piątek, 8 stycznia 2016

Pierwsza Wizyta u Okulisty

Doczekałam się.

Po 8 miesiącach oczekiwania wreszcie dostaliśmy list zawierający datę wizyty Starszaka do Okulisty.
Powiem szczerze,że już wcześniej chciałam im sprawdzić wzrok,ale problemem był wiek ,bo większość prywatnych okulistów nie robi badania do 3 roku życia.

Starszak został skierowany do Poradni Okulistycznej po bilansie 3 latka. Lekarka bowiem stwierdziła,że jedno oczko mu zezuje i trzeba to sprawdzić.
Nie kłóciłam się,chociaż nie zauważałam zezowania u Syna,no chyba,że chciał zobaczyć swój nos.

Wizyta wypadała na początku grudnia o godz. 10 całkiem niedaleko Nas, 15 km od domu.

Miałam więc wszystko zaplanowane,że Starszak tego dnia nie pójdzie do przedszkola i oczywiście weźmiemy ze sobą Misia,no bo jak inaczej.

Plan niestety się nie powiódł,bo dzień wcześniej Misiu złapał jelitówkę (aby było zabawniej 3 dni wcześnie Starszak opowiedział,że jedna z dziewczynek zwymiotowała po jedzeniu i,że Mary zadzwoniła po jej mamę). Wiedziałam więc skąd się choróbsko znalazło u Nas.
Poprosiłam grzecznie Męża, by zwolnił się na pół dnia z pracy i pojechał z Starszakiem na badanie.
Wiedziałam,że będą podawać mu kropelki na rozszerzenie źrenic,a ja od kiedy miałam zakażone oko mam straszną traumę i gdybym miała to być ja to tego bym nie zrobiła.
Mąż poza tym jest spokojny i zrównoważony,a Matkę wszystkie takie badania stresują.

Chłopacy troszkę się naczekali. Pielęgniarka umiejętnie zakropiła oczy Starszaka tak,że ten nawet się nie zorientował.
Mąż mówił też,że cudownie wszystko czytał z tablicy oddalonej tak,że on ledwo widział.
Potem przyszedł jakiś w podeszłym wieku doktor i przepisał mu okularki!!!!! Tak, okularki ...

Mąż bardzo się zdzwił,aczkolwiek lekarz nie kazał mu nic czytać z bliska i na jakiej podstawie stwierdził,że Starszak ma problem, dlatego też stwierdziliśmy,że musimy przejść się do okulisty jeszcze raz i potwierdzić prognozę czy Starszakowi na pewno potrzebne będą okularki.

Umówiłam Starszaka ponownie ,ale tym razem prywatnie i pojechaliśmy tam wszyscy.
Starszak oczywiście chciał wejść do gabinetu z Mamą,ą Młody został w poczekalni z Tatą. Jak słyszałam dobrze to płakał bez przerwy co najmniej 10 minut.

Pani Okulistka ,ok 40-45 lat, szczupła , w dużych, modnych okularach.

Zaczęła od pytań czy przyszedł Santa i co dostał na Święta.
Potem przeprowadziła wywiad czy dziecko urodziło się w terminie, czy miał kiedykolwiek jakąś operację na oczka itp.
Spytała się również o Nasz wzrok. Mąż ma sokoli, Matka niestety nie widzi za super z daleka,więc jeżdząc samochodem wieczorami zakładam okulary ( mam -1,00, -1,25 ).
Powinnam nosić je codziennie,ale jakoś nie mogę się przekonać.

Okulistka kazała mu usiąść na krzesełko i zasłaniając mu jedno oko kazała czytać co widzi na tablicy,a widniały tam 4 różne obrazki w trzech rzędach ( od największego do najmniejszego).
Siedząc z boku uważnie obserwowałam mojego Synka i puchłam z dumy.
Chyba będę z tych Mam,które za byle co będą chwalić,ale jak widziałam go takiego niewinnego, ładnie wymawiającego wszystko to,co widzi na obrazkach to najchętniej wycałowałabym go z całych sił.
Odnosiłam jednak wrażenie,że lekarce przeszkadzałam chociaż siedziałam cicho jak mysza ( no dobra, powiedziałam kilka razy : 'well done Baby').
Sprawdziła raz zakrywając jedno oczko, raz drugie.
Potem pokazywała mu karteczki ,by znalazł na nich numery ( badania na daltonizm - te,które ma się jak chce się zdawać na prawojazdy), kazała też mówić jakie rzeczy widzi w książeczce : konik, dom, ptaszek itp.
Następnie sprawdziła oczy mikroskopem! tak,jak dorosłemu, zrobiła mu też zdjęcie dna oczu.
Na sam koniec (widziałam,że Starszak już jest zmęczony tyloma badaniami) kazała mu przeglądać obrazki 3D, które sprawiły mu troszkę problemów. Na 4 zobaczył 2,a na drugie czekaliśmy z pół minuty.
Nie potrafił też zobaczyć zwierzątka,które wyróżniało się od innych (ale może nie rozumiał słowa : 'stand out'). Próbowałam więc wytłumaczyć,że może poszukaj zwierzaczka ( nie widziałam jak to wszystko wyglądało,bo były w książeczce,którą trzymała lekarka) ,który jest inny,ale sprawiało mu to kłopot.
Z tej ksiazeczki ponizej "czytal" Starszak :


Dla porównania Młody w końcu wszedł do gabinetu cały zapłakany mówiąc,że on też chce mieć okularki i jak pani pokazała mu obrazek z 4 rzeczami to znalazł je w dwie sekundy. Wszystkie!
Ale tak jak mówię... może Starszak nie rozumiał do końca polecenia, może już miał zmęczone oczy,a może rzeczywiście ma z tym kłopot.
Podobno nie mam się martwić. Można oczy wypracować ćwiczeniami.
Starszak więc WIDZI ZA DOBRZE Z DALEKA, A SŁABIEJ Z BLISKA.

Widzi z bliska dobrze,ale Okulistka powiedziała,że jak zacznie szkołę od września , zacznie pisać i czytać to oczka będą się męczyły i kazała wybrać oprawki na okulary.

Jej wyszło +0,75 jedno oczko,a drugie +1,25.
Tamtemu doktorowi 'na oko' +1,00 każde.

Wzięła go więc na badanie jeszcze raz i kazała patrzeć w ekran. Na ekranie były cyferki na czerwonym i zielonym tle i kazała mu mówić,które są wyraźniejsze.
Starszak był bardzo dzielny i ładnie odpowiadał jej na każde zadane pytanie ( plus za porozumiewanie sie po angielsku).

Kazała nosić mu tylko wtedy kiedy używa tableta oraz jak coś rysuje czy czyta.
Okulary nie potrzebne będą do oglądania TV, bawienia się w gry planszowe,biegania itp.

Zastanawiam się więc czy jest sens leczenia tak małej wady?
Chociaż nieleczenie może mieć złe skutki także...

Czasami oczka się tak przyzywaczają,ze potem widzi się bez nich o wiele gorzej i wtedy okularki naprawdę trzeba nosić codziennie.

Wyczytałam też,że :
Jak leczyć nadwzroczność: jeśli nadwzroczność jest niewielka i dotyczy dwojga oczu, dziecko nie musi nosić okularów (wada może się sama wyrównać). Lekarz zwykle jednak zaleca kontrole co rok, żeby regularnie sprawdzać, czy wada się nie powiększa

Póki co oprawki wybrane - drugie dostaliśmy gratis , szkiełka są refundowane.
Czekamy na odbior...

A wy jakie macie doświadczenia z okulistami?
Jaki wzrok macie ? i wasze pociechy?

Pozdrawiam Was serdecznie,

Minia

13 komentarzy:

  1. Myślę, że lepiej leczyć niż coś zaniedbać,okularki na pewno nie zaszkodza. Dzielnego Masz synka!:))

    Ja nie mam kłopotów ze wzrokiem, syn chyba też nie... jedynie z oczkami to miał zabieg udrażniania kanalika lzowego jak miał 13 mcy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cali ma kontrole u okulisty odkąd skończyła pół roku i co pół roku... Bo takich kontroli wymaga jej choroba... Ale póki co wszystko ok, odpukać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jako 1,5r dziecko miałam zeza. Nosiłam okulary od maleńkości aż do ok.16r.ż. Teraz widzę w miarę ok. Zez ustąpił nagle, choć groziła mi operacja. Mąż za to nie widzi w dal. Natomiast z bliska jest OK. Udało Mu się zejść z okularów na soczewki i daje radę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z okularami doswiadczenia mamy akurat duze. Stefano nosi szkielka odkad mial 9 niecale 9 miesiecy (nadzwrocznosc, astygmatyzm i zez). Okulary byly zakladane glownie ze wzgedu na zeza i Ste nosi je caly dzien. Mamy super pania okulistke, ok. 40 okulista dzieciecy, podejscie nieziemskie do dzieci (najlepsza okulista w okolicy, akurat mamy to szczescie, ze chodzimy do niej za darmo). Z tego co nam mowiono (zarowno okulisci, jak i szwagier optyk) nadzwrocznosc u dziecka, z wiekiem ma ogromna szanse ustapic. U Stefano okulary bardzo zmniejszyly kat zeza i stopniowo ustepuje nadzwrocznosc. generalnie okulisci sa w stanie badac wzrok nawet malym dzieciom, rowniez tymm nie mowiacym - wymaga to od nich duzo cierpliwosci, ale sie da :) My kontorle u okulisty mamy 2 razy w roku, Stefano ma badane rowniez dno oka - gdy mial miesiac przeszedl operacje laserowa retinopati.

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie w rodzinie ten problem nie istnieje. Rodzice założyli okulary po 50-tym roku życia do czytania. Sama jestem jedyną osobą w biurze bez szkieł, chociaż 40-chę skończyłam. U dzieci też w porządku. Być może są to kwestie genetyczne...

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem szczerze, że mój Synek ma teraz 1,5 roku a ja chętnie wybrałabym się do okulisty - tak zwyczajnie na kontrol. Niestety tak jak piszesz prywatnie to niemożliwe - na NFZ jeszcze bardziej. Tak to u nas jest.

    Ale nie nalegam - nie mam ku temu większych powodów :) Ja lekko zezowałam, chciałabym wykluczyć to u swojego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam jesli pytam, ale dlaczego prywatne udanie sie z dzieckiem do okulisty jest niemozliwe? Mowie to jako matka 3,5 roczniaka, ktory okulary nosi od 9 miesiaca zycia.

      Usuń
    2. Też jestem ciekawa. Moje dziecko miało badanie wzroku prywatnie ok 15 mies życia bez problemu. Badanie dna oka miał w czasie snu. Gdzie jest problem?

      Usuń
  7. My jeszcze u okulisty nie byliśmy, na każdym bilansie podstawowe badania wzroku wychodzą ok, ale też i my mamy sokoli wzrok, okularów nigdy nie używaliśmy, a nasi rodzice nosza je od niedawna i to też tylko do niektórych czynności, nie muszą nawet do prowadzenia auta.
    Pozdrawiam i gratulacje dla dzielnego Starszaka :) I ja też jestem z tych mam, co duma ich rozpiera w każdej sytuacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miniu też jestem dumna ze starszaka a co! Tak to opisałaś, że wyobraziłam sobie ile zniósł biedaczek. Jak na dziecko w dodatku w tym wieku był bardzo cierpliwy!

    P.S Zbieram się z mejlem...ale nie mam Twojego adresu. Na blogu nie widzę też. Podaj jeśli możesz tutaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha już widzę w nagłówku, nie wyświetlało mi go wcześniej.

      Usuń
  9. Ja mysle, ze okularki Starszakowi sie przydadza. Tak jak wyzej ktos napisal, nadwzrocznosc jest u dzieci dosc czesta i przechodzi z wiekiem (moj kuzyn musial nosic okulary do odrabiania lekcji w II-III klasie podstawowki). Wedlug mnie to dobrze, ze ta wada zostala wylapana teraz. Wiele dzieci, ktore zaczynaja uczyc sie czytac i pisac skarza sie na bol glowy, nie chca wykonywac cwiczen, nie lubia sie uczyc, a nie potrafia jeszcze dobrze sprecyzowac, ze po prostu zle widza i oczka im sie mecza. Dopiero po jakims czasie rodzice wpadaja na "trop". Lepiej wiec, ze Starszak juz teraz bedzie mial wzrok korygowany. A wada najprawdopodobniej za rok - dwa, sama ustapi.
    To co piszesz, ze oczy przyzwyczajaja sie do okularow, dotyczy krotkowzrocznosci.

    Ja planuje zabrac Bi do okulisty w tym roku, zanim zacznie zerowke, wlasnie ze wzgledu na to, ze nadwzrocznosc pojawia sie u dzieci dosc czesto. U mnie w rodzinie nadwzrocznosc pojawila sie tylko u kuzyna, wspomnianego wyzej. Jemu wystarczylo okolo dwoch lat okularow i zakraplania oczu. Ani ja, ani siostra czy reszta kuzynostwa nie miala tego problemu.
    Sama jestem krotkowidzem, ale zaczelam nosic okulary dopiero w wieku 18 lat. Moje dwie kuzynki potrzebowaly okularow dopiero jako dorosle osoby. Moi rodzice i tesciowie dopiero po 50-tce potrzebowali okularow do czytania. Siostra ma swietny wzrok. Moj maz rowniez. Moje Potworki maja wiec spore szanse, ze nie beda potrzebowac okularow w ogole. I taka mam nadzieje, bo choc sama je nosze, to jednak byloby wygodniej bez szkiel. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Życzę dużo zdrówka! Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes