niedziela, 15 lutego 2015

Recepcja wie wszystko cz. II




KTORYS TAM NIEDZIELNY PORANEK


Nikogo zywego. Godzina 8 rano. Ledwo co zdazylam sobie zaparzyc kawe.

Przychodzi na recepcje ledwo widzacy na oczy gosc hotelowy.

Z kilometra czuje,ze jeszcze nie wytrzezwial.

'Oddaj mi pieniadze, oszukaliscie mnie, okradliscie.... dawaj! ' - krzyczy

'Ale jakie pieniadze? w jakim pokoju zostajesz? ' - pytam na spokojnie

Ale On nie odpowiada. Wymachuje piesciami, straszy,ze cos mi zrobi jak mu pieniedzy nie oddam.

' Swietnie' - pomyslalam sobie.

Kazalam mu odejsc od recepcji I usiasc na kanapie.

Nie,On bedzie tak dlugo stal jak mu oddam pieniadze...

Jakie k..a pieniadze? - mysle intenywnie,ale nie zauwazam zadnych niedopatrzen.

Sprawdzam rachunek. Wszystko zaplacone. Przegladam strone z ktorej zarezerwowal. Probuje tlumaczyc,ze strona pobrala niewielka kwote jako depozyt,a balans nalezy sie nam.

Go to nie interesuje , mam mu oddac pieniadze,a jak nie to zobacze.

Podniosl mi cisnienie.
Powiedzialam,ze nie bede z nim rozmawiac do momentu,gdy przyjdzie Manager.

Niestety Manager zaczynal o 9.00,wiec przede mna byla dluga godzina czekania na rozwiananie sytuacji.

Mezczyzna z minuty na minute stawal sie coraz bardziej agresywny, klal, przeklinal ,wyzywal mnie.

Zadzwonilam wiec szybko na restauracje ,by kelner zszedl do mnie I probowal uspokoic tego pijanego pajaca.

Gosc zaczal krzyczec, pchac kelnera.

Stwierdzilismy,ze najlawiej bedzie zadzwonic na policje ,poniewaz jakiekolwiek prosby o opuszczenie recepcji, wytrzezwienie I wyjasnienie sytuacji pozniej nie pomagaly. My go okradlismy I koniec.

Gdy tylko zniknal gdzies tam na chwile,wzielam sluchawke telefonu I zadzwonilam do Managera kiedy sie pojawi.

' Niedlugo bede ' - poinformowal mnie.

Furiat wrocil mowiac ciagle to samo,a mi robilo sie goraco ze zlosci. Ale bylam zla!!!!!

Na szczescie szybko pojawil sie D. kolega pelniacy role Managera I uspokoil go w sekunde.

Gdyby nie to,ze byl pijany I agresywny I wytlumaczyl sensowniej o co mu chodzilo to rozwiazalabym sprawe sama.

Otoz na calym swiecie hotele biora autoryzacje karty kredytowej.

Mu pobieramy z reguly 50 euro sprawdzajac przy tym czy cos jest w stanie zaplacic za rachunek z tej karty czy powinnismy wziac zaplate przy meldowaniu.

W Portugalii wzieto mi autoryzacje za caly pobyt w hotelu + 500 euro ,czyli razem prawie 2000 e!!!

Ludzie jednak maja wielki problem z rozumieniem co to jest : pre authorisation

To wstrzymanie kwoty pienieznej przez bank na kilka pracujacych dni.

Czesto bywa tak,ze goscie wyjezdzaja bez zaplacenia za rachunek I dzieki temu mozemy pobrac pieniadze.

Albo jesli ktos cos popsuje albo zgubi klucz to bynajmiej wiemy,ze sa pieniadze na karcie I mozemy ja obciazyc.

Temu gosciowi chodzilo o to,ze pobralismy mu z karty wlasnie 50 euro ( pieniadze sa trzymane przez bank, nie jest to transkacja) ,ktore zostanie mu I tak zwrocone.

I oto bylo tyle krzyku!

Mezczyzna poszedl do sklepu, kupil mi czekoladki I przeprosil za swoje zachowanie.

Powiem szczerze,ze dlugo jeszcze nie moglam sie uspokoic. Co za facet!



-------------------------------------------------------------------

KAWOSZ


Czy spotykacie na swojej drodze dziwnych ludzi?

Spotykacie na pewno...

Czesto mijamy osoby bezdomne, osoby ,ktore nauzywaja alkoholu, osoby chore umyslowo.

Do hotelu w ktorym pracuje czesto przychodzi Kawosz.

Tak Go nazywam.

Mezczyzna kolo 40,ktory ma wyglada na co najmniej 50 lat.

Pije kolo 10 kaw dziennie.

Wtedy musi chodzic. Chodzic I sie nie zatrzymywac.

A ze kawa jest moczopedna to biedak zawsze uzywa naszej toalety.

Jest uprzejmy, powie 'Dobry Wieczor' , zagada,chociaz bardzo sie spieszy.

Potem mowi ile wypil kaw I ile jeszcze wypije....

Zal mi go... probuje mu wytlumaczyc,ze zabije go to.

Ale On musi juz isc.... w domu siedziec nie moze,bo wszystko mu wiruje w glowie...

To On idzie....

Czasami zostawia mi.... 2 euro - na kawe.


-----------------------------------------------------------------

WTORKOWY WIECZOR

Obieram telefon.

Dzwoni kobieta,ktora chciala potwierdzic rezerwacje w hotelu.

Nie mam jednak jej danych I stwierdzam,ze zapewne zarezerwowala inny hotel.

Tak tez bylo.

Ale Ona chciala u Nas.

Rozmawiam z nia dobre 15 minut.

Wydaje mi sie,ze jest troszke dziwna,no,ale co mam zrobic. Rezerwuje pokoj dla niej u nas - na czwartek.


PIATEK RANO

Schodzi zaplakana. Lzy leja jej sie po policzkach.

'Cos sie stalo?' - pytam I doskonale wiem,ze to poczatek 'rannych rozrywek'.

'Jakis mezczyzna wszedl do mnie do pokoju o 3 w nocy' - mowi I ryczy przerazliwie.

'Ale jak to? ' - jestem w  glebokim szoku.

Nasz hotel jako chyba jedyny w Europie nadal posiada klucze do drzwi ( nie karty magnetyczne).

Pamietam,ze kiedys raz w zyciu ktos mial klucz,ze udalo mu sie otworzyc takze inny pokoj,wiec pierwsze co mi przez mysl przebieglo to fakt,ze moze ktos przez przypadek otworzyl jej pokoj.

Dziewczyna ( byla niewiele starsza ode mnie) opowiada,ze byl blondynem, ciemnej karnacji z pokoju 317. Zalatwil potrzebe I wyszedl.

Tak po prostu uzyl jej toalety I poszedl sobie.

Aaaale zaraz... - mysle sobie - W 317 mam Litwinke. Nie zostaje tam zaden mezczyzna.

Nie widzialam takze zadnego blodyna z ciemna karnacja ,bo gdyby taki zostawal to na pewno wiedzialabym w ktorym pokoju przebywa :)

'Zadzwonilas w nocy na recepcje? ' - pytam sie

'Nie,bylam w szoku' - odpowiada caly czas placzac

'A co wtedy zrobilas?' - zapytalam

'Poszlam spac' - odpowiedziala.

Wtedy wiedzialam,ze sytuacja nie mogla miec miejsca.

Bo prosze Was...jakby mi jakis facet wszedl w gaciach do pokoju to pierwsze co bym zrobila to uciekla z tego pokoju I najlepiej hotelu.

W zyciu nie bylabym w stanie ponownie zasnac!!!!!

Zeby zrekompensowac jej nieudana noc przenioslam ja do nowego pokoju, bardzo przeprosilam za zaistniala sytuacje I troszeczke zredukowalysmy jej cene.


-------------------------------------------------------

Zadarzaja sie mile telefony.

Na przyklad od mezczyzny Johna, ktory zadzwonil pytajac o rezerwacje pokoi, po czym uczepil sie mojego imienia,ze piekne,ze ogladal film z aktorka noszaca te samo imie I ,ze film...

Taaak.. film nazywal sie 'Albatros' - swoja droga beznadziejny ,ale aktorka zagrala swietnie I to moje imie - no piekne :)

Czasami mi sie smiac chce z takich rozmow....

-----------------------------------------------------

Albo kiedys goscilismy grupe chlopakow . Kawalerski.

Rezerwacje wzielam od chlopaka z Dublina . Z reguly chlopacy ze stolicy sa bardzo arogantcy, niewychowani,ale ten jakis taki bardzo mily byl.

Potem akurat pracowalam ,gdy przyjechali.

Barry od razu spojrzal na moja plakietke z imieniem I wtedy caly swiat nie istnial.... dla niego....

Gdy skonczylam prace dostalam smsa od dziewczyn :

' Barry sie pytal o Ciebie. Spodobalas mu sie.
 Ale ja mu powiedzialam od razu.... ze nie ma opcji... Mezatka I do tego dzieciata.
 Az mu mina zrzedla '


Hihi :) no coz... tego kwiatu jest pol swiatu :)


--------------------------------------------------


Pozdrawiam Was cieplo,

Minia



14 komentarzy:

  1. Przypadków takich dziennie to chyba masz sporo... Czasami mi szczeka opada jak to czytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż- na nudę w pracy nie narzekasz- tam, gdzie jest kontakt z tak różnymi ludźmi, zawsze wynikną jakieś "nadzwyczajne" sytuacje. Chyba najgorsze są te z pijanymi ludźmi- tacy potrafią być nieobliczalni. A kawosz? Eh... Czasami zdarza mi się wypić sześć kaw :) Nie wiem, jak On funkcjonuje po 10 :) To chyba uzależnienie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Miniu, nie masz co narzekać na nudę. Tyle atrakcji Ci Twoja praca zapewnia, że pozazdrościć :) Ale z tym facetem, co to krzyczał, to bym się przestraszyła. Ja to bym chyba mimo wszystko gaz łzawiący miała przy sobie- tak na wszelki wypadek, żeby czuć się pewniej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Co jak co, ale nudzić to Ty się chyba nie masz czasu!

    Co do sytuacji z ''dziwną'' Panią to różnie mogłoby być. Mojej dobrej koleżance zdarzyło się obudzić i zobaczyć u siebie w pokoju przy biuru obcego faceta. Gdy się odwrócił, udawała, że śpi bo nie wiedziała czy jest uzbrojony...gdy w końcu usyszała odgłos zamykających się drzwi wejściowych niewiele myśląc wstała i pobiegłą zablokować drzwi wejściowe. Była w takim szoku, że nie obudziła nikogo, wróciła do łóżka i zasnęła. Dopiero jak się obudziłą to zrozumiała co wcześniej zaszło i zadzownili na policję. Do tej pory zadejemy sobie wszyscy pytania jak ona po czymś takim mogła wrócić do łóżka. Mózg ludzki potrafi jednak płatać niezłę figle.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na nudę i brak rozrywek zdecydowanie nie masz co narzekać jednym słowem się dzieje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niezły serial można by nakręcić! A swoją drogą dobrze, że krzykacz choć z czekoladkami wystąpił :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już mówiłam, że uwielbiam te wpisy? Tak. Ale powtórzę UWIELBIAM! Od razu maluje mi się uśmiech na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Im wiecej piszesz anegdotek o pracy, tym bardziej stwierdzam, ze przydalby sie tam ochroniarz! Pijacy, swiry, niewiadomo kto moze w kazdej chwili wlezc! W hotelu, w ktorym kiedys pracowalam, zawsze na zmianie byly na recepcji przynajmniej dwie osoby, wlasnie ze wzgledu na bezpieczenstwo...

    OdpowiedzUsuń
  9. Agatko, mamy ochrone. W kazdy piatkowy I sobotni wieczor. Szkoda tylko, ze koncza prace o 5 rano.

    OdpowiedzUsuń
  10. No to klimacik masz przedni. Miło tutaj u Ciebie. Pozwól, że wpadnę sobie jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale masz ciekawie w pracy :D
    Emily ? To faktycznie piękne imię, mi tez się bardzo podoba.
    A kawa... trochę w przypadku tego kawosza działa jak narkotyk. Przerażające. Powinna być zabroniona, gdyby to nie był absurd.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes