czwartek, 20 listopada 2014

Jestem i z przyjemnoscia Wam odpowiadam..

Dziekuje bardzo za pytania oraz wasze wypowiedzi.

Zaczne zatem od pytan, ktore mi zadalyscie.

Rozpoczne wiec od pytan Patilli :

Czy planujemy kiedys wrocic?

To pytanie powtorzylo sie od Was kilkakrotnie.

Nie wiem ... naprawde nie wiem.

Zycie jest trudne - gdziekolwiek sie nie jest.
W Ojczyznie zyje sie za gorsze,za granica trzeba udowadniac,ze obcjokrajowiec jest sie wartym swej pozycji,ze jest sie osoba kompetentna, wyksztalcona I uczciwa.
Przed recesja w 2008 roku w hotelu wlacznie ze mna pracowalo szesnastu Polakow.
W 2014 pracuje Nas tylko dwoje - ja na recepcji I Artur -chlopak,ktory jest 'zlota raczka'.
Prace Maz dostal by w Polsce zapewne od reki,bo jego zawod jest dobrze oplacany. Maz jego Siotry mowi,ze spokojnie moglby dostac 10 - 15 tys zl miesiecznie,no ale bardziej na poludniu kraju - Warszawa, Krakow, Wroclaw, Bielsko - Biala.
Maz jak sam jednak stwierdzil -  kraj tworza ludzie w ktorym sie mieszka,a w Polsce mentalnosc jest zupelnie inna. I wierzcie mi,ze to sie naprawde wyczuwa.

W Irlandii wiekszosc osob jest otwartych, usmiechnietych , pomocnych. Zycie jest latwiejsze,gdy nikt nie pcha Ci klod pod nogi. W Polsce na kazdym kroku trzeba sprawdzac czy ktos Cie nie oszukuje, nie okrada,a kombinatorstwo jest na miejscu pierwszym. Nigdzie nie jest kolorowo to prawda,dlatego ciezko Nam zadecydowac co dalej robic z naszym zyciem.

Wielu moich znajomych wrocilo. Wiekszosc jednak nie zyla w Irlandii,a wegetowala odkladajac kazde pojedyncze euro na dom . Odlozyli, dom wybudowali tylko z praca kiepsko,badz placa kiepska. Zostali jednak,bo do wracac nie bylo juz do czego. Ja wiedzialam,ze nie mieszkam tu by odkladac. Owszem cos tam sie uda odlozyc na wakacje,ale chce zyc. Chce zyc!!!!

Nasi 'najblizsi' znajomi po 10 latach decyduja sie wrocic do Polski zeby sprobowac.
Maja Synka w wieku Mlodego (2latka),a drugi Synek rodzi sie w lutym. Mieszkac beda u rodzicow kolegi mojego Meza. Jego Mama nie pracuje,wiec bedzie pomagala jego Zonie w opiece nad chlopcami. On bedzie 'powoli'szukal pracy - bez cisnienia,bo przeciez dach nad glowa maja,a I nawet na mieszkanie odlozone takze. Meza kolega pracuje w tej samej firmie co On,gdzie przysluguje mu ' roczny,bezplatny urlop'. Irlandczycy wykorzystuja takie urlopy na podrozowanie po swiecie. W tym czasie pracodawca nie moze Ciebie zwolnic. Masz takze gwarantowana prace na takiej samej lub podobnej pozycji w firmie. U mnie w hotelu taki urlop nie istnieje. Za chorobowe tez nie placa,dlatego ja przez 7 lat nigdy na chorobowym nie bylam. Trzymam kciuki za nich,bo wiem,ze Maz Kolegi jest bardzo rodzinny I maja juz dosyc bycia tutaj samemu. Nie bierze pod uwage tylko faktu,ze w tej samej specjalizacji co moj Maz na polnocy kraju pracy nie znajdzie,a mieszkajac na poludniu to rownie dobrze tak jakby byli za granica.

Ja slucham sie Meza.
Ufam mu bezgranicznie.
Uwazam go za bardzo inteligentnego faceta (z kilkoma wadami :)).
Jesli bedzie chcial wracac - wroce od razu. Jesli zechce wyjechac do Kanady - pojade z Nim.

Tak, jak wygrawerowane mamy na naszych slubnych obraczkach : Gdzie Ty.... tam Ja....

Czy zostaniemy na stale w Irlandii?

Czas pokaze............


Co mozna robic w Irlandii :

Kluby - w klubach nie bylam juz dobre kilka lat :)

Kiedy jednak sie w nich znajdowalam to dostalam zielonej goraczki.

Irlandczycy lubia sobie wypic.
Alkohol wiec lal sie mi po plecach (bo ktos zle stanal), stoly byly mokre,a I chodzac w butach na wysokich obcasach trzeba bylo uwazac zeby nie fiknac kozla,bo podloga byla cala w kaluzach.
Kluby byly nie za wielkie, przepelnione ludzmi. Czasami nie bylo jak przejsc - nie mowiac nic o tanczeniu.
Irlandczycy sa bardzo otwarci,wiec notorycznie pytali sie skad jestem itp. Po jakims czasie jednak irytowalo mnie ciagle zaczepianie.
W calym miescie mialam ulubione dwa do ktorych czesto chodzilam.
Co zabawne - klub otwieraja o 22 ,a zamykaja o 2 w nocy. Licencja na sprzedaz alkoholu w klubach jest do godziny 2. Gdyby Irlandczycy mogli pic cala noc - pili by ,az do nieprzytomnosci :)

Co jeszcze ciekawsze - Irlandczycy najpierw chodza do kilku - kilkunastu pubow ,by dotrzec do klubu grubo po 12 aby po godzinie czy dwoch wracac do domu. Nie znosilam wychodzic gdzies z nimi,bo mi sie chcialo tanczyc,a oni pili I pili I konca nie bylo widac :)

Teraz zycie sie diametralnie zmienilo dlatego tez odwiedzam inne miejsca.

Niedaleko naszego domu jest PET FARM - gdzie mozna zobaczyc hodowlane zwierzatka - swietna frajda dla dzieci.

Nasze miasto polozone jest nad samym oceanem ,dlatego,gdy dopisuje pogoda przechodzimy sie po dlugiej promenadzie. Mozna wtedy sie poczuc jak na wakacjach...no prawie,bo z reguly glowe urywa :



zrodlo : internet
 
Patilla zapytala rowniez jak radze sobie sama ,bez przyjaciolek, odilozowana od swiata ...
 
Hmm.. przede wszystkim - chodze do pracy. Dzieki niej mam kontakt z gosci, pracownikami, znajomymi. Dodatkowo cos tam zawsze zarobie :)
 
Uwazam,ze czlowiek jest istota,ktora szybko dostosowywuje sie do nowych sytuacji.
Moje wszystkie dobre znajome wyjechaly z miasta ,badz Irlandii.
Zostalam sama. Z poczatku bylo mi z tym zle,bo z reguly to z nimi szwedalam sie po miescie,chodzilysmy na kawe I muffin,ale teraz?
 
Przyzwyczailam sie.
Chodze sama, zakupy robie szybko I konretnie,a kawe pije na wynos albo z Mezem w domu :)
 
Mam dobry kontakt z rodzina. Szczypta stala mi sie bardzo bliska ,wiec I z nia trzymam ciagly kontakt. Staram sie kontaktowac z Meza kolegi Zona (z tymi,co wracaja do Polski),ale Ona jest trudna do ogarniecia. Czasami odzywa sie jakbysmy byly najlepszymi znajomymi,a czasami nie odpisuje przez dwa tygodnie?
 
Nie mam tutaj zadnej szczerej przyjaciolki. Nikogo z kim moglabym pojsc do kina, do pubu.
 
Ale wiecie... nie brakuje mi tego az tak bardzo... bo mam najwiekszy skarb - swoja mala rodzinke :)
 
Anula - na twoje pytanie jak ogarnialam dwoch maluchow odpowiem juz teraz.
 
BYLO MI STRASZNIE CIEZKO!!!!!
 
Starszak nadal byl 'malym' dzieciatkiem,bo mial kilkanascie miesiecy. Wyslalismy go do zlobka,bym ja miala wiecej czasu dla Mlodego.Mlody urodzil sie za wczesnie, potem spedzilismy 9 dni w szpitalu na zapalenie oskrzeli. Po 3 miesiacach zrezygnowalismy ze zlobka,bo Starszak co chwile byl chory,a Mlody z nim. Radzilam sobie z nimi sama. Gdy Mlody wstawal z pierwszej drzemki, Starszak szedl na swoja, potem Mlody moze zasnal pod koniec Starszaka drzemki, a moze ,gdy ten juz wstal.
Zylam na pelnych obrotach nie wiedzac jaki jest dzien I ktora godzina.
Dzieci byly bardzo absorbujace,a ja mialam tylko dwie rece. Ten czas wspominam teraz z lekkim usmiechem,ale byl dla mnie ciezki... tak bardzo potrzebowalam kogos do pomocy...ale Jej nie bylo.
Niewazne, dalam rade I dzisiaj ciesze sie,ze chlopcy sa praktycznie jak blizniacy... odchowalam I mam swiety spokoj :)

Tutaj mozna przeczytac jak bylo, kiedy chlopcy byli mali :

Miniowy Dzien


Wychowanie dzieci w Irlandii -

Pisalam kiedys,ze Irlandczycy sa luzakami. Do wychowania dzieci podchodza takze z lekkim, wrecz lekcewazacym stosunkiem.
Tutaj nikt  sie nie wtraca, nikt nikomu nie zwraca uwagi.
Dzieci z reguly albo sa wychowane albo sa okropne.
Widzialam 5latki ze smoczkami w buzi. Widzialam 4latki z pampuchami.
Widzialam rodziny,ktore o 22 dopiero wychodzily na miasto ,a dziecko na oko 2 letnie nadal bylo na chodzie,
Widzialam rodzicow pijacych w pubie,a obok nich dziecko,ktore ledwo widzialo na oczy ze zmeczenia,a musialo siedziec z nimi.

Obok mnie mieszka nauczycielka,ktora ma 2,5 letnia coreczke I teraz urodzil im sie synek.
Ona to oaza spokoju. Zawsze przemawia do corki spokojnie, grzecznie, nie krzyczy.
Podoba mi sie z jaka latwoscia ja wychowuje. U mnie niestety to nie lada gratka ,by nie podniesc glosu na malolatka :)


Czym sie zywimy ? :

Polskim jedzeniem oczywiscie. W polskim sklepie dostepne sa polskie kurczaki, schabowe, piersi, a nawet zeberka. Mieso wiec jadamy tylko z Polski. Z reszta sery I wedline takze.
Na stole najczesciej gosci kurczak,bo chlopcy jego mieso jedza najchetniej.
Wieprzowina jest na miejscu drugim. Wolowina praktycznie nie lubiana,a szkoda,bo ja uwielbiam robic gulasz.
Ryby rzadko goszcza na naszym stole,a szkoda,bo maja ich taki wybor. Chlopcy jednak chodza do Zlobka w piatki przewaznie maja na obiad rybke.
Z typowych irlandzkich dan raczej nie jadamy,chyba,ze jestesmy na miescie.


Alu, najzwyczajniejszy Miniowy Dzien opisze w osobnym poscie :)

Dlaczego Irlandia?

Bo tutaj udalo mi sie znalezc prace. Nie mialam zadnych upodoban. Szukalam pracy w UK (prawie dostalam prace w Walii w hotelu jako sprzataczka) lub Irlandii. Trafilo na Irlandie... :)

Ksiazka,ktora zmienila moj sposob myslenia - Jejku,jak dawno nie czytalam ksiazek! Alu,zagielas mnie,ale nie wiem...

Tak samo jak film. Malo filmow ogladam ostatnio, praktycznie w ogole.
Ogladam za to 'Masterchef', 'The Apprentice' czy 'X factora'. Wiem ,wiem malo edukujace,ale latwe do ogladania I przyjemne dla oka po intensywnym dniu.

Czego sie najbardziej boje? SMIERCI.... bardzo sie boje, przeraza mnie, paralizuje.

Moja najwieksza zaleta jest wrazliwosc - nie jestem obojetna na krzywde.

Moja wada jest naiwnosc. Ufam nieodpowiednim osobom. Jestem takze bardzo niecierpliwa.

Co mam w torebce - kalendarzyk, telefon, dlugopisow kilka, okulary do jazdy samochodem, porfel, klucze , I dwie pomadki :)

Najbardziej szalona rzecz,ktora zrobilam to danie mojego numeru telefonu chlopakowi ,ktory krazyl samochodem 20 min ,by w koncu sie zatrzymac, porozmawiac I pozniej umowic :)
 
 
 
Na kolejne pytania odpowiem w najblizszym czasie,bo nie wiedzialam,ze sie tak rozpisze,a jestem w pracy ... :)
 
Pozdrawiam Was cieplo,
Minia

23 komentarze:

  1. :)
    Poznaliśmy Cię lepiej Miniu :)
    Jesteś bardzo silna.

    Co do tej zabawy Irlandczyków, alkohol rozlany na podlodze, stołach... Nieźle się bawią.
    Tu w Bułgarii rodzice też z dziećmi potrafią zabalować. Siedzieć w knajpie do północy, a dziecko z nimi ledwo żywe.

    Wyobrażam sobie, jak było Ci ciężko z maleńkimi. Po prostu jesteś wspaniałą matką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bylo ciezko, ale minelo raz dwa. Teraz to juz duzi I madrzy chlopcy...kiedy to minelo? ;)

      Usuń
  2. A ja powiem trochę egoistycznie więc proszę nie obraź się na mnie, ale ten egoizm wynika z czystej sympatii ja to bym chciała, żebyście wrócili była byś bliżej i możliwe byłby spotkania heheheh.
    Mieszkacie w pięknym miejscu macie na wyciągnięcie ocean, w życiu jeszcze nie byłam nad oceanem spacery muszą być piękne szkoda, że zimno i wieje.
    Nie wiedziałam, że Irlandczycy też lubią tak popić. Pamiętam jak byłam w Londynie to tam z % ostro było w niektórych sytuacjach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubiebten twoj egoizm..moze w Lodzi sa jakies medyczne fabryki ? :)

      Usuń
  3. Widać, że ta Irlandia jednak ma swój urok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irlandia jest urodziwa, obywatele juz troszke mniej ; P

      Usuń
  4. Bardzo dziękuję za odpowiedzi. Życzę Wam z całego serducha powodzenia, w IE, w PL czy gdziekolwiek Wam się zamarzy!
    P.S no i nie zapominaj o koleżankach z blogów, być może to tylko wirtualna przestrzeń, ale ja mimo wszystko czuję jakbym Cię już trochę znała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za pytania ;) a o znajomych z bloga nie zapomne, nic sie nie martw ;)

      Usuń
  5. Miniu masz wyjątkowo małą torebkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie, ze nie jest az taka mala. Sredniej wielkosci, na lewym ramieniu... po prostu nie wkladam do niej za duzo rzeczy ;)

      Usuń
  6. Fajnie dowiedzieć się czegoś więcej o Tobie!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze grac w otwarte karty od czasu do czasu ;)

      Usuń
  7. Wow nieźle z tym nr telefonu :) To do Irlandii musiałaś po prostu trafić, bo tam miłość czekała :) O masz skromną torebkę, podobnie do mnie. A myślałam, że będziesz miała bardziej obszerny zasób różnych rzeczy :) Czekam na wpis o Miniowym dniu, a jeszcze dwa pytania były o ulubiony serial (jeśli masz) i potrawę której nie znosisz. Jak Ci sie będzie chciało to dopisz bo też mnie ciekawi czego nie lubi jeść Minia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulubione seriale wymienilam...zadnych jednak telenowel nie ogladam ;)a potrawy ktorej nie znosze? Zoladki z kurczaka, flaki? Bleeee ;)

      Usuń
  8. Tutaj w klubach to samo! Jak pierwszy raz poszlam, w szoku bylam - 1:30 - 2:00, muzyke wylaczaja, pracownicy zaczynaja sprzatac, koniec imprezy! W Polsce to sie balowalo do bialego rana...;)

    U nas tez czasem pojawia sie pytanie: a moze wrocic? Tyle, ze dla mnie w Polsce perspektyw nie ma w ogole, a dla M. sa one w sumie niewiadome... W rachube wchodzi jeszcze Anglia, bo mieszka tam brat meza, ale nie wiem czy bym sie przyzwyczaila, no i klimat (wybacz!) wyspy maja paskudny. :p A tak w ogole to czesto marzymy, zeby sie przeniesc do Australii, o! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dylematy, dylematy... Australia mnie w ogole nie ciagnie..moze dlatego, ze tak daleko od Ojczyzny.. Anglia - tez nie za bardzo pomimo, ze mam tam kuzynostwo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie TO dziala najbardziej przeciw Australii - odleglosc. Jak teraz latamy do Polski srednio raz na 2-3 lata, to stamtad latalibysmy pewnie raz na 10 lat! ;)

      Usuń
  10. Szkoda mi tych biednych dzieci Irlandczyków, u nas byłby zaraz publiczny lincz np. za smoczek u 5latka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Super pomysł z tym "zagajcie pytanie ja odpowiem" można sie wielu ciekawych rzeczy o Mini dowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wlochy i Irlandia nie sa jednak takie rozne - u nas rowniez o 2 w lokalach odzywa sie dzwonek oznajmujacy koniec serwowania alkoholi w pubach.
    Co to wychodzenia z dziecmi poznym wieczorem, to kiedys patrzalam na to nieco zniesmaczona, ale teraz szczerze przyznam, ze tutaj inaczej sie nie da (o ile nie chcesz caly czas siedziec w 4 scianach). My sporadycznie wychodzimi (zwykle w porze letniej) i jesli Stefano padnie to cieszymy sie spotkaniem ze znajomymi. Jesli nie to ok. 23 ladujemy sie w samochod i wracamy do domu.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes