środa, 8 lutego 2017

Brat- bohater

Ten dzien byl od samego poczatku jakis dziwny....

Wstalismy z samego rana wykonujac szybko telefon zeby umowic sie z Mlodym do lekarza.
Otoz dzien wczesniej myjac go pod prysznicem, zapisnal, ze cos go boli pomiedzy nozkami. Pomyslalam wiec, ze pewnie dobrze nie podtarl pupki I, ze ma odparzona.
Kiedy jednak przyjrzalam sie blizej zobaczylam.... rope w miejscu intymnym.
Ropa? Tam? Skad?
Lekarka dzieki Bogu nie wystraszyla sie tak , jak my I pomimo tego, iz nie wiedzac skad takie cos sie pojawilo - przepisala masc I odeslala nas do domu.
W aptece dokupilismy jeszcze naturalny spray z drzewa herbacianego I pojechalismy do kids place do naszej dobrej kolezanki.
Wracajac z chlopcami do domu , postanowilam podjechac jeszcze do jednej z sieci supermarketow po jedzenie dla Kotki, ktora chce tylko takie I koniec.
Nienawidze robic zakupow w weekendy,bo zawsze jest tyle ludzi, ze w ogole nie sprawia mi to zadnej przyjemnosci.


Jesli mialabym opisac siebie jaka mama jestem to moglabym ujac to w jednym zdaniu PRZEWRAZLIWIONA.
Chlopcy w sklepie musza isc przede mna, a najlepiej obok mnie zebym miala ich na wyciagniecie reki.
Swoja droga nie lubie jak obce dzieci biegaja pomiedzy regalami.
Moi chlopcy uwielbiaja mi pakowac zakupy do wozka, wiec poniekad potrzebuje ich miec na oku.
Poza tym malo kreci sie jakis dziwnych ludzi wkolo?

W kazdym badz razie podchodzac do kasy wiedzialam juz, ze moge stac w kolejce dlugo, bo przede mna stala irlandzka cyganka potocznie zwana Travellerem.

Kupila kilka rzeczy za 9 euro, przy czym jej dwie karty byly zablokowane. W koncu wyjela banknot 50 euro I kazala kasierce wydac jej w drobnych.
A ze ja mam malo cierpliwosci to powoli zaczelam okazywac swoje niezadowolenie.
Owa kobieta zaczela przeciagac jeszcze bardziej , pytajac sie o cos tam co odlozyla 2 tygodnie temu I czy to jest itp.
Zaczelam glosno wzdychac I bezczelnie patrzec sie na nia. Och, bylam bliska powiedziec jej co o tym mysle.
Przetrzymala kolejke na tyle dlugo, ze moim chlopcom zaczelo sie nudzic.
Wtedy z reguly sadzam ich na parapet I daje gazetki do przegladniecia.
Okropna Baba wreszcie sobie poszla, a ja zaczelam szybko pakowac zakupy.

Chlopcy byli za mna, wiec nie widzialam co sie dzieje , gdy w ulamkach sekundy cos tam katem oka widze, ze starszak zeskakuje z wysokiego parapetu, podbiega do mnie I krzyczy : "Mommy, Mommy  - Mikolaj". Rozgladam sie, ze nie ma go ani ze mna ani ze Straszakiem.
Juz widze...ze KTOS go szarpie!!!!!
Boze, moje dziecko!!!!!!!!!!!

Z predkoscia swiatla podbieglam do niego I wzielam go na rece.
W tym samym czasie podbiegl ojciec dziewczynki I bardzo mnie przepraszal.
Dziewczyna ta miala ok 12 lat, ale byla chora umyslowo.
Sciagnela Mlodego z parapetu I chciala go wziac ze soba.
Mlody w szoku byl I nie potrafil nic z siebie wykrztusic.
Kasjerka okazala sie byc Polka I poglaskala Misia po glowce.
Niedaleko byl tez Manager Sklepu, ktory dal mu worek czekoladowych jajeczek na "otarcie lez".
Ja z trzesaca sie reka zaplacilam za zakupy I bedac w szoku staralam sie znalezc odpowiedz jak to wszystko sie stalo....

Mlody odzyskawszy glos stwierdzil : "Szymon - I love you, you are my hero".

Tak Syneczku - jestes bohaterem. Gdyby nie Ty, w zyciu nie wiedzialabym , ze za moimi plecami ktos mi szarpie Mlodego. To on podbiegl do mnie na tyle szybko, na ile mial sil w nozkach I poinformowal mnie najlepiej jak umial, ze cos zlego sie dzieje.
A co bylo by gdyby ktos mi go wyniosl? Ukradl? 3 metry ode mnie?

I pomimo tego, iz jestem tak bardzo przezorna, uwazna I czujna - takie rzeczy maja nadal miejsce.
Nie winie tej dziewczynki, bo byla chora. Chlopcom tlumaczylam, ze ona nie wiedziala, ze robi mu krzywde.
Do konca tez nie wiem jak do tego doszlo, ale niewazne.

Ten dzien uswiadomil mi jak bardzo chlopcy sa sobie bliscy.
I pomimo ich wiecznych klotni - kochaja sie I wspieraja.
Ciesze sie, ze maja siebie...

Ja po raz kolejny nabralam pokory I wdziecznosci, ze nic zlego sie nie stalo.

Mam kochanych Synow... a Starszak jest naszym malym bohaterem....
Potem bardzo przezywal. Obiecywal, ze zawsze beda obok mnie , a jesli ktos zacznie ich szaprac to zaczna krzyczec..



("Jesli poczujesz sie samotny, bede twoim cieniem,
   Jesli zachce Ci sie plakac, bede twoim ramieniem,
   Jesli pragniesz sie przytulic, bede twoja poduszka,
   Jesli chcesz poczuc sie szczesliwym, bede twoim usmiechem,
   A kiedy bedziesz potrzebowal przyjaciela - poprostu nim bede").


Pozdrawiam,

Minia


11 komentarzy:

  1. Kopara mi opadła, ze tak powiem.... Masakra..

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach Ci bracia. Bo wiesz przynajmniej u nas, ale myślę że u większości jest podobnie, jest tak że chłopcy i się kochają i się kłócą i się biją o zabawki. Wszystko misz masz. Ale...są za sobą jak nikt. Bronią się wzajemnie i nikomu nie pozwalają zrobić krzywdy. Serce rośnie czytając takie historie i patrząc jak te nasze dzieci się kochają:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja za swojego brata dałabym się pokroić. Cudownie jest mieć rodzeństwo i móc na nie liczyć.
    Jeśli chodzi o zakupy to wcale nie lubię ich robić, a po drugie też nie lubię stać długo w kolejce bo trafia mnie szlak i potrafię być nie miła. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma jak starszy brat. Pamiętam jak Lulcia złością zareagowała jak po pierwszym dniu w żłobku Lenka przyszła ugryziona przez jakiegoś chłopca z grup to Lulcia z zaciśniętymi rączkami powiedziała, że mu pokaże :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wcale się nie dziwię, że mimo wszystko się zdenerwowałaś i najadłaś strachu. Ja też czasami niby stoję obok, ale się zagapię i w ostatniej chwili udaje mi się zareagować i na przykład złapać Bąbla, który skądś spada. Dobrze, że Starszy Brat czuwał i był na posterunku.

    OdpowiedzUsuń
  6. ...nasze dziewczyny na co dzień niemal cały czas drą ze sobą koty. Kwestia charakterów, różnicy wieku... Ale kiedy jednej dzieje się krzywda- nie ma zmiłuj, solidarność pełną parą.

    Możesz być dumna ze swoich chłopców :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak to dobrze mieć starszego brata :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niesaowita historia... Nam dorosłym nieraz wydaje się, żę dzieci nie poradzą sobie z niektórymi sytuacjami w życiu, takie zdarzenia pokazują jak bardzo się mylimy. / rzepaczki.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam już wcześniej, ale chyba byłam w za dużym szoku by skomentować. Dostałabym zawału na miejscu. Generalnie u nas jest bardzo podobnie jeśli chodzi o zakupy, Stefano idzie obok nas (niekoniecznie za ręke) i raczej sam się nie oddala. No właśnie raczej, miesiąc temu pojechaliśmy na urodziny na salę zabaw z centrum handlowym (ja i syn), byliśmy za wcześnie więc postanowiłam skorzystać nieco z wyprzedaży i weszlam do sklepu z ubraniami dla dzieci. Pokazuję synowi bluzeczkę i pytam czy mu się podoba, po czym widzę inną (on stoi obok mnie) wyciągam po nią rękę, odwracam się a Stefano nie ma - wołam - Nic, lecę do kącika zabaw - Nic, pytam kasjerkę - Nic. Już miałam wizję, że ktoś mi go zabrał, wybiegam ze sklepu i w tym momencie widzę jak stoi przy karuzelach na żeton. Nigdy przenigdy nam czegoś takiego nie zrobił by sam się oddalić. Cala akcja trwała z 30 sekund, ale myślałam, że umrę

    OdpowiedzUsuń
  10. Czasami sobie myślę, że łatwiej jest wychowywać dzieci w małej spokojnej miejscowości, gdzie nie ma takiego ruchu, tak wielu nieznajomych dookoła. Sama miałam takie szczęście. Natomiast, kiedy koleżanka opowiada, jak to na blokowisku dzieci nie mają co ze sobą zrobić, gdzie się bawić, że matki ciągle się boją, by ktoś im dziecka nie skrzywdził, to myślę, że okropnie trudno jest być matką w takich warunkach. Można być świetną matką, ale mając tak wiele spraw na głowie, można czasami czegoś nie zauważyć i wtedy świetnie mieć kogoś, na kogo możemy liczyć :-) Super, że rodzeństwo tak się kocha :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż ciarek na ciele dostałam i łzy się pojawiły. Wyobrażam sobie Twój strach i przerażenie. Dobrze, że to się tak skończyło. Ja na zakupach wsadzam dziewczyny do wózka. Normalnie mam paranoję i boję się, że Hanka mi gdzieś zniknie z oczu.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes