niedziela, 29 maja 2016

Odnaleziony....

Od kiedy siegam pamiecia obraz ten zawsze wisial na przeciwko mojego lozka.
Bardzo mi sie podobal I nie wiem skad wymyslilam sobie,ze to pamiatka Komunii Swietej mojej siostry. Wydawalo mi sie,ze nalezal tylko do mnie.
Uwielbialam ten obraz, ktory tak wnikliwie na mnie patrzyl. Wydawalo mi sie czasem,ze nawet sie do mnie usmiechal.
Zawsze byl przy mnie. Nawet wtedy, kiedy w zlosci I bezsilnosci prosilam go ,by zabral mnie z tego okropnego swiata.
To dzieki niemu wierzylam, tak gleboko wierzylam... To On dawal mi wsparcie, to On wysluchiwal moich zali, to Jemu dziekowalam za dobry dzien I spokojna noc, to Go co wieczor calowalam na dobranoc, to przy nim wylewalam w samotnosci morze lez.
Byl przy mnie codziennie I czuwal.
To takie dziwne uczucie,a w sumie niebywale w zaleznosci jak o tym myslec,ze jest ktos kto nad Toba czuwa. Dzien I noc. Jak starszy brat , jak najlepszy przyjaciel,jak twoj Ochroniarz.

Nie mialam radosnego dziecinstwa. Mialam kochajaca Matke,ale bardzo agresywnego Ojca.
Kazdego dnia sie balam. Moje zycie otoczone bylo lekiem,chociaz staralam sie zyc jak kazde inne dziecko. Bywaly lepsze I gorsze dni,ale bralam wszystko na klate,bo mialam Jego. Wierzylam,ze kazdy z Nas nosi jakis ukryty krzyz I to byl moj maly , niewidzialny krzyz. Czasami bylam niewdzieczna. To jego obwinialam za moj 'przykry' los. Bylam zla, rozzalona,ze czemu akurat nasza rodzine spotyka tyle przykrosci?
Przy nim moglam sie rozplakac, wyzywac, wykrzyczec moj bol I niechec do tych, ktorzy tak bardzo mnie ranili. On mnie zawsze rozumial I zawsze sluchal. Czasami nawet wydawalo mi sie,ze ktos w nocy glaszcze mnie po glowie lub po policzku. Jemu moglam zaufac. Jemu moglam powiedziec wszystko!

Z wiekiem jednak zrozumialam,ze mam wszystko. Wszystko co mi do szczescia potrzebne. Jestem zdrowa , mam dwie rece, nogi, mam prace, slysze I widze. Mam zdrowego Meza I silnych chlopcow.

Ksiazki wiernie pozwalaly mi sie odciac od rzeczywistosci z reszta jak I nauka.
Wchodzila mi lekko, bylam jedna z lepszych chociaz nie najlepszych uczennic. Mialam swoje zainteresowania I z latwoscia je rozwijalam. Bylam tez aktywna fizycznie.
Wszystko mi sie udawalo. Chcialam dostac sie do wymarzonego liceum,chociaz prawie nikt w to nie wierzyl - dostalam sie. Mature zdalam bardzo dobrze. Chcialam wyjechac za granice I to zrobilam. Dzieki niemu nic zlego mi sie nie przydarzylo po drodze.

Kilka razy tez otarlam sie o smierc. Raz bedac z rodzicami nad morzem I majac zaledwie 9-10 lat odplynelam daleko od brzegu. Fale zaczely sie robic coraz wyzsze,ze jedna totalnie mnie przykryla I spadlam z dmuchanego materacu. Jakas wewnetrzna sila podpowiadala mi sie,ze nie mam puszczac materacu,ze musze sie go kurczowo trzymac. Dzieki temu, materac plynal do brzegu,a razem za nim bylam I ja. Bylo jeszcze wiele innych sytuacji jak chlopacy podtopywali dziewczyny w jeziorze nie dajac mi sekundy na wziecie oddechu. Glupie, szczeniackie zabawy,ktore mogly skonczyc sie tragicznie. Zawsze jednak czulam przy sobie kogos kto mnie chroni, kto jest przy mnie na dobre I na zle,kto nie pozwoli na to,by stala mi sie jakas wieksza krzywda.

Pozniej wyjechalam za granice. Obraz zostal na scianie ,tam gdzie zawsze mial swoje miejsce.
Za kazdy razem jednak gdy przylatywalam do domu , On tylko sie patrzyl sie na mnie.

Niestety kilka lat pozniej rodzice rozwiedli sie I mieszkanie zostalo sprzedane.

Zaczelam Go poszukiwac,bo jest to jedyny obraz, ktory do mnie przemawial, jedyny ,ktory byl tylko moj. Taki osobisty skarb, ktorego nie chcesz zgubic I musisz chronic.

Jednak ani Mama ani Siostra nie byly w stanie powiedziec mi co sie z nim stalo.

Podejrzewalam wiec,ze Tata wyrzucil go ot tak do smieci.

Szukalam wiec jego kopii. Przejrzalam wszystkie strony religijne online,ktore sprzedawaly obrazy na sprzedaz z ikona Jezusa, szukalam na allegro.
Nic nie przypominalo mi mojego Jezuska.

Nie bede wciskac w chlopcow swojej religii,bo uwazam,ze kazdy z Nas ma wybor,ale chcialabym gleboko zeby w kogos/cos wierzyli.
Zycie jest bardzo smutne,gdy nie wierzy sie w nic. Wiara nadaje sensu, wiara daje nadzieje.

Przed samym wyjazdem jeszcze raz spytalam sie siostry czy aby na pewno tej swojej pamiatki po Komunii nie schowala nigdzie,ale ona rzekla,ze ma tylko obraz po prababci z Matka I dzieciatkiem.
Po przyjezdzie do Mamy jeszcze raz poruszylam kwestie obrazu.
Nie moglam dac za wygrana, Ten obraz byl dla mnie wszystkim I bardzo chcialam go powiesic u Nas w domu, w Irlandii.
Mama nagle odpalila,ze jedyny drewniany obraz ,ktory ma to jej pamiatka slubu z Ojcem,ktory jej wyslal z niezbyt przyjemna notka.
I nagle... z szafy wyjela moj obraz.... moj ukochany!!! Jedyny!
Cieszylam sie jak male dziecko.. I po latach rozlaki znowu jestesmy razem. Ja  I On. I chociaz juz sie do mnie nie usmiecha jak kiedys to cudownie wyglada na naszej scianie.

I moze to zbieg okolicznosci,ale Mama dala mi go w sobote,a w czwartek zadzwonili do mnie abym przyszla na rozmowe do tego miejsca na ktorym bardzo mi zalezalo,ale sama juz dawno stracilam nadzieje.

Calujemy go wiec razem z chlopcami, ktorzy nie moga sie nadziwic,ze ma rece z dziurami otoczone krwia I skladamy rece do modlitwy.
I pomimo bycia dzieckiem wiedza,ze ten czlowiek jest kims wyjatkowym w naszym zyciu I bedzie z nami w te lepsze I gorsze dni... na zawsze..... przy Nas.



Pozdrawiam Was goraco,

Minia


12 komentarzy:

  1. U mnie było podobnie, z tą różnicą, że zawsze musiałam mieć ze sobą medalik na szyi. Gdy zdejmowałam łańcuszek i medalik, czułam się, jakby czegoś mi brakowało.
    Wierzę w Boga i nie wstydzę się tego. Nie wierzę w księży, bo ich poglądy i zachowania często są dalekie od ideału i prawości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, że pewnie nie to miałaś na myśli, ale tak jakby wrzuciałaś wszystkich księży do jednego worka - ja na swojej drodze spotkałam ich wielu. Byli bardzo różni, ale nasz obecny proboszcz - takiego człowieka ze świecą szukać (niesamowity jest - uwielbiają go wszyscy, wierzący i niewierzący a także wyznawcy innych religii...nikomu nie odmówi pomocy)!!!

      Usuń
  2. Ja podobnie jak Milena jestem wierząca, ale do pośredniczenia z Bogiem niekoniecznie jest mi potrzebny kościół, do którego na chwilę obecną nie mam za grosz zaufania. W Polsce kościół to jakaś parodia, tylko kasę liczą. Za pogrzeb 1400 zł! Co łaska oczywiście, tak to się nazywa. Sama bardzo lubię obraz Jezusa Miłosiernego (taki z promieniami wychodzącymi z serca). Ten obraz uspokaja mnie, jego widok sprawia, że czuję się bezpieczna :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nigdy takiego obrazka tak ważnego nie miałam, ciesze się, że Ty swój odnalazłaś. U mnie wiara jest obecna, ale na mój osobisty sposób.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam i nie mam ulubionego obrazka świętego, aczkolwiek to co musi być u nas w domu - to krzyż! Krzyż zawieszony nad drzwiami wejściowymi do domu! To konieczne - a ten krzyż co mamy jest tym bardziej dla nas ważny, bo mężu sam go kiedyś zrobił i ksiądz go poświęcił, no i ten krzyż był z nami w każdym wynajmowanym mieszkanku i jest teraz też w naszym domu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze krzyzyka sie nie dorobilam, ale jak tylko kupimy wlasne mieszkanie to zagosci nad wejsciowymi drzwiami.

      Usuń
  5. Nie raz wspominałam, że jestem wierząca. Mój mąż nie za bardzo, ale w kwestiach religii każdy idzie swoją drogą. Nie mam takiego obrazu czy innego obiektu, przed którym codziennie bym klękała i powierzała swoje myśli.
    Po śmierci mojej babci wzięłam krzyż przed którym Ona codziennie się modliła i zawisł nad drzwiami wejściowymi.
    Co prawda było kilka ciekawych zbiegów okoliczności - należę teraz do parafii MB Miłosiernej. Jest ona również patronką szpitala, w którym na świat przyszedł Stefano - miałam ją przed oczami licząc skurcze i witałam się z nią codziennie wchodząć na Intensywną Terapię.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie mam obrazków świętych a i krzyża nie noszę, kiedyś ksiądz mi powiedział by nigdy nie wieszać krzyża nad drzwiami bo każdego dnia zakłada się go na swoje barki, i chyba coś w tym jest bo po zdjęciu i przewieszeniu w inne miejsce życie stało sie lżejsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Ci ciekawostka... nie slyszalam o niej wczesniej...

      Usuń
  7. Bardzo się cieszę, że nie wstydzić się pisać o wierze!! Dużo osób się wstydzi.. ja tj Ty - nie.
    Bardzo smutny, ale prawdziwy wpis!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo się cieszę, że nie wstydzić się pisać o wierze!! Dużo osób się wstydzi.. ja tj Ty - nie.
    Bardzo smutny, ale prawdziwy wpis!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze jest mieć w życiu wiarę...

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes