wtorek, 17 maja 2016

Szybka relacja z naszego urlopu

Nic nie pisałam,bo najzwyczajniej nie miałam czasu ( bynajmniej mam dobre wytłumaczenie).

Opuściliśmy nasz domek koło 24. Ja położyłam się z chłopcami po 18stej mając nadzieję,że kilka godzin snu pozwoli mi na wytrzymanie wielu godzin bez niego.
Niestety,ale obudziłam się już po 22 i nie mogłam dalej usnac.
Chłopcy całą drogę do Dublina z podekscytowania też nie zmrużyli oka,a miałam nadzieję,że zasną w samochodzie.
Na lotnisku wszystko poszło sprawnie,chociaż czekanie na samolot strasznie Nam się dłużył.
W samolocie chłopcy byli grzeczni i z radością oczekiwali lądowania,że nie było im w głowie żadne spanie. W końcu położyłam na swoje kolana jednego , a zaraz po nim drugiego i spali tak na mnie aż praktycznie do końca. Sam lot był bardzo spokojny.
Lądując spotkała nas przykra sytuacja ,bowiem jeden z pasażerów miał zaraz po odprawie atak padaczki,a był gdzieś po 30stce. Z początku wydawało mi się,że może nie może oddychać i podbiegłam do niego z  zamiarem reanimacji,ale chwilę później pojawili się obok niego Strażnicy Graniczni,a po ok 7 minutach pojawił się ratownik medyczny ( ZDECYDOWANIE ZA PÓŹNO!!!!!).
Podał mu coś dożylnie,ale widok był okropny i żal mi było bardzo tego chłopaka.

Samochód odebraliśmy, po drodze zbłądziliśmy i dotarliśmy do mojej teściowej o wiele później,niż planowaliśmy,
Poza tym tego samego dnia odwiedziła Nas siostra Mężą z synkiem młodszym od Misia 6 tygodni,a mi oczy już bardzo się kleiły.
Dałam jednak radę i o 21 wylądowałam w łóżku z chłopcami zostając tam już do rana.

Nie muszę wspominać,że Polska przywitała Nas gorącymi 24'C. Ja ubrałam się od razu w letnią sukienkę z ramiączkami i byłam w szoku,że większość mieszkańców miało na sobie długie spodnie i krótki rękawek. Dla Nas zdecydowanie był to już prawie UPAŁ :)

Kilka dni spędziliśmy u Męża w mieście .Pojechaliśmy nad Zalew Elbląski , na konie, na świetny,duży plac zabaw korzystając z cudownej, letniej pogody.

Na złość jednak,gdy ruszyliśmy do mojej ukochanej Bydgoszczy , pogoda zaczęła się zmieniać i przypominać tą bardziej irlandzką,chociaż odwiedziliśmy ZOO w Myślęcinku ,gdy termometry w piątek pokazywały 22'C. Coś pięknego!!!
Odwiedziliśmy także moją babcię,która skończy 78 lat w tym roku oraz kumpelę z którą trzymam już kontakt przez dłuugi czas.

Komunia także się udała, chociaż było tylko 10'C na zewnątrz i czasami padał deszcz.

Chłopcy bardzo ucieszyli się na widok swoich kuzynów.

Bylismy takze u kuzynki u ktorej przemile spedzilismy czas.

Pierwszy raz czuje sie z Polsce zupelnie inaczej ,niz zawsze... Ale o tym napisze po powrocie.

Ale co ja tu więcej będę opowiadac...lepiej pokazać....

P.S pozostało Nam kilka dni. Podobno od czwartku pogoda będzie lepsza. Musimy koniecznie pojechać nad morze, złożyć podanie na dowody osobiste.... nacieszyć się rodziną,bo powrót na Zieloną Wyspę już w ten weekend.
Zapraszam na fotorelację :


Nad zalewem

 Przed babcinym blokiem


Chłopcy bawią się świetnie


Plac zabaw w Pasłęku


Kucyk 'Princess' z kuzynką Zuzią i Nami


ZOO tylko z babcią ( z czerwonym plecakiem)





I parę z Komunii :


Wojtuś





Ja z Moją Ukochaną Mamą



I szybka focia z Mężusiem :)


Na imprezie pojawił się nawet Minionek :)


Pozdrowienia i do usłyszenia,

Minia

7 komentarzy:

  1. Cudownie Wam się udało z pogodą, piękne zdjęcia (młodą i piękną masz mamę). Co do pogody to założyliście szybciej letnie ciuchy niż my we Włoszech - tutaj jeszcze nikt nie chodzi w krótkich spodenkach, nawet t-shirty są rzadkością - to zapewne kwestia przyzwyczajenia do klimatu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze smialam sie z Irlandczykow, ze zobacza troszke slonca I juz chodza w japonkach. No coz, rodacy zapewnie pomysleli tak I o nas, ale bylo Nam naprawde cieplo!!! :-)

      Usuń
  2. A tak panikowałaś z tą pogodą, a całkiem Wam dopisała :)
    Miło się ogląda zdjęcia z Tobą, taką uśmiechniętą, promienną :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Urocza rodzina, aż miło popatrzeć! Mam nadzieję,że pogoda jeszcze troszkę Was rozpieści. Dobrego czasu! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudownie, że Wam pogoda dopisuje, humory i wszystko idzie zgodnie z planem oby tak dalej kochani. Tak blisko, a zarazem tak daleko :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajna relacja i od razu widać po Waszych uśmiechniętych minach, ze urlop udany. Jeśli 24 stopnie to dla Was upał, to chyba długo bym nie wytrzymała w Irlandii, bo jestem zdecydowanie ciepłolubna ;) A z Minionkiem nasz Bąbel chętnie by poimprezował, bo ma ostatnio fazę na te sympatyczne stworki :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak jest,ze czlowiek mieszkajacy w zimniejszych klimatach jest bardziej zahartowany I kazdy promyk slonca powoduje euforie I uczucie" goraca". My caly czas z oknami otwartymi, bo mieszkania polskie sa zdecydowanie za cieple :-) I za duszne..

      Usuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes