niedziela, 25 października 2015

Miniowy Dzien III

Jak wygladaja Miniowe Dni pisalam juz kiedys TU i TU.

~~~~~~~~~~~~~~~~~

Minia ostatnio kladzie sie spac kolo 23. Sama w sumie nie wie dlaczego tak dlugo siedzi wieczorami. Moze dlatego,ze chce chwili dla siebie, dla jej zwiazku, chwili spokoju.
W nocy wybudzana jest przewaznie dwa razy.
Pierwszy raz czujac Mlodego wdrapujacego sie do jej malzenskiego lozka i wolajacego 'Mommy'.
Drugi raz,gdy jakies dluzsze raczki obejmuja jej szyje i wolaja,ze chca do jej lozka tez.
Ale nawet dwie pary dluzszych i krotszych nozek nie przeszkadzaja Mini w objeciach Morfeusza.
Przewaznie niebieskie oczka Starszaka budza sie pierwsze.
'Mommy' - krzyczy podeksytowany 'Emilia' - chwali sie wymawiajac wyraznie jego mamy imie.
Minia chcialaby jeszcze pospac,ale nie jest jej dane.
Mlody podaje Mamie telefon i udajac,ze wie ktora godzina cos tam mamrocze pod nosem.
Kolo 8. Nie tak zle.
Minia leniwie przeciagajac sie z dwa razy przy okazji ziewajac razy trzy.
Chlopcy juz kloca sie ktorego z nich Mama zabierze na rece i zaniesie do salonu.
Z reguly jest to Starszak,ale i Mlody czesto ma fory.
Minia wlacza im bajke,ktora jak zwykle spotyka sie z niezadowoleniem ktoregos z synow po czym powoli kieruje sie do szaf,by wybrac ubrania dla chlopcow.
Szybko tez ich ubiera i szykuje sniadanie. Dla Starszaka przewaznie Cherioos z pokrojonym bananem,a dla Mlodego Weetabix.
Matka szybko ubiera cos cieplego na siebie, nastawia pralke i gotuje owsianke.
W miedzyczasie z salonu dochodzi placz Mlodego,ze Starszak cos mu tam zrobil.
Za chwile Starszak przychodzi naskarzyc,ze Mlody zabral mu cos tam.
Minia po cichu sie cieszy,ze zaraz trzeba wychodzic do przedszkola na bezplatne 3 godzinowe zajecia.
Nie unika jednak codziennej klotni kto dobiegnie pierwszy do bramy, kto szybciej biega i schowa sie do samochodu.
Minia nie traci ani chwili zapinajac chlopcom pasy i odpalajac silnik.
Starszak lubi chodzic do przedszkola.
Starszak ma swoje specjalnie wyznaczone  miejsce na  kurtke i z reguly zawsze wybiera sie do toalety przed przekroczeniem przedszkolnej sali.
Starszak lubi myc rece i bawic sie suszarka. Mlody w tym czasie stoi pod sciana i chce byc 'niewidzialny'.
Wchodzac na sale Starszak zostawia na polce'lunch box' i sie z Mama zegna. Zazwyczaj zajmuje to ok 5 minut. Przytulasom i calusom nie ma konca. Minia oblegiwana tez jest przez inne dzieci, ktore zawsze maja ochote uciac z nia krotka pogawedke, a I ona nie moze oprzec sie ich dzieciecej ciekawosci.
Mlody twardo chowa sie za drzwiami,ale Panie i tak go widza i kaza mu przybic piatke.
Po rozstaniu ze Starszakiem ,Mlody jest w siodmym niebie.
Ma matke tylko dla siebie.
'Mum, shop?' - pyta
Przewaznie jada do sklepu. Czasami prosto do domu.
Pozniej czas na szybkie przegladniecie internetu I przygotowanie dla ich dwojga lunchu.
Mlody lubi ten czas sam na sam.
Po 12 Matka szybko myje naczynia i pospiesza mlodszego Syna,zeby sie ruszyl,bo trzeba odebrac juz Starszaka.
Starszy przewaznie dostaje nalepke za dobre zachowanie i szczesliwi oswiadcza,ze zjadl wszystko co bylo przygotowane do jedzenia.
W domu najwieksza frajda jest gra w 'Pszczolki', 'Peppe' ,zabawa w poczte,  klocki, jazda na rowerze taaak...po domu itp.
Minia musi jeszcze w miedzyczasie rozwiesic pranie, zrobic obiad i przygotowac sie do pracy.
Chlopcy nie byli by facetami,gdyby co jakis czas ktorys ktoregos nie zaczepil.
Krzykow,piskow i placzu nie ma konca.
Minia probuje znalezc chwile dla siebie,ale ciezko jej to wychodzi.
Jeszcze trzeba posprzatac w kominku,bo wieczory robia sie chlodne. A no I odkurzyc tez trzeba.
W pospiechu pochlania dopiero co gotujacy sie obiad, przebiera sie do pracy sluchajac od Starszaka,ze ma zaraz wrocic,a od Mlodego,zeby w ogole nie szla i wymieniajac kilka zdan z Mezem ,Minia caluje swoich Mezczyzn I z predkoscia swiatla pedzi do samochodu. Na do widzenia caluje okno w ktorym stoja jej Robaczki, a potem cofajac mruga dlugimi swiatlami. Na koniec obowiazkowo musi nacisnac klakson I "off she goes"...
Minii robi sie cieplo na sercu i pomimo tego,ze jej zycie to wielki rollercoster , a w uszach dudni od ciaglego wrzasku  to nie zamienilaby go na zadne inne.......

Zycie bez Miniowych Robakow nie mialo by sensu.....


11 komentarzy:

  1. Zdecydowanie lepszy rollercoaster , niż przejażdżka wozem drabiniastym, prawda?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, życie bez dzieci jest o wiele uboższe. Dzięki sytuacji w której się znalazł moj synek, bardzo się nawróciłam i zrozumiałam, że każda chwila spędzona z dziećmi jest darem od Boga. Moi chłopcy jeszcze się nie widzieli, ale już niedługo, bo we wtorek wypisują Jarka ze szpitala :))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, to juz dzisiaj. Bardzo ciesze sie z Wami!!!!

      Usuń
  3. O tak. Sami z mężem czasem się zastanawiamy co my robiliśmy jak nie mieliśmy dzieci. Musieliśmy się strasznie nudzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jednym słowem każda minuta wypełniona

    OdpowiedzUsuń
  5. W pełni zorganizowana Minia :) fajnie, że masz te pół dnia od rana dla dzieci i domu, choć wiem, jak musi być ciężko, kiedy trzeba się pożegnać,a Oni proszą "nie jedź..". Moja Młodsza wręcz przeciwnie, kiedy Starszaka zaprowadzamy do przedszkola. wchodzi pierwsza do sali i od jakiegoś czasu ciężko Ją z niej wyciągnąć, ech... chyba przyszedł już czas (!?)
    Życie bez dzieci było by bardzo smutne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziecko/dzieci, to największe szczęście jakie może człowieka spotkać :)

    Miniu, Ty jak zawsze na pełnych obrotach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miniu, przy Twoim dniu to mam wrażenie, że ja naprawdę cały dzień nic nie robię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja tak od czapy... Minia, Minia... to Emilia? Nie wiedziałam :) Piękne imię. Wszystkie Emilie, jakie znam są też pięknymi kobietami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoj dzien przypomina mi moj. Tylko u mnie rano jest poganianie dzieciarni i wyjazd cala gromada, a po poludniu spedzamy razem czas. :)

    Zazdroszcze troche tego stawania okolo 8. Ale za to ja juz o 17 zajezdzam na dobre do domu, a Ty pewnie wtedy dopiero rozkrecasz sie w pracy. Cos za cos. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj napięty grafik... U mnie wygląda to tak, że 12-13 dni w miesiącu pracuję od 10-21wszej. Pozostałe dni mam wolne, więc spędzam je z Cora. Popoludniami dołącza Mąż i mamy czas dla naszej rodzinki.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes