czwartek, 12 lutego 2015

Tak sie traktuje klienta...

Jak wiecie pracuje z ludzmi, w miejscu publicznym , bardzo ruchliwym szczegolnie latem.

Niejednokrotnie pisalam o zalatwianiu najrozniejszych spraw...niektore zalatwianie z nich bylo przyjemnie, inne mniej.

W Irlandii obsluga klienta jest bardzo wazna.

Sprzedawca / Pracodawca robi wszystko, by uszczesliwic klienta.

Oczywiscie czasami moze byc to masakrycznie trudne, gdy np. Ktos jeszcze nie wszedl do pokoju, a juz mu sie nie podoba, ale przewaznie staramy sie robic wszystko w naszej mocy, by go zadowolic.

O dziwo najbardziej wymagajacym narodem przyjezdzajacym do Irlandii sa..... Amerykanie...zaraz po nich dalabym Wlochow.

Sa to dwa narody z ktorymi ciezko mi sie dogadac. Amerykanie zadaja mnostwo pytan,ciezko ich zadowolic. Wlosi nie znaja angielskiego I nawijaja po wlosku albo skarza Przwodnikowi (gdy przyjezdzaja grupy),ktora z reguly przychodzi z lista pokoi co jest nie tak. Z reguly kilka pokoi trzeba zamienic, bo nie odpowiada ulozenie, nie jest wystarczajaco duzy itp...
W zyciu nie spotkalam sie z tak licznym narzekaniem od zadnych innych narodowosci, no ale co kraj to obyczaj.

Niektorzy nie biora pod uwage, ze wybierajac sie do hotelu trzygwiazdowego oczekuja piecio. Masz to za co placisz. Nie oczekuj jacuzzi w pokoju jesli placisz "psie" pieniadze.

Albo chca cichy pokoj w samym centrum miasta.
Albo parking za darmo, gdzie tylko jeden hotel (na 10) posiada wlasny, maly parking. Wszystkie inne (w tym my) mamy znizki w pobliskich parkingach. Zeby nie bylo - kazdy gosc dostaje potwierdzenie ze strony hotelu takze, gdzie ma wszystko napisane czarno na bialym , gdzie najlepiej zaparkowac itp.
Mozecie nie wierzyc, ale dziennie odbieram co najmniej 30 telefonow, gdzie goscie maja zaparkowac.
Drugie tyle przyjezdza I pyta sie ponownie na recepcji, bo trafic nie moze....

No, ale wracajac do tematu....

Siedzac sobie w pracy znalazlam gazetke z reklamujacym sie sklepem z akcesoriami domowymi! A ze byly fajne promocje to zakupilam smietnik 50 l, bo jeden ktory mamy ledwo zipie.

Po 2 tyg.napisalam maila z zapytaniem, gdzie jest moj zakup, ale sprawdzajac karte kredytowa , ktora "placilam" okazalo sie, ze pieniadze NIGDY nie zostaly pobrane.

Bylo mi przykro, bo cena byla bardzo atrakcyjna, no ale mowi sie trudno.

Jakiez bylo moje zdziwienie, gdy dostalam przepraszajacego maila ze sklepu , ze zawinil system I , ze jest im bardzo przykro.
W ramach rekompensaty dostalam voucher za 20 euro (smietnik w promocji byl za 9e)na ponowne zakupy online.

Czyz to nie jest mile?

Az chce sie wrocic do tego sklepu.... I wroce na pewno, bo tak sie dba o klientow..

W Polsce to juz wyzsza szkola jazdy....
Kazda organizacja czegokolwiek przyprawiala mnie o dreszcze. Tylko w Meza rodzinnym miescie, gdy organizowalam Chrzciny Starszaka Pan Piotr byl cudowny I spelnil kazde moje zyczenie.
Wszystko bylo jak chcialam, wiec zostawilam przemily komentarz na tripadvisorze oraz pozostawilam napiwek , bo tak traktuje sie klientow..z szacunkiem...
Dzieki niemu tak stresujacy dzien zakonczyl sie powodzeniem, bo wszystko bylo zapiete na ostatni guzik.


Organizacja slubu przez maile byla koszmarem!!!!

Managerka, ktora pracowala w hotelu w ktorym odbywala sie uroczystosc byla okropnie irytujaca.
Nie odpisywala na moje maile przez kilka dni, podawala wyzsze ceny, niz wczesniej uzgodnione.
Rozumiem nawal pracy, rozumiem, ze moze ma cos wazniejszego na glowie, ale.....

Ja jestem klientem..czy w Polsce tak trudno to pojac?

Ze place, wiec wymagam? Ze chce byc dobrze obsluzona? Ze chce czerpac przyjemnosc z organizacji czegos w rodzinnym kraju?

W hotelu oprocz wesela zarezerwowalismy 30 pokoi. Wydawalismy bardzo duzo pieniedzy w tym miejscu I chociaz na koniec wszystko bylo tak jak ja chcialam, to z reka na sercu drugi raz w tym miejscu wesela bym nie organizowala.

Przykre jest to, ze dziewczyny pod nia byly uprzejme, odpisywaly szybko I konkretnie, a ten Babsztyl na stanowisku kierowniczym byl okrutny.


Prywatna Przychodnia w Polsce - kolezanka poleca,bo pracuje tam bardzo dobra lekarka.
Pisze maile - nie odpisuja.
W koncu sie wkurzam I dzwonie..cztery razy...ciagle nie odbieraja albo zajete.

Rezygnuje.
Nie chcecie to nie. Dam zarobic komus innemu.

Pisze do prywatnego szpitala. Dostaje odpowiedz w tym samym dniu. Umawiam sie.
Zalatwione.

Co prawda przychodzac na badanie rececjonistka zapomniala mnie wpisac, wiec de facto umowiona nie bylam, ale podajac imie osoby z ktora pisalam, Kobitka, ktora pracowala w danym momencie pozwolila mi wejsc z miejsca oraz goraco przeprosila za blad.
Mile, skorzystam ponownie, dziekuje bardzo.

Ludzie nie zdaja sobie sprawy, ze jak wazne jest traktowanie potencjalnego klienta.

Gdy nie uda Ci sie zadowolic jednego - wierz mi, ze innych 100 o tym uslyszy.

Dlatego wazne jest to, by starac sie go uszczesliwic. My mamy bardzo duzo stalych osob, ktore do Nas wracaja, bo lubia pracownikow, lokalizacje, klimat jaki panuje w hotelu. Nie ze sztucznym usmiechem, nie z wymuszona grzecznoscia.

Czasami sie jednak nie da. Sa ludzie, ktorzy potrafia zepsuc humor...ktory nic I nikt nie zadowoli, niestety.....


Znam osoby, ktorym ciezko powiedziec "dziekuje" za podanie czegos z polki....

A przeciez te slowa nic nie kosztuja.

Jedziesz na wakacje, jak chcesz byc tam traktowana!?

Dobrze,bo wydalas kupe kasy, bo to twoj czas na odpoczynek.
Chcesz zeby bylo milo, przyjemnie...

Traktuj wiec kogos tak, jak chcialabys traktowana byc Ty.




P.S

A wy z jaka obluga klienta spotykacie sie najczesciej?
Ciekawa jestem waszych opinii.


Pozdrawiam,

Minia








15 komentarzy:

  1. Różnie!!W grudniu (w Polsce) wchodzę do pustej apteki..za ladą nie ma nikogo...na moje ''Dzień dobry'' z zaplecza wychodzi farmaceutka. W miedzy czasie ustawia się za mną inna klientka i zgaduje podchodząco do nas farmaceutkę...a ta zaczyna ją obsługiwać. Normalnie zamurowało mnie, ale po wtępnym szoku zdołałam z siebie wydusić ''przepraszam bardzo, ale ja tu chyba byłam pierwsza''. Kobieta naturalnie się obruszyła, bo ona przecież tylko poszła do domu po recepte!!

    O ''miłej'' Pani w kasie PKP wspominałam już kiedyś u siebie.

    Z kolei Alitalia bez problemu oddała należne nam pieniądze.

    Gdy organizuje wakacje przeszukuje zawsze opinie na temat struktury, oferowanych usług itp...czasami wybucham salwami śmiechu a czasami nóż się w kieszeni otwiera, no bo jak można narzekać na śniadanie którego się nie wykupiło.
    Tak samo uważam, że zanim się kogoś obsmaruje z góry do dołu należy napierw dac mu szansę wykazania się dobrą wolą. W ubiegłym roku w łazience naszego apartamentu nad morzem zastaliśmy nieciekawy zapach...najpierw sami spróbowaliśmy się go pozbyć odświeżaczem powietrza. Nie podziałało, więc sprawę zgłosiliśmy na recepcji...przyszli załatwili, więc mój komentarz jest pozytywny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauwazylam, ze czesto ludziom ciezko w Polsce opowiedziec na "dzien dobry".
      ale czasami sie tym ludziom nie dziwie... bo kolorowo nie jest, a zyc trzeba... :/
      Szkoda jednak, ze nie rozumieja, ze bycie milym ulatwia zycie swoje I czyjes - przynosi same korzysci...

      Usuń
  2. Święte słowa!
    Ja nie o wakacjach napiszę ale o innej ślubnej - olewce ;)
    Wyobraź sobie, że ja miałam mikro wesele na 24 osoby, mała piękna restauracja, zamówiony lokal rok wcześniej, menu ułożone w 2 tygodnie, i cała reszta też. Kierownik obiecuje, że się do nas odpowiednio wcześnie przed uroczystością jeszcze odezwie, wpłacamy zaliczkę. Wszystko jest ok. ślub w sierpniu, w maju o coś chciałam jeszcze zapytać, nie pamiętam dokładnie o co chodziło, ale to nie sedno problemu ;) dzwonie, odbiera ktoś inny, kierownik: chory, nie ma, l-4, wyszedł, w delegacji; za każdym razem inna wersja ale nikt mi nie może pomóc w kontakcie i załatwieniu sprawy (???), piszę maile, w końcu jadę tam i odbijam się od drzwi - restauracja zamknięta , remont! Idę do rzecznika praw konsumenta w naszym miescie. Piszemy pismo, wysyłamy. Jest odpowiedz - pod koniec czerwca, że przepraszają, że bankructwo ogłaszają i zwracają mi 2/3 zaliczki. Szok. ślub mam w sierpniu, gdzie znajdę jakieś miejsce na wesele??!!
    Znalazłam cudem, akurat ktoś zrezygnował w pięknej restauracji, kameralne miejsce, super właściciele i obsługa. Wszystko załatwiamy w jeden dzień i w sierpniu mamy super wesele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak brak odezwy z pierwszego miejsca i totalne olanie sprawy - wytrąciło mnie zupełnie z równowagi, Człowiek podchodzi do sprawy poważnie, zostawiamy tam dużo kasy, a funduje się nam takie atrakcje.

      Usuń
    2. Jejku, ja chyba zawalu bym dostala, gdyby mnie spotkala taka sytuacja.

      Organizacja slubu jest bardzi stresujaca. Jest to jedyny dzien w zyciu, gdzie wszystko musi byc perfekcyjne..no musi!!!!

      A tu dzieja sie takie rzeczy... ://

      Logiczne jest takze to, ze przyszla Panna Mloda sie stresuje I chce miec wszystko tak, jak sobie zazyczy.
      Ja do dzisiaj jak przypomne sobie ile wydalismy pieniedzy to klucha staje mi w gardle, no ale raz sie zyje!!! :)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Ech, obsluga klienta...

    Ja tez mialam przeboje ze slubem, z tym, ze nas zrobili w ciula po fakcie. Z racji odleglosci, powierzylismy zalatwienie restauracji tesciom. Znalezli piekne miejsce doslownie 100 m od kosciola. Az sie dziwilismy (okazalo sie, ze nie bezpodstawnie), ze miejsce w takiej lokalizacji jest dostepne w tym dniu. My nie organizowalismy wesela, tylko obiad. Oprocz nas w lokalu nie mialo byc tego dnia zadnej innej imprezy, mielismy zostac odgrodzeni od reszty restauracji kotarka, a z drugiej strony miala przygrywac kapela goralska, ktora gra tam co sobote. Czyli mialo byc cicho i kameralnie. A co bylo?! Okazalo sie, ze ktos inny zarezerwowal sobie tam wesele (wlasciciel sciemnial, ze raptem tydzien wczesniej, ciekawe kto organizuje wesele na ostatnia chwile?!). Stoliki ustawili na gorze, za to zaraz za nami zorganizowali parkiet do tanca! DJ tak dawal po basach, ze nie dalo sie slowa zamienic! Porazka... :(

    A co do Amerykanow, to sama pracowalam w hotelu, wiec wiem, ze zadaja miliony pytan i sa przyzwyczajeni do perfekcyjnej obslugi z szerokim usmiechem. Nawet jesli maja pokoj/posilek znizkowy, oczekuja ze beda traktowani jak gdyby placili za Penthouse. :))) Jest tez wsrod nich wielu burakow, ktorzy obsluge traktuja niczym sluzbe i nie podaruja sobie wbicia zlosliwej szpili, kiedy wiedza, ze ktos i tak musi sie usmiechac i byc super uprzejmym. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokladnie :))) szkoda tylko, ze oczekuja nieba na ziemi, ale sami nie do konca potrafia byc uprzejmi, no ale staramy sie jak mozemy , zeby pobyt w Irlandii nalezal do udanych I przyjemnych.

      Usuń
  4. Gdy jest mąż to z idealną gdy sama jestem to różnie bywa...pierwszy raz byliśmy w miejscu które wybrałam ja i nie były to rodzinne strony żadnego z nas i wrócę tam kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cóż, w Polsce obsługa pozostawia wiele do życzenia i zawsze mnie to zastanawia, bo jest takie bezrobocie, a ludzie, którzy powinni być pomocny panoszą się tak, że strach podejść.
    Ostatnio Pani w Bershce okrzyczała mnie, że nie odwiesiłam wszystkich rzeczy (bo powiesiłam te, których byłam pewna jak wieszać) na wieszaka, gdy jej oddawałam po wyjściu z przymierzalni. Byłam tak zszokowana i zrobiło mi się jak "w mordę". Kiedyś pracowałam w Benettonie i tam była zasada klient nasz pan, nie było mowy o tym, żeby klient po sobie "sprzątał" ,a co dopiero żeby podnosić na niego głos. Zawsze wydawało mi się, że Pani która stoi przy przymierzalni jest po to właśnie żeby pilnować sobie tam porządku, a w każdym normalnym sklepie jest nakazane jak ciuchy wieszać i jako klient mam prawo tego nie wiedzieć, więc potem one i tak musiałaby poprawiać. Chore.
    Ja ogólnie boję się takich ludzi i jak w sklepie czy restauracji ktoś mnie "przestraszy", to ja tam nie wracam i koniec, tym bardziej że zawsze jestem mega miła, uprzejma i staram się nikomu kłopotu nie robić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam identycznie... jak cos mnie zrazi to nie wracam... doceniam , gdy ktos jest dobrze wychowany, ma wysoka kulture osobista I wie jak zadbac o klienta ;)

      Usuń
  6. Cóż, o obsłudze klienta można by napisać książkę. Ale myślę, że ludzie różni są wszędzie, nawet w obsłudze klienta można trafić na super fajne osoby, co mnie wielokrotnie się przydarzyło.
    Co do narzekających Włochów- ,myślałam ,że to Polacy są mistrzami świata w tej dziedzinie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja grup Polakow nigdy nie obslugiwalam ( Irlandia chyba za droga na wycieczke), za to poki co my mielismy podstawy na zachowania Rodakow. Wlosi po prostu sa impulsywni :)

      Usuń
  7. Ostatnio miło zostałam zaskoczona w Cropp'ie. Robiliśmy zakupy dla męża i poszliśmy do kasy zapłacić, ekspedientka szeptała coś pod nosem- nie wiedziałam o co chodzi, ale mąż usłyszał. Okazało się, że na jakieś hasło przy kasie dostaje się rabat 40 % na wszystko, co kupiliśmy, więc odłożyliśmy te kilka ubrań i poszliśmy na dalsze łowy, po czym wróciliśmy, mąż wyjął kartę i rzucił hasłem, które szepnęła Nam kasjerka i udało Nam się fajne rzeczy złowić w rozsądnych cenach :) Mamy też ulubioną kasjerkę w Biedronce i Tesco, znają Nas z widzenia, są bardzo uprzejme, zawsze zagadają- nawet jak przy kasie nie siedzą, tylko na sklepie coś robią, to się przywitają, uśmiechną... I w Naszej ulubionej restauracji obsługa jest tak uprzejma, że zawsze im jakiś grosz napiwku zostawiamy i zawsze do Nich wracamy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem bardzo wyczulona na obsługę klienta, ponieważ pracując w McD mieliśmy kładziony ogromny nacisk na obsługę. Zdarzają się jak to wśród ludzi Ci przyjaźnie nastawieni i Ci co by najchętniej wbili Ci nóż w plecy. Pamiętam różnicę jaką dostrzegłam gdy wróciłam z UK. Tam każdy w sklepie czy w innym miejscu publicznym witał Cię uśmiechem i jakimś miłym słowem, a u nas ekspedientki, które miny mają jak srający kot na pustyni cierpki głos następny i ani be ani me ani pocałuj mnie w dupę.
    Mam jednak jak wspomniałam miłe odczucia z obsługi klienta. Mam panią zaprzyjaźnioną w piekarni, któa zawsze zagadnie do mnie, odłoży pieczywo. To miłe.

    OdpowiedzUsuń
  9. Otóż to, a to zdanie jest najlepsze "Gdy nie uda Ci sie zadowolic jednego - wierz mi, ze innych 100 o tym uslyszy." Całe sedno, fajnie by było, jakby w odwrotnej sytuacji tez tak to działało, ale nie o tym tutaj.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes