niedziela, 7 grudnia 2014

Bezsilnosc...[EDIT]

Czy ja juz kiedys wspominalam, ze nienawidze byc chora?
Ze ja praktycznie nie choruje?
Ze zapomnialam jak to jest czuc sie tak slabo, ze ma sie wrazenie, ze zaraz sie przewroci?
Ze antybiotyk, ktory mi przepisano jest tak skuteczny, ale I niszczacy moj organizm w tym samym czasie?
Czy ja pisalam, ze jestem przepelniona gorycza, ze akurat mnie to spotkalo?
Ze nie mam sily zajmowac sie chlopcami I wiekszosc czasu ogladamy bajki, bo ja zasypiam na siedzaco?
A potem jak przyjdzie noc to cierpie na bezsennnosc?

Nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo jestem sflustrowana, jak bardzo zla... tak, na siebie!!!!!

Jestem strasznie zla, ze doprowadzilam sie do tego stanu, ze nie alarmowalam Meza, ze nie narzekalam na swoj los, ze pomimo tego, ze nie moglam wziac oddechu, a kaszel dusil mnie malymi kroczkami i tak sprzatalam , pralam, odkurzalam?

Jestem nieodpowiedzialna.... tak, jestem glupia.... ale czlowiek uczy sie na bledach....


W tym wszystkim jednak ciesze sie, ze mam przy sobie Meza, ktory pomaga na tyle, ile moze.
Zabiera Starszaka na basen, chlopcy w Mikolajki poszli na pracownicza impreze...beze mnie ... przeplakalam pol dnia...

Mama pisze do mnie smsy kazdego dnia z zapytaniem jak sie czuje, jak sobie radze... pociesza, ze antybiotyk wyciencza, ze wie, ze z Robakami mi ciezko.
Pisze , ze kocha mnie mocno, a ja placze...placze jak dziecko...

Ten antybiotyk to killer....
Na peniciline jestem oporna. Nie dziala na mnie! Tak samo jak szczepionka na rozyczke, na ktora szczepilam sie dwa razy I nie mam nadal przeciwcial. Z drugiej strony dobrze, ze szczepionka sie nie przyjela, bo przeciez 8 tygodni pozniej nie widzac I nie zdajac sobie sprawy o ciazy do 9 tygodnia - nosilam pod sercem Mlodego....

Mamy polska lekarke. Bynajmiej jakas ludzka, bo Irole to w 99% stwierdzaja, ze wirus I na razie, a ona poslucha, zbada porzadnie.

Na dzien dobry zostalam skarcona, ze doprowadzilam sie do takiego stanu.
Obustronne to zapalenie, wiecie?
Augumentin chciala przepisac, ale szybko poinformowalam ja, ze on na mnie nie dziala.
Przepisala wiec....CLARITHROMYCIN 500 mg 2 tabletki dziennie.
Wiecie cieszylam sie jak wariatka, ze wreszcie ktos mi pomoze!!! Clarithomycin jest tez odpowiednikiem polskiego Klacid'u.

Clarithromycin jest antybiotykiem (antybiotykiem makrolidowym). Lek ten jest skuteczny na zakażenia bakteryjne. Lek ten hamuje wzrost pewnych bakterii, ponieważ Clarithromycin hamuje tworzenie podstawowych białek w tych bakteriach. Bez białek bakterie te nie mogą rosnąć. Lek jest stosowany w leczeniu infekcji dróg oddechowych, zapalenie płuc, anginy, zapalenie zatok i nosa, zakażenia skóry i żołądka lub dwunastnicy.

Gdy bakterie staja się niewrażliwe na inne antybiotyki, takie jak penicylina lub kiedy jesteś uczulony na penicyline, Clarithromycin jest często stosowanym lekiem w celu zwalczania infekcji bakteryjnych. 

Skutki uboczne Clarithromycin :


I tutaj zaczyna sie jazda bez trzymanki....

1 osoba na 10 osob ma :
Wymioty, biegunki, zaburzenia smaku, bole brzucha, bole glowy, sennosc, bezsennosc,nudnosci, kolatanie serca, plytki oddech, kaszel
1 osoba na 100 ma :
Ataki leku, stany depresyjne, bladosc, swiad, problem z oddawaniem moczu, wysypka, bol w plecach, trudnosc w oddychaniu, bole miesni...

Wiecie co? Nawet mi sie tego wszystkiego nie chce wypisywac, bo im wiecej czytam , tym jeszcze gorzej sie czuje...

Po pierwszym dniu charczenie w plucach zniknelo (wystarczyly dwie tabletki).
Kaszle nadal czesto, szczegolnie z rana.
W trzecim dniu zaczelam goraczkowac (a wczesniej temperatury nie mialam w ogole),
Mam plytki oddech, katar splywa z zatok nieprzerywalnie, a plecy przy kazdym kaszlnieciu powoduja bardzo duzy bol...
Czuje poprawe...ale jestem bardzo przybita, jest mi ciezko... I nie wstydze sie tego glosno powiedziec... TAK, jest mi ciezko !!!

Uwazam, ze antybiotyk jest bardzo silny... nie wiem czy czasem przysporzyl mi wiecej problemow, niz mi pomogl.

Jutro ide na kontrole.
Mam nadzieje, ze pluca sa czyste, ze zaraz wyzdrowieje I bede mogla wrocic do zycia, ktore prowadze..do aktywnego zycia, do pracy, do checi zabawy z chlopakami....

Swieta tak blisko, a ja jeszcze daleko w tyle.
W pracy robimy sobie " Secret Santa". Musze poszukac prezentu dla mojej litwinskiej kolezanki, mialam robic pierniki, poszukac zywej choinki, poszukac prezentu dla kolezanki Synka, ktory 23 grudnia obchodzic bedzie dwa lata.
Zapiac na ostatni guzik menu z jedzeniem na Wigilie, chcialam isc na poczte wyslac kartki swiateczne, poszukac swiatecznych ozdob do domu, kupic Misi miseczke do jedzenia...

Jeszcze mam tyle rzeczy do zrobienia!!!!

Od razu przypomina mi sie jak bylam w ciazy I tez plakalam, ze Maluszek mial czekac, ze ja jeszcze pracy nie skonczylam, a On chcial wyjsc wczesniej I koniec...

Jako Matka obwiniam sie za moja glupote,bo powinnam byla lezec plackiem, odpoczywac, tak... glosno powiedziec, ze musze zwolnic...

Nie , ja pedzilam, lekcewazylam symptomy zblizajacego sie porodu.

Jednak wszystko sie dobrze skonczylo. 
Misiu pomimo wczesniactwa (35 tyg ciazy) urodzil sie silny I zdrowy.

Czekam na wizyte, czekam na slowa lekarki, ze moje tragiczne samopoczucie spowodowane jest przez antybiotyk I minie wraz z jego zakonczeniem.
Zastanawiam sie czy bede mogla isc do pracy, a jesli tak to kiedy (powinnam wrocic w ten wtorek)...

Bo ja chce byc juz zdrowa...
I chce zyc tak jak do tej pory...
Aktywnie....

Edit...

Wczoraj udalam sie na kontrole.
Pluca juz o wiele czystsze, ale okazalo sie, ze przy antybiotyku nie powinno byc goraczki, wiec zamienimy go na inny. Ciekawe...
Patrze na recepte, a tam Augumentin.  Tlumacze wiec, ze przeciez mowilam, ze na mnie nie dziala, ale Ona uparla sie, ze to nie penicylina tylko siostrzana odmiana + cos tam jeszcze I podziala.
Udalam sie z kolejnym zwolnieniem do pracy, gdzie uslyszalam jak "pieknie " wygladam, ze chyba z 3 kg stracilam I, ze wszyscy maja nadzieje, ze wyzdrowieje.

Wiecie? A co jesli nie dam sobie rady?
Jesli antybiotyk do czwartku nie pomoze to wysle mnie lekarka do szpitala na rengen pluc I pobieranie krwi.
Mam straszne bole plecow za kazdy kaszlnieciem...
Oddech bardzo plytki I serce mnie boli przy wdechu tez...
No chyba pozyje jeszcze troche?

Poki co antybiotyk wczorajszy dziala na tyle, ze zaczelam znowu kaszlec (a kazde kaszlniecie bardzo mnie boli), ale powoli przestaje goraczkowac.

Lekarka zadecydowala wyslac mnie do pracy 15 grudnia.
Czy dotre tam?
Czy Bog ma wobec mnie inne plany??

Tak bardzo chcialabym sie pozbyc tego chorobska...........

19 komentarzy:

  1. Przytul :) Nie ma co teraz sobie wyrzucac, my baby juz takie jestesmy- poki nie padniemy (doslownie) bedziemy lekcewazyc objawy. A do swiat na pewno ze wszystkim jeszcze zdarzysz i bedzie pieknie.
    Antybiotyku tego nie znam i szczerze mowiac mam nadzieje, ze nigdy nie poznam!

    Silna babka jestes, dasz rade. Jeszcze troche :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Będziesz zdrowa, z pewnością, ale pamiętaj zapalenie płuc obustronne to nie zwykłe przeziębienie i leczy się je niestety długo. Sama jako dziecko byłam wyłączona z życia 3 mc, a Lulcia jak miała śródmiąższówkę to 2 mc. Ale to dzieci ich organizm walczy inaczej, Ty jesteś silna i z pewnością szybciej wyzdrowiejesz, ale mam nadzieję, że to nauczka dla Ciebie na przyszłość. I przywołuję do porządku proszę o siebie dbać, zdrowie ma się jedno. Pamiętaj o tym. Zdrówka moja kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzymy Ci powrotu do zdrowia ;) Kuruj się i nie myśl o skutkach ubocznych... Wszystko jest trucizną - decyduje tylko dawka!

    Pozdrawiamy :)
    care-mg.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem jak się czujesz Miniu. Też wybrałam się do lekarza z kaszlem... dostałam antybiotyk, tak silny, że nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Jeszcze dodatkowo martwiłam się co z Hanią. Mimo twierdzeń pani dr, sprawdziłam ulotkę i okazało się, że nie powinnam stosować tabletek, jeśli karmię piersią- że u dziecka mogą wystąpić wymioty i biegunka (wyczytałam w necie). Byłam przerażona. Mdłości, zawroty głowy, brak siły, gorączka i dreszcze- nie mogłam się podnieść z łóżka! Masakra jakaś. Po jednej tabletce odpuściłam, Hani nic nie było. Wróciłam do czosnku, cebuli, inhalacji i smarowania maścią rozgrzewającą pleców. Czuję się lepiej. Tobie też się polepszy. Trzymaj się Miniu :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojj Miniu kochana tak mocno cię ściskam.... kuruj się kochana kuruj.....

    OdpowiedzUsuń
  6. O rajuuu... kuruj się i wracaj do zdrowia. Kiepski czas na chorobę sobie wybrałaś! (wiem, wiem ...żaden nie jest dobry :/)

    OdpowiedzUsuń
  7. Biedna, zdrowiej... Wiem, że choroba.wykańcza ale my matki nie mamy czasu chorować, bo przecież dzieci najważniejsze...

    OdpowiedzUsuń
  8. Mamuśki tak już mają, że chodzą póki nogi jako tako niosą. O braku odpowiedzialności nie może być mowy- na bank! Klacid miałam wątpliwą przyjemność brać jakieś dwa razy. Fakt,świństwo zwala z nóg, ale choróbsko też przegnać potrafi. Trzymaj się Dzielna Kobieto, będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka życzę!!! Wracaj do zdrowia szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże! Ja tak późno do Ciebie zaglądnęłam! Kilka dni minęło, mam nadzieję, że czujesz się już lepiej! Zdrowi Ci życzę z całego serca!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ty to się masz Miniu...Widzę, że z Tobą, to jak z moim mężem. Chorować, nie choruje, ale jak już się rozchoruje, to koniec świata.
    Miniu trzymaj się ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Miniu, trzymaj się. Teraz już na nic obwinianie siebie- to Ci nie pomoże. Musisz uzbroić się w cierpliwość i oczywiście wyciągnąć wnioski na przyszłość. Ściskam Cię mocno! Zdrowiej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ano niestety, choróbsko nie wybiera :/ Najlepiej odsuwać od siebie najczarniejsze scenariusze. Szybkiego powrotu do zdrowia Miniu! :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak to już jest z antybiotykami, ale sama byś na pewno nie wróciła do zdrowia. Trzymaj się dzielnie i dbaj o siebie

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzymaj się Miniu i zdrowiej, wiem co przeżywasz bo ja jestem na większość antybiotykow uczulona, ba! Jestem uczulona na ibuprofen i nawet głupi klej od plastra z opatrunkiem. Dasz radę, kuruj się i odpoczywaj. Zdrówka!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. O zesz kurde Miniu niezle sie rozlozylas. Trzymam kciuki by przeszlo jak najszybciej. Stefi tez bierze Augumentin (tam rzeczywsicie jest amoxocillina + acido clavulanico). A nie dala Ci nic do inhalacji? My mamy leki na rozszerzenie oskrzeli do inhalacji i maly czuje sie zdecydowanie lepiej (przynajmniej wizulanie) ale i kaszle zdecydowanie mniej i oddech wrocil.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wez, wez Ewka.
      Dzisiaj pojechalam na pobieranie krwi I na rentgen pluc.
      Moja lekarka stwierdzila, ze rzeczywiscie jeszcze cos tam we mnie siedzy.
      Wyniki x rayu do tygodnia!!!!?? A mnie nadal meczy kaszel... dobrze, ze chociaz od wczoraj juz nie goraczkuje!
      Takie leki na rozszerzenie oskrzelikow plucnych ala sterydy duzo by daly...
      No nic, w niedziele powrot do pracy, a ja nadal w nie najlepszej formie...

      Usuń
  17. Brzmi fatalnie! Mam nadzieje, ze nowy antybiotyk szybko zadziala i migiem wrocisz do formy!

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes