sobota, 13 sierpnia 2016

Bez nalogow czyli jak zostalam Abstynentka

Moja przygoda z alkoholem zaczela sie kiedy mialam zaledwie 16 lat.

Rodzice jak nigdy postanowili przywitac Nowy Rok na Starym Rynku pozostawiajac mnie z kuzynka ( w moim wieku ) same w domu.
Ja bylam na etapie popalania, siostra skombinowala Nam skads dwie puszki piwa.
Wtedy pierwszy raz chcialam poczuc na wlasnej skorze jak to jest byc pijana.
Kuzynka przyniosla szampana I kiedy tylko drzwi zamknely sie za moimi rodzicami, zaczelysmy testowac alkohol.
Pamietam jak dzisiaj, ze wlaczylysmy sobie Radio Eska I balowalysmy na calego.
Minela godzina, a mnie nadal nic nie bralo. Piwo wypite, szampana juz koncowka, znalazlam jakiegos taniego drina Smirnoffa, ktorego tez wypilam I nic. No nic sie nie dzialo. Kuzynce juz lekko bujalo sie w glowie, bo zdmuchujac swieczke - caly wosk przykleil sie do radia ( ktore pozniej musialam czyscic). 
Przypomnialam sobie wiec, ze Mama ma spirytus do ciasta w barku, wiec nie zastanawiajac sie ani chwili wzielam sobie wiekszego lyka.
A pozniej?
Pozniej pamietam wizyte w toalecie, a raczej nad nia.
Pamietam tez,jak rodzice wrocili I chcialam podac ojcu tylko reke (moj tata nie pije od kiedy siegam pamiecia) I zmykac do pokoju, ale podobno jak sie dowiedzialam nie do konca mi sie to udalo I mama musiala mnie do lozka doprowadzic.
Kuzynka wypila mniej I chciala ogladac Miss Polonia, ktore akurat lecialy w Tv, ale I ja mama delikatnie odprowadzila na kanape.

Nastepnego ranka Ojciec przyniosl sok pomaranczowy by wniesc toast za Nowy Rok z ktorego za wiele nie pamietam, ale I on wyszedl mi bokiem.

Caly dzien oraz kolejny przelezalam na kanapie (az dziwie sie, ze Ojciec mnie nie zlal). Czulam sie fatalnie, to byc kac stulecia. Nigdy nie zapomne filmu, ktory lecial wtedy "Kapusniaczek" w ktorym Louis De Funes ciagle pil winiacza. Z kazdym jego lykiem, ja mialam bliskie spotkanie z sedesem. Okropnosc.


Jednak byla to lekcja na cale zycie.
Nigdy nie napilam sie juz tak, jak wtedy.
W klubie, na domowce pilam tyle dopoki nie zapalilo mi sie pomaranczowe swiatlo, ze trzeba juz zakonczyc konsumcje.
Nigdy juz nie urwal mi sie film,
Ale pic lubilam. Wino szczegolnie. Tlumacze sobie, ze wtedy zylam studenckim zyciem. Chodzac na kurs wieczorny na uczelnie, po drodze zachodzilam do off licence I kupowalam dwie butle, ktore glosno stukaly w siatce. 
Mama w pewnym momencie obawiala sie , ze popadne w jakis alkoholizm, ale to bylo tylko popijanie , zawsze w towarzystwie.
Nikotyna to byl moj nalog nr 1.
Pierwszego papierosa wypalilam majac 13 lat. Fuuj. Do dzis pamietam te zawroty I ten smrod, a jednak cos mnie do nich ciagnelo.
Moze to, ze trzyma sie go w rece, moze to, ze byl ogolnodostepny. 
Idac do liceum popalalam juz sporo. Przewaznie kupowalam paczke na pol z kolezanka.
Wyjezdzajac do Irlandii po maturze palilam juz nalogowo, paczke dziennie.
Przerwa na papierosa byla jak najbardziej widziana na Zielonej Wyspie. Palacze mieli wiec wiecej przerw z ktorych z przyjemnoscia korzystalam.

Najgorsze byly imprezy, bo wtedy jednego papierosa sie konczylo, a odpalalo drugiego.

I pewnie palilabym dalej, gdyby nie to, ze przed naszym slubem M.przyniosl do domu nasza kocie.
Troche bylo mi zal, ze musi wachac te smierdziuchy , ze musi mieszkac w zadymionym domu.
Postanowilam rzucic palenie.
Jak mi sie udalo?
TYLKO DZIEKO SILNEJ WOLI!!!

Nie chcialam byc Panna Mloda, ktora ucieka na przerwe na papierosa, od ktorej "wali" na kilometr.
Potrzebowalam jednak czegos na czym moglabym oprzec moja silna wole.
Znalazlam wiec pozycje Alana Carra "jak skutecznie rzucic palenie".
Wszyscy znajomi wokol rzucali na miesiac, dwa, szesc miesiecy czy rok po czym wracali do nalogu.
Ja podbudowywalam sie rowniez tym, ze chce zajsc w ciaze I chce byc "czysta". Nie chce truc mojego nienarodzonego dziecka.
Zaczelam czytac ta ksiazke, ale Boze jaka ona byla nuuudna!!!!
"A teraz zapal sobie papierosa. Co czujesz?" - pytal autor.
Wskradal sie po cichu do mojej psychiki wmawiajac mi, ze papierosy nie uspokajaja I, ze to tylko moje widzi mi sie.
Ksiazke czytalam miesiac.  Myslalam, ze w ogole jej nie doczytam do konca.
Co mna dotknelo najbardziej to fakt, ze autora ojciec zmarl na raka pluc.
W calej jego literaturze powtarzal niejednokrotnie, ze nie chce skonczyc jak jego ojciec.
Uzdrowil milion czytelnikow, w tym mnie. W marcu minelo 6 lat od ostatniego zapalonego przeze mnie papierosa.
Alan Carr podziell los swojego ojca........

A widzac w szpitalu osoby umierajace na raka pluc nie wiem co bardziej rzuca sie w oczy - cialo ktore wyzielo ducha czy ich potworny kaszel, ktory sni mi sie nocach.
Zaluje, ze bylam nalogowcem. Gdybym mogla cofnac czas I nigdy nie zasmakowac tego smierdziucha...

Z alkoholem pozmienialo mi sie odkad zostalam Mama.
Stracilam jakiekolwiek zainteresowanie.

Na uroczystosciach jesli mam cos wypic to jedynie toast. Zamocze dziub w kielichu I tyle po mnie.
Maz doskonale wie, ze nie pije , wiec bedac w Polsce nadrabia podwojnie.
Ja jednak uwazam, ze jesli jedno z nas pije to drugie musi byc trzezwe.
Nie wiem czemu, ale czuje na sobie odpowiedzialnosc, ze jesli odpukac cos komus by sie stalo, to ja moge prowadzic, isc do szpitala, tlumaczyc, byc trzezwa.
Malo nie bylo tragedii jak dziecko wyszlo z domu albo wypadlo z okna?
Wiele osob z rodziny zarzuca mi sie, ze mam sie zrelaksowac, napic, rozluznic, ale mnie to nie bawi, mnie to w zaden sposob nie uspokaja.
Od roku mecze sie z zawrotami. Smieje sie wiec, ze ja pijana jestem na codzien.
Alkoholu nie dotykam I dobrze mi z tym. Nie mam potrzeby. Widze jak ludzie sie po nim zmieniaja. Jak maja glupie akcje, niektorzy staja sie agresywni, niektorzy musza pic tyle, az zasna pijani na kanapie.

Ja mam swoje uspokajacze. Mam ziolowe herbaty, mam eteryczne olejki...

I powiem wam, ze niedawno goscilismy Meza znajomych I bylo mi niesamowicie milo slyszac, ze pomimo, iz nie pije to potrafie bawic sie rownie dobrze w srodowisku pijacych I nie robiac Mezowi zadnych afer (pomijajac kilka zryzliwych uwag do jego ucha :-)).



A Wy?
Walczycie z nalogiem? Lubicie babelkowe trunki?

Pozdrowienia,

Minia


6 komentarzy:

  1. Ja alkohol pierwszy raz piłam na swojej 18-stce i się upiłam. Później jeszcze kilka razy zdażyło mi się upić, kilka razy film mi się urwał. Jednak otrzeźwiła mnie rozmowa z moją mamą ( miałam wtedy chyba 20 lat ) jak po imprezie kacowałam a mama powiedziała mi, że robi się ze mnie alkoholiczka! Poczułam się jakbym w gębę dostała! Od tamtej pory wódki można powiedzieć, że nie piję! Jedynie wypiję wino, nalewkę czy piwo! Więc abstynentką nie jestem, ale też nie upijam się i wiem ile mogę sobie pozwolić i mówię DOSYĆ!

    OdpowiedzUsuń
  2. Papierosa nigdy nie miałam w ustach, palił mój tata (rzucał kilka razy, kilka lat temu na stałe)i dziadek. Dym papierosowy wyczuwam z deleka i mnie zatyka. Nigdy też nie byłam wielką miłośniczką alkoholi, dlatego wytrwanbie do 18 nie było problemem, a i później jakoś specjalnie mnie nie kręciło. Teraz nie pogardzę dobrym drinkiem, piwem od czasu do czasu czy też winem do posiłku, ale jak nie ma to też jest OK. Może zabrzmi to nudnie, ale nigdy nie miałam kaca, nigdy nie urwał mi się film i dobrze mi z tym :) A dla Ciebie brawo za silną wolę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znane mi osoby, które nigdy w życiu nie miały papierosa w ustach, mogę policzyć na palcach jednej ręki pijanego pracownika tartaku i jeszcze by mi parę palców pewnie zostało ;) Sam też nigdy nie spróbowałem, szkoda zdrowia i pieniędzy.

      Usuń
  3. Brawo! Żeby rzucić nałóg potrzeba naprawdę silnej woli. Rzuciłam palenie, bo iałam już dosć tego smrodu... a teraz nie cierpię woni papierochów i nie rozumiem, jak mogłam choćby nie palić na dworze, tylko w domu. Przesadzanie z alkoholem też już dawno za mną, po prostu na wszystko jest czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję silnej woli, nie lubię alkoholu dla mnie może w ogóle nie istnieć

    OdpowiedzUsuń
  5. Ze mnie byla grzeczna dziewczynka. ;) Nigdy nie palilam, a alkohol pilam wylacznie na wiekszych imprezach i tylko do pierwszego szumu w glowie. Panicznie balam sie stracic nad soba kontrole. ;)

    Przed urodzeniem dzieci, srednio raz w tygodniu lubilam wypic sobie pol lampki wina. Potem zaszlam w ciaze z Bi, zanim skonczylam karmic ja piersia, bylam juz w kolejnej ciazy, potem 20 miesiecy karmienia Nika... i jakos zupelnie przeszedl mi jakikolwiek smaczek na "procentowe" napoje. Czasem, podczas Swiat, naleje sobie troche wina lub nalewki, ale tylko ja siorbie i wiekszosc w koncu wylewam. :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes