poniedziałek, 28 marca 2016

Nasz Wielkanocny Wyjazd

Bardzo się udał.

Ale od początku.

Sam hotel jest całkiem przyjemny dla oka. Niestety,ale nasz pokój do najpiękniejszych nie należał.
Co rzuciło Nam się od razu w oczy to niedokładne odkurzenie ( na podłodze leżały jakieś białe skrawki) oraz okropny widok z okna, bo jak można nazwać wielką kamienną skałę przed oczami i parking na samym dole. Nasz pokój mieścił się na 3 piętrze, łazienka posiadała tylko wannę i daleko mu było do pokoju w którym zostawaliśmy w innym mieście po Świętach Bożego Narodzenia,no ale trudno. Nie będziemy się przecież smucić,bo nie przyjechaliśmy tam,by spędzać za dużo czasu w pokoju.

Chłopcy od razu chcieli iść na basen. Niestety,ale hotel nie miał rękawków do pływania,a ja dostałam zły rozmiar tych,które kupiłam na ebayu. Miałam więc tylko nadzieję,że chłopców nie złapie głupawka i będą na basenie grzeczni.

Basen miał 17 metrów zdłuż i był tylko na 1,07 m głęboki. Dodatkowo miał też brodzik w którym spędziliśmy większość czasu,

Chłopcy są jak ogień i woda. Młodszy odważny, chciał wchodzić do dużego basenu bez niczyjej pomocy jakby nie zdawał sobie sprawy,że przecież za chwilkę straci grunt pod nogami. Dając mu deskę i potrzymując pupę wesoło machał nogami i rękoma. Czuł się jak ryba w wodzie!

Starszy lubi bawić się w basenie,ale bardzo bał się wchodzić do głębokiego basenu,a każde chlapnięcie powodowało,że coraz mniej mu się podobało.

Po basenie stwierdziliśmy,że nie chce Nam się nigdzie wychodzić. Wykąpaliśmy chłopców w wannie i zamówiliśmy jedzenie do pokoju.

Młody z wrażenia padł krótko po 21,ale Starszy męczył się jeszcze z pół godziny. Nie wiem czy miał za dużo emocji, czy może w pokoju było duszno ( w końcu jak się mieszka w mieszkaniu gdzie jest max 19'C) to pokoje hotelowe są dla Nas za gorące,ale w końcu zasnął i on.

Następnego dnia wstaliśmy o 7.30,bo planowaliśmy udać się ponownie na basen,bo przecież Misiu by się zapłakał jakbyśmy tam chociaż na chwilę nie wrócili. Później szybko śniadanie i na 11 umówieni byliśmy w stadninie konnej.

Chłopcy byli wniebowzięci.
Starszy jechał na brązowym Chesterze,a Młody na białej Polly.

Śmiać mi się chciało, bo w Portugalii Misio także ujeżdżał dziewczynkę,a Starszak chłopca.

Nas rodziców zamknięto za szklaną ścianą,a chłopcy oprowadzani byli przez jedną dziewczynę.

Najgorsze było to,że Miśku źle usiadł i cały ciężar ciała miał na jednym pośladku. Ja oczywiście zaczęłam panikować,bo bałam się,że spadnie z tego konika,a nikt tego nie zauważył.

W końcu poprosiłam właściciela ( starszy pan) żeby powiedział innemu Panu,który dawał lekcje by go poprawił.
Chłopcy byli wniebowzięci. Jazda bardzo im się podobała i szczotkowanie koników po jeździe także.

Wychodząc ze stadniny Starszak się rozpłakał,że on chce znowu,a Misio zaczął beczeć,że on chce do hotelu i na basen.
Postanowiłam więc poszukać może lekcji pływania dla chłopców ,bo dobrze by było gdyby nauczyli się pływać.


No cóż... wracaliśmy niestety do domu.

W drodze powrotnej pozwiedzaliśmy Connemarę,ale nie wychodząc z samochodu. Było zimno i wietrznie,więc na zdjęciach Nas nie zobaczycie.

Wczoraj chłopcy szukali prezentów od Zająca, a dzisiaj niestety jestem już w pracy.

Zapraszam na krótką fotorelację :

 

A tutaj cudowne , irlandzkie widoki ( szkoda tylko,że taka brzydka pogoda była) :


Ta góra druga w tyle to sławna góra Św. Patryka


Widok na ocean





Owce na drodze to w tych okolicach normalny widok



Wyjazd zaliczamy do udanych,a teraz odliczamy do wylotu do Polski....
Zostało dni 40.

Pozdrawiam Was serdecznie,

Minia

8 komentarzy:

  1. Jak by mogło być inaczej wyjazd musiał być udany w końcu Minia go organizowała i nawet pokój hotelowy nie mógł tego popsuć. A przylot do Polski czy Łódź ma szansę się znaleźć na Waszej liście ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Szczypto. Grafik mamy bardzo napiety. Z kimkolwiek nie rozmawiam to: a dlaczego bedziemy u niej tylko na jedna noc, a czemu nie na dluzej? Nie chce jezdzic z miejsca na miejsce, bo maja to byc nasze wakacje, ale chcialabym strasznie sie z Wami zobaczyc takze...ciezkk orzech do zgryzienia.. :/

      Usuń
  2. Jeeej jakie piękne widoki! Uwielbiam takie przestrzenie! Widać, że wyjazd udany :) super, że mogliście odpocząć i pobyć trochę razem - to najważniejsze. Buzka!

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze, że spędziliście ten czas miło i razem :) A widoki cudne, pomimo pogody :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wszystko było idealne, ale grunt że Wy jesteście zadowoleni z wyjazdu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieziemskie widoki. Mimo iż nie wszystko było idelanie to i tak widać, że fajnie się bawiliście. Chciałabym aby Stefano lubił się chlapać jak Misiu, ale ten póki co boi się większych od wannny zbiorników wodnych.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes