piątek, 10 czerwca 2016

Szybka Zmiana Planów

Wracamy do Polski już tego lata !!!


Haha... żartuję oczywiście.

Nie wiem czy w ogóle wrócimy,bo tak niezdecydowanego faceta w życiu nie poznałam. Mój Mąż zmienia zdanie co tydzień ( chyba w zależności od humoru).
Ja niestety nie jestem w stanie podjąć decyzji za Nas dwojga,bo nadzwyczajniej cokolwiek postanowię z reguły kończy się fiaskiem (np decyzja ze zmianą pracy).
Ze względu na to,że naprawdę uważam mojego Męża za bardzo inteligentnego to staram się analizować jego wszystkie wypowiedzi i podsumowania ( jeezu, jak w szkole normalnie :).

Decyzja o powrocie do Polski póki co jest odraczona ,a budżet,który opracowaliśmy na ten rok jest mało zachęcający i dołujący ( niestety tak naprawdę nie jesteśmy w stanie utrzymywać dwóch samochodów,ale inaczej na wsi się nie da żyć,bo niby jak zawoziłabym chłopaków do przedszkola 6 km w jedną stronę - rowerem ???).

Obok nas mieszkają nauczyciele. Ona pracuje z takimi maluchami jak Starszak, On w gimnazjum. Rzadko kiedy są w domu,a poza tym Ona jest siostrą właściciela naszego domu ( ten dom w którym mieszkamy był kiedyś ich rodzinnym domem - 3 pokoje i 9 dzieci + rodzice).
Mają dwójkę dzieci - 4 letnią córeczkę i 1,5 rocznego synka.
Chłopcy często się z nią bawią,chociaż szczerze nie lubię gdy chodzą do niej na podwórko,bo wiecznie jest chora! podciąga nos, kaszle... (jak widać Irole hartują swoje dzieci).
I chłopcy zawsze 'coś' od niej przyniosą.
W każdym bądź razie Ona miała wolne i tak sobie chwilę porozmawiałyśmy i padło na temat mojej zmiany pracy.
Mówilam jej więc,że staram się znaleźć pracę na dzień to chłopcy mogli by mieć Mamę wieczorami i w weekendy,że super,że Starszak idzie do szkoły to będę mogła go zostawić w świetlicy... i wtedy BOMBA!!!
Ona mówi,że owszem w tej szkole jest świetlica,ale od 7 roku życia!!! ( dzieci w Irlandii zaczynają szkołę jako cztero lub pięciolatki). Ja nie wiem dlaczego w sumie nie spytałam się w szkole czy na pewno mają,ale wydawało mi się jak jest świetlica no to dla wszystkich uczniów!!!!!
A ja wtedy ZAWAŁ.
No bo jak to... ja tu szukam pracy, chodzę na rozmowy kwalifikacyjne.
Kto da mi pracę żeby na 14 mogła odebrać własne dziecko? Kto obierze Młodszego o 12.30???
Przecież to w ogóle nie ma sensu, mija się z celem. To ja wolę chodzić na wieczór wtedy,chociaż bardzo,ale to bardzo mam już dosyć tego szpitala.....
No i dół....
Myślę, myślę... i nagle oświecenie.
Jest jeszcze jedna podstawówka po drodze do chłopców przedszkola. Co prawda dwa razy większa i chociaż nie ma świetlicy to panie przedszkolanki oferują AFTERSCHOOL pick up i opiekę do 3 godzin dziennie za 20 euro tygodniowo ( śmieszne pieniądze w porównaniu do tego ile musiałabym zapłacić komuś za opiekę).
No to ja szybko za telefon i dzwonię ,że chciałabym Starszaka zapisać do szkoły.
A sekretarka uprzejmie infomuje mnie,że zapisy były do końca LUTEGO. No to za...biście normalnie.
Ale wzięła jego dane, datę urodzenia i mój numer telefonu,że zadzwoni do mnie sam Principal
( Dyrektor Szkoły).
Po godzinie byłam już po rozmowie.
Zapisze mi Starszaka!
Ale mam jeszcze dzisiaj podjechać z aktem urodzenia, wypełnić formę do szkoły i dać 40 euro depozytu za przytrzymanie miejsca.
Pojechałam więc szybko po Starszaka i razem z chłopcami do szkoły.
Jakie wrażenia?
Tamta szkoła bardziej mi się podobała. Była mniejsza, rodzinna, cieplejsza.
Chociaż do tej szkoły co pojechaliśmy chłopcy często chodzą na plac zabaw i bardzo im się tam podoba.
Miałam szczęście,bo w ten poniedziałek o 13.45 jest dzień otwarty dla rodziców i dzieci.
Poznam więc nauczycieli, zobaczę klasy.
Podobno też dużo dzieci z przedszkola chłopców będzie uczęszczało tam do podstawówki,więc Starszak jest zadowolony,bo jedna z jego ulubionych koleżanek Evie też tam będzie.
Więc może dobrze,że tak wyszło.

Na formie niestety padło pytanie o szczepienia i bilansy. Czy zgadzamy się,bo teraz szczepią akurat 4-5 latków  w październiku.
Przyjeżdża pielęgniarka środowiskowa i będzie kuła dzieci.
Zaznaczyłam na formie,że nie życzę sobie aby moje dzieci były zaszczepione co spotkało się z wyraźną aprobatą pani Sekretarki?,która w dwie minuty opowiedziała mi historię jej córki zaszczepioną przeciwko raka szyjki macicy ( bardzo głośno było o tym w Irlandii kilka miesięcy temu).
Powiedziała,że jej córka jest wiecznie zmęczona, ma lekki zanik mięśni, bóle brzucha, zawroty, mdłości itp.
Ja także spotkałam się z kilkoma pacjentami z  poważnymi skutkami ubocznymi (utrata wzroku, słuchu) po zaszczepieniu na grypę/świnską grypę/ospę itp. ,że podziękuję.
O tym się nie słyszy, ale problem istnieje i jest bardzo poważny. Z resztą u Nas w przychodni jest rozpiska jakie skutki uboczne mogą wystąpić po zaszczepieniu. Np 1 na 10 dzieci będzie miało gorączkę albo wysypkę ,a  np 1 na 100000 umrze. Czarno na białym. Na ulotce napisane było,że w razie sinienia/ duszności zabrać dziecko jak najszybciej do szpitala,ale co tam poradzą? Cofną szczepionkę? Nieee...

Rozumiem,że to temat bardzo kontrowersyjny i zapewne zaraz przeczytam jakieś pouczające kometarze odnośnie szczepień,ale jak zdecydowaliśmy z Mężem - chłopcy już więcej szczepionek w swoim życiu nie dostaną,a że w Irlandii nie ma obowiązku się szczepić to problem z głowy.
Chciałabym zaznaczyć również,że to,że dzieci się raz zaszczepi to nie oznacza,że będą one zaszczepione całe życie.
Weźmy chociażby mój przykład... szczepiona na różyczkę w szkole,a po kilku latach już przeciwciał nie miałam i będąc w ciąży ze Starszakiem mogłam złapać to choróbsko.
Po ciąży ze Starszakiem zaszczepiłam się znowu ( głupia) tylko po to żeby otrzymać telefon od lekarki,że nadal nie mam przeciwciał! i nadal mogę 'zachorować'.

Od tych wrażeń ze zmianą szkoły wczoraj znalazłam w grzywce pierwszego siwego włosa!!!!

Wracając do szkoły więc Dyrektor zauważył,że wchodzę,ale nie miał nawet sekundy żeby powiedzieć 'dzień dobry',a przecież godzinę temu rozmawiał ze mną przez telefon.
Szkoła nie wiem... mieszane wrażenia,ale nie narzekam,bo jeśli uda mi się znaleźć dzienną pracę to mam psychiczny spokój ,że moje dzieci będą szczęśliwe i bezpieczne w przedszkolu do którego chodzą już kupę lat.
Cieszę się jednak,ze Starszak słysząc,że jego koleżanka będzie chodziła do szkoły przyjął wiadomość z jej zmianą pozytywnie i to najważniejsze,a swoją drogą... fuksa miałam z tym zapisem, no nie?





źródło : internet

Pozdrawiam Was z deszczowej już Irlandii,

Minia


10 komentarzy:

  1. Fuksa rzeczywiscie mialas niesamowitego! ;) To w Irlandii nie ma rejonizacji? U nas, jesli chcialabym poslac Bi do szkoly innej niz ta, do ktorej jest przydzielona, musialaby to byc szkola prywatna.

    Co do starej szkoly, to nie rozumiem jak moze byc dla dzieci od 7 lat, skoro chodza do niej dzieci od lat 5-ciu? To jakas paranoja... U Bi swietlica przysluguje juz od zerowki, a od pierwszej klasy tzw. "homework club".

    Mi sie nowa szkola Starszaka i tak wydaje malutka. ;) Musze kiedys pstryknac zdjecie gmaszyska, do ktorego pojdzie Bi. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj to się porobiło! Takie szybkie podejmowanie decyzji i w ogóle ... ehhhh.... No cóż, najważniejsze, aby poukładało się wszystko tak, żeby mamie pasowało z pracą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście masz trochę zamieszania, ale tak to z dziecmi jest. Ostatnio rozmawiałam z koleżanką o emancypatii i ta odrzekła, że w d..e to ma, same przez to problemy, bo nie dość, ze musi robić to wszystko, co odzawsze do kobiet należało, to jeszcze pracę ma na głowie ;-) Oczywiście, kiedy praca miła naszemu sercu to od razu inaczej na to spojrzymy :-) Nie wiem, czy jestem przeciwna wszystkim szczepieniem, co do niektórych mam mieszane uczucia np. tężec, gruźlica, odra. Ale z kolei takim jak rak szyjki macicy czy grypa mówię wyraźnie "nie".

    OdpowiedzUsuń
  4. No fuks niesamowity, ale widać tak miało być.
    Co do szczepień to zdanie mam nieco odmienne, ale na pewno nie mam zamiaru na ten temat dyskutować. Z perspektywy czasu myślę, że gdbym mogła cofnąć czas zaszczepiłabym się na raka szyjki.
    No i powodzenia z pracą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanuje twoje zdanie, chociaz mam zupelnie inna opinie na ten temat. Zaszczepisz sie na raka szyjki macicy, a bedziesz miec w macicy np.
      Szczepionki nie gwarantuja braku choroby, a jezeli juz to lagodniejsze jej przejscie.
      Tak naprawde to my rownorzednie powinismy byc zaszczepiani z dziecmi, bo podobnie jak na rozyczke u mnie..juz dawno nie mamy odpornosci na te wszystkie wirusy na ktore bylismy szczepieni w dziecinstwie.
      No , ale to temat rzeka.
      Najwazniejsze jest zapobieganie.
      Robmy wszystko co w naszej mocy, by nie chorowac, podbudowac system odpornosciowy, zadbac o dobra diete I aktywny tryb zycia, o spokoj psychiczny...

      Usuń
  5. A jestes pewna ze to 20 E tygodniowo a nie dziennie? Jesli tak to jestes szczesciara bo w innych afterschool placi sie 100 E na tydzien.
    pozdrawiam
    A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak bylo napisane Asiu, ale oczywiscie upewnie sie jeszcze jesli bede potrzebowala afterschool, bo poki co na razie sie cos nie zapowiada ;-)

      Usuń
  6. Nie znoszę zaskoczeń, nagłych zmian, konieczności podejmowania nowych decyzji...i wciąż to przerabiam. Ach,życie... Choć z drugiej strony, może inaczej byłoby mniej ciekawie?!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do męża to, widziały gały co brały. Co do reszty to. Po co jest ten blog? Nie masz z kim pogadać? Pozdrawiam, brat

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes