wtorek, 2 czerwca 2015

Jak radze sobie w nowym miejscu pracy...

Wybaczcie..

Jestem, naprawde jestem, ale czasu brak.
Tablet wrocil...po miesiacu, bo Samsung w Niemczech wypnal sie, ze nasze ubezpieczenie nie pokrywa kosztow nowej baterii, wiec w koncu sklep w ktorym go kupilismy dal Nam nowa, ale co sie naczekalismy to nasze...
Pracuje... pracuje duzo.. czasami za duzo, chociaz moglo byc gorzej...

Prace w hotelu skonczylam 22 maja. Odeszlam po 8 latach. 8 latach.... przezylam w tym miejscu wzloty I upadki, to tam odbywaly sie najlepsze imprezy, to tam dwa razy informowalam kierownictwo, ze spodziewam sie dziecka, to tam byli najlepsi koledzy I kolezanki z ktorymi dane mi bylo pracowac.

Pozegnalny bukiet

Odeszlam szczesliwa, ale I pelna obaw.
W miejscu w ktorym pracowalam znalam wszystko I wszystkich.
Nic nie stanowilo dla mnie problemu, znalam wszystko od poszewki.
Zawsze znalazlam chwile na przeczytanie wiadomosci albo kilku postow z blogow.
Znalam odpowiedzi na kazde zadane mi pytania.
Czulam sie tam dobrze, komfortowo, wygodnie....

No, ale ten hotel nie byl szczytem moich marzen,pomimo wysokiej pozycji, ktora pelnilam.

Dlatego tez nie wahalam sie ani chwili, gdy kolezanka poinformowala mnie , ze szukaja Medical Secretary w jej miejscu pracy.

Pozniej wszystko dlugo trwalo, bo siedziba, ktora rekrutuje pracownikow znajduje sie w innym miejscu I komunikacja byla troche skomplikowana.

Pozniej w czasie wypowiedzenia chodzilam na treningi, by po 2 tygodniach siedziec ma rejestracji juz sama.

Nasza placowka znajduje sie na terenie szpitala, ale nie jest ich wlasnoscia.

Maszyny,ktore posiadamy sa pod wynajmem prywatnej spolki, ktora ma kilka oddzialow na calym swiecie tym takze w Polsce.

W placowce pracuje kilku radiografow, dwie panie przyjmujace zgloszenia, pielegniarka, ktora pomaga radiografom I radiolodzy, ktorzy sa na miejscu lub na telefonie oraz ja z druga pania na rejestracji.

 Ja w tygodniu zaczynam prace o 16 I koncze o 20.

Sobota to moj najdluzszy dzien, bo otwieram o 8 rano I zamykam o 20.

Z uwagi, iz jestesmy prywatna placowka kolejka do umowienia sie jest dosyc dluga I czas oczekiwanka moze trwac nawet do 10 dni to otwieramy takze w niektore niedziele.

Jesli kiedykolwiek mialybyscie wybierac pomiedzy MRI (rezonans) czy CT (tomografia komputerowa) to rezonans jest o wiele bezpieczniejsza metoda uzyskiwania obrazu.

Na tomografie najczesciej umawiani sa pacjenci po chemioterapii, z roznego rodzaju rakami.
Jedynym plusem jest fakt, ze obraz uzyskuje sie po max. 5 minutach. Obraz jest bardzo czytelny w 2 lub 3D.
Minusem jest to, ze czlowiek narazony jest na promieniowanie jonizujace, ktore w niewielkim, a jednak maly  stopniu powoduje wzrost ryzyka wystapienia nowotworu.
Promieniowanie jest 400 razy wieksze, niz w przypadku zwyklego badania rengenowskiego.
Badanie tomografem zlecone jest z reguly w przypadku stwierdzenia udaru mozgu. Wtedy trzeba szybko dzialac, a tomograf w minucie wychwyci wszystkie niedogodnosci.

Jestem tam juz miesiac I trudno mi nie podchodzic do pewnych pacjentow personalnie.
Mam dostep do korespondecji lekarzy, ktorzy wyslali poszczegolne osoby na badania.
W wiekszosci nich zdjecia maja znalezc odpowiedz na pytanie ... czy nie ma raka.
Czasami wydaje mi sie, ze to jakas epidemia, jak grypa.... przeraza mnie to jak wiele osob walczy , by zyc kazdego dnia... jak wiele otrzyma raport I swiat juz nigdy nie bedzie taki sam jak wczesniej.

Przychodza ludzie w roznym wieku (nie mamy odpowiednich maszyn dla dzieci, wiec dzieki Bogu maluchow nie widuje).
Najczesciej jednak osoby starsze....

Najczesciej przeswietlana czescia ciala jest..... kolano.
Druga rzecza ta kregoslup , a potem mozg.

Staram sie byc jak najbardziej profesjonalna, a swoim spokojem dawac pacjentom wparcie.
Chociaz nawet nie wiecie jak mi trudno, bo ja sama panicznie sie boje... wszystkiego...
Ale walcze z tym lekkem kazdego dnia...
Moja kolezanka , ktora pracuje tam juz 11 lat mowi, ze idzie sie przyzwyczaic, ze choroby tak nie przerazaja, a raki/guzy I inne problemy sa wpisane w kartoteki zycia czlowieka.

Czasami widze cale rodziny, ktore przychodza potowarzyszyc chorej osobie.
Widze starszego mezczyzne, ktory po raz kolejny przychodzi na przeswietlenie,
Widze osoby dla ktorych nie ma juz nadzeii I poddawani sa "clinical trial" - testom klinicznym.
A I tak jeszcze malo widzialam.....
Nie wszyscy oczywiscie maja nowotwor. Uwielbiam czytac reporty radiologa,w ktorych jest zdanie : 'no evidence' ( nie znaleziono)...

Ale lubie moja prace... odnajduje sie w tym miejscu.... czuje sie jakby tak bardziej potrzebna....
Musze sie jeszcze wielu nauczyc... czeka mnie ciezka praca.... ale chce to robic....
Ucze sie nowych terminow, poznaje slownictwo w zakresach roznych czesci ciala, czytam o nowotworach mozgu, kregoslupa, nerek itp. I chociaz sciska mnie I robi mi sie slabo jakie istnieja choroby to gdzies tam w srodku czuje sie.... spelniona...

Selfie w pracy :)

Wybaczcie wiec, ze mnie nie ma... ale to duzo sie zmienilo..

W tym  tygodniu przepracowalam 41 h, a zawsze robilam 24 h.

Za 10 dni lecimy na wyczekane wakacje... wreszcie znajdziemy czas dla nas jako rodziny.

Namiastke takiego dnia mielismy w Dzien Dziecka. Zabralismy chlopcow do kina na "Two by two". Swietna bajka. Polecam szczerze, a teraz juz zmykam...


Pozdrawiam Was serdecznie,
Minia

11 komentarzy:

  1. Fajnie, że napisałaś! Ciekawa byłam co u Ciebie :) śliczny mundurek :) trzymaj się tam!

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie Ci w tym mundurku :) No i powodzenia w tej pracy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze, że dobrze Ci w nowym miejscu pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niełatwa to praca, ale najważniejsze, że daje spełnienie, że czujesz się komuś tam potrzebna. A czy da się przyzwyczaić? Nie wiem, ja już bardzo długo "siedzę" w strasznych chorobach dzieci którym pomagamy, kontakt z Ich rodzicami, poznawanie wszystkich tych ciężkich historii, przy okazji wielu innych, co jest nieuniknione często dobija, ale i mocno przewartościowuje życie, zmienia priorytety i tak jak Ty, może właśnie przez całą tą swiadomość jaką posiadam dzięki tym działaniom, też się boję, ale wiem, że jakby co, to jestem świadoma i wiem jak działać, wiem na co zwracac uwagę, wiem że nie można się poddawać. I też mam wrażenie, że tak ciężkie choroby to jakby epidemia, ale zapewne były one zawsze, tylko nie miałyśmy z nimi styczności, nie było takich możliwości leczenia..Życzę Ci wytrwałości i dalszego spełnienia. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  5. Do twarzy Ci w nowym "mundurku"! :)

    Mnie tez od jakiegos czasu chodzi po glowie zmiana pracy. Rok temu bylam juz zdecydowana, ale ochlonelam i stwierdzilam, ze narazie zostane. Moja praca ma wiele wad, a najwieksza jest chyba niska pensja, ale ma tez wiele zalet, szczegolnie kiedy ma sie dzieci. Moge bez problemu wyjsc wczesniej, zostac nagle w domu jesli ktores zachoruje, przyjsc pozniej zeby rano moc pobiec do lekarza, itd. Niby oczywista rzecz, ale nie wszyscy pracodawcy to toleruja. U mojego meza np. takie nagle wyjscie czy dzien wolny bez wypisania oficjalnej prosby o urlop, wiaze sie z utrata dniowki. Nie ma tu zwolnien lekarskich, czy to na siebie, czy dzieci. Wyjatkiem sa przewlekle choroby, ale wtedy placi (i to nie 100% pensji) ubezpieczenie...
    A pomijajac takie praktyczne aspekty, dochodzi jeszcze zwykly komfort. Pracuje tu juz prawie 10 lat, tak jak piszesz o swojej starej pracy, znam moja od podszewki. Mam czas na spokojna kawke, poczytanie blogow, napisanie posta. Gdzie mi bedzie lepiej? ;) Nie mniej, kiedy dzieci pojda juz do szkoly i bede bardziej dyspozycyjna, chce postarac sie o nowa, lepiej platna posade. I juz na zapas sie boje, bo jednak troche tu zgnusnialam. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pełna profesjonalka w mundurku :) Praca na pewno nie należy do łatwych, choćby pod względem psychicznym. Szczerze mówiąc ja chyba nie dałabym rady, bo nie potrafię patrzeć na cierpienie innych. Fajnie jest stwierdzić ''jestem spełniona'' :)
    p.s. My wyjeżdżamy już w sobotę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawa praca! Cierpliwie czekamy na kolejne posty:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem czy byłabym wstanie patrzeć na to wszystko, ale z drugiej strony praca to praca, jest potrzebna a nie zawsze idzie ją lubić...

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie wyglądasz Miniu i strasznie się cieszę Ciebie mało i mnie mało

    OdpowiedzUsuń
  10. ojeju jakie zmiany!!! Życzę powodzenia Miniu i obyś jak najszybciej się oswoiła mimo wszystko z tymi choróbskami. Podziwiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  11. Super wyglądasz Miniu, taka umundurowana :D Bardzo fajnie!
    Cieszę się, że się spełniasz zawodowo ;)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes