środa, 16 września 2015

Zdrowie, ach to zdrowie!

Jak juz kiedys wspominalam nigdy o zdrowie nie musialam sie zbytnio przejmowac,bo bylam dzieckiem,ktore malo chorowalo, rzadko zle sie czulo, nigdy nie mialo nic zlamanego, nigdy nie przechodzilo zadnych chorob zakaznych - wrecz okaz zdrowia.

Nigdy sie nim nie przejmowalam,a jesli dopadalo mnie slabe samopoczucie zwalalam to na jakis wirus w ogole nie przywiazywujac do tego zadnej wagi.

Punktem kulminacyjnym dla mnie bylo moje zapalenie pluc w grudniu, pozniej zaslabniecie w marcu,a potem I sierpniu.

W miedzyczasie pojawiajace sie zawroty, trudnosci w koncentracji, utrzymaniu balansu, dzwonienie w uszach , gul w gardle itp.

Zaczelam sie zastanawiac dlaczego wlasnie teraz zaczyna mi 'szwankowac' zdrowie. Przeciez zyje tak samo, odzywiam sie troszke lepiej ,niz kilka lat temu, staram sie chodzic spac o 22 I dbac o odpoczynek.

Oczywiscie musze jednak wziac pod uwage zmiane pracy,ktora do dzisiaj daje mi we znaki. Lubie ja bardzo,ale napotykam w niej kilka przeszkod,ktorych  na dluzsza mete nie da sie akceptowac,alae nie o pracy dzisiaj moj post.


-----------------------

Jeszcze dwa lata temu jesli ktokolwiek powiedzialby mi ,ze nie szczepi swojego dziecka - uznalabym za GLUPCA! Dzis jednak bardzo intensywnie rozwazam czy kontynuowac szczepienie moich dzieci.
Jeszcze kilka miesiecy temu,gdyby ktos mial nowotwor to polecilabym chemie - dzis tego w zyciu nie zrobie.
Jeszcze rok temu gdyby cos zlego dzialo sie w moim zyciu to bez zastanowienia zaufalabym lekarzowi - dzis sie waham.

------------------------

Przeczytalam duzo artykulow odnosnie chemioterapii, nowotworow, szczepien, lekow.

Oczywiscie moja wiedza odnosnie nowotworow jest tylko ksiazkowa,wiec jest wiedza duzo mniejsza niz osob,ktore go przezyly,ale pracujac w miejscu w ktorym pracuje dowiedzialam sie duzo. Moze az za duzo jak na moj maly mozdzek.
Wiedza ta otworzyla mi oczy, pozwolila dopatrzec sie wielu nieprawidlowosci itp.
Wiedze zachowam dla siebie,poniewaz juz kiedys wypowiadalam sie na ten temat I zostalam prawie 'zjedzona'.

To samo tyczy sie szczepionek. U Nas u lekarza jest ksiazka z dostepnymi szczepionkami dla dzieci, kobiet ciezarnych , doroslych itp.

Malym druczkiem napisane bylo,ze szczepionki ZAWIERAJA sladowe ilosci rteci,ale z uwagi,ze sa prawie niezauwazalne mozna stwierdzic,ze nie wystepuja.???!!!!

I nikt mi nie powie,ze szczepionki sa bezpieczne. To jak dzialaja na kazdego z Nas jest uzaleznione od organizmu. Na jednych nie dzialaja ( np na mnie szczepiona na rozyczke 3 razy - ciagle bez przeciwcial) ,niektorzy radza sobie z nia jak z przyszczem, u niektorych wywoluje dzialania niepozadane, a niektore powoduja powazne problem zdrowotne. Skad sie wzial Autyzm u dzieci?
Nie mam zamiaru sie  z Wami klocic, przekomarzac, wykrzykiwac kto ma racje,ale jestesmy ludzmi - istotami myslacymi. Niech kazdy z Nas dziala wedle wlasnego sumienia. Poczyta, pomysli.... juz pisze dlaczego.

Zawroty nie mijaly.
Bywaly dni,ze bardzo slabo sie czulam. Martwilam sie,ze strace rownowage, zaslabne, zemdleje.

W koncu  kiedy drugi raz omdlalam w przeciagu 4 miesiecy zdecydowalam sie isc do szpitala by w koncu przeswietlili mnie wzdluz I wszerz.

Czekalam 7 h na lekarza,a kiedy przyszedl na podstawie wywiadu zadecydowal,ze mam VERTIGO ( zawroty ) na ktore przepisal mi lek SERC ( w Pl nazywa sie betaserc https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Betahistyna) oraz silne psychotropy.

Ja 30 latka mam jesc tabletki 3 razy dziennie przez miesiac na zawroty + brac silne tabletki uspokakajace,ktore nie pozwalaja na prowadzenie samochodu,a nie mowiac juz nic o opiece nad dziecmi.

Wykupilam wiec w akcie desperacji te leki na zawroty,ale po przeczytaniu ulotki wyrzucilam do smieci. Psychotropow nie wykupilam w ogole.

Tak, wyrzucilam.

Skutki uboczne : zle samopoczucie, ZAWROTY! (lek na zawroty), wymioty, biegunka, niestrawnosc itp.

Swietne te tabletki nie ma co!

I jak tu ufac lekarzom? oddac swoje zycie w ich rece? dlaczego na kazdy nowotwor przepisuja chemie? dlaczego ta lekarka ktora mnie widziala wywnioskowala,ze to blednik? tak ot sobie,bo sa podobne symptomy?
dlaczego pacjenci nie sa traktowani indywidualnie,a hurtowo?
Czy ta lekarka chciala zrobic ze mnie 'niepelnosprawna' obywatelke ,ktora trzeba naszprycowac lekami?

Do dzisiaj jestem w glebokim szoku.

Wspolczuje wszystkim,ktorzy trafiali w swoim zyciu na lekarzy,ktorzy zostali potraktowani jak ja - hurtowo,byle odeslac do domu,nie leczyc,nie zajmowac im czasu.

Okropienstwo!

Do dzisiaj miewam wiec gorsze I lepsze dni....

Ale odkrylam magiczne igly, ich moc ....

Nie tabletki, a przyblizylam sie blizej do chinskiej medycyny.

Rozmawiajac kiedys z kolezanka z pracy dowiedzialam sie,ze I ona miewa samopoczucie podobne do mojego. Przeszla sie wiec na kilka zabiegow I objawy minely.

Poszlam I ja.

Poki co jestem po dwoch zabiegach.

A mowa o.... akupunturze o ktorej napisze wiecej I opisze moje doswiadczenie juz w nastepnym poscie. Poki co jestem pozytywnie zaskoczona ile rzeczy mozna sie dowiedziec o samym sobie.
Napisze tylko,ze po wygladzie jezyka ,ktory jest blady I spuchniety akupunkturzystka stwierdzila chroniczne zmeczenie.
Wiec moje puzzle zapytania dlaczego tak sie czuje powoli nabieraja obrazu,ale o tym juz w nastepnym poscie.

Pozdrawiam Was cieplo,
Minia

19 komentarzy:

  1. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci zdrowia Mini. Lekarze, cóż- bywają różni. Niestety- sporo z Nich działa rutynowo, schematycznie... Brakuje tego indywidualnego podejścia do pacjenta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mozna trafic na roznych lekarzy. Ja najmilej wspominam mlodego , greckiego lekarza , ktory uratowal mi wzrok w prawym oku - jedyny pelen werwy, zaangazowania I indywidualnego podejscia do pacjenta. Nigdy tego nie zapomne!!

      Usuń
  2. Jeśli pamiętasz Lulcia zaczynając żłobek miała chroniczny katar i też w końcu udałam się ja do mongołki, która dała nam ziółka i zaleciła inhalacje z cebuli i czosnku pod kołdrą i pomogło choć troszkę, a inhalacjami wspomagam się do dziś przy pierwszych objawach, a do tego kiedy idzie pierwszy gil i syrop z czosnku. A akupunkturę znam mój tato chodził na nią. Zdrówka kochana moja :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnóstwo zdrowia, bo to teraz najważniejsze i najbardziej potrzebne!
    Ciekawa jestem Twoich odczuć odnośnie akupunktury...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisze , opisze... jestem nia pozytywnie zaskoczona aczkolwiek spodziewalam sie wiekszego przyplywu energii. Poki co moj mozg zrownowazyl sie z cialem , co oznacza, ze jestem masakrycznie zmeczona, ale o tym niebawem...

      Usuń
  4. Miniu, dokładnie tak jest jak piszesz. Nie od dziś wiadomo, że takie naturalne leczenie jest bardzo dobre, ale większośc podchodzi do tego sceptycznie, niestety, do tego sami lekarze to wyśmiewają, to tak jak z homeopatią. Oczywiście wszystko w ramach rozsądku, bo źle dobrane zioła, czy ich nadmiar może zaszkodzić. Ciesze się, że akupunktura Ci pomaga, pobudziłaś odpowiednie receptory tym i to jest najważniejsze.

    a co do lekarzy i ich podejścia.. dwa lata temu, gdyby nie moja intuicja bądź upór którego u matek lekarze nie lubią, mojego synka mogłoby by już z nami nie być, bądź w najlepszym wypadku czekałby na przeszczep nerek...bo jakiś lekarz potraktował nas tak jak piszesz "hurtowo", bo zlecił leczenie i postawił błędną diagnozę nie wykonując ŻADNYCH badań, mimo moich usilnych próśb aby jednak tego dokonał.. trudne doświadczenie, ale mocno uczące.
    Zdrowia Kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejciu, musialas przezyc pieklo na ziemi. To koszmar, ze lekarze nie maja za grosz sumienia. Najwazniejsza to intuicja - rzadko sie myli.

      Usuń
    2. Koszmar, ale najważniejsze że to wszystko za nami, wszystkie tego następstwa również, jesteśmy pod stałą opieką nefrologiczną i na dzień dziesiejszy wszystko jest ok :) Naprawdę, trzeba słuchać swojej intuicji i olac lekarzy, którzy się z nas śmieją, że panikujemy, że przesadzamy.. ja na szczęście wtedy panikowałam. I na szczęście trafiliśmy potem też na tych lekarzy którzy myślą i słuchają pacjenta, ale takich jest niestety mało :/

      Usuń
  5. No to zdrówka...z tego co czytałam to autyzm jest powodowany genetycznie ale są różne teorie, najdziwniejsza jest ta że mają go dzieci szczepione i nieszczepione...a co do lekarzy omijam ich szerokim ruchem najlepsze lekarstwo odpoczynek przynajmniej dla mnie :)
    A te igiełki bolą bo u nas jest to ale jakoś nie widzi mi się wbijanie czegoś w ciało?

    OdpowiedzUsuń
  6. Miniu, zobacz to, ja na tym bazuję od jakiegoś czasu: http://ukryteterapie.pl/strona/wyklady Jakbyś chciała coś więcej pisz, dam Ci inne linki. Dzieci: starszak dostał 2 szczepionki, środkowa 1 i taka była po niej "mimoza", ze powiedziałam NIE. Najmłodsza nie dostała nic. W dyskusje przestałam wchodzić, jak usłyszałam, że jestem "pseudointeligentna"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje bardzo za linka. Bardzo fajna stronka I madra. Moze co do niektorych "niedowiarkow" cos dotrze !
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  7. Autyzm poszczepienny został zdementowany przez samego jego ''twórcę''. Dzięki szczepieniom udało się pokonać kilka poważnych chorób. Aby tak jednak mogło być szczepić musieliby wszyscy, a sporo osób tego nie robi. Wirusy się mutują a szczepienia osłabiają.

    Ja w ciąży próbowałam opasek uciskowych na mdłości - nie pomogło. Myślałam o agopunkturze, ale było już późno. Przyjaciel mężą (anestezjolog) właśnie robi kurs agopunktury.

    Co do lekarzy to mam różne doświadczenia. Obecnie jestem w takiej sytuacji, że po prostu muszę im ufać, bo ja nie lekarz i w temacie nic nie wiem. Szukam jednak u różnych żródel odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i tak z polecenia (między innymi przyjaciela męża anestezjologa) trafiłam do ponoć najlepszego ginekologa Umbrii. Poszłam z moimi dokumentami, spojrzał i zanim wypowiedział się w temacie spytał ''chciałbym Panią przebadać, mogę?''Kogoś takiego całe życie szukałam...szkoda, że znalazłam dopiero teraz, stanowczo za późno!

    OdpowiedzUsuń
  8. Drogie mamy,
    cieszę się czytając słowa rozsądnych kobiet. Sama jestem mamą 3 letniego chłopca. Staram się bardzo o niego dbać. Niepokojąca jest dla mnie szczególnie kwestia pampersów i tego co mają w sobie. Niestety w necie trudno spotkać wyważoną opinię na ich temat. większość matek wyśmiewa wszelkie obawy co mnie napawa przerażeniem. Ja na samą myśl że mogłabym zaszkodzić dziecku dostaję mdłości. Nie rozumiem, jak można bagatelizować problem. Oczywiście nie mamy pewności czy pampersy szkodzą, niemniej jednak dużo na to wskazuje. zawierają one mnóstwo chemii, która wchłania się w rozgrzaną skórę do krwi i może rozregulować system hormonalny w organiźmie, a to może przyczyniać się do niepłodności i innych chorób. To nieprawda że nowoczesne pieluchy są eko. Producenci nawet nie raczą podać składu na opakowaniu. Niestety, większość matek nie chce przyjąć tego do wiadomości. Mój synek na szczęście do dziś niema żadnych alergii, nie brał nigdy antybiotyku, leczę go sama puki co, bo nie było nigdy jakiejś groźnej sytuacji. I jeszcze jedna kwestia, ponieważ zostałam przez najbliższe otoczenie mocno skrytykowana za fakt iż poświęcam dziecku dużo czasu- w powszechnym mniemaniu dziecko potrzebuje do rozwoju żłobka, przedszkola tylko nie rodziców i nie ich bliskości. Wręcz przeciwnie to może mu zaszkodzić. Naprawdę trudno uwierzyć, jakie nowoczesne poglądy pokutują w społeczeństwie;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cos rzeczywiscie moze byc nie tak z pieluchami, ale moze nigdy nie dowiemy sie prawdy czy szkodza, czy nie.
      A milosci nigdy za wiele I ja tego sie trzymam. Dzieci, ktore sa kochane sa odwazniejsze, silniejsze I bardzo szczesliwe, I tego wlasnie dla nich chce.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Dokładnie tak jak piszesz, kiedyś leżałam w szpitalu z taką dietetyczka i ona mi zrobiła wykład, że medycyna chińska podchodzi do każdego człowieka indywidualne i działa większe cuda niz tradycyjne metody leczenia

    OdpowiedzUsuń
  10. Dużooo zdrowia! Też jestem ciekawa tej akupunktury. Czekam na relację:)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes