czwartek, 29 września 2016

Gdzie się podział wrzesień?

Nie wiem jak to sie stało,ale oczom nie wierzę.

Koncówka września,a ja raptem skleiłam 3 posty.

No cóż, ostatnio dużo się dzieje w moim / naszym życiu i naprawdę nie mam kiedy pisać,a jeśli nadarza się okazja to jakoś weny nie ma.

W każdym bądź razie melduję,że zostały mi jeszcze dwa dni w pracy - dzisiaj oraz w sobotę.

Pracuję z Brendą , z którą zawsze świetnie się dogadywałam ,więc na naszej długiej 12-godzinnej zmianie w sobotę zamierzam 'iść na całość' i zamówić Nam na lunch jakąś ogromnie wielką pizzę.

Niektórych osób będzie mi brakowało. Przede wszystkim Mary,bo z nią pracuję na recepcji. Mary ma 67 lat i od 12 lat pracuje w szpitalu. Jest jak moja przybrana Mama. Zawsze pocieszy, zrozumie, a kiedy znajdzie jakieś błędy to zawsze delikatnie je wytnie. Jest wyrozumiała i bardzo ją za to szanuję.

Poza nią jest jeszcze Fiona - sprzątaczka. Ma 4 dzieci w podobnym wieku co moi chłopcy. Zawsze mnie wysłucha, doradzi, to dzięki niej nie załamałam się totalnie , to dzięki niej śmieję się czasami po pachy. To z nią lubię poplotkować i to ona rozumie jak jak nikt inny w tym miejscu.

Tym dwóm osobom kupiłam po kartce oraz czekoladzie,bo były mi najbliższe.

Poza nimi jest jeszcze kilku radiografów z którymi dobrze mi się pracuje.

Najgorzej wspominać, a może w ogóle nie będę wspominać dziewczyn z 'back office' oraz mojej 'cudownej' managerki.

To przez nie straciłam wiarę we własne możliwości, to przez nie czułam się stłamszona i nierozumiana, niedoceniana i wykorzystywana.
To one robiły mi wszystko pod górkę i za to mam do nich wielki żal.

Sama praca także jest trudna i teraz już wiem,że nie każdy nadaje się do pracy w szpitalu.

Na sam koniec , wczoraj musieliśmy wciśnąć pacjenta z 'emergency' , który przyjechał na rezonans prosto z bloku operacyjnego. Operowali mu kręgłosłup i coś poszło nie tak,bo nie czuł nóg i bardzo bolały go plecy.
Wraz z nim pojawiło się 4 lekarzy, 2 pielęgniarki i 2 pomocników ratunkowych ( z karetki).

Jak wiadomo do rezonansu nie można wchodzić z żadnym metalem, w związku z tym musieliśmy 'przerzucać' pacjenta z łóżka z karetki na nasze,które się nie magnetyzuje,a potem jeszcze przenosić go na łóżko scanera.

Butli z tlenem też nie mógł mieć,więc po rezonansie jego dotlenienie spadło do 92 %.

Powiem Wam szczerze,że jednak z biegiem czasu człowiek 'uodparnia' się na ludzkie cierpienie, na choroby z którymi walczy, co nie oznacza,że się je akceptuje,ale podchodzi się do nich już 'płyciej' nie angażując się emocjonalnie.
Dlatego też nie każdy z Nas może zostać pielęgniarką czy lekarzem. Ich psychika musi być bardzo silna,a podejście do pacjenta rzeczowe i konkretne.

Może miałam wykonywać tą pracę,żeby dowiedzieć się czegoś.
 Przecież nic nie dzieje się bez przyczyny.

Jestem z siebie dumna,że 'przeżyłam' w tym miejscu prawie póltora roku.
W miejscu w którym nabawiłam się nerwicy lękowej, w miejscu do którego już nigdy nie chcę wracać,a tym bardziej jako pacjent.

Zamykam ten rozdział w życiu i z niecierpliwością otwieram nowy.

Czas na zmiany.

Czas na coś nowego. Totalnie mi nieznanego.

Czas na pracę w tym samym miejscu w którym jest mój Mąż.

Jestem podekscytowana, chociaż nerwowa.

Mąż obawia się,że pracując tyle lat w administracji nie będę potrafiła się odnaleźć.

Wieczorami z nerwów aż boli go brzuch,ale ja podchodzę do tego inaczej.

Dla mnie najważniejsze to odzyskać mój wewnętrzny spokój, wygrać z nerwami, uspokoić drżące serce i bujającą głowę.
Po raz kolejny tłumaczę sobie więc,że tak miało być. Tam muszę iść, tam coś na mnie czeka.
Wierzę,że sobie poradzę,chociaż ranki będą ciężkie.
Wiem,że chłopcy troszkę przeżyją,ale będziemy mieć każdy weekend wolny dla siebie.
Będzie cudownie, rodzinnie.
Jestem pełna wiary w nowe jutro.
Zmieniłam się... wiem,że dużo zależy od naszego nastawienia, od naszej psychiki.

Dam radę,bo jeśli nie ja.... to kto??


Zaczynam w poniedziałek. Kciuki mile widziane.....

P.S

A taka niespodzianka czekala na mnie jak weszlam do pracy...

 
Wraz z kartka I voucherem na zakupy do NEXT'a.
Milo mi sie zrobilo...

Pozdrawiam Was serdecznie,

Minia

13 komentarzy:

  1. DASZ!!!! radę Minia, ja w Ciebie wierzę z całych sił. Czytam każde Twoje słowa, jak mama hihi i martwię się, płaczę razem z Toba i śmieję się. Trzymam kciuki, czekam na wieści. A co będziesz robić w nowej pracy? zdradzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elus, jak tylko wejde w 'to' glebiej to z checia opisze Wam moja prace. Dziekuje :-*

      Usuń
  2. Dasz radę. Zdecydowałaś się na trudny, ale ważny krok - tak bardzo potrzebny Tobie samej, ale na dłuższą mętę i Waszej rodzinie. Trzymam mocno kciuki za wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dasz radę i jeszcze spełnisz się w tym, bo to najważniejsze aby Tobie było dobrze z pracą która wykonujesz, a nie innym, bo wtedy angażujesz się całym sercem w to co robisz i robisz to doskonale.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi też czas przez palce jakoś przecieka. A odnośnie nowej pracy jestem pewna, ze sobie świetnie poradzisz - bo jeśli przez półtora roku wytrzymałaś psychicznie w dotychczasowym miejscu, to już chyba nic nie powinno Cię przerażać :) Powodzenia, trzymam kciuki !

    OdpowiedzUsuń
  5. Nadrobiłam wszystkie posty, choć nie było ich wiele jak mówisz... Miniu wierzę w Ciebie. Zaczynamy prawie równocześnie (ja z tygodniowym wyprzedzeniem jak wiesz)...NIE MOŻNA SIĘ PODDAWAĆ!!! Jesteś silna, mądra... wręcz jesteś dla mnie bardzo dobrym przykładem. Wiem, że poradzisz sobie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Co nie masz dać rady? Jak nie Ty to kto? :-) Nowa praca to jednak na początku trochę stresu, zanim nauczymy się pracować jak trzeba, poznamy nowe miejsce. Trzymam kciuki za adaptacje! Co do szpitala, to ja tam siebie zupełnie nie widzę, jestem trochę taki "francuski piesek", nawet pobieranie krwi powoduje, ze czuję się, jakbym miała zemdleć, a co dopiero ludzkie cierpienie na każdym kroku (chyba, że jakiś lajtowy oddzialik, jeśli jest coś takiego w szpitalu...

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi wrzesień też jakoś szybko umknął, to chyba jego urok. Jeśli chodzi o nowąpracę dasz radę jesteś wytrwała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Będzie dobrze, musi być kochana, kciuki mocno zaciskam :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Wrzesień był u mnie nawet bardziej kulowy, bo ja nic na bloga nie napisałam.

    Bardzo obrazowo napisane :) Życzę powodzenia na... nowej drodze życia? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Juz po dwoch pierwszych dniach, wiec: i jak? ;)

    Jestem pewna, Kochana, ze swietnie sobie poradzisz! Pewnie minie kilka dni (albo tygodni) zanim sie wdrozysz w nowa prace, ale czekam z ciekawoscia na relacje. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Taka praca nie jest łatwa, to prawda, ale gdyby nie wy, to kto i gdzie?

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes