piątek, 10 marca 2017

Ogień i woda czyli przeciwieństwa się przyciągają

Jeśli miałabym porównać siebie do jakiegoś żywiołu to byłby to chyba bardziej ogień, niż woda.

Wiele osób odbiera mnie za bardzo miłą i grzeczną osobę i taką kobietą właśnie jestem,chociaż mało kto wie ( oprócz może Męża i rodziny),że pod tym jakże uprzejmym usposobieniem kryje się prawdziwa Zołza - wredna, kąśliwa i bardzo, bardzo zła!!!!!
Jestem wybuchowa, czasami aż za bardzo chociaż zeby doszło do wybuchu najpierw musi uzbierać się dużo , dużo negatywnych rzeczy.
Nie do końca lubię gdy coś nie idzie mi po myśli.
Działam szybko, myślę jeszcze szybciej.
Jeśli coś chce to chciałabym od razu.


Mąż.

Mój Mąż jest moim przeciwieństwem.
Nawet z wyglądu. Ja brunetka, On ciemny blondyn. Ja brązowo, On niebieskooki.

Czasami chciałabym posiadać jego cechy charakteru.

Które z przyjemnością bym sobie przywłaszczyła?

JA : niecierpliwa

ON ; oaza spokoju

Tak ,jak nienawidzę czekać na cokolwiek - tak On, może i to długo.
To On zawsze mnie uspokaja. Poza tym bardzo trudno go wyprowadzić z równowagi.
Co nie tyczy się mnie. Wielkokrotnie muszę gryźć się w język, wielkokrotnie przeklinam daną sytuację w głowie,a w najgorszym wypadku coś nietaktownego powiem lub jeszcze gorzej - podzielę się tym publicznie na blogu.
Niestety przez swoje zniecierpliwienie często tracę,bo podejmuję złe decyzje. I pomimo,iż człowiek uczy się na błędach w moim przypadku NAUKA POSZŁA W LAS.

JA : 'wszystko na pół gwizdka'

ON: dokładny


Potrafię robić dużo rzeczy. W sumie nauczyłą mnie tego praca,bo żeby przeżyć trzeba zazwyczaj wykonywać kilka czynności naraz.
Najlepszą taką szkołę miałam w pracy w hotelu. Tam musiałam odbierać telefony, dawać wskazówki jak dotrzeć do najbliższego parkingu, wpisywać rezerwacje do systemu i popijać już lekko zimnawą kawę.
Czy wyszło mi to na dobre?
Nie do końca.
Ze sprzątaniem mam to samo. Sprzątam szybko,ale nie do końca dokładnie. Można powiedzieć,że bardziej ogarniam.

Mój Mąż za to bardzo się wczuwa. Od pracy po dom wszystko co robi jest niesamowicie precyzyjne.
Jeśli ma napisać raport w pracy to trochę mu to zajmie,ale efekty przechodzą najśmielsze oczekiwania.
Jak ma posprzątać to nie widać go 5 h. Poodsuwa szafki, umyje piekarnik, drzwi od prysznica.
Czasami chciałabym się w coś tak wczuć jak On. Poświęcić swoją uwagę na jedną rzecz,a nie pięć.

JA : nadwrażliwa panikara

ON : rozsądny

Od małego dziecka byłam bardzo wrażliwa. Kochałam wszystko i wszystkich. Litowałam się nad każdym zwierzakiem, nad losem porzuconych, samotnych, smutnych.
Stając się Matką popadłam jeszcze bardziej w nadwrażliwość.
Przerażała mnie każda wizja chorób moich dzieci czy Męża. Każda 'blahostka' powodowała,że moje serce zaczynało bić szybciej i mocniej,a dłonie nerwowo się pocić.
Stałam się jeszcze bardziej ( a już myślałam,że bardziej już nie można) wrażliwą i niespokojną kobietą. To chyba najbardziej drażliwa we mnie cecha.

Mój Mąż natomiast jest rozsądny. Doskonale wie,że kaszel od razu nie musi oznaczać zapalenia płuc,ą pobolewania serca - zawału.
Ze spokojnym głosem wszystko tłumaczy. Czasami na oznakę mojej paniki ziewa i się uśmiecha,co doprowadza mnie do wściekłości,ale z drugiej strony dzięki takiemu zachowaniu szybko się ogarniam i racjonalizuję,że to co się dzieje tak naprawdę nie jest aż takie straszne. Dziękuję.

JA : empatyczna

ON : egoista

Empatii nauczyła mnie praca w szpitalu.
To nie tylko współczucie ,które okazuję się pacjentom czy sąsiadom.
To 'zjednoczenie' z nimi, to zdolność ich odczuć, patrzenie ich oczami na dany problem.
Za każdym razem staram się postawić w czyjeś sytuacji i zrozumieć kogoś z ich punktu widzenia.
Np. w pracy mamy okropną dziewczynę. Jest głośna, uwielbia zwracać na siebie uwagę, musi zawsze być widoczna i słyszana Pewnego razu usłyszałam,że wychowała ją babcia. Zrozumiałam więc od razu,że taki sposób zachowania wziął się z tego,że rodzice nie poświęcali jej żadnej uwagi i w ten sposób pokazuje całemu światu,że istnieje. Mój stosunek do niej automatycznie się zmienił,bo zrozumiałam skąd to się wzięło.

Mój Mąż wiecznie myśli o sobie. Stawia siebie na pierwszym miejscu. Ta cecha drażni mnie u niego najbardziej,ale bycie egoistą nie do końca jest złe.
Nie raz powtarzał mi,że ja wiecznie zajmuję się kimś, opiekuję się chłopcami , nim, kotem , zamartwiam się wszystkimi wokół itp.
A czy ja potrafię zadbać o siebie? pomyśleć o sobie? Nie. A może powinnam....
Mój Mąż jeśli jest zmęczony to nie robi nic. Jeśli jestem zmęczona to robię wszystko i tak i tak.
Jeśli mój Mąż jest śpiący to idzie spać i to nic,że mieliśmy zaplanowany cały dzień. Ja wstaję do chłopców i robię z nimi to, co mieliśmy robić.
Mąż uparcie jednak twierdzi,że to nie cecha nabyta,a dziedziczna ;-)

Ale pomimo tego jak bardzo się różnimy to wiem,że życie bez niego nie było by takie same.

Bo kocha się kogoś nie za coś,ale pomimo iż.....

Pomimo, iż wielkokrotnie nie zgadzamy się w pewnych kwestiach, wielkokrotnie dogadujemy sobie i się wyzywamy lub nie rozmawiamy w ogóle to wiem,że bez niego życie nie miało by sensu.

To z nim chcę przejść przez życie ramię w ramię, na dobre i na złe, w chorobie i zdrowiu..



My w 2008 roku :-)



My w grudniu  2016


Pozdrawiam Was ciepło,

Minia




11 komentarzy:

  1. Jak pięknie podsumowałaś Wasze cechy charakteru. No i piękna z Was para! Zresztą nudno by było, gdyby wszyscy mieli taki sam charakter, a tak jest ciekawiej. No i przeciwieństwa się przyciągają :) Wiem coś o tym :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeciwieństwa się przyciągają;) i to jest prawda. U mnie jest bardzo podobnie. także znacząco się różnie od żony pod względem charakteru, ale chyba to właśnie jest piękne:)

    OdpowiedzUsuń
  3. My z Marcinem też różnimy się w bardzo wielu kwestiach :) Na szczęście te najważniejsze "wizje" mamy podobne i dzięki nim pewnie wciąż razem trwamy :)
    Wiele dobrego dla Was :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeciwieństwa sie przyciagają, a jakże. My z mężem również różnimy się charakterami, ale na szczęście priorytety w życiu mamy te same :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach te piękne szpilki to po pierwsze, a po drugie w końcu przeciwieństwa się przyciągają. W końcu gdyby każdy z nas był taki sam świat byłby nudny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie, przeciwieństwa się przyciągają, zgadzam się z tym w całej rozciągłości. My też jesteśmy tego przykładem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie przeciwieństwa sie przyciągają! Wiem to po sobie i mężu, mojej córce i jej przyjaciółce ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas bardzo podobnie :) Jakbyśmy byli tacy sami wiałoby nudą a tak ... jest ciekawie ;) Świetne z Was para.

    OdpowiedzUsuń
  9. A u nas przeciwnie - roznimy sie nieco swiatopogladowo, ale charaktery mamy bardzo podobne. A mimo to jestesmy malzenstwem juz 9 lat. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja i mój mąż też jesteśmy przeciwieństwami i zresztą miałam tak w naszej małżeńskiej historii, że bardzo mnie to wkurzało, że aż tak się różnimy. Co najśmieszniejsze, kiedy go poznałam, nie widziałam tego. Teraz chyba się dotarliśmy i nawet polubiłam i doceniłam te różnice, zresztą w praktyce nieźle się sprawdzają. Jesteście bardzo ładną parą :-)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes