niedziela, 9 listopada 2014

Slownictwo moich dzieci...

Czas leci nieublaganie.

Niedawno rodzilam, dzisiaj moi chlopcy juz sa tacy duzi.

Jak juz wczesniej pisalam w domu poslugujemy sie jezykiem polskim,chociaz zdarza Nam sie mowic w dwoch jezykach. Np. wolam chlopcow po polsku,a potem po angielsku.
Obojetnie jakim jezykiem operuje - chlopcy rozumieja oba.
Gorzej jednak z wymowa. Starszak dopiero z Polski wyniosl slowo MAMA.
 Szczerze kiedys nazwal mnie tak jak byl malutki,a od roku czy dwoch zawsze bylam Mommy.
Chlopcy wiec mowia zdania lub same slowka po angielsku.


Starszak -

coraz bardziej klaruje sie jego charakter I moge z reka na sercu przyznac,ze charakterek ma tatusiny.

Szczerze prosto w oczy mowi tacie,ze po kapieli ubierac go bedzie mama. Jest bardzo bezposredni.

Poza tym potrafi ulozyc zdanie nawet do 10-12 slow. Szkoda tylko,ze polowy z nich nie rozumiem,bo nadal uzywa slowa ze swojego prywatnego slownika.

Ze wzgledu na dwujezycznosc nie potrafi mowic tak wiele jak inni jego rowiesnicy,ale I tak uwazam,ze mowi coraz wyrazniej I wiecej.

Buduje ladnie zdania :
(Od ogladania Peppy Pig (Swinki Peppy) potrafi powiedziec) :

Daddy is a pig, noooo (zaprzecza - nie) -  Mommy is a pig. Bejbis (tak wlasnie mowi na Mlodego) is a pig.
Pytam sie wiec go czy tez jest swinka?
To wtedy sie obraza I mowi,ze nie :)

Poza tym pieknie 'rozmawia' przez telefon mowiac Hallo, Daddy? Mommy is here. Daddy blebleble (podejrzewam buy me some) eggs.

Daddy is not here. O Daddy is here (taty nie ma, ooo tata jest)

What is it? (co to jest)
This is a car (to jest samochod)
This is a vehicle (to jest pojazd) - to jego nowo poznane slowko

Lubi bawic sie zamykajac oczy I mowic : Mama, I cannot see... a potem otwiera oczy I mowi, I see :) (to nic,ze powinno byc can see :P)

Nie potrafi powiedziec ja. Mowi wiec na siebie ME :)

Starszak I Mlody pieknie wyliczaja wszystkich czlonkow rodziny .
Dla Starszaka to : Daddy, Mommy lub Mama, Bejbis I me.

Dla Mlodszego : Mommy x 2 (nadal nie umie powiedziec Daddy lub Tata?), A Ej (to Starszak)
me - jako On :)


Nadal ma problemy z nazwa zwierzat : kot wiec jest miau, pies hau, krowa muu...

Potrafi pokazac,ale nazwac kota kotem nie nazwie czy cat'em...

Zwierzat zna bardzo duzo, liczyc potrafi do 10 ( u Mlodego to nine, nine, nine 9,9,9 ) u Starszaka liczy do 5, potem powtarza 1,2,3 I wraca do 10 :)

Wydaje mi sie,ze Starszak bedzie lekko seplenil. Na wode mowi wates (water), na Baby (Bejbis).

Nie potrafimy tez zadnych kolorow,chociaz niektore pokazywac potrafi (mowiac po ang,nie polsku)

Musze uwaznie wsluchac jak sie mowi. Ostatnio bawie sie w nim w powtarzanie wyrazow,by ukladal jezyk na rozne strony.

Po polsku oprocz nowego slowka MAMA nie uzywa zadnych innych wyrazow! Zadnych polskich.

Mlody -

Mlody nauczyl sie ulubionego slowka Starszaka : gone, uzywa kwa kwa ( z bajki Zack & Quack), bye, hi, mummy, brum brum, go...

Potrafi zlozyc zdanie z 3-5 slow,ale nadal nie moge wsluchac sie co tam mowi.

Mowi podobnie jak Starszak duzo,ale o czym? :) Najwazniejsze jednak,ze potrafia budowac zdania I,ze mowia jak najeci.

Misiu potrafi pokazac zwierzatka I je nasladowac.
Ma strasznie manualne zdolnosci. Potrafi rozkrecic dlugopis do czesci pierwszych, uwielbia ukladac puzzle, bawic sie klockami.

Z kazdym dniem zrozumiemy ich coraz bardziej.

Dzieci wbrew pozorom bardzo duzo slownictwa zaczerpneli z bajek.

Maja swoje ulubione,ktore im puszczam,gdy musze zrobic np. obiad. Wiem,ze bajki sa dla najmlodszych, nie ma w nich agresji czy zlych tresci.

Na ekranie rzadza wiec u Nas Peppa I wyzej wspomniany Zack & Quack.

Bardzo duzo wynosza tez ze zlobka. Ostatnio Straszak pokazal mi irlandzki taniec. Tak zwawo podskakiwal, przebieral nozkami. Piekny widok!

 Zlobek to idealne miejsce dla dzieci o czym przekonuje sie kazdego dnia. Szkoda tylko,ze tak cholernie drogi. Musze koniecznie znalezc lepiej platna prace,chociaz od przyszlego roku Starszak bedzie mial kilka godzin darmowych w ciagu dnia,a to juz cos.

Chlopcy chlonia wszystko,co nowe jak gabki. Bardzo sie ciesze ,ze sie tak ladnie rozwijaja.

Staram sie spedzac czas z nimi na naklejanie naklejek, czytanie ksiazek, zabawe samochodzikami I gre w pilke. Staram sie,by mieli mnie jak najwiecej,chociaz pozwalam im takze na 'nie robienie nic'.

Nie moge sie nadziwic jak chlopcy rosna I jacy robia sie madrzy...

Jestesmy z nich bardzo dumni :*


Pozdrawiam Was serdecznie,
Minia










14 komentarzy:

  1. Super, że chłopcy mają taką szansę na dwujęzyczność. Z czasem tych słówek będzie przybywać :-) my Maję oswajamy z językiem ang. puszczając jej angielskie piosenki, ale zapewne jak wiesz już o tym pisałam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamietam twoj wpis :) to dobry pomysl, by dziecko mialo kontakt z innym jezykiem takze :)

      Usuń
  2. Z wiekiem będzie bogatsze ich słownictwo, a żłobek czy przedszkole dużo daje w nauce dzieci, szybciej uczą się wśród rówieśników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby chlopcy chodzili codziennie , pewnie mowiliby juz biegle :):D

      Usuń
  3. A nasz wciaz milczy jak zaklety, Ciekawa jestem bardzo jak to bedzie wygladalo gdy w koncu zdecyduje sie, ze jednak mowienie nie jest takie zle - czy bedzie wiecej po wlosku czy polsku (jakas tam niewielka nadzieje mam, ze zacznie od polskiego). Poki co coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, iz syn uznal, iz mowienie jest meczace i do niczego nie potrzebne. Zdarzaja mu sie przeblyski, ze nas zaskoczy i zaszczyci slowkami typu: ''osie'' (prosze, podajac mi klamerke), ''acje'' od grazie, z kiwnieciem glowy. W sobote w zabawie z tata (grali w pilke) nasladujac rodziciela pieknie wykrzyczal: ''uno, du, re'' (uno due tre - jeden dwa trzy). W niedziele nic, wiec czekamy dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stefek jest po prosty oryginalny I chodzi swoimi sciezkami... u naszego Starszaka zawsze byla cisza przed burza, ze nigdy nic, a jak cos zaskoczyl to zaraz kilka rzeczy naraz... ;) Stefkowi widocznie sie nie spieszy... a wloski tez jest latwiejszym jezykiem do nauki niz polski...

      Usuń
  4. Super faceci! A dwujęzyczność to genialny kapitał na całe życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda... moze bedzie im latwiej w zyciu wlasnie dzieki temu :)

      Usuń
  5. Teraz pewnie jest Im trochę trudniej niż jednojęzycznym dzieciom w Ich wieku, ale w przyszłości- to super sprawa i duże ułatwienie. Lila też jest bardzo bezpośrednia, i jak powie, że mama ma coś przy Niej zrobić, to nie ma opcji, żeby było inaczej :)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi tez wydaje sie, ze Bi zaczela mowic pozniej niz rowiesnicy, bo od urodzenia byla "bombardowana" dwoma jezykami. Co ciekawe, Nikowi wcale to nie przeszkadza i nawija jak katarynka. Ale to juz wynika z roznic osobowosci. Bi jest ostrozna i bojazliwa, a Niko otwarty, wesoly i gadatliwy. :)
    Moi jednak mowia wiecej po polsku, ale to dlatego, ze nie chodza do amerykanskiego przedszkola. Juz te kilka zdan i wyrazen, ktore znaja w angielskim, wola uzywac w odpowiednim kontekscie zamiast polskiego. Jak zaczna szkole to bedzie niewesolo, chyba ze polska szkolka rzeczywiscie cos pomoze...
    Do mnie Bi kilka razy tez zaczynala mowic "mommy". Tlumacze, ze chce aby wolala na mnie "mama". Bi, jak to ona, strzela fochy, ale wraca do polskiej formy. Narazie. ;)
    Niko tez okresla wiekszosc zwierzakow po odglosach, ktore wydaja. Ale to dotyczy tylko zwierzat domowych. Bo juz np. na wiewiorke mowi "jujka", chyba dlatego, ze nikt mu nigdy nie powiedzial jaki odglos wydaje ten gryzon. :)
    U nas tez krolowala Peppa Pig oraz Bubble Guppies, ale ostatnio wole wlaczac im na YouTube bajki po polsku. I ukochali sobie Traktora Toma. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno uczenie i wspieranie u dziecka dwujęzyczności nie jest łatwe, jednak warto, zaprocentuje to w przyszłości. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Podobno dzieci chłoną języki jak gąbki. Warto ułatwić im tą drogę i zacząć od początku. Fajnie, że chłopaki tak sprawnie sobie radzą:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze zazdrościłam rodzicom którzy mają możliwość uczenia dzieci dwóch języków. Oczywiście zazdrość taka pozytywna :)
    A chłopaki świetnie sobie radzą :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z reguły dzieciom dwujęzycznym jest ciężej niż tym jednojęzycznym. Ale widać ogromne postępy. I u nas wciąż Lulcia czasem zarzuci potokiem słów dla nas nie zrozumiałych.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes