piątek, 29 lipca 2016

Moja przygoda z kwiatami zamowionymi przez internet

Zapowiadało się cudownie.

Piękne zdjęcia bukietów, dobre ceny, darmowy kurier.

Teściowa  w tym tygodniu bowiem obchodziła pełne,bo aż 70-te urodziny!

Takie imprezy nie można opuścić,a jeśli nie da rady się na niej pojawić to chociaż miło jest sprawić uśmiech na twarzy solenizantce.

Wymyśliłam z Mężem więc,że przelejemy drobną kwotę na jego mamy konto i zamówimy cudowne, pachnące, świeże kwiaty.

Otrzyma piękny bukiet, tak duży,że ledwo co będzie w stanie unieść je jedną reką.

www.wyslijkwiaty.pl


Kwiaty kosztowały 179,90 zł ( to ważna informacja).

Kwiaty zamówiłam w poniedziałek,a impreza odbyła się wczoraj.

Bukiet dostarczony miał być pomiędzy 10 -12.

Miał być, albowiem o pomiędzy tymi godzinami nigdy tam nie dotarł .
Zadzwoniłam więc o 12.30 ( 11.30 irlandzkiego czasu) do Krakowa , do Biura Obsługi .
Odebrał lekko znudzony? zaspany? mężczyzna, który zdziwił się,że w ogóle dzwonie z takim zapytaniem.

Lubię mieć wszystko zaplanowane,a jeśli coś organizuje to musi być zapięte na ostatni guzik.

Pisałam także ,że jestem wredna i nie odpuszczę, bo zaraz przytoczę doskonały przykład jaką jestem Jędzą.
Po jakiś 15 minutach od skończenia rozmowy otrzymałam maila,że kwiaciarnia  (2100 oddziałów w całej Polsce) przeprasza i kwiatki dostarczone będą koło 14. Ok, póltorej godziny spóźnienia mogłam jakoś przełknąć.

Po jakiejś godzinie udało Nam sie połączyć z Babcią na skype.
Chłopcy zaśpiewali z moją pomocą STO LAT ,a ja podświadomie z ekscytacją i podeskcytowaniem oczekiwałam naszej niespodzianki dla niej.

I jakoś po kilkunastu minutach rozmowy , zadzwonił domofon.

Za chwile na ekranie pojawiła się uśmiechnięta Teściowa z bukietem!!! zupełnie innym niż zamawiałam.

ZUPEŁNIE INNYM! 

Bukiet miał zawierać : róże, frezje, tulipany. Nie miał mieć żadnych zbędnych ozdób, trochę zielonego. Miał  być duży i pachnący.

MIAŁ!

Bo był zupełnie inny. Nie miał żadnych róż, frezji, tulipanów czy alstrometrii czyli żadnych kwiatów, z których powinien stworzony być bukiet!!!!

Myśłałam,że zapadnę się pod ziemię.

Co za wstyd, co za porażka, co za beznadziejny bukiet.




Czy on chociaż troszkę przypomina bukiet powyżej?

A żeby złożyć reklamację musiałam prosić biedną, siedemdziesięcioletnią kobietę o przesłanie mi zdjęć kwiatów.

Tak też zrobiłam.

Pan z biura przekazał maila do działu reklamacji. Zapewne tylko Pan z biura i Pani z reklamacji działają w całej firmie,

Z początku byłam nawet pobłażliwa, nie chciałam problemu, delikatnie wyraziłam swoje niezadowolenie bukietem po czym dostałam odpowiedź,że przepraszają i mogą oddać mi 20 zł.

Myśłałam,że wyjdę z siebie.

20 zł?

Za 1,5 h spóźnienie, za totalnie inny bukiet,który kupiłam? za tyle pieniędzy?

Wyraziłam więc w mailu ponownie swoje zdanie na temat całej transakcji używając takich słów jak 'witam ' z początku maila i dziękuję, pozdrawiam na końcu. Zawsze koreponduję z kulturą.

Maile,które otrzymywałam zawierały zazwyczaj dwa - trzy zdania,że mam po raz setny napisać dlaczego składam reklamację i co poszło nie tak?

Jestem jakaś dziwna? czy firma sobie stroi żarty?

Pracuję między ludźmi. Pracowałam ponad 10 lat w branży hotelarskiej, gdzie wychodziliśmy z siebie by dogodzić wymagającym klientom.
Zdawaliśmy sobie sprawę,że jeśli niezadowolona osoba opuści hotel to stracimy nie jednego klienta, a stu.
To bardzo ważne żeby zdawać sobie sprawe z tego,by o klienta dbać.

Ten serwis ,który otrzymałam był beznadziejny - bukiet także.

Jeśli firma wyraziłaby skruchę, pisala personalnie, rozumiała mój ból z powodu nieudanego prezentu i próbowała go naprawić chociażby głupią kartką urodzinową dla Solenizantki czy małym bukiecikiem to podarowałabym,ale oni usilnie próbują udowodnić mi,że nie popełnili błędu.

Jedynie tym sposobem mogę Wam wyczulić na tą firmę, której adres internetowy widnieje powyżej i odradzić jakiekolwiek zakupy !

Ja straciłam pieniądze, czas i energię na bezsensowną , mailową korespondencję.

Gdybym tylko wiedziała to wolałabym te 200 zł przelać teściowej na konto,niż mieć problem na głowie.

Pocztę kwiatową używają z reguły mieszkańcy poza granicami Polski,a takich czytelników mam sporo ,więc proszę Was - uważajcie,bo może poczuć się oszukani tak ,jak ja.

Nauczka na przyszłość - nie kupować bukietów przez internet,a w szczególności od tejże firmy.

Udanego weekendu , u Nas aż 3 dni wolnego ,

Pozdrawiam.

Podirytowana Minia



7 komentarzy:

  1. Ahh Miniu, przykro mi bardzo. Również mam przykre doświadczenia z pocztą kwiatową (nie pamiętam już nazwy, więc nie wiem czy to ta sama) - dobrych kilka lat temu postanowiłam zrobić babci niespodziankę i posłać jej kwiaty (urodziny lub dzień babci). Padło na storczyka w doniczce, by dłużej stał. Kwiaty przyszły, Babcia byłą przeszczęśliwa i zaskoczona, ale dowiedziałam się później, iż doniczka była lekko pęknięta a kwiat średnio świeży. Widać oni wszyscy tak sobie pogrywają - kupujący towaru nie widzi, więc oszukują jak mogą. Oni te dostawy zlecają lokalnym kwiaciarniom, lepszym lub gorszym - ale powinni jednak mieć nad tym kontrolę. Dobrze zrobiłaś, że reklamujesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przykro mi, że takie coś Was spotkało. To bardzo nieuczciwe z ich strony i bardzo dobrze zrobiłaś, że zareagowałaś tak, a nie inaczej. I to nie ma nic wspólnego z byciem wredną, to raczej dochodzenie swoich (słusznych) racji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobrze, że zareagowałaś, ja bym na Twoim miejscu poszła o krok dalej zgłosiłabym sprawę do UOKiK (Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) i do PIH-u (Państwowa Inspekcja Handlowa odpowiednia dla danego sklepu co do miejsca położenia) tylko wiem, że z Twojej strony Ty tam daleko może to wymagać trochę zachodu, ale ja w swoich przypadkach jak nie uznają mi reklamacji gdzie mam rację zgłaszam sprawę dalej. Tak było ze spodniami męża, które po tygodniu rozerwały się w kroku żądaliśmy zwrotu gotówki i co otrzymaliśmy w zamian informację, że nie dostaniemy bo spodnie były nie właściwie użytkowane, na co mój mąż zapytał skąd oni to wiedzą i jak nie właściwie użytkowane nosił je na głowie powiedział, że w takim razie idzie zgłosić sprawę do jednego z urzędów pani pobiegła na zaplecze do kierownika i otrzymaliśmy zwrot gotówki i spodnie. Ja podobną miałam sytuację z kurtką odpadły mi napy w letniej dżinsowej kurtce reklamacji mi nie uwzględnili zgłosiłam sprawę do UOKiK i decyzją urzędu otrzymałam zwrot połowy wartości kurtki w celu nabicia nap we własnym zakresie co mnie kosztowało w rzeczywistości dużo mniej. Miałam jeszcze parę kwestii, w których jak zgłaszałam sprawę wyżej zawsze było na moją korzyść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie. Zalatwianie problemow z odleglosci moze byc dosyc skomplikowane, ale biore taka ewentualnosc pod uwage. Oszukali mnie, ale wierze w karme. Jeszcze kiedys ktos oszuka ich.

      Usuń
  4. Tragedia... ja postąpiłabym za radą Szczypty. Mimo wszystko tyle kasy i takie potraktowanie sprawy :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ufff...na szczęście sama nie lubię dostawać kwiatów i w mojej rodzinie raczej rzadko się nimi obdarowuje. Gdyby Małż wydał prawie 200 złotych na kwiaty dla mnie - zdzieliłabym go tym bukietem (niezależnie, czy zgodnym z zamówieniem ,czy też nie ) prosto w łeb ;)

    A tak zupełnie poważnie - przykre jest to, że niektóre firmy aż do tego stopnia nie szanują klienta. My mieliśmy podobnie z tortem na chrzciny Bąbla - niby zamawianym w szanowanej i słynnej cukierni, co do której nie było wcześniej z naszej strony żadnych zastrzeżeń, a dali d... po całości. Miał być marcepan, trufle, jeżyny i polewa w kolorze szampana - a dostaliśmy tonę bitej śmietany i jakieś tandetne lukrowe kwiatki. Wprawdzie po mojej interwencji zwrócili nam połowę zapłaconej kwoty - ale aż wstyd było zaprezentować takie "dzieło" gościom...

    OdpowiedzUsuń
  6. Co za imbecyle...Ja bym spróbowała zgłosić to do rzecznika ( a mając zdjęcia produktu a gotowej realizacji), przynajmniej byś kasę odzyskała i teściowej przesłała paczkę...

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes