wtorek, 24 lutego 2015

Bilans trzylatka I moje mieszane uczucia co do wizyty

Irlandzka sluzba ma jak zwykle kilkumiesieczny poslizg, wiec dopiero dzisiaj udalo nam sie zobaczyc Pania Doktor.
Zawsze ta sama, stanowcza, surowa.

Starszak zawsze uchodzil za niesmialego chlopca, chociaz w zlobku Panie ciagle mowia mi, ze pieknie sie bawi, jest w super formie, ale w gabinecie siedzial jak sparalizowany.

Starszak mierzg 106 cm  i wazy 18, 6 kg.


Nie wiem czy zestresowal sie, bo mowilam mu wczesniej, ze idziemy do lekarki czym skwitowal ( I am sick - jestem chory), ale nigdy nie widzialam go takiego bojacego.

Lekarka wyciagnela ksiazke I kazala nazywac rzeczy.
Starszak nie wiedzial jak jest mowi sie na misia, kapelusz I co siedzi pod stolem.

Patrzac na nia wprost stwierdzila, ze chyba lekko ucieka mu prawe oczko (jak byl malutki to fakt lekko uciekalo mu oczko, ale podobno bylo to normalne do pewnego wieku). Teraz szczerze nie zauwazylam niczego niepokojacego, ale ona widzi I zleci badanie okulistyczne.

Dobrze mozemy to sprawdzic, nie zaszkodzi isc .....

Ale pozniej bylo juz tylko gorzej.
Nie dosc, ze zestresowala Starszaka to I jeszcze mnie.

Wiedzialam, ze Starszak ma o wiele mniejszy zasob slow , anizeli rowiesnicy w jego wieku.
Poniekad tlumaczylam sobie, ze przeciez slyszy dwa jezyki, ze ma trudniej, niz pozostali.
Poza tym moj maz dopiero zaczal mowic po 4 roku zycia, a komunikowal sie tylko w jednym jezyku.

Ale...

Lekarka wytlumaczyla mi, ze jesli posluguje sie tylko angielski jego slownictwo powinno byc o wiele bogatsze...kolo 1000 slow.. u Nas moze jest 200 max.

I ze pomimo tego, ze ladnie buduje zdania nie powinien juz wtracac "baby talk", czyli wlasnego jezyka.

Wiecie co? Z minuty na minute coraz bardziej sie dolowalam.
Starszak tak sie zestresowal, ze szeptem odpowiadal na jej pytania!!!
Jak nie moje dziecko......

Wydawalo mi sie, ze Starszak jest bardzo pojetny, rozumie wiecej , niz niejedno starsze dziecko, ma swietna pamiec jesli chodzi o dane czynnosci, co robil, gdzie cos schowal....

Nawet nie wiecie jak przykro mi sie zrobilo, ze lekarka uwaza, ze Starszak powinien o wiele wiecej mowic jak na swoj wiek....
Nie wiem czy porownuje go do Irlandczyka , przeciez ma jednak rodzicow Polakow I ten polski tez jakos zakodowywuje mu sie w glowie.
Teraz w ogole oglupialam czy powinnam w ogole uzywac polskiego czy skupic sie wylacznie na angielskim.
Lekarka zdzwiona, ze jak ja sie komunikuje z synem jesli on nie zna slownictwa.
Tlumacze wiec, ze go rozumiem , bo potrafi pokazac, wytlumaczyc po swojemu.
Matka rozumie swoje dziecko jak nikt inny, ale poczulam sie jakby ktos dal mi policzka.
Poczulam sie masakrycznie beznadziejna matka, ktorej Syn nie potrafi tyle, ile powinien na swoj wiek.
Wydawalo mI sie szczerze, ze potrafi duzo. W slownictwie jest moze I nie najlepszy, als nadrabia inteligencja. Potrafi np.ulozyc puzzle z 35 czesci bez patrzenia na obrazek.

Na dzien dzisiejszy lekarka powiedziala, ze Starszak powinien :


  • rozpoznawac I nazywac kolory (poki co jestesmy na etapie rozpoznawania),
  • rozumiec terminy "wczoraj", "lato", "obiad", "maly - duzy" (rozumie),
  • Uzywac terminow : " wloz cos pod stol" (pod stol nie powie, ale uzyje np. Put it down - poloz to),zwrotow okreslajacych obserwacje (np. Peppa poszla spac z butami - mowi),
  • Mowic ciagle cos do siebie (mowi ciagle cos do mnie lub Mlodego),
  • Zna swoje imie, nazwisko, plec, ulice na ktorej mieszka?!! ( nie zna, wie ile ma lat),
  • Potrafi ulozyc zdanie z 3-4 slow ( potrafi ulozyc zdanid do 10 slow w tym 2-3 sa slowamI blizej nieokreslonymi),
  • Potrafi opowiedziec historie (zawsze mi opowiada co sie dzialo jak mnie nie bylo, chociaz slownictwo w polowie jest zmyslone),
  • Potrafi wypowiedziec samodzielnie literki "m","p","g"," f" and "w" (ma trudnosci z literka p oraz f),
  • Potrafi narysowac kolko I linie dluga (potrafi, zrobil to na bilansie),
  • Potrafi zaspiewac piosenke I zna kilka wierszykow (nie zna wierszykow, spiewa po swojemu),
  • Pyta sie ciagle "co to jest?" (tak),

Lekarka pytala sie czy chodze z nim na jakies darmowe zajecia dla dzieci w tygodniu.
Nie, nie chodze, bo nie mam drugiego samochodu, by jezdzic z chlopcami.

Mieszkanie na wsi jest piekna sprawa, ale powaznie musimy rozwazyc kwestie powrotu do miasta.
Czynsz bedzie podwojnie wyzszy, ale bynajmniej da mi to mozliwosc poruszania sie z chlopcami komunikacja miejska.
Musimy rozwazyc tez poslanie chlopcow na drugi dzien do przedszkola.
Rozwijaja sie tam w tempie ekspresowym, przynosza do domu nowe slowka.

Problemem jest fakt,ze moja praca zaczyna sie na 7.30, a przedszkole dopiero wtedy otwieraja .
Nie moge sie spoznic, bo z rana robi sie najwazniejsze reporty, zamyka poprzedni dzien.
Gdybysmy byli w miescie wzielabym autobus, a Maz zawiozlby chlopcow.

Jedyne co wiem, ze glowa mi buzuje...
Jestem zawiedziona , nie postawa Starszaka, ale moze soba?
Moze popelnilam gdzies blad?
Moze za malo spedzam czasu z chlopcami? Moze brakuje tego cennego czasu sam na sam?

Nie wiem...wiem, ze kontrola za 3 miesiace I, ze czeka nas zmudna praca, bo Starszak pomimo tego, ze lubi ksiazki to za bardzo wspolpracowac nie chce.
Jedyne dobre jest to, ze powtarza slowka za mna, wiec moze zapamieta...

P.S
A zeby nie bylo nudno to wlasnie stolikiem rozcial czolo Mlodemu, ktory ma 5 cm rane I siniaka na pol glowy...

Wybaczcie jesli troche bez skladu, ale spieszylam sie, a I glowa pelna mysli...

 smutno mi jest............. 



20 komentarzy:

  1. Nie bądź smutna, myślę, że troszkę wygórowane to "wymagania" wzgledem trzylatka. Każde dziecko rozwija się swoim tempem i naprawdę nie ma co się wpasowywać w sztywne ramy książkowego rozwoju. Myślę, że czytanie dzieciom książeczek, a napewno Twoim tego nie brakuje - pomaga wzbogacać słownictwo u takiego małego człowieczka, poza tym tak jak piszesz, On ogarnia dwa języki i tak myślę, że jest w tym bardzo dzielny.
    Głowa do góry :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ee jakieś fanaberie. Uważam, że Starszak jest bystry i nader dużo wie (zwłaszcza że po angielsku!!) No ale jasne, ja nie jestem lekarzem. Sama martwię się o mowę młodego. Tylko skoro się komunikuje i skoro mówi, to czy jest sens roztrząsania sprawy i dodawania stresu dziecku? Owszem przedszkole pomaga w mowie-nie raz słyszałam podobne opinie. Ale ludzie kiedyś nie było takiego wyścigu. Dziś jest ciągłe PORÓWNYWANIE I WYŚCIG SZCZURÓW. Nawet wśród dzieci. Zbulwersowałam się, przepraszam za caps

    OdpowiedzUsuń
  3. Miniowa Mamo przywołuję Cię do porządku!!!!
    Nie słuchaj baby. Każde dziecko ma swoje tempo. Jasne, że są normy ale co z tego?
    To że się w nich nie mieścicie nie świadczy o niczym złym! Ja zawsze powtarzam takim mamom, że Einstein zaczął mówić jak miał 5 lat- a nie był opóźnionym dzieckiem. Po prostu nie mówił, jak rówieśnicy i co? Geniusz.

    Twój mąż, późno zaczął i co z tego? Czy dzisiaj jest głupszy od tych co mówili w wieku 2 lat?
    Nie jest.

    Opanuj się mamo. Nie daj się ponieść emocjom. Masz zdrowe, mądre dzieci.
    Swoje temp, swój czas.


    Kilka dni temu usłyszałam od mamy dorosłych już dzieci, że Toto ma 1.5 roku a nie spieszy mu się do mówienia. Na litość boską! Czy świat oszalał? Czy takie małe brzdące już muszą biec w wyścigu? Bo inni potrafią, bo inni są lepsi, bo tak trzeba, bo tak powinno być....


    Kochana Starszak nie ma 6-7 lat by wyciągać takie wnioski.
    Uspokój się. Łeb do słońca. Ale już!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej ej, spokojnie!! Na naszym przykładzie - Stefano w maju konczy 3 lata, nie mowi praktycznie nic...od urodzenia jest pod stałą kontrolą i do tej pory nikt nam na alarm nie bił. (Nie powiem żebym się nie martwiła).

    Nie zgodzę się z tym, że skoro porozumiewa się wyłącznie po angielsku to powinien znać 1000słów - może mówi jedynie po angielsku, ale zna również odpowiedniku polskich słów (które zajmują miejsce w mózgu) tyle, że ich nie używa. Nam to tak tłumaczyły neuropsychiatra i logopeda!!

    Z Twoich wcześniejszych opowieści wnioskuję, iż starszak to bystry chłopiec...może gaduła nie będzie, choć i to nie jest przesądzone. Pozdrawiam Was cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. p.s. co do oczka to warto sprawdzić. Badanie zeza jest szybkie i bezbolesne.

      Usuń
  5. Chyba bym ją zj...ała od góry do dołu, każde dziecko jest inne i inaczej się rozwija. Jeden mówi jak ma 1,5 roku drugi skończy dwa, a nawet trzy lata i ma to w nosie. Jeśli dziecko rozumie i wykonuje polecenia to znaczy że jednak coś kuma i mowa w końcu się rozwinie. Można wykonywać ćwiczenia logopedyczne z językiem w roli głównej ale sądzę że w końcu bariera puści i się rozgada na maksa. A co do oczka to my z Niuńkiem też mieliśmy taki problem i teraz musimy chodzić dwa razy w roku choć od dawna oczko nie ucieka...

    OdpowiedzUsuń
  6. Miniu! Nie poznaję Cię.
    Kochana, nie panikuj.
    Pamiętaj, że Twoje dziecko ma zdecydowanie trudniej od przeciętnego dziecka. Starszak musi sobie poradzić z dwoma językami.
    Z resztą... skoro rozumie co się do Niego mówi, wykonuje polecenia, to nie masz czym się martwić. Przyjdzie czas, że się rozgada i wtedy będziesz Nam pisać, jak to maltretuje Cię pytaniami :)
    Wątpię, że za mało czasu z Nim spędzasz. Kochasz swoje maluchy, jesteś troskliwa i każda chwila jaką spędzasz z dziećmi jest na pewno bogata w mnóstwo atrakcji :) Nie panikuj :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Minia! Nie przejmuj sie glupia baba! Przeciez nawet jesli Starszak mowi wylacznie po angielsku, to polski rowniez rozumie, a wiec mimo wszystko musi sobie jakos te dwa jezyki w glowie poukladac!
    Poza tym, na przykladzie wlasnych dzieci widze jak roznie dzieciaki moga sie rozwijac pod wzgledem mowy. Bi potrafi zrobic wiekszosc z wymienionych przez Ciebie punktow, ale ona za 2 miesiace konczy juz 4 lata. Imienia, nazwiska i plci nauczyla sie dopiero niedawno. Ale np. nazwy naszej ulicy nie zna, ba, ostatnio tlumaczylam jej ze mieszkamy w miasteczku, ktore nazywa sie "tak a tak" i zupelnie nie pojela o co mi chodzi. ;) W wieku trzech lat dopiero zaczynala rozpoznawac i nazywac kolory i to tylko niektore, to pamietam doskonale. Zreszta, Bi podczas bilansu 3-latka nie wspolpracowala kompletnie, a nasza pediatra zupelnie sie nie przejela.
    Znam Twoje rozterki doskonale, bo sama mam w domu dziecko, ktore zaczelo mowic pozno i takie, ktore mowe rozwinelo wczesniej. Tez czasem zastanawialam sie czy Bi nie jest przypadkiem nieco opozniona w stosunku do rowiesnikow, szczegolnie kiedy slyszalam od kolegi ile mowi jego syn, 3 miesiace od Bi mlodszy. Z drugiej strony opiekunka, ktora zajmuje sie dziecmi od 20 lat mowi, ze miala juz dzieciaki, ktore mowic zaczely dopiero po 3 urodzinach. A moje rozterki co do Bi rozwiala tesciowa. Szok, wiem. Przywiozla ze soba takie zeszyty zadan dla 4-latka. I co sie okazalo? Bi potrafi rozwiazac wiekszosc z tych cwiczen, a 4 lat nie ma przeciez jeszcze skonczonych! Jesli chcesz sie uspokoic, moze przywiez sobie z polski kilka takich zeszytow cwiczen dla 3-latka i sprawdz sama ile potrafi Twoj syn? Mysle, ze to by cie skutecznie uspokoilo.
    I napewno nie masz sobie nic do zarzucenia! Z tego co piszesz, jestes swietna mama i poswiecasz chlopakom mnostwo czasu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Miniu! Kochana, spokojnie! To Ty jesteś mamą, i Ty znasz swojego synka najlepiej. Co może powiedzieć lekarka, która widzi Go raz kiedyś, i to w dodatku w sytuacji dla Niego stresującej!

    Może to głupio zabrzmi, ale naprawdę uważam Lilkę za genialne dziecko, a kiedy byliśmy na bilansie 2latka, tak Ją pani doktor przeraziła, że praktycznie Ją zamurowało!

    Myślę, że lekarka jednak trochę wyolbrzymiła problemy (o ile w ogóle to można nazwać problemami) z synkiem. Nie jestem lekarzem, ale uważam, że ze względu na to, że słyszy te dwa jeżyki, ma jednak na chwilę obecną trudniej- potem będzie Mu łatwiej, bo będzie znał dwa, ale teraz- to jest utrudnienie.

    Spokojnie- jesteś naprawdę dobrą mamą. Nie liczy się tak naprawdę ilość czasu spędzanego z dzieckiem, ale jego jakoś- a Wy nie powinniście mieć sobie nic do zarzucenia.
    Wiesz, może spróbuj podejść do tego na spokojnie, nie bombarduj teraz synka wiedzą i nowościami, mów do Niego dużo, ale raczej traktuj to jako zabawę, a nie "wyścig z czasem", bo to tylko zestresuje Młodego!

    Ps. No to współczuje historii ze stolikiem!

    OdpowiedzUsuń
  9. Co do mowy to sama wiesz jak jest u nas, jeśli jest u Was logopeda i jest na to czas to ja szczerze polecam takie spotkania, bo u nas one przynoszą naprawdę duży efekt zresztą sama wiesz. Po za mową nic niepokojącego z Twojego postu nie wyczytałam, a z mową jak to z mową jedni mówią szybciej inni wolniej, jedni mają problemy jak my, ale od czego są logopedzi gdyby problemów z mową nie było, logopedzi by nie mieli pracy :) To co ja Ci mogę poradzić co u nas bardzo duży efekt przyniosło w krótkim czasie. Lulcia używała podobnie jak Starszak swojego dziecinnego słownika i tak mówiła boda zamiast woda mimo, że literę w umiała powiedzieć. Zgodnie z zaleceniami pani logopedy konsekwencja jeśli źle wymawia dane słowo poprawiać i nalegać do powtórzenia, aż do skutku jak to mi pani logopeda powiedziała mam się stać złą matką. Są czasem z tego tytułu jazdy ona nie powtórzy i koniec kropka, to ja również nie spełnię jej prośby. Nowe słowo powtarzamy dzieląc na sylaby.

    OdpowiedzUsuń
  10. Się kobito w ogóle nie stresuj. Wszystko jest w porządku. No to oczko sprawdzić nie zaszkodzi. Ale poza tym widać, że wszystko gra. On naprawdę nie ma łatwo, ale lekarka tego nie jest w stanie zrozumieć, więc luzik. Masz fantastyczne dziecko i tego się trzymaj... i już!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziekuje Wam bardzo za motywujace I mile komentarze.
    Post pisany byl "na swiezo" zaraz po powrocie z bilansu, wiec jak widac targaly mna rozne emocje.
    Dzisiaj stwierdzam podobnie jak wy, ze Starszak jest pojetny, a uczy sie w swoim tempie.
    Ja jako Mama postaram sie jednak ubogacic jego slownictwo starajac sie , by powtarzal za mna slowa. Bede poprawiala go takze,gdy cos nazwie zle.
    Maz skwitowal, ze Lekarka miala zly humor I, ze chociaz zdajemy sobie sprawe, ze Starszak nie mowi tyle, ile powinien to jest madrym chlopcem.
    Agatko, mamy te zeszyciki z Polski I Starszak tez rozwiazuje je bez jakis wiekszych problemow.
    Jesli chodzi o oczko to Ona sama stwierdzila, ze nie jest pewna, moze ske myli, ale lepiej sprawdzic.
    Tez tak uwazam, ze lepiej..nic nie zaszkodzi, ale pewnie bedziemy czekac teraz 7 miesiecy, az dostaniemy sie do szpitala.
    Pozdrawiam Was cieplo I jeszcze raz dziekuje za budujace komentarze....

    OdpowiedzUsuń
  12. Miniu spokojnie! Starszak z pewnością nadrobi słownictwo, tak jak piszesz - ma trudniej ze względu na dwujęzyczność. Jakieś słowne zabawy, ćwiczenia są przydatne, ale też nic na siłę.
    U nas Natalka w wieku 1,5 roku układała zdania, śpiewała piosenki, co nasza ówczesna pani doktor skwitowała krótkim "a to ona ciągle tyle gada?". Więc co lekarz to inne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  13. No "urocza" ta Wasza pani dr. Przypomina mi się wizyta z moją starszą córka u pana dr ( Wojtek to już inna historia...), kiedy miała ok. 2 lat. Pan był łaskaw postraszyć mnie ...porażeniem mózgowym. Wieki temu to było, dziewczę zdrowe w 100%, a mnie nóż w kieszeni otwiera się do dzisiaj! Głowa do góry, masz super dzieciaki!

    OdpowiedzUsuń
  14. Miniu przepraszam za szczerość, Ale skąd Ty taką głupią babę wzięłaś!!!!??? Weź Ty Matka idź do innego lekarza i nie dobieraj sobie do głowy.
    Mową się nie martw, moje dziewczynki tak naprawdę się rozgadały jak poszły do przedszkola bo wcześniej to raptem kilka słów gadały. Przyjdzie i czas na starszaka. A teraz proszę mi się tu nie smutać, bo to do Ciebie nie pasuje!

    OdpowiedzUsuń
  15. Napisze z punktu widzenia mamy mieszkajacej w Irlandii ( calkiem blisko Ciebie ).
    Tu chyba nie mozna wybrac sobie lekarza, ktory robi bilans.. w tym przypadku jest rejonizacja..
    Z moim synkiem mamy za soba bilans dwulatka, trafilismy na bardzo wyrozumiala pania, ktora widzac stres mojego dziecka pozwolila nam najpierw na zabawe i odstresowanie a potem przez dalsza zabawe sprawdzala jego umiejetnosci.Nie wymagala znajomosci angielskiego nie badala zasobu angielskich slow mego dziecka, wystarczylo ze sluchala mojej konwersacji z dzieckiem i ja tlumaczylam jej tylko najwazniejsze slowa.Tez sie balam ze wizyta bedzie wygladala jak u Ciebie i wszystko na to wskazywalo na poczatku, jednak pani umiejetnie odstresowala i otworzyla dziecko z moja niewielka pomoca.
    Pani stwierdzila, ze znajmosci kolorow nie badaja nawet u trzylatkow, bo malo ktore dziecko je zna.
    Ja zaznaczylam na poczatku, ze nie rozmawiam z dzieckiem po angielsku w domu, bo nie chce zeby powielalo moje bledy i dlatego wysylam dziecko do przedszkola, zeby tam bawilo sie z dziecmi i uczylo sie jezyka
    Nie wprowadzalabym w domu rozmow tylko w jezyku angielskim, wrecz przeciwnie... mowilabym tylko po polsku, nawet bez angielskich zwrotow, zero angielskiego, moze lepszym rozwiazaniem byloby wyslanie dzieci na dwa dni po 4 godziny do przedszkola wtedy w przedszkolu mowilyby po angielsku a w domu po polsku. U nas to sie sprawdza i w domu dbamy o poprawnosc polskiego a w przedszkolu o angielski. Pisalam juz o tym niedawno.
    Znam wiele polskich rodzicow mieszkajacych w Irlandii, ktorzy uwazaja ze dziecko nauczy sie angielskiego w darmowym przedszkolu i w szkole i to tez jest prawda, ale moim zdaniem im starsze dziecko bez znajomosci angielskiego tym wiekszy stres dla dziecka.
    Jak masz jakies pytania watpliwosci lub chcialabys sie spotkac i porozmawiac to pisz na maila asmas@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta lekarka ,ktora robi bilans robila go wczesniej Starszakowi,a I z Mlodszym bylismy pol roku temu. Zawsze chwalila, zagadywala. Dziecko czulo sie spokojnie. Tym razem bylo odwrotnie. Zestresowala Starszaka I mnie. Teraz tak sobie mysle,ze Ona nawet nie wie,ze my po polsku mowimy w domu. Jedyne co uslyszala to fakt,ze Starszak woli komunikowac sie po angielsku. Przeciez skad ma wziac wiecej slownictwa jak slyszy polski wiekszosc czasu??
      Chlopcy chodza do przedszkola raz w tygodniu I stamtad przynosza duzo slowek.
      Z przyjemnoscia sie z Toba skontakuje :)
      Pozdrawiam I dziekuje za komentarz...

      Usuń
  16. Miniu jestem teraz na telefonie, ale przypomnij mi się proszę, bo znalazłam ostatnio fajny blog logopedki i tam bardzo wiele jest na temat dwujęzyczności ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Miniu, ciesze się, że trochę już udało Ci się ochłonąć i że masz takie fajne wsparcie dziewczyn czytelniczek. Podobal mi sie pomysl Agaty z zeszytami cwiczen, ale widzialam, ze Ty juz takie masz i ze synek sobie z nimi swietnie radzi. Gdzies czytalam ze dwujezyczki moga miec 6 miesiece "opoznienia" ale nie bierz mnie na slowo, bo to tez jakas kolejna etykietka. Kazde sie rozwija w swoim tempie i przeciez wiesz jak bystrego masz chlopczyka. Moja Misia ma duze slow, ale to tez przez to ze uzywam wielu wielu wielu powtorzen i zlovek na pelen etat. Dla chlopcow dodatkowy dzien bylby dobry dla ich angielskiego. Zgadzam sie z powyzszum jednym komentarzem, ze im starsze dziecko ze mniejsza znajomiscia jezyka tym mu trudniej.chodzi mi o pozniejsza integracje w szkole z malymi irlandczyksmi po ang.
    Ja lubie moja uczyc gdy sie bawimy (tak przy okazji wplatam pewne slowko,ktore sobie biore na tapete jak np dziekuje, czy uczenie jej gdzie ma kolana). Na tej podstawie sie uczy. Swietnie ze synek powtarza, moja uparcie nie chciala. Teraz zaczela jak szalona :-) W Irlandii jest rejonizacja wiec nie ma wyboru lekarki. Na bilansie roczniaka moja corcia ryczala przez cala wizyte i sie uspokoic nie chciala nawet po wyjsciu. Nie spodobala jej sie lekarka i koniec. Raczej podejrzewam ze na bilansie dwulatka tez nue bedzie chciala wspolpracowac. Ja tam jestem z tych matek co to sa troche obsesujnie zorganizowane w pewnych kwestiach, wiec na bilans pojde z filmikami i lista slowek ktore dziecko mowi czy tez rozumie. Jak dostane liste rzeczy, ktore Miska umiec "powinna" to postaram sie nie stresowac tylko postarac sie jej pomoc w nauce. Po prostu gadajac o danym temacie czesciej i gesciej. Mala nawet nie zauwazy ze sie uczy. Maluchy i tak die ucz non stop, taka rola dzieck, wiec nie martwilabym sie, zeby nie zasypywac dziecka nowosciami. Przez zabawe mozna caaala kupe zrobic. Rozumiem swietnie, ze z dwojka jest maxymalnie trudniej niz z jednym, ale Twoi maja na tyle mala roznice wieku, ze z podobnym zagadnieniem moga sie bawic obok siebie no. Kolorami. Na pewno mlidszemu nue zaszkodzi jak dasz kazdemu (chyba ze chca razem wspolpracowac) i dac im cos co czerwone jak no klocek lub oprosic by znalezli wiecej takich rzeczy i wrzucili do jakiegos pudla na srodku pokoju. Potem sobie mozecie je razem ogladac i stworzyc jakas zabawe, zbudowac cos z wyobrazni. Przy okazji pogadasz troche ze czerwony klocrk, podaj czerwona szmatke czy kulke. Daj ten czerwony guzik co lezy obok kredki.(tu to nawet okoliczniki miejsca da rade wcisnac mimichodem. Zanim sie obejrzysz obydwoje beda rozumieli albo nawet powtarzali czy nazywali kolory. Zawszs wychodza mi tasiemce.. Wspieram Cie myslami i bede starac sie nie byc zbytnio "ciotka dobra rada" bo troche moj ostatni komentarz tak wygladal posrod innych.. Nie oto mi chodzi, zeby stresowac i nie wymadrzam sis w zaden sposob. Chce sie tylko podzielic pomyslem, ktory mi wpadl do glowy. Daj znac czy chcesz tego dzielenia sie czy mam siedziec cicho hehe :-) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im wiecej rad tym lepiej..kolorami sie wlasnie niedawno bawilismy I szlo super.
      Starszak poznal nowe slowo : pear :) I ladnie go uzywa... powoli do celu :)
      Dziekuje za komentarz I pozdrawiam cieplo.

      Usuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes