wtorek, 6 października 2015

A może by tak kupić tu dom?

Ten pomysł przychodzi i znika.
Mieliśmy pójśc do banku w ubiegłym roku,ale Mężowi się odwidziało.
Z uwagi na to,że uważam go za naprawdę inteligentnego Mężczyznę ( i nie piszę tego dlatego,że jest moim mężem) bardzo liczę się z jego słowem.
Mój Mąż ma przeważnie rację i to bez różnicy czy dyskutujemy o polityce, o pogodzie czy o znajomych.
Potrafi 'prześwietlić' sytuację na tyle,że rzadko kiedy się w czymkolwiek myli,a co jest w nim najlepsze,że nie przekrzykuje swoich racji jak co niektórzy, którzy nie pozwalają dojść do głosu,a było Nam dane spotkać kilku takich MĄDRALIŃSKICH!
Śmieje się, że szkoda,że swojej mądrości życiowej dobrze nie wykorzystał ,bo już dawno mógłby być jakimś wysoko postawionym kierownikiem z dobrym samochodem i dużym domem dla swojej rodziny.
Mąż od samego początku mówił,że zmiana pracy wyjdzie Nam na gorsze ( gorsze godziny, dłuższe dni w pracy, tak naprawdę mniej pieniędzy podliczając koszta dojazdu, drugi samochód itp),ale ja się uparłam - no to się uparłam i mam teraz,no,ale nie o tym mowa.

Na irlandzkim rynku nieruchomości - SZAŁ!

Po boomie rynkowym do 2008 roku było tysiące mieszkań do wynajęcia i jeszcze więcej do kupienia. Banki łatwo przyznawały kredyty oraz dawały karty kredytowe nawet tym osobom,które nie posiadały żadnego dochodu.
Potem nastał kryzys i bańka mydlana pękła.
Mieszkania zaczęły drożec, starania o kredyt były bardzo trudne i często nieowocne.
Na dzień dzisiejszy ceny wynajmu poszły w górę tak ,jak w czasach boomu.
Mieszkanie dwupokojowe niedaleko centrum kosztowało 675 euro - teraz 850 e/mies.
Trzypokojowe apartamenty lub domy(w zależności od lokalizacji) do 1200 e/m.

Co najgorsze - podwyżka cen dotknęła także te mniejsze miasteczka i wieś.
Tutaj nowe budownictwo 4 - pokojowy dom to kwota koło 800 e/m,a jeśli doliczyć do tego dojazdy, benzyne , samochody to wychodzi prawie tyle co w centrum.
Mieszkań jest co kot zapłakał,a gdy są jakieś fajne to właściciel zaprasza wszystkich zainteresowanych na tą samą godzinę!!!! (czasami jest z 20 osób) i wybiera jak na castingu osoby,którym chciałby wynająć dom. OKROPIEŃSTWO!
Czasami ktoś wystawi ładny dom jednego dnia, a drugiego ogłoszenie już znika.

Nad nami jest duża presja,ponieważ od września 2016 roku Starszak idzie do szkoły dlatego też jeśli zostaniemy w tym domu, w którym jesteśmy to raczej będziemy musieli zostać tu kolejne 5 lat,a tego nie chcę.
Szukamy więc domu,ale nie ma nic dla Nas,bo albo czynsz za wysoki albo niski,ale dom ruina albo za daleko itp.

Kontrakt kończy się nam pod koniec maja,a wtedy mieliśmy lecieć do Polski na komunię mojego Chrześniaka.

Wszystkie plany są jednak pod znakiem zapytania,bo jesli mielibyśmy wziąć kredyt to potrzebujemy dużo gotówki na raz.

W tym roku nasze oszczędności ukróciły się o dwa samochody i wakacje. Nawet nie muszę pisać ile wydaliśmy,bo kwota przekroczyła ROCZNE oszczędności,a łatwiej nie będzie ,bo idzie zima. Ubezpieczalnie samochodowe już drugi raz w roku podwyższają o 20% ceny,a i ja dorobiłam się niedawno pierwszych 3 puktów karnych ( no comment) i to jeszcze za głupotę!!!!

Ale...

Wczoraj pojechaliśmy obejrzeć domy na sprzedaż 10 minut drogi od miejsca w którym mieszkamy.

Co bardzo mi się spodobało to fakt,że 5 min spacerem jest PODSTAWÓWKA oraz MONTESSORI dla Młodego.

Tym sposobem może udało by Nam się mieć tylko jeden samochód, a to oznacza duże oszczędności.

Ceny wahają się od 105 do 139 tys euro czyli dwa razy niższe niż w mieście. 102 m2. 3 sypialnie i 3 łazienki - kuchnia z jadalnią i salon. Z tyłu domu ogródek. Ogrzewanie gazowe, co niekoniecznie mi się podoba.

Nie mogę przestać o nich myśleć. Spokojna okolica, w sumie tylko to osiedle i nic więcej...




www.daft.ie

Depozyt to 10 % wkładu,który byśmy mieli dzisiaj,ale....

Co z wykończeniem?

Postanowiłam jednak tym razem wziąć tę kwestię w swoje ręce i jutro pojadę z Młodym do banku jakie potrzebują papiery od Nas na pierwszą rozmowę odnośnie uzyskania kredytu.
Ja straciłam na tym,że zmieniłam pracę,ale Mąż w swojej jest już ponad 10 lat + zarabia trzy razy więcej ode mnie (ja pól - etatu) ( podobno wszystko się liczy pod uwagę).

Starszak oglądając mieszkania od razu zapytał czy w tym domku mógłby mieć pieska ( tak, w naszym obecnym domu oprócz kota nie możemy mieć innych zwierząt).

Muszę się zawziąć i coś robić w tym kierunku. Od lat płacimy komuś za wynajem zamiast wziąć się za kupno czegoś własnego. Jeśli mamy tu zostać,a na to wygląda to powinniśmy mieć coś swojego.
Jedyna myśl która mnie odpycha to co jeśli nie będziemy mieć kiedyś pracy?
No,ale tak może być wszędzie... w każdym kraju...

Pozdrawiam Was serdecznie,
Minia





16 komentarzy:

  1. Domki.wyglądają ślicznie.
    Sama bym miała je non stop w głowie.
    Powodzenia w banku!!!

    Pozdrawiam z Malty :)))

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Domek wygląda bardzo interesująco, a i cena super za taki metraż. My zmianę mieszkania planujemy już od dawna, ale łatwe to nie jest. Uparliśmy się na to samo osiedle gdzie mieszkamy teraz. Problem jest taki, że rynek oszalał i praktycznie stoi. Nikt nie chce stracić - obecne mieszkanie M. kupił w 2005 roku za 105 tys., teraz mamy je wystawione za 70. Masakra. Życzę podjęcia najlepszej decyzji

    OdpowiedzUsuń
  3. Miniu my też baaardzo długo zastanawialiśmy się nad własnym kątem. Bo płaciliśmy różnym osobom za wynajem. W końcu padła męska decyzja - idziemy do banku i zobaczymy ile dadzą nam kredytu, a potem w tej cenie będziemy szukać domku. No i się udało. Załapaliśmy się jeszcze na kredyt bez własnego wkładu. Dziś mężu czasem mówi: zobacz jaki fajny domek na sprzedaż, i kosztuje tyle co nasz domek - szkoda, ze dopiero teraz ten jest na sprzedaż. Powtarzam mężowi, że nasz też jest fajny, choć wiem, że on wolałby mieszkać bliżej pracy - ale wszystkiego na raz mieć się nie da! Życzę Wam powodzenia w załatwianiu spraw związanych z kredytem i z kupnem domku!

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymamy kciuki za odwagę i realizację marzeń!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiadomo, co będzie, ale należy być dobrej myśli i spodziewać się najlepszego, skoro w najlepszym wypadku sytuacja jest nieprzewidywalna ;-) A wynajmowanie to pozorne oszczędności tak naprawdę, tak więc, jeśli dostaniecie kredyt, to chyba lepiej skorzystać z okazji i uwić prawdziwe gniazdko... Zawsze to coś trwałegodla rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz, że ostatnio staliśmy przed tym samym dylematem i wiesz jaką podjęliśmy decyzję, bo spłacając kredyt będę spłacać na swoje, więc to co Wam idzie na wynajem by szło na kredyt plus pewnie coś jeszcze, ale to będzie Wasze. Nigdy bym nie zdecydowała się na kredyt i zakup mieszkania, bo po za komornym muszę płacić ratę kredytu, a tak to płacę ratę jak by swoje komorne. Jeśli chcecie zostać w Irlandii na stałe bez wahania ja bym dom kupowała, a wykańczać możecie etapami.

    OdpowiedzUsuń
  7. też mi się marzy dom, ten który mamy juz teraz, ze względu na moich kocich przyjaciół, których miałaś okazję widzieć :)
    trzymam kciuki za marzenia :*
    do rychłego zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny domek.. Qrcze... czasami warto zaryzykować - serio :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Domek śliczny, ja bym ryzykowała, bo tak jak piszesz, pracy możesz nie mieć wszędzie, ale przecież to byłaby przejściowa sytuacja, z której prędzej czy później byście wyszli, wynajmując od kogoś też płacicie i to nie mało a do tego nadal nie mają nic swojego, a utrata pracy też by przeszkadzała w wynajmie.. także myślę, że tu nie ma co porównywać, własne to własne, a ryzyko jest zawsze i przy wszystkim. A wykończenie? Z tego co widzę, kuchnia i podłogi już są - no chyba że to domek pokazowy, ale naprawdę, nie od razu kraków zbudowano, wszystko powoli, ale najważniejsze, że na swoim :) Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Domek piękny oczywiście. To co dziewczyny napisały wcześniej...najważniejsze, że na swoim. Powoli bo powoli dojdziecie do wykończenia. Jednak weźcie też inne rzeczy pod uwagę. Ja mieszkam w swoim domu i trzeba liczyć bieżące problemy tj coś się zepsuje, coś zestarzeje dach itp choć to dom nowy ale za 5 lat się zacznie:) choć w życiu nie zamieszkałabym w bloku to jednak jest to tańsze mieszkanie. No ale nie o tym mowa. Powodzenia Miniu!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ladne te domeczki! Jak jeszcze, tak jak piszesz, spokojna okolica, to bajka po prostu!

    My na kupno wlasnego domu zdecydowalismy sie szybko, bo juz po roku wynajmu. Stwierdzilismy, ze wolimy placic miesiecznie wiecej, ale za cos, co w przyszlosci bedzie nasze i co w razie czego mozemy sprzedac z (miejmy nadzieje) zyskiem. A w Irlandii nie ma specjalnych programow dla osob, ktore kupuja poraz pierwszy? My sie na cos takiego zalapalismy tutaj. Oznaczalo to, ze zamiast depozytu mielismy druga pozyczke, ale wynosila ona okolo $75 na miesiac, wiec niewiele. A przynajmniej nie musielismy wyskrobywac tych 10-20% na dzien dobry. :)

    Oczywiscie tutaj rynek nieruchomosci tez polecial na leb na szyje. Kupilismy dom na calkiem niezlych warunkach, ale kiedy wartosci domow staly bardzo wysoko. Plan mielismy, zeby pomieszkac w nim kilka lat, a potem sprzedac i kupic wiekszy, w spokojniejszym miejscu. Niestety, 2 lata pozniej nastapil krach, procenty spadly, owszem, ale wartosci domow rowniez polecialy w dol i to ostro. W ten sposob utknelismy tu gdzie jestesmy, bo nie oplaca nam sie sprzedawac. Zwyczajnie, roznica miedzy wartoscia domu a zysku ze sprzedazy, nie pokrylaby depozytu na nowy dom, oplaty dla agencji nieruchomosci, podatkow od sprzedazy itd. Ale! Mimo wszystko ciesze sie, ze mamy dom, ktory "juz" za 14 lat bedzie nasz i to w malym miasteczku gdzie szkoly maja doskonala opinie oraz wysoki poziom edukacji (moze przez to takie parcie na nauke juz w przedszkolu?). A ze miejsce ma wady? Trudno, przetrzymamy... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesli bank udzieli wam kredytu to tak naprawde nie ma sie nad czym zastanawiac tylko kupowac..
    Pozdrowienia
    A

    OdpowiedzUsuń
  13. Ile razy my się zastanawialiśmy, analizowaliśmy .... w końcu zaryzykowaliśmy. Fakt, że dojeżdżać też będziemy musieli do pracy, czy na zakupy, ale ... nie spłacam czyjegoś kredytu, tylko swój.
    Przeanalizujcie na spokojnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. My mieliśmy trochę inną sytuację, bo mogliśmy zamieszkać u rodziców na piętrze. Początkowo trochę mieszkaliśmy "na wynajmie" ale jednak skorzystalismy z tej możliwości. Pieniądze które zaoszczedzilismy inwestujemy... w budowę własnego domu, póki co jesteśmy na etapie wykanczania. Ale tak jak Dziewczyny piszą, wynajmujac spłacacie czyjś kredyt. Kupując dom spłacacie swój. Trzeba przeanalizować wszystkie za i przeciw :) trzymam kciuki, powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiesz, tak czytałam początek historii i pomyślałam sobie, że widocznie to nie były nieruchomości dla Was. Może to głupie, ale myślę, że obojętnie czy kupujesz, czy wynajmujesz to jak wejdziesz do jakiejś nieruchomości to coś Ci musi powiedzieć, że TAK - to jest to. To trzeba poczuć. Piszę o tym z własnego doświadczenia jak szukałam mojego aktualnego mieszkania (czyt. studenckiego pokoju) oraz z okresu jak pracowałam w biurze nieruchomości i oglądałam dziesiątki par, które nie wiedziały czego chcą dopóki tego nie zobaczyły. Później patrzyli na takie nieruchomości swoimi oczami i widzieli w niej potencjał dla siebie. Myślę, że skoro trafiliście na taką okazję (cenową i lokalizacyjną), to naprawdę warto ją przemyśleć. Decyzja na pewno nie należy do łatwych. A skoro coś już tam poczuliście, to jest to pierwszy ważny sukces. Najpierw przecież trzeba wiedzieć czego się chcę, a teraz tylko trzeba wymyślić jak do tego doprowadzić, by to mieć. Wierzę, że coś wymyślicie. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  16. Domek wygląda bardzo fajnie. Wiesz, prędzej czy pozniej bedziecie musieli to zrobić... Gdzieś być na swoim, po prostu, swoim wlasnym.
    Życze Wam trafnych wyborów :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes