środa, 29 października 2014

Koscielnie...


==================================================================

Powiem Wam,ze od malenkosci bylam z Kosciolem bardzo silnie zwiazana.

Kosciol byl moja ucieczka od problemow, oaza spokoju,w ktorej moglam chwile odsapnac, usiasc, pomyslec, pomodlic sie. Wracalam do domu pelna optymizmu, radosci,a przede wszystkim spokoju... tak... bylam bardzo zrownowazona...

Bedac mloda dziewczynka bralam udzial w Roratach, Modlitwach Rozancowych, bylam na kazdej mszy, wyjezdzalam na kolonie organizowane przez kosciol oraz bylam czlonkiem Dziecka Maryi.

Kosciol byl czescia mojego zycia. Nie wyobrazalam sobie opuscic mszy swietej,a gdy to sie stalo mialam wyrzuty sumienia.
Idac do spowiedzi za kazdym razem serce bije mi jak oszalale. W glowie powtarzam regulke, by tylko sie nie zajaknac, nie zapomniec grzechow......

==================================================================

Potem wyjechalam.
 Do Irlandii. Katolickiego kraju.
Kosciol byl nawet w mojej malenkiej wiosce ,chociaz msza odprawiana byla tylko raz. Chodzilam wiec wtedy,kiedy nie pracowalam.
Probowalam sie modlic jak dawniej,ale wszystko bylo inne.
Nie bylo organisty, nie bylo spiewow, nie bylo jezyka polskiego. Msza jakas krotka, wszyscy chodza do komunii ( jakby nigdy nie grzeszyli!!!).
Modlilam sie wiec po polsku, czytalam ich msze po angielsku. Dawalam rade.

==================================================================

Z biegiem lat jednak odsunelam sie od Kosciola,ale od Boga nie.

Nadal bardzo w niego wierze,a do Jezusa modle sie codziennie.
Chce zeby uczestniczyl w naszym zyciu I goscil w moim sercu. Zeby sie Nami opiekowal.

Zycie bez religii wydaje mi sie zyciem smutnym.

Bo jak mozna wytlumaczyc sobie fakt co bedzie z nami po smierci?
Ze to juz naprawde koniec? Zakopia Nas w grobie I bede tam cala wiecznosc?

Trzeba wierzyc... choc ja czasami powatpiewam,wiecie?


==================================================================

Do Kosciola w Polsce poszlam sama. Chlopcy by rozrabiali,a ja najadlabym sie wstydu.

Oszczedzajac sobie nerwy poszlam do Kosciola ,by zastanowic sie nad zyciem, posluchac katechezy, zrelaksowac sie.

Wchodzac do tego swietego miejsca poczulam chlod. Bylo zimno. Zimne lawki, ciemno, ludzie poubierani na szaro.

Usiadlam z jeden z lawek z przodu, by dobrze widziec I spiewac z tablicy,gdzie wyswietlone byly piesnie.

Oltarz bogaty - siegajacy prawie do sufitu. Rozpoczela sie msza. Jest dwoch ksiezy I 4 ministrantow.

Po 15 minutach ziewnelam pierwszy raz. Karce siebie w duchu,bo przeciez nie jest nudno...
 'Skup sie Minia'

Po 25 minutach zdaje sobie sprawe,ze chyba sie nie modle. Spiewam,ale cicho zeby nikt nie slyszal, wstaje, siedze, klekam I tak wkolo.

Katechezy slucham pol uchem. W tym czasie wole zastanowic sie co robia chlopcy u Babci I kiedy do nich wroce.

Ponownie przywoluje sie do porzadku I probuje sluchac o czym mowi ksiadz. Mowi o ksiezach misjonarzach. Ziewnelo mi sie ponownie.

Jejciu, jak msze moga byc takie nudne... rozgladam sie. Nikogo w moim wieku nie ma. Jest jedna Mama z dwojka starszych dzieci. Same starsze osoby.

Przyszlo do zbierania pieniedzy I tu zaczelo mi serce bic szybciej... pierwszy raz podnioslo mi sie cisnienie w kosciele tak,ze stwierdzilam,ze nie powinnam byc tu,bo sie nie modle, bo nie odpoczywam,bo sie nie relaksuje I na dodatek jestem bierna uczestniczka.

'Drodzy Bracia I Siostry. Prosimy o hojniejszy datek,bo to na naszych Braci Misjonarzy,ktorzy traca zycie poza granicami kraju,by nawracac innych'.

Widze ludzi skubiacych w portfelach, wyciagajacych ostatnie grosze.

Zrobilo mi sie zle, zrobilam sie zla! Bylam potwornie zla!!!

Jak smia? Smia mowic Ksieza : hojniejszy datek..... ludzie oddaja im wszystko!!!!!

A potem Ksiadz przypomnial o Swiecie Zmarlych,ze najwazniejsze nie sa kwiaty, swiecie,a pamiec... Pamiec o zmarlych,wiec mozna skladac juz ofiary na zaduszki...

No prosze Was. Wtedy juz nie sluchalam, nie modlilam sie. Tupalam nogami zeby wyjsc, uciec I powiedziec calemu swiatu,ze nie w takim Kosciele chce byc, nie do takiego Kosciola chce chodzic....



==================================================================

Nie zebym wychwalala irlandzki kosciol,bo nie jest idealny,ale mszy sa krotsze,
przyjazne dzieciom.

Czuje sie tam chciana, witana. W kosciele Ksiadz mowi do mnie, do Nas.

I chce tam chodzic. Przy komunii blogoslawi moje dzieci I zaprasza Nas na ponowne spotkanie... z nim I Jezusem.

Ludzie spiewaja, dzieci dostaja kredki I kolorowanki I maluja.


===================================================================

Chcialam isc do spowiedzi w Polsce..... nie poszlam..... nie chcialam..... nie moglam sie przemoc....

Moze pojde do irlandzkiego albo polskiego......

Tak bardzo sie zrazilam.....

Teraz powatpiewam czy inny swiat istnieje, czy religia stworzona zostala tylko po, to by ludzie wierzyli, czy Bog naprawde jest milosierny I czy Jezus naprawde istnial?

Boze, wybacz mi za me watpliwosci.....






25 komentarzy:

  1. Oczywiście nie każdy Kościoł w Pl tak wygląda, ale rozumiem o co Ci chodzi... też miewam takie chwile zwątpienia, nie w Boga ale w ludzi, którzy Go tu na ziemi reprezentują... niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem przekonana, ze nie kazdy kosciol jest taki w ktorym bylam ja, aczkolwiek uwazam, ze w kosciele powinno sie cos zmienic, by wiernych przybywalo, a nie ubywalo. Moze powinno sie lepiej adresowac katecheze do wiernych, moze powinno sie ukrocic troszke dlugosc mszy, a moze Kosciol powinien byc dla ludzi - nie obowiazkiem uczeszczania na msze swieta, a czerpania z niej przyjemnosci.....

      Usuń
  2. Ja mam podobne odczucia. Jako dziecko chodziłam bo rodzice chodzili. Jak się wyprowadziłam z domu, miałam momenty ze nie chodziłam. Nudno było. Nie mogłam się skupić itp. W końcu po przeprowadzce na swoje, zaczęliśmy Chodzić do kościoła na osiedlu. To samo. I jeszcze proboszcz..latanie można byłoby napisać (na "nie"). Zaczęłam chodzić na mszę dla dzieci. Ale jest tylko w nd. W święta nie ma.
    Jednak to jest lepsze. A spowiedź tez nie jest ok. Bo byle grzech powiesz i od razu gadka.. Po 10 min wychodzisz czerwona jak burak a 3/4 kościoła się gapi....ciężko jest. Szczególnie ze księża nie pomagają...

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Miało być "litanie".. Tak to jest pisać z komórki :) na szybko..:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w sumie nigdy nie byłam zbyt kościelna. No może jako mniejsze dziecko, na samym początku podstawówki. U mnie rodzice za bardzo do kościoła nie chodzili. Na mszy nie byłam bardzo dłuuugo, ponad rok albo dłużej. Kościół w Polsce mnie denerwuje i mam wrażenie, że dla większości księży liczy się kasa. Fajnych księży spotkałam tylko dwóch. Mało... Mąż kiedyś pracował jako monter kablówki. Raz montował kablówkę na plebanii. Powiedział, że przepych z jakim była urządzona w głowie mu się nie mieścił. Jak ksiądz zaprosił go w przerwie od pracy na jedzenie, to stół podobno zastawiony jak na jakieś wielkie święta. Był chleb, mężowi posmakował, zapytał skąd. Pojechaliśmy do wskazanego miejsca by kupić do domu na skosztowanie, a tu się okazuje, że malusi bochenek kosztuje 10zl... Ostatnio rozwalił mnie tekst Rydzyka - "ja jestem katolikiem, mnie prawo nie obowiązuje" no brak słów. Z Kościołem w ogóle się nie identyfikuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu mam osobę godną polemiki, więc dorzucę swoje 3gr ale proszę z góry o nietraktowanie wypowiedzi jako ataku czy coś w tym stylu.

      A nie uważacie, że ostatnio głośno jest o Kościele? Słychać tylko złe i negatywne strony. Tak jakby zero empatii ze strony K.K, pomocy itp jakby to zła instytucja była. Czemu nikt nie wspomni (mam na myśli mas media) o tym ile dobrej pracy robią księża, siostry zakonne. Nie chcę absolutnie stawać po niczyjej stronie, ale chyba ludziom teraz łatwo robić wodę z mózgu, czyli jeden powie drugi się dołączy i rozpoczyna się reakcja łańcuchowa. A po drugie czemu ludzi boli aż tak gdy ksiądz wspomni o kasie? Nie zwalajmy winy na przepych, rydzyka bo to jest złe wiadomo ale jeśli chodzi o misjonarzy? Przecież wykonują kupę dobrej roboty. Tylko po co o tym czytać, po co wspominać to się nie sprzeda! Na blogu nikt tego nie przeczyta nikt nie skomentuje, a że wszyscy jadą obecnie na K.K to można scalić się z narodem uciemiężonym nie myśląc nawet zanim się coś powie/ napisze. To jest bardzo słaby hejt. Hejt na Kościół księży i wyciąganie na powierzchnie wody najgorszego mułu. I ten hejt kiedyś może się odbic czkawką w naszej polsce jeszcze nie zalanej obcokrajowcami którzy nawołują do unicestwienia innowierców

      Usuń
    2. O no proszę, czuję się wyróżniona tym stwierdzeniem, że ja godna polemiki :D Moja wypowiedź nie jest dla mnie hejtem (za hejt uważam pisanie źle o czymś z czym nie miało się w ogóle żadnej styczności, czy dla zasady by komuś dokopać) bo wynika z doświadczeń własnych z instytucją jaką jest Kościół i jej przedstawicielami. Zauważ, że dodałam dwa komentarze. Jeden dotyczący mojego nastawienia do Kościoła, czyli, że się z nim nie identyfikuję, a drugi pokazujący fajnego i ciekawego księdza. Co do mediów i tego, że piszą tylko o sytuacjach negatywnych nie uważasz, że dotyczy to wielu branż, nie tylko kościoła? Choćby pierwszy przykład z brzegu - lekarze. O tych dobrych, co potrafią wiele zrobić dla pacjenta i mają serce do zawodu też się specjalnie nie trąbi. Na to niestety nie mam już wpływu. Nie rozumiem za bardzo jak to, że wielu ludziom nie podoba się to, co wiele księży robi, reprezentuje ma się odbić nam czkawką? To czy wpuścimy do kraju radykalnych islamistów na szerszą skalę, czy stworzymy im dogodne warunki do życia jako państwo zależy od władz świeckich na mój rozum, od tego jakie prawo imigracyjne ustalą... A to jakie mamy władze świeckie zależy od wszystkich obywateli niezależnie od poglądów na Kościół. Tutaj trzeba po prostu chodzić na wybory i moim zdaniem czkwaką to nam się cały czas odbija niska frekwencja na wyborach do władz. A tak trochę poza tematem samego Kościoła to jestem zdania, że o człowieku świadczą jego czyny, a nie to pod jaką religią się podpisuje i jak często chodzi do kościoła.

      Usuń
    3. Ciekawa perspektywa.
      Hejt- miałam na myśli ogólny- nie Twój komentarz. Często widzę coraz więcej negatywnych komentarzy pod adresem Kościoła, czyli wszystkich a nie wszyscy są źli i powoli robi się to "dla zasady". Być może wielu, bo dziennikarze są nastawieni na sensacje, zresztą ostatnimi czasy warsztat schodzi na psy-tabloidyzacja wieczornych wiadomości jest jednym przykładem. Hieny i tyle, ale wracając do tematu nie wiem, może jestem przewrażliwiona mnie wydaje się, że ostatnimi czasy panuje trwała nagonka na k.k. niezależnie od innych grup. Coraz więcej ludzi chce państwa świeckiego. Ok to rządzący mają władzę- wpuszczać nie wpuszczać imigrantów, ale w obecnym układzie i konserwatywnych poglądach Kościoła nie ma co ukrywać, że trzyma on sztamę z państwem i co za tym idzie nie pozwoli na pewne posunięcia. Zgadzam się z ostatnim zdaniem w 100% ale niestety patrząc na niektóre religie i to co są w stanie zrobić w imię boga obawiam się, co poniektórych mimo wszystko.
      P.S a godny przeciwnik bo w dyskusji nie ma, że boli i tak też z Tobą jest wiem że się nie obrazisz bo to niepersonalnie, a były takie przypadki:)

      Usuń
    4. Rozumiem o co Ci chodzi, ale wydaje mi się, że po prostu panuje taki "trend" już od dawna, że się mówi tylko o złych rzeczach. Nie mam tv, to nie bardzo wiem jak się zmieniły wiadomości takie telewizyjne, ale zaglądając do gazet takich codziennych to 90% informacji to są informacje negatywne. Nie wiem czy trwa medialna nagonka na Kościół katolicki teraz jakoś mocniej, bo w sumie nie śledziłam wiadomości pod tym kątem. Mi bardziej w oczy rzuca się jakaś nagonka na osoby pochodzenia żydowskiego (też nie wiem z czego to wynika). Mój brak indentyfikacji z Kościołem jako instytucją wynika z przeżyć własnych. Bardzo możliwe, że część osób co robi nagonkę na Kościół robi to dla zasady, ale na pewno są też osoby podobne mnie, które mają takie, a nie inne podejście w wyniku przeżyć własnych. Nasze państwo obecnie jest świeckie. Nie chciałabym żyć w państwie wyznaniowym (takie są właśnie państwa muzułamńskie, tzn.prawo ich religii przekłada się na prawo państwowe). Wiesz religia katolicka też miała czasy, że zabijała w imię Boga. Wiem, że to było wieki temu, ale jakby nie patrzeć było, więc nasza religia też nie zawsze była idealna, albo raczej ludzie ją głoszący. To mnie właśnie przeraża, gdy ludzie zaczynają usprawiedliwiać swoje zbrodnie wyznawaną religią. I rzeczywiście społeczności funkcjonujących w ten sposób należy się obawiać. PS. Obrażać się o to, że ktoś ma inne postrzeganie danego zjawiska niż ja sama no coś Ty. Takie fochy dla uatrakcyjnienia związku to czasem męzusiowi mogę fundnąć hehe ;)

      Usuń
    5. A po drugie czemu ludzi boli aż tak gdy ksiądz wspomni o kasie? Czemu boli noż kurde boli bo nie odprowadzają podatków, dostają normalną pensje jak każdy ciężko pracujący obywatel, a oni wyciągają jeszcze kasę dodatkowo i co najlepsze jak wspomniałam wcześniej ja chcąc być w porządku powinnam odprowadzić podatek jak choćby za jakąkolwiek usługę, czy choćby prezenty ślubne, a księża biorą za usługę jak chrzest, ślub czy pogrzeb, gdzie nie powinni bo to ich święty obowiązek to zrobić i podatku nie odprowadzają, a wkładają kasę do swojej kieszeni, a potem gdy przychodzi weekend idą się bawić za pieniądze z pieczątką kościoła, chowając koloratkę do kieszeni i uwierz nie są to wyssane wiadomości z palca, a przekonałam się o tym dokładnie mój mąż na własnej skórze gdy chodził razem z jednym księdzem na weekendowe zabawy. Spójrzmy jakimi furami jeżdżą księża i jakie większość ma brzuchy z czegoś to wynika. A i jak podkreślę na koniec wiadomo sa księża, misjonarze Ci z prawdziwego powołania, którzy niosą pomocą i robią wiele dobrego, a le jak dla mnie jest ich mniejszość.

      Usuń
  5. A tu chciałam pokazać jednego fajnego księdza, udzielał mi i mężowi ślubu. Ja jestem zachwycona tym co robi, szkoda, że tego typu ludzi nie ma wśród księży za wiele. A to link https://m.youtube.com/watch?v=T0wTtg3t45M

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem wierząca lecz nie praktykująca. Potrafię, umiem i chcę porozumiewać się z Bogiem wg swoich zasad, codziennie sobie z nim rozmawiając, nie potrzebuję do tego przekaźnika w postaci księdza. Bo jak widzę "przykładnych chrześcijan" chodzących co tydzień do kościoła, zajmujący pierwsze ławki, a jak przyjdzie co do czego po za kościołem w codziennych sytuacjach to gotowi są Ci wbić nóż w plecy, przekonałam się o tym na własnej skórze. Do tego uważam, że nasza wiara nie jest aż tak silna jak choćby wiara muzułmańska gdzie spójrzmy jak obchodzą Ramanadan, a nam ciężko pościć w Środę Popielcową. A księża na ich temat nie będę się wypowiadać bo są dla mnie oczywiście nie wszyscy oszustami, krętaczami i cóż o ni mogą wiedzieć o życiu. Dlatego kościół odwiedzam tylko na okazje jak ślub, chrzciny czy pogrzeb. Bo Bóg jest wszędzie nie muszę iść do kościoła by móc z nim porozmawiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postawa godna do czerpania z niej wzorców, ale...jedno małe ale. W takim wypadku nie nazywasz siebie "katoliczką"? Bo wyrażenie "wierząca-niepraktykująca", jak potwierdza nauka Kościoła Katolickiego nie istnieje jako takie.

      Usuń
    2. Dokładnie tak potwierdza to nauka Kościoła Katolickiego, a nie Boga. Tu fajnie napisane :)

      http://demotywatory.pl/4408379/Kuba-Wojewodzki

      Usuń
  7. Wiele zalezy od ksiedza. Polski kosciol jest bardzo surowy, znacznie bardziej niz wloski, choc wlosi sadza inaczej bo przeciez oni maja Watykan pod nosem, wiec niektorych rzeczy nie wypada. Ja tez mam rozne odczucia - czesto lapie sie na tym i wstyd mi za to, ze w kosciele sie nudze (chodze sama). Msza moze byc i krotka, ale jesli ksiadz nie ma daru przekazu to i na takiej sie wynudzisz.
    W mojej polskiej parafii byly msze podzielone na grupy wiekowe - dla przedszkolakow, szkolnych, mlodziezy i doroslych. Na mszach dla dzieci ksieza prowadzili z dziecmi aktywny dialog, byly spiewy i smiechy i msza rzeczywiscie trwala krocej i w dodatku mijala bardzo szybko. Byla to jednak duza parafia. Moja obecna parafia czyli ta we Wloszech jest malutka - jeden maly kosciolek, w nidziele raptem dwie msze (w sobote jedna), ale mamy zlotego proboszcza (niespelna piecdziesiecioletni). Uwielbiam jego ton glosu, sposob w jaki mowi i to o czym mowi. Nie naklania do nieczego, pieniedzy za nim nie bierze bo za ''sakramenty sie nie placi'', do chrztu dostalismy za darmo i swiece i biala szate. Dodam jeszcze, ze chrzest byl zorganizowany specjalnie dla nas w sobotni poranek. Dalismy ofiare na kosciol bo tak czulismy. Przy parfai aktywnie dziala oratorium, organziuja wyjazdy i pomoc w odrabianiu lekcji. To wszystko bardzio mi sie podoba i powiem wiecej postac naszego proboszcza podoba sie i tym co do kosciola nie chodza.
    Czasami w zastepstwie zdarzaja sie inni ksieza i przykro mi to mowic, ale jak widze, ze to oni wychodza z zakrystii to nieco sie denerwuje. Jeden z nich analizuje kazde kolejne slowo z pisma swietego po przynajmniej dwa razy. Inni terreruzuje mnie ciaglymi uwagami o szatanskiej TV i rozwodach. Msza wydaje sie nie miec konca. A gdy wychodzac z kosciola zerkne na zegarek to widze, iz msza odprawiana przez naszego proboszcza jest praktycznie porownywalnej dlugosci.
    Jest jednak cos czego brakuje mi z polskiej tradycji - roraty, rozaniec. Tego tu nie ma :(
    p.s.Do komunii to wszyscy chodza i ja czasami nie idac czuje sie jak najgorsza bezboznica.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moim zdaniem Boga się ma w sercu.
    I czy chodzimy do kościoła czy nie to bez znaczenia.
    Kiedyś koscioły były inne...aż chciało siędo nich chodzić, a teraz....
    Ksiądz sam nie wie o czym mówi, byleby odbębnić i zebrać kase....

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja z kolei pochodze z rodziny, gdzie do kosciola chodzilo sie tylko od wielkiego dzwonu. Czyli sluby, pogrzeby, a poza tym to Pasterka i swiecenie jajek (bo w Wielkanoc juz po co?). Sama mialam okres w okolicach liceum, kiedy chodzilam do kosciola co tydzien. Wlasciwie to nie wiem czego szukalam... Ale matka z siostra podsmiewaly sie i pukaly w czolo i w koncu przestalam...
    Teraz chodze do kosciola prawie co tydzien, bo mezowi zalezy bardzo, zebysmy chodzili cala rodzina. Jezdzimy na polska msze, do "polskiego" kosciola, chociaz kiedy dzieci zaczna przygotowania do Komunii bedziemy chyba musieli przeniesc sie na angielska, zeby im ulatwic jezykowo. No, ale odbiegam od tematu...

    Msza w naszym kosciele jest krociutka, okolo 45 min, dzieciaki jakos wytrzymuja do konca. Zeby zostac pelnoprawnym czlonkiem parafii, trzeba sie zapisac (to jasne, bo tyle jest tutaj roznych wyznan). I tu zaczyna sie cos, co mi sie nie podoba. Czlonkowie dostaja koperty, w ktorych maja skladac cotygodniowa ofiare. Koperty sa oznaczone imieniem i nazwiskiem, wiec sekretarz oraz ksiadz wiedza dokladnie kto ile daje. Oczywiscie mozna by zrezygnowac z tych kopert. Ale zeby ochrzcic dziecko, czy odebrac inny sakrament, trzeba sie wykazac frekwencja. Frekwencja zas oznaczana jest przez regularne dostarczanie kopert.

    To jednak jest jeszcze do zrozumienia. Natomiast szok wywoluje proceder wykonywany przez niektore koscioly, dodam, ze z tego co wiem, tylko "polskie". My celowo zapisalismy sie do malutkiej, skromnej parafii. Musimy dojezdzac do niej okolo 20 minut, ale cenimy sobie, ze jest tam niewiele ludzi, kazdy zna sie z widzenia, jest serdeczny, zagaduje o rodzine, dzieci. Raz w miesiacu, po kazdej mszy, parafianie zapraszani sa na dol do salki bankietowej na kawe i domowe ciasto. Tworzy to poczucie takiej malutkiej prawie-rodziny. Natomiast miasteczko obok naszego posiada wielka polska spolecznosc i co za tym idzie, dwa pelne przepychu, ogromne "polskie" koscioly. Mielibysmy do nich znacznie blizej, bo 2-5 minut jazdy autem. Ale nie zapisalismy sie tam. Dlaczego? Proboszcze co niedziela grzmia, zeby wplacac wiecej pieniedzy, bo trzeba wyremontowac to czy tamto. Sa kopertki na wplacanie datkow, ale przy zapisach trzeba przedstawic odcinek z rozliczenia podatkow i z gory narzucaja ci ile masz wplacac, na podstawie rocznych zarobkow! Co sie stalo ze starym dobrym "co laska"? Tymczasem zima ogrzewania nie wlaczaja, a latem klimatyzacji. Dodatkowo (i to juz zupelnie spowodowalo opad kopary), oba te polskie koscioly posiadaja szkoly katolickie. Kilku kolegow z pracy M. posyla tam dzieci. Okazuje sie, ze jezeli nie wplaci sie tego wymaganego datku, a ma sie dzieci w katolickiej szkole, kosciol wyrownuje to sobie przez podniesienie czesnego!
    Po posluchaniu sobie tych kilku historii, stwierdzilismy ze zapiszemy sie tam tylko jesli juz nie bedzie zadnego polskiego kosciola w okolicy (bo chcielibysmy jednak uczestniczyc w mszy po polsku). Na szczescie dzieci i tak chcemy poslac do szkol publicznych. Ale zastanawia mnie czy polski kosciol katolicki na calym swiecie to tacy cholerni zlodzieje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w jakim kraju takie obyczaje by kościół zaglądał w tak bezszczelny sposób do naszych kieszeni masakra

      Usuń
  10. Kochana ja wychowywana byłam w bardzo religijnej rodzinie. Kościół to była świętość w niedzielę nawet w chorobie. chodziłam tam pod przymusem a teraz będąc dorosłą jestem od niego coraz dalej. Od kościoła a nie Boga!

    OdpowiedzUsuń
  11. Niech to .... wcięło mój komentarz.... wr....
    Powiem ci ta wszystko zależy od księdza, bo np. jezuici są super głoszą kazania których da się słuchać pozostałych nie jestem w stanie, na mszy sie nudzę, ziewam, i myślę aby jak najszybciej się skończyła.
    Moja religijność dawniej była mocniejsza, teraz jakoś się odwracam od kościoła, ale nie od Boga. Nie wiem może za dużo złego dzieje się w tych naszych Polskich kościołach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam ten wpis z przyjemnością, bo pięnie napisałas.
    I żal mi, że przeżyłaś rozczarowanie. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca i największe pretensje powinnam miec do tego ksiedza, bo to oni, duchowni, potrafią nas skutecznie zniechęcic i dają powody do wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  13. To jeszcze nie słyszałaś jak gadają o polityce :/ masakra z tym kościołem...

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi się wydaje, że Kościół się wcale nie zmienia. To my zaczęliśmy prześwietlać księży, kościół i w ogóle całą religię na wylot, pobudzeni dodatkowo przez media. A, że trafiają się księża bez powołania, to już nic nowego...

    OdpowiedzUsuń
  15. Jezus jest przy Tobie pamiętaj....
    zapraszam do mnie....

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes