sobota, 13 września 2014

Rodzenstwo I ich relacje oraz sprawa dzielenia sie

Decydujac sie swiadomie na potomstwo wraz z Mezem stwierdzilismy,ze chcemy miec wiecej,niz jedno dziecko.

Bycie jedynakiem zawsze bedzie kojarzylo mi sie z bliska osoba,ktora wylewala morze lez,ze nie ma z kim pobawic, ze siedzi ciagle miedzy doroslymi.

Posiadala ona zawsze najnowsze zabawki, najmodniejsze ubrania.
Miala wszystko - jednak Ona chciala to wszystko oddac za brata lub siostre.

Pamietam,ze zawsze ciezko bylo jej sie z Nami rozstac,ze bardzo to przezywala.

Ja nigdy do konca jej nie rozumialam,bo mialam rodzenstwo.

Maz pochodzi tez z duzej rodziny.

Jednoglosnie stwierdzilismy - rodzenstwo to fajna sprawa I nasze dzieci beda je miec!!!!


STARSZAK :

Nasz pierwszy Syn.
Mamusinski.
Dla niego najwazniejsza jest MAMA.

Dominator.
Probuje rzadzic.
Nie wiem jak zachowuje sie w zlobku (zadnych skarg nie bylo),ale w domu pokazuje Mlodemu,gdzie jego miejsce.
Wiecznie sie z nim kloci, bije, gryzie, przewraca.
Wszystkie zabawki sa jego, bajki ogladamy te,ktore on chce.

MLODY :

Synek TATUSIA.
Chociaz Mame kocha rownie mocno.
Ma swoje za uszami.
Potrafi uderzyc,ale cos/ktos musi go niezle wkurzyc.
Dobrze symuluje.


Nie wiem czemu,ale chlopcy zawsze chca bawic sie ta sama zabawka.
Wychodzi na to,ze wszystko kupujemy razy dwa,bo zawsze jest o to wojna.


Probujemy nie wchodzic w konflikty pomiedzy bracmi.
Staramy sie,by wasnie rozwiazywali pomiedzy soba.
Czasami jednak sie nie da kiedy Starszy ewidentnie dominuje nad Mlodszym,a Mlody ciepla klucha obronic sie nie potrafi.
Smiejemy sie z M.ze Mlody juz goni wzrostem Starszaka I nadejdzie taka chwila,ze to jeszcze Mlody bedzie go bronil,a nie na odwrot.

Chlopcy maja dni,kiedy naprawde sie kochaja,ale wiekszosc czasu to jedna,wielka bojka.
Czasami nie moge ich spuscic z oka na chwilke,bo rozne rzeczy lataja nad glowami.

Alez czy nie takie jest wlasnie rodzenstwo?
Na dobre I na zle?

Na wsi czesto spacerujemy sobie po takich bocznych drozkach.
Kilka dni temu jechal na nich traktor.
Starszak zaczal panikowac,ze w Nas wjedzie,a Mlody stal akurat na przeciwko nadjezdzajacego pojazdu.
Starszak wiec pociagnal go za reke,a potem za ubrania,bo Mlody nie chcial sie ruszyc I strasznie na niego nakrzyczal!
Stwierdzam wiec,ze pomimo tego,ze Starszak lubi mu dokuczac - jednak go mocno kocha.
Mlody nie jest w tej samej sali w zlobku. Za kazdym razem,gdy zobaczy Starszaka bardzo to przezywa I placze za nim.
Musza sie wiec kochac, no nie? :)


DZIELENIE SIE


Nigdy nie podchodzilam do tego tematu egoistycznie.
Uwazam,ze rzecza normalna jest dzielenie sie z drugim czlowiekiem,
Jest oczywiscie pewna granica prywatnosci,ze np. wlasnym Mezem sie z nikim nie podziele,ale dzieci - dziecko - dziecku?

Moi chlopcy od malenkosci uczeni sa,ze trzeba sie dzielic.

Nie dzielimy sie rzeczami,ktore maja dla Nas duza wartosc.
Np. nie bede zmuszala Starszaka by dal Mlodemu swoja ukochana poduszke,bo jest JEGO!

Ale zabawkami?
Kredkami?
Samochodzikami?


Cale zycie musialam sie dzielic I nigdy w zyciu nie robilam z tego problemu.

Przykro mi bylo,gdy ktores z Nas bylo wyrozniane przez dziadkow czy rodzicow.
Ze Siostra dostala czekolade,a my nie.

Wychodze z zalozenia,ze dla wszystkich po rowno.
Nie wyobrazam sobie kupic tylko jednen soczek dla ktoregos z chlopcow.

Jak wychowali rodzice mozna zauwazyc szczegolnie na placach zabaw, na sali zabaw czy w naszym wypadku na wakacjach - przy basenie.

My mielismy duzo zabawek do kapieli,bo wiedzielismy,ze wiekszosc czasu spedzimy wlasnie tam.
Pomimo tego,ze mielismy swoje - chlopcow interesowaly nie ich,a czyjes.
Widzialam wiec,ze niektorzy rodzice pozwalali bawic sie ich zabawkami,wiec I my nie mielismy nic przeciwko dziecom,ktore braly nasze.

Nie podobalo mi sie zachowanie w ktorym dzieci zabieraly nasze zabawki, rodzice nie zwracali na to zachowanie zadnej uwagi,a gdy nasi chlopcy chcieli pobawic sie ich to szly skarzyc do rodzicow.

Niektore z Was pamietaja moj komentarz do pewnego Dzieciaka ,ze z uwagi na to,ze nie potrafi sie dzielic z kims czyms swoim to moje dzieci nie podziela sie z nim.
Mina mu zrzedla,ale taka prawda.

Jak Kuba Bogu ,tak Bog Kubie

Wedlug mnie rodzice,ktorzy w taki sposob wychowuja dzieci - wychowuja egoistow.
Osoby,ktore martwia sie tylko o siebie. Nie dziela sie, nie pozyczaja.
Zyja w swiadomosci,ze wszystko sie im nalezy - tylko im.
Pamietam,ze na jednym z blogow bralam udzial w dyskusji ,gdzie Mama wychowujaca jedynaka wlasnie takimi kategoriami myslala.
Pisala, ze dzielenie sie czymkoliwek bylo jej zmora w dziecinstwie.
Ona nie zyczyla sobie ,zeby ktorekolwiek z dzieci zabieralo JEGO zabawki z piaskownicy,bo on sie nimi bawi. Robila wielkie halo z rzeczy,ktora powinna byc rzecza naturalna.
Ja nie wyrywam chlopcom ich zabawek,by oddali je komus, bo maja prawo do zabawy tym ,czym chca.
Wiedza jednak,ze gdy zabawki leza to szybko znikaja I bawia inne raczki I nie maja z tym zadnego problemu.




A Wy jaka macie opinie w tym temacie?
Dzielic sie - nie dzielic?
Miec rodzenstwo - nie miec?











23 komentarze:

  1. Ja mam rok starszą siostrę. Tak naprawdę zaczęłyśmy mieć dobry kontakt jak dorosłyśmy, wyjechałyśmy z domu i zaczęłyśmy prawdziwe życie. Dziecinne lata to były wieczne wojny, bijatyki, wyśmiewanie się...:( głupie byłyśmy hhe
    mam nadzieję, że chłopcy będą od najmłodszych lat przyjaciółmi, chyba nie ma nic piękniejszego niż przyjaźń braterska.
    ściskamy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mam taka nadzieje ... chyba kazdy rodzic chce zeby jego dzieci sie kochaly ;)

      Usuń
  2. Ja mam siostrę 7 lat młodszą i zawsze miałyśmy dobry kontakt. Bójek i awantur między nami nie było. Do dziś mamy dobrą relację. Co do dzielenia się to od dziecka mnie tego uczono. Znam jednaków, którzy nie są egoistami i nie płakali za rodzeństwem. Tutaj wszystko wg mnie zależy od tego czego nauczą rodzice. Zasady "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie" w swoich działaniach staram sie unikać, bo mściwość nie prowadzi raczej do niczego dobrego w moim subiektywnym odczuciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uwazam tego przyslowia za objaw msciwosci. Tak jak traktujesz kogos , ten ktos traktuje Ciebie - nie czyn drugiemu co Tobie niemile. Uwazam, ze to sprawiedliwe traktowanie.

      Usuń
    2. Może po prostu inaczej rozumiemy te porzekadła, bo dla mnie 'nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe' jest czymś innym niż 'jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie'. Nawet powiedziałabym, że dla mnie jedno wyklucza drugie. Ale tak jak napisałam to moje subiektywne odczucie wiec może być zupełnie inne niż Twoje czy innych osób :)

      Usuń
    3. Ty masz przewaznie inne zdanie niz ja ... cokolwiek nie napisze ;)

      Usuń
    4. Dla mnie takie różnice są ciekawe, można podyskutować, poznać inne tory myślenia. To jest chyba najfajniejsze, że ludzie są różni :) przynajmniej dla mnie :)

      Usuń
    5. Btw. o dzieleniu się wychodzi na to, że mamy to samo zdanie, bo napisałam, że też mnie tego uczono. Wiec jak widać nie tak zawsze ;) najbliższe mi osoby są totalnie różne ode mnie, taka ciekawostka ;)

      Usuń
  3. Jak ktoś mnie pyta jaki mają do siebie stosunek moje dziewczynki odpowiadam "ONE TAK SAMO SIĘ KOCHAJĄ JAK SIĘ NIENAWIDZĄ" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie mieć rodzeństwo! Nic tak nie uczy relacji między ludźmi jak posiadanie brata lub siostry. Przychodzą takie chwile, kiedy człowiekowi łatwiej komunikować się z rodzeństwem niż z rodzicami.A że czasami "pióra lecą"? Po każdej burzy świeci słońce. Im więcej przerobi się takich "burz" w dzieciństwie, tym łatwiej wychodzi się z nich kiedy człowiek trochę starszy. Już wiadomo, że to nie koniec świata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez uwazam, ze posiadanie rodzenstwa jest fajne ;) I warto midc kogos bliskiego, gdy rodzicow kiedys na swiecie zabraknie...

      Usuń
  5. Jak najbardziej- mieć rodzeństwo i się dzielić!
    Hania ma ledwo 10 miesięcy, ale rozumną jest istotką. Od początku, gdy miała malinkę, czy chrupka kukurydzianego, czy nawet cukiereczka, którym tylko się bawiła- to zawsze, ale to zawsze było, podziel się ładnie, daj mamie, tacie, babci czy dziadkowi. Gdy dawała, wszyscy bili jej brawo, ja ją chwaliłam i całowałam w czółko. Teraz Hania gdy ma chrupka, czy chlebka, to dzieli się sama, karmi najczęściej tatę :) Czasem sama sobie bije brawo :) Buzi za dzielenie w czółko oczywiście jest zawsze. Cieszę się, że tak jest, że Hania się dzieli :) Ostatnio zerwała z dziadkiem w sadzie śliwki i przyszła dać jedną mamie i drugą tacie, po czym biła sobie brawo :)
    Kiedy byłam młodsza i pojawiła się moja bratanica (jest jedynaczką), mama zawsze kupowała Nam to samo, nigdy nie było tak, że ja miałam jakiś jogurt, czy czekoladę i sama ją zjadłam. Zawsze to samo było dla bratanicy, albo na przykład mama dzieliła czekoladę na pół. Nawet ja, mając swoje kieszonkowe i wracając ze szkoły, kupowałam coś sobie i bratanicy. A jak to u niej było...Bratowa kupowała lody, czekolady, chrupki, dawała bratanicy i kazała jej zjeść samemu. Pamiętam, że kilka razy przyłapałam ją jak sama siedziała w pokoju i jadła czekoladę. Nie rozumiałam dlaczego się nie dzieli, a bratanica tłumaczyła się, że mama jej kazała się nie dzielić... Teraz bratanica jest małolatą i najczęściej liczy, że babcia z dziadkiem coś dla niej mają, jest trochę zamknięta w sobie, nie porozmawia otwarcie na różne tematy nawet ze mną, a kiedyś tak było zawsze. Myślę, że brakuje jej rodzeństwa, mimo, że twierdzi, że jest inaczej.
    Między mną a moimi braćmi jest duża różnica wieku (14 lat). Mimo to, pamiętam, że miałam fajnie, różne przygody, łapanie żab, świerszczy, noszenie "na barana". Teraz wspominamy sobie jakie śmieszne przygody były, jaki ze mnie mały "przydupas" był i "kabelek". Mimo dużej różnicy wieku, dogadujemy się. Zawsze będę ich młodszą siostrzyczką, a Oni moimi starszymi braćmi. Mąż również jest najmłodszy i ma starsze rodzeństwo i również nie wyobraża sobie, żeby Nasza Hania była jedynaczką, pragniemy dla niej rodzeństwa, tylko czekamy, aż przyjdzie właściwy moment.

    Jak pracowałam w przedszkolu, zauważyłam, że dzielenie się jest dużym problemem. Dzieci mające rodzeństwo nie widziały nic złego w podzieleniu się zabawkami, cukierkami, a jedynaki? Jedynakom zawsze było mało. Cukierki potrafiły zjadać po jednym tak żeby nikt nie widział (matki się dziwiły, że dziecko miało cukierki w plecaczku, a przecież miało podzielić się z wszystkimi, przez co na drugi dzień matki dawały woreczki z cukierkami nauczycielce).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie slowo chlopcy przyniesli ze zlobka ? : "it' mine - to jest moje". Zapewne od innych dzieci, ktore wychowane zostaly wlasnie, ze wszystko jest ich...oj blad, duzy blad, a najgorsze w tym wszystkim jest to, ze Matki ugryza, zapra sie, ale do bledu nie przyznaja.
      Oj ciezko bedzie mialo takie dziecko..... I juz mi jest go zal...

      Usuń
  6. Moi dzielą się wszystkim oprócz jedzenia to każdy każdemu podkrada, kupuje dla trzech i tego wymagam od innych, jeśli mają kupić.jedne np żelki lepiej żeby nie kupowali. I z tym walczę nadal ale w niektórych przypadkach skutek tego odczują gdy będą mieli własne dzieci...

    OdpowiedzUsuń
  7. Pewnie, ze miec i sie dzielic :) Ja podobnie jak Keep the moments, z siostra zaczelo nam sie ukladac gdy doroslysmy i nasze drogi nieco sie rozeszly. Uwazam jednak, iz dorastanie w samotnosci jest dosc smutne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja niestety nie umie się dzielić bo jest jedynaczką. Marzy mi się rodzeństwo dla niej, ale na razie mój mąż jest na nie. Sama mam dwie siostry i wiem jak to cudnie jest mieć kogoś - rodzeństwo.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam starszego brata o 5 lat i w dzieciństwie non stop się tłukliśmy ja jego nie lubiłam, a on mnie, ale kiedy trzeba było stanąć w obronie młodszej siostry zawsze mogłam na niego liczyć. W dorosłym życiu trochę częściej się widzimy i rozmawiamy, ale kontaktów zażyłych nie mamy, myślę, że to wynika z różnicy charakterów. Rodzeństwo dla Lulci wiesz, że chcemy :) A o dzieleniu się uczę tego Lulci i wpajam jej do głowy i różnie bywa są okresy, że się podzieli wszystkim i ze wszystkimi, a są i takie chwile, że nie podzieli się i koniec, uparta jak osioł.

    OdpowiedzUsuń
  10. Miedzy moja siostra i mna jest 6 lat, ale zawsze mialysmy swietny kontakt. Jasne, ze sie tluklysmy, ale co ciekawe, nie o zabawki jak bylysmy male, tylko o ciuchy, ktore siostra mi podkradala jak podrosla. ;) Za to mi utkwilo w glowie podejscie mojej matki i niektorych krewnych. Odkad urodzila sie siostra, zawsze slyszalam: oddaj jej, daj jej, ustap, ona jest mlodsza! Nienawidzilam tego, ze musialam oddawac nawet ulubiona rzecz tylko dlatego ze moja mala siostra jej zapragnela. Ale, co ciekawe, nie czulam niecheci do siostry, tylko do doroslego, ktory mnie do tego zmuszal. :) Za to niektore ciotki, przyjezdzajac w odwiedziny przywozily batonika albo czasem nawet zabawke siostrze, "bo ona malutka", a dla mnie nie mialy nic. Pamietam jak mi bylo przykro...
    Mimo wszystko, od poczatku wiedzialam, ze dzieci chce miec przynajmniej dwojke. I chociaz obiecalam sobie, ze nie bede zmuszac Bi do dzielenia sie z bratem na sile, lapie sie na tym, ze prosze ja, zeby dala sie Nikowi czyms pobawic, szczegolnie przez ta cholerna tendencje Mlodszego do omdlen. Coraz czesciej jednak role sie odwracaja i Niko tez zaczyna slyszec "oddaj Bi kubek, to jest jej", albo "nie, teraz Bi bawi sie autkiem, musisz poczekac". To jest zaleta malej roznicy wieku. Z czasem sie ona tak zatrze, ze nie bedzie mowy o powiedzeniu "ustap, jestes starsza", bo to "starsza" nie bedzie w ogole mialo przelozenia na rzeczywista rownice emocjonalno-intelektualna. :)

    Moje dzieciaki tez zawsze chca sie bawic ta sama zabawka! ;) Niewazne czy jest to samochodzik czy lalka, jak tylko jedno wykaze zainteresowanie, natychmiast drugie probuje mu akurat ta zabawke zabrac! My tez staramy sie kupowac podwojnie, ale nie zawsze sie da i pewnie bedzie z tym coraz gorzej, bo w koncu mamy dzieci roznej plci. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bozia kazała się dzielić - tak mi zawsze mówiono i tą też starą prawdę wpajam dziecku. Nawet mimo bicia, wyzywania się, przelanej krwi, trzeba jakieś kompromisy osiągać, inaczej człowiek staje się nieszczęśliwy, bo nie moze miec wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uważam, że mieć jedno dziecko to zrobić mu trochę krzywdę. Dzieci powinny mieć rodzeństwo chociaż jednego brata czy siostre. Inaczej się wychowują, uczą się szacunku, dzielenia , opiekuńczosci itd. wiadomo, że jak są mali to zawsze będą kłótnie o wszystko, bo chcą się bawić tym samym :)
    ale później szalenie ważne jest to wsparcie i posiadanie bliskiej osoby, jak zabraknire rodziców itd.

    OdpowiedzUsuń
  13. Posiadanie rodzeństwa to świetna sprawa! Piszę to po pierwsze jako młodsza siostra, po drugie jako matka dwójki szkrabów.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdecydowanie mieć, ale nie dlatego, że mam w głowie widmo nieszczęśliwego jedynaka, albo jeszcze gorzej- jedynaka egoisty, czy samoluba- jak się o Nich kiedyś mówiło. Może głupio to zabrzmi, ale ja nie myślałam nigdy o Lilce jako o siostrze dla Elizy- ja po prostu chciałam mieć drugie dziecko- dla siebie :) Ale oczywiście tak- rodzeństwo jednak wychowuje się inaczej- to taka jakby szkoła życia wśród ludzi. Bo nie uważam, że każdy jedynak to egoista, ale jednak łatwiej uczyć pewnych zachowań, kiedy ma się już więcej niż jedno dziecko- po prostu praktyka, a nie sama teoria :)
    Dzielenie się- no cóż- zależy kiedy i zależy czym. Ja uważam, że dziecku też jednak trzeba dać wybór, zapytać Je o zdanie. Sama nakłaniam Lilę, żeby poczęstowała owcami, czy chrupkami inne dzieci, ale ulubionych zabawek dawać nie musi jeśli nie chce- tu zostawiam Jej wybór.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes