Ciebie zupelnie nie pasuje! ;)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes