piątek, 2 września 2016

Z pamietnika pracy...

Maj 2015

Zmieniam prace! Zmieniam prace! Po osmiu dlugich latach w hotelu zmieniam prace I branze. W koncu mi sie to udalo. Co prawda godziny troche dziwne I w tygodniu ich wcale nie za duzo, ale nabiore doswiadczenia I bede mogla sprobowac czegos innego. Jestem przeszczesliwa, M. troche mniej. Nie ma w nim ani grosza ekscytacji, a wrecz przemawia przez niego sceptyzm "to nie jest dobry pomysl" - mowi pod nosem. Ja jednak nie chce tego slyszec, to jest szansa dla mnie, ktora musze wykorzystac!

Czerwiec 2015

Intensywnie wszystkiego sie ucze. Nie do konca sobie wyobrazalam sobie taka prace w szpitalu.
Nie wiedzialam, ze na rezonans I tomografie komputerowa przychodza przewaznie tak chorzy pacjenci jak nasi. 3/4 z nich walczy z nowotworami. Tego sie nie spodziewalam.
"Co ja tu robie? " - zastanawiam sie gleboko.  Dodatkowo "zmuszona" zostalam do pomocy jako Asystant Radiografa. Widze jak kuja pacjentow, jak podaja im dozylnie kontrast, widze niektorych pacjentow lzy I zal , ktory w sobie nosza.
Oni sa chorzy, oni umieraja na naszych oczach!!!!

Lipiec 2015

Zaczynam sie gorzej czuc, a przeciez jestem okazem zdrowia. Kto jak to, ale ja nie choruje nigdy!
Kreci mi sie w glowie, czuje jakby falowala podloga, mam lekkie zawroty, ciezka glowe, trudno mi sie skupic. Co sie dzieje?

Sierpien 2015

Laduje na Izbie Przyjec. Po 7 godzinach doczekalam sie mlodej lekarki, ktora stwierdzila nerwice oraz vertigo (zawroty glowy spowodowane najczesciej problemem z blednikiem).
Przepisala mi Serc na zawroty I psychotropy.
Nie biore zadnych z tych lekow, a zamiast tego ide na plukanie uszu do mojego rodzinnego lekarza.

Wrzesien 2015

Badania krwi oraz rezonans mozgu, ktory mialam wykonany nic nie wykazal.
Wedlug lekarzy nic zlego sie nie dzieje, a ja czuje sie okropnie.
Zawroty wystepuja codziennie, a w akcie desperacji decyduje sie na akupunture.

Grudzien 2015

Akupuntura zdzialala cuda. Zawrotow nie mialam ponad miesiac, ale wrocily, gdy zaczelam chodzic rzadziej.
Do tego doszly nerwy, bo czeka mnie podsumowanie mojej pracy w okresie probnym. Na dodatek dziewczyny za dnia zostawiaja mi coraz wiecej pracy po sobie.
Wykorzystuje ten moment na podwyzszenie mojej wyplaty I osiagam sukces.
Niestety mam problemy z komunikacja z managerka. Napisala same bzdury na tym podsumowania podkreslajac moja pozycje Asystentki, ktora wykonywalam dwa / trzy razy w miesiacu, a przeciez recepcja jest moim miejscem pracy I z niej powinnam zostac rozliczona. Wysylam dlugie maila w ktorej pisze , ze niesprawiedliwie mnie ocenila. Opinie zmienila pod moja presja, a podpisany dokument wyslala do HR. Zaczynaja sie schodki.

Luty 2016

Kilkakrotnie prosze C. o dwa dni wolne pod rzad. Niestety jak na upartego dostaje srody i soboty.
Jestesmy otwarci 7 dni w tygodni do 22. Jest strasznie duzy ruch. Czuje sie jakbym pracowala w przychodni. W zyciu nie zdawalam sobie sprawy z tego ilu ludzi choruje. Nabieram pokory.

Marzec 2016

Od dwoch miesiecy staram sie zmienic prace, ale poki co bezowocnie. W pracy szal. Nie rozstaje sie z czarnym pudlem w ktorym sa skierowania od lekarzy czekajace na wprowadzenie do szpitalnego systemu. Nikt ich nie dotyka tak jakby czekaly tylko na mnie.
Zaczynam sie irytowac, jestem rozdrazniona, zawroty nie ustaja, dochodzi klucie serca.

Jestem zbuntowana I prosze Managerke o spotkanie.

Kwiecien 2016

Managerka nie ma czasu, kaze C. rozmawiac ze mna. Tlumacze swoje rozgoryczenie z dodatkowa praca, ktorej nie wykonuje nikt inny oprocz mnie. Po powrocie z wolnego osoba zastepuja mnie ich nie wprowadza, wiec czarnego pudla juz prawie nie da sie zamknac. Zaciskam zeby I robie...swoja prace I czyjas takze.

Czerwiec 2016

Jestem na kresu sil. Mam dosyc... mam k..rwa dosyc!!!!! Nie mam ochoty tam pracowac, zbiera mi sie ta wymioty, kreci mi sie w glowie, dusi mnie I boli mnie klatka piersiowa. Wkrecam sobie chore serce, bo na jednym ze skierowan przeczytalam, ze brat pacjentki zmarl w lozku na atak serca w wieku 33 lat.
Mam dosyc chorob z ktorymi mam doczynienia na codzien, mam dosyc historii chorob pacjentow, a najbardziej dosyc mam tych osob z ktorymi musze pracowac.
Prosze po raz drugi o meeting.
Tym razem na spotkaniu jest I managerka I C.
Jedna patrzy sie na druga z takim niedowierzaniem jakbym opowiadala im o duchu.
Managerka stwierdza, ze wszystkie problemy z ktorymi sie borykam ( skierowania, dodatkowa praca wymyslona przez inne dziewczyny, karty z opinia, ktore zbieram tylko ja, a powinni wszyscy, ktorzy pracuja na recepcji I inne o ktorych juz mi sie nawet nie chce wspominac) sa blahostka I , ze sa powazniejsze problemy jak np pacjent, ktory zle sie poczuje po podaniu kontrastu lub, ze jedna z radiografow odchodzi. Dostadnie przedstawila mi swoj punkt widzenia, ze nie obchodzi jej nic z czym ja walcze od ponad pol roku.
"Poza tym - stwierdzila - nie wymagaj , ze ktos bedzie robil twoja prace. Osoby, ktore Ciebie zastepuja nie maja obowiazku skanowac skierowan. One sa na innych kontraktach".
Wyszlam zdegustowana.
Musze znalezc prace, szybko... Bardzo szybko!

Lipiec 2016

Szukam, szukam. Bezowocnie. W maju zaproszona bylam na rozmowe, wyszlam zadowolona. Praca , ktora bardzo mi by odpowiadala.
Niestety po kilku dniach otrzymuje maila, ze znalezli osobe , ktora idealnie pasuje do tej pozycji.
Czuje, ze trace nadzieje,  jestem zdesperowana, zla, smutna, rozgoryczona.
Zaluje, ze opuscilam hotel, zaluje, ze zobaczylam tylu cierpiacych ludzi I cierpie razem z nimi.
Chce odejsc z tej roboty. A im bardziej pragne , tym bardziej mi sie nie udaje.
Gdyby nie dzieci...to odeszlabym od razu...ale musimy za cos zyc.
Zaciskam zeby, a nawet czasami piesci.
Organizm jednak nie radzi sobie z nadmiarem negatywnych emocji.
Kolo 18 ktoregos tam dnia zaczely mieknac mi nogi, czulam sie jakbym miala zemdlec, cztery razy opuszczalam recepcje, bo balam sie, ze przy pacjentach osune sie na podloge. Serce walilo mi jak oszalale. Zaczelo krecic mi sie w glowie tak mocno, ze czulam sie jak na karuzeli, ktora jezdzi 200 km/h. Dzielnie jednak czekam az ostatni pacjent lezal na stole I prowadzac samochod jakims cudem dojezdzam do domu.
Nie moge zamknac oczu, nie moge skrecic glowy, bo wszystko wiruje. Wszystko. Panikuje. Boje sie, ze to nigdy nie minie. Boje sie, ze umieram. TEGO BOJE SIE NAJBARDZIEJ!!!! Dochodze jednak do wniosku, ze nie ma sensu jechac do lekarza, bo przeciez "nic mi nie jest". Do tego dochodza nudnosci. Chce mi sie wymiotowac. M.mi pomaga. Kaze sie polozyc I mocno trzyma mi glowe w swoich rekach tak jakby zabieral "zle" prady. Cala sie trzese. Nie opuszcza mnie I tak siedzi 45 minut. W koncu udaje sie do kuchni po uspokajace tabletki I po 24 -tej zasypiam wykonczona. Nastepny dzien jest juz normalny, a jak nigdy nic wybieram sie wieczorem do pracy.

Sierpien 2016

Maz juz dluzej nie moze na mnie patrzec I wykreca numer do lekarza umawiajac mnie na wizyte.
U lekarki placze jak najeta. Nie mam juz sil, nie mam. Czuje sie jakby ktos zabral mi cala radosc, cala zyciowa energie. Jestem znerwicowana, na tabletkach uspokajajacych, ziolowych prawie kazdego dnia.
Doktor przepisuje psychotropy I daje dwa tygodnie zwolnienia , ktore powiazane sa ze stresem. Psychotropow nadal nie zamierzam brac, wiec recepta laduje gleboko w torebce.
Tego samego dnia udaje sie o porade do prawnika u ktorego jestem prawie godzine.
Pokazujac moja korespondencje z managerka , prawniczka stwierdza, ze w Irlandii pracownicy sa bardzo chronieni I, ze mozemy udowodnic im niesprawiedliwe traktowanie, a nawet wystapic do Trybunalu o odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu. Jedyne co musze zrobic to napisac oficjalne zazalenie.
Wracam do domu jak na skrzydlach, a potem sa one bardzo mocno podciete.
Przeciez w czasie pracy nie raz sprawdzalam poczte, czytalam wiadomosci. Przeciez oni jakas beda mogli dojsc do historii nawet jesli zostawala ona wymazywana.
Nie zamierzam wnosic zazalenia....
Ale chce odejsc... nawet jesli oznaczalo by to pojscie na bezrobotne

Wrzesien 2016

Jestem zaproszona na testy do M. fabryki. Tak, zlozylam podanie na robola. Przeplakalam cala noc, bo nie po to zaczynalam od kelnerki by byc kierowniczka recepcji zeby teraz na lini pracowac... moja ambicja schowana zostala do kieszeni... pogrzebana zywcem...
Podejme sie kazdej pracy, kazdej, byle by zeby uciec z tego piekla.
Testy pisemne poszly mi genialnie. Mialam kota w worku. Z testem manualnym bylo mi trudniej, bo z nerwow zaczely pocic mi sie rece... przebrnelam jednak I przez te testy wierzac, ze zrobilam wystarczajaco duzo by dojsc do rozmow.
Maz jednak obawial sie, ze nie bylam na tyle dobra. Z godziny na godzine zaczelam sie denerwowac tak bardzo, ze sama zaczelam we wszystko watpic.
Jednak nastepnego dnia dostalam telefon azeby pojawic sie na rozmowe. Poszlam, zaraz po uroczystym rozpoczeciu szkoly Starszaka.
Usmiechalam sie. Uwierzylam w siebie. Spojrzalam w lustro, szepnelam Jezusowi zeby byl obok, zebym czula jego obecnosc. Nie moglam zawiesc siebie, ale najbardziej mojego Meza. Chcialam udowodnic mu, ze nie jestem nieudacznikiem, ze dostane sie do tej roboty chociazby nie wiem co sie dzialo. On bardzo to wszystko przezywal. Pierwszy raz widzialam go tak bardzo strapionego, tak niespokojnego...
Rozmowa trwala 15 minut z trzema kobietami. Dalam z siebie wszystko.
Wyszlam z budynku z usmiechem....
Zapomnialam tylko o jednym...ze wypelniajac forme o zdrowiu wpisalam , ze mialam historie zawrotow... I jesli okaze sie, ze pielegniarka bedzie miala jakies "ale" to moze przez to nie zaoferuja mi pracy....
Ale ja juz nie mam sily sie o to martwic. Moglam rzeczywiscie udac, ze jestem okazem zdrowia, ale... glupia chcialam byc szczera I teraz mam...

Odpowiedz czy dostane prace dowiem sie na poczatku nastepnego tygodnia....

Co noc przed snem wmawiam podswiadomosci, ze mam ta prace,  ukladam sobie obraz w wyobrazni jak chodze z Mezem na lunch razem, widze jak pracuje w grupie osob, widze swoj usmiech, ktory niesmialo pojawia sie na mojej buzi, poznaje nowe twarze I wyobrazam sobie, ze wreszcie odzyskuje spokoj....

To nie moze byc sen prawda?


To musi sie udac....................


8 komentarzy:

  1. Miniu, tak bardzo mi przykro, że praca tam tak Cię wykończyła :( Najważniejsze, to żebyś się stamtąd wyrwała... Szkoda Twojego zdrowia!!! Dzieci potrzebują zdrowej, radosnej mamy.
    Nie myśl tak, że będziesz "robolem"- taka praca też jest potrzebna i użyteczna! Poza tym- nie musisz tam pracować do końca życia. Kiedy zmienisz pracę, uspokoisz się, odżyjesz- poszukasz czegoś innego. A tę pracę potraktujesz jako kolejne doświadczenie.
    Głowa do góry Kochana! Ułoży się wszystko :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki, mocno mocno! Od początku mówiłam, że Ciebie podziwiam bo nie dałabym rady pracować w takim miejscu - przykro mi, że to się tak odbiło na Twoim zdrowiu.
    p.s. Rozumiem, że powrót do hotelu nie jest możliwy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moglam wrocic, bo proponowano mi w maju, ale nie chcialam. Uwazam, ze dwa razy nie wchodzi sie do tej samej wody.
      Probowalam jednak dostac sie do dwoch **** hoteli na pozycje Asystentki Managera, ale nawet pomimo 10 lat na pozycji kierownika nikt nie kwapil sie zeby chociaz zaprosic mnie na rozmowe.
      Probowalam dostac sie do fabryki na recepcje, do najrozniejszych biur, do praktyk lekarskich... cisza.. glucha cisza...

      Usuń
  3. Trzymamy kciuki, Dzielna Kobieto. Po każdej burzy przychodzi słońce...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mocno zaciskam kciuki za misję praca byś znalazła odpowiednią pracę dla Ciebie i Twojego zdrowia

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże a ja do Ciebie z takim mejlem...przed chwilą. Też o pracy. Będę trzymać mocno kciuki nikt Cię nie rozumem teraz bardziej niż ja. Ale to dłuższa historia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Miniu - trzymam kciuki z całej siły, żeby się udało ! Wiem, co to mobbing, stres, praca wykańczająca fizycznie i psychicznie - sama takiej doświadczałam przez ponad 5 lat, więc doskonale Cię rozumiem ! Oby ta kolejna była lepsza, bardziej humanitarna, dająca więcej satysfakcji...I przede wszystkim, żebyś trafiła w niej na godnych zaufania, wspaniałych ludzi ! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. życzę znalezienia naprawdę fajnej, mało stresowej i satysfakcjonującej pracy :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes