czwartek, 1 stycznia 2015

O jednej takiej, ktora zostawala w hotelu...

28 grudzien

Wracam do pracy po tygodniowej przerwie.
Mam na 7 rano.
Wchodzac do hotelu widze niezadowolone miny Nocnych Porterow.
Slycham wiec uwaznie co dzialo sie poprzedniej nocy.
Dwa kawalerskie. Zamkniety bar o 2 w nocy, bo goscie byli za pijani na dluzsze serwowanie alkoholu.
Jeden z gosci oskarzal pracownikow, ze ukradl ich kurtke.
Drugi rzucil sie mojego kolege, bo cos mu tam nie pasowalo. Do akcji wkroczyla ochrona. Agresywny gosc zostal wyrzucony z hotelu.

Wiedzialam, ze nie bedzie to prosty poranek.
Wiedzialam, ze z rana nie bylo Managera z czego wysuwal sie prosty wniosek, ze na strazy calego hotelu stoje Ja.

Jeden z kolegow poinformowal mnie jeszcze, ze dwoch facetow z kawalerskiego wprowadzilo o 5.30 rano do pokoju dziewczyne za ktora zaplacili. Dziwne bylo to, ze miala ma sobie tylko pidzame - kontynuowal.
Jakos nie mna to nie poruszylo, bo jak pisalam kiedys, ze zdarza sie czesto, ze mezczyzni wprowadzaja Panie za oplata . Jedyne co zauwazylam to kopie dowodu osobistego pochodzacego z ...... Polski.

Dzien minal szybko I nim sie obejrzalam byl juz koniec pracy.

29 grudzien

Ponownie pracuje na rano. Mam ta przewage, ze moge pracowac za dnia, bo Maz ma wolne do 5 stycznia.
Niezmiernie mnie to cieszy, bo nie lubie pracowac na popoludniowa zmiane.
Dzien przebiegal bez wiekszych emocji.
Ponownie pelnilam funkcje Managera + sama bylam na recepcji, wiec kierownik byl ze mnie udany.
Nic nie zapowiadalo sie na szok, ktory doznalam pozniej......


O 12.30 zostalam poinformowana, ze w pokoju 207 nadal sa goscie (wymeldowanie jest o godzinie 12).
Probowalam dodzwonic sie do pokoju, ale nikt nie odbieral.
Z uwagi na to, ze nie moglam opuscic recepcji I sama przejsc sie do pokoju , wyslalam wiec kolege Polaka , by zapukal do drzwi, a gdy nikt nie otworzy to mial wejsc.

Tak tez zrobil.
Przez krotkofalowke poinformowal mnie, ze w lozku lezy dziewczyna I chyba jest nacpana.
Od razu polaczylam fakty.
Ta dziewczyna miala zostac tylko na jedna noc.
Chlopacy z tegoz pokoju juz dawno sie wymeldowali, a ona nadal tam byla.
Przez glowe przebiegaly mi rozne mysli..moze ja zgwalcono, moze odurzono, moze jest polprzytomna, nieprzytomna, zabita....

Nie moglam tam nie pojsc. Zabralam wiec ze soba kelnerke I razem weszlysmy do pokoju.
Lezala w lozku. Blond wlosy. Kolezanka mowi po angielsku, ze ma natychmiast opuscic pokoj.
Dziewczyna nie reaguje.
Robi mi sie goraco. Pytam sie czy rozumie po polsku.
Poruszyla glowa, kiwa , ze tak.
Tlumacze wiec, ze jest juz po 13 I ze musi opuscic pokoj.
Slysze, ze ona nie opusci pokoju, bo jest oplacony.
Mowie wiec, ze nie jest I, ze ma natychmiast sie ubrac I opuscic pokoj.
Slysze odmowe.
Za chwile dowiaduje sie, ze dziewczyna ma zlamana noge I potrzebuje karetki I, ze dopoki nie przyjedzie Garda (irlandzka policja) to ona pokoju nie opusci.
Informuje ja wiec, ze zamierzam wrocic z policja.

Ze zdenerwowania sie cala trzeslam.
W duchu bylam taka zla, ze moglabym wyjsc z siebie.
Zadzwonilysmy na policje.
Obiecali, ze sie wkrotce zjawia.

O dziwo pojawili sie zaraz po 14.
Dwoch policjantow.
Z uwagi na to, ze znalam dobrze sytuacje opowiedzialam wiec im wszystko co wiedzialam o tej dziewczynie.
Poprosili mnie bym razem z nimi udala sie do tego pokoju I w razie czego tlumaczyla rodaczce gdyby czegos nie rozumiala.

Drzwi nie otworzyla, wchodzimy do srodka.....

Zapalamy swiatlo. Ona w takiej samej pozycji. Lezy naga pod koldra.

Gardziarze pytaja sie skad pochodzi...

Z Polski odpowiada... 10 lat tu jestem - mowi (Boze,ja tez jestem tutaj juz tyle lat - mysle sobie).

Ale mi wstyd...........

Gdzie mieszkasz?

Nie wiem...

Gdzie mieszkalas ostatnio?

Nie pamieta...

Nie chce odpowiadac na ich pytania. Kaze Nam wyjsc a pokoju, udaje,ze ma skrecona kostke I potrzebuje karetki.

Policjanci traca cierpliwosc, a ja trzese sie jak galareta I juz sama nie wiem dlaczego...

Gardai poinfomowalo ja, ze jesli za dwie minuty sie nie ubierze I nie opusci dobrowolnie hotelu to zostanie aresztowana.

Jestem bezdomna, nie mam gdzie isc - mowi Rodaczka

Mozesz isc do przytulku dla bezdomnych kobiet - odpowiedzial jeden z nich

Boje sie tam byc, tam jest niebezpiecznie - odpowiada.

Wygladala strasznie. Odrosty na pol glowy, a w oczach ? Oczy byly dzike... jak po jakis srodkach odurzajacych...

Musisz opuscic hotel - nie masz pieniedzy, nie mozesz przedluzyc pobytu. Jesli dobrowolnie nie odejdziesz to bedziemy musielo Ciebie aresztowac, a to oznacza, ze pojdziesz do wiezienia, bo bez meldunku inaczej nie da rady.

Wychodzimy z pokoju.
Slyszymy, ze sie ubiera.

Wychodzi z pokoju, zamyka drzwi, schodzi po schodach I wychodzi z hotelu...

W tej samej pidzamie.........






I bylby koniec tej historii gdyby nie fakt, ze moja znajoma zna ta dziewczyne.

Przez 5 lat miala dobra prace, narzeczonego.
Wkrotce potem rozeszli sie, a ona przeszla zalamanie nerwowe.

Ma trojke dzieci. Blizniaki w wieku 2 lat I 7 miesieczne niemowle.

Dzieci zostaly jej zabrane i przebywaja w Domu Dziecka.

Irlandzki Pomoc Spoleczna zobowiazala sie zaplacic za jej bilet powrotny do Polski - odmowila.

Szpital nie chce jej przyjac, bo nie jest niepoczytalna.

W pokoju znaleziono karnety z kasyna.
Zapewne chlopacy napili sie I spotkali ja na jednej z ulic.

Nam tlumaczyli sie, ze bylo im jej zal.

My jednak mozemy podejrzewac, ze brala pieniadze za uslugi, ktore wykonywala...




Ciag dalszy nie nastapi..... chyba troche zal mi tej Dziewczyny....


14 komentarzy:

  1. Strasznie smutna historia. Żal mi tej dziewczyny, ale przede wszystkim Ciebie, że musiałaś zmierzyć się z tak trudną sytuacją. Oby w nowym roku nie czekały już takie "niespodzianki"!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo smutna historia z tą Polką, widać że na niczym jej już nie zależało.... i biedne te jej dzieci, tylko współczuć.
    Miniu Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku 2015!

    OdpowiedzUsuń
  3. Życie jest niestety okrutne. Człowiek czasami myśli, że nic złego go spotkać nie może a w jednej chwili wali się całe życie. I niestety zmusza do takich czynów...
    Nie chcę się zagłębiać w ten temat, bo strasznie ciężko je trawię...
    Mam nadzieję, że nigdy więcej nie będziesz musiała stawać w takiej sytuacji jak ta ostatnia.

    Pozdrawiam www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Smutna historia. Szkoda, że nie ma nikogo, kto mógłby jej pomóc stanąć na nogi, widać, że dziewczyna się pogubiła w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Stwierdzam ze ciekawą masz pracę :)
    Codziennie może Cię spotkać inna historia...
    Szkoda dziewczyny :/

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko. Szkoda dziewczyny ale z tego co piszesz nie daje sobie pomóc.... Masz pracę, która wymaga ogromnej odporności psychicznej. Podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Masakra. Rozumiem załamanie itp., ale dla dzieci mogłaby się wziąć w garść.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo współczuję tej dziewczynie... Załamanie nerwowe, depresja to bardzo poważne choroby i nie ma co pisać: dla dzieci mogła się wziąć w garść. Jeśli nie dostanie poważnej pomocy z zewnątrz, nie weźmie się "sama" w garść. Mogę tylko trzymam kciuki, by coś się w jej życiu zmieniło na lepsze!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojeju troche załuje, że przeczytałam z rana tę historie. Ludzie potrafią tak zniszczyć sobie zycie :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Smutne bardzo :( Ciężka praca...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja Wam powiem,ze nadal przezywam ten dzien,a minal juz prawie tydzien od calego zdarzenia...
    Najbardziej zal mi tych dzieci... a ta dziewczyna pomoc sobie nie dala.

    Kolezanka kupila jej bilety powrotne do Polski kilka lat temu , rozmawiala z jej rodzicami...

    A ona wrocila..... widocznie ma jakies zaburzenia psychiczne albo zwariowala :/


    Nigdy nie wiesz co Cie spotka kiedy jestes na zmianie - prace mam interesujace,ale takze odpowiedzialna I stresujaca czasami ;/

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes