niedziela, 19 kwietnia 2015

Glendeer Pet Farm - czyli spontaniczny,weekendowy wypad...

Kto nie lubi spontanicznych wypadow?

A bo ja ....

Czemu?

Poniewaz uwielbiam organizowac, myslec, zastanawiac sie, planowac, zmieniac.... a tu takie co :)

Sobota nalezala do Nas.

Wyjrzalam za okno. Slonko nie znika z irlandzkiego nieba juz od dobrych kilku dni.

Jest cieplo, temperatura ok.14'C.

Stwierdzilam,ze w taki dzien, kiedy jestesmy wszyscy razem nie mozemy siedziec bezczynnie w domu.

Wymyslilam wiec PET FARME - niedaleko Nas,bo tylko godzina drogi.



Bylismy juz na dwoch innych,ale zadna z nich mnie nie urzekla.

Starszak z Misiem sa na etapie glaskania, kochania, karmienia zwierzaczkow. Miejsce wiec wymarzone.

Dojechalismy bez problemu kolo 12.30

Bardzo sie ucieszylam,ze nie bylo za duzo zwiedzajacych.

Na dzien dobry zrobilismy sobie pamiatkowe zdjecie...

Od lewej Mlody, w srodku Matka,a Starszak z prawej strony.




Bardzo podobalo mi sie fakt,ze wszedzie bylo czysto, schludnie, duzo miejsca do spacerow I do odpoczynku.

 Jesli sa osoby,ktore czytaja mnie z Irlandii to szczerze polecam to miejsce !

Zalowalismy,ze oprocz bananow I ciasteczek nie wzielismy ze soba kanapek. Mozna bowiem bylo urzadzic sobie piknik.

Nasza przygode zaczelismy od karmienia kozek...





A pozniej moglismy pobawic sie z pieskami.... jeden wyjatkowo mnie polubil :)

 
Zwierzatek bylo wiele.
 
 
Starszak wiedzial doskonale,ze karmiac zwierzeta trzeba polozyc jedzenie na dloni . Mlody natomiast mial wlasna technike I podalam je trzymajac je w opuszkach palcow.
 
Bylismy akurat u kucyka. Starszak ciagle cos mi tam opowiadal,ze nie zauwazylam,a Misia cala dlon w kucyka gebie.
Mlody sie troszke wystraszyl,ale paluszki byly cale. Nie nauczylo go to jednak nic,bo kilkanascie minut pozniej znowu bidulek podawal jedzonko w paluszkach.
 
 
Starszak I osiolki
 

 

Owce nie chcialy dac sie poglaskac. Nie skusily sie tez na smakolyki
 
 
 Poza zwierzetami znajdowaly sie takze wielki plac zabaw z ktorego chlopcy nie chcieli wyjsc.



Jednak chyba najwieksza frajda byla..... piaskownica.

Ogromna, z koparkami, lopatami...zamknieta,wiec w razie deszczu mozna sie bawic non stop/


Chlopcy ciezko pracuja :)
 

Z przyjemnoscia odwiedzimy te miejsce po raz kolejny.

Poki co - na razie - musza starczyc nam zdjecia I filmiki.


Milej niedzieli I do uslyszenia,

Minia

8 komentarzy:

  1. Może polubisz spontaniczne wypady, bo ten chyba wyszedł rewelacyjnie. A co do placu zabaw wcale nie dziwię się chłopcom, że nie chcieli go opuścić sama bym z niego nie wyszła, a z piaskownicy to już nie wspomnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka kameralna ta farma się wydaje. No i te zwierzątka, które można pogłaskać pokarmić.. Nie tak jak w naszym zoo :) a ta piaskownica superowa! Aż miło popatrzeć, jak chłopcy się bawią!

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne miejsce :)
    Ja lubię spontany i miałam.nadzieje na wypad w ten weekend, a tu był inny spontan...

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wypad! My kochamy spontany!

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzisz, spontan i jaki udany :) Super takie miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też lubię planować, ale spontaniczne wypady bardzo mnie cieszą :) z reguły organizuje je mój mąż :) Wasz się udał i zdjęcia, a raczej Wasze uśmiechnięte miny na nich mówią same za siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Potwory bylyby zachwycone! Szczegolnie, ze u Was widze mozna wejsc na wybiegi. U nas karmienie i glaskanie tylko przez plotek. :( No i nie ma placu zabaw. Tego mi wlasnie na naszej ulubionej farmie brakowalo - zeby po zrobieniu dwoch rundek wokol wszystkich wybiegow, miec miejsce gdzie jeszcze dodatkowo mozna dzieciaki wymeczyc. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, ale fajowo. Stefano, chyba by oszalał z radości - zwierzęta na wyciągnięcie ręki a na koniec ta ogromna piaskownica.

    p.s.Również lubię planować, ale spontany też są fajne :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes