wtorek, 16 września 2014

Male rzeczy a ciesza


Chyba sie ze mna zgodzicie,ze trzeba w zyciu czasami doszukiwac sie malych czynow, milych gestow.

Czasami wystarczy cos malego,by swiat nabral barw....

Ostatnie kilka dni obfitywaly w calkiem mile wydarzenia :

1) Zupa

Tak naprawde zaczelam gotowac dopiero kiedy urodzil sie Starszak.
Nie dla siebie,a bardziej dla niego I Meza przy okazji :)
Gdy bylismy bezdzietni to raczej Maz robil obiady, czesto tez korzystalismy z jedzenia na wynos.
Ale jak to? Mama ktora nie potrafi gotowac?
Przeciez najlepsze jedzenie jest zawsze od Mamy.
Moim specjalem byly nalesniki I kotlety z kurczaka. Nic poza tym.
Przy chlopcach moja kuchnia musiala zostac ubogacona,bo po kilku dniach podawania tego samego moi mali mezczyzni odmowili jedzenia - I wcale sie im nie dziwie :)

Zupy - rzadko kiedy robie,bo moja rodzina sie nimi nie najada.
Rosol robie zawsze,gdy chlopcy sa przeziebieni,bo wtedy nie maja za duzego apetytu,a cieply posilek zawsze jest mile widziany.

Pomidorowki nie robie od kiedy Mlodszy skwitowal,ze jest niedobra.

Postanowilam zaszalec I zrobic ogorkowa.




Za mlodu bardzo lubilam,a I Maz wspominal,ze moglibysmy ja zjesc.
Zakupilam wiec jedna saszetke Knorr 'Zupa Ogorkowa' I przystapilam do dzialania.
Nie wiem jednak czy ze mnie jakas utajniona blondynka,bo :
- nie widzialam na ile litrow jest ta saszetka (nie bylo zadnej informacji,a to takie wazne!!!),
- myslalam,ze mam ugotowac mieso, dodac jedynie ziemniaki I koperek I gotowe,
Okazalo sie jednak,ze mam zetrzec ogorki kiszone (ile?????) ,a na sam koniec dodac smietanke do smaku????? ( zeby znowu mi sie zwazyla???).
No wiec zdolniacha dalam 2 litry wody, obralam ziemniaki, zrobilam jak potrafilam najlepiej.
Posmakowalam I usmiechnelam sie pod nosem - zjadliwe.
Dalam Mlodemu do zjedzenia - zjadl I jeszcze poprosil o dokladke.
Starszy jednak tylko powachal I bylo na tyle.
Maz jadl az mu sie uszy trzesly.
Ciesze sie,ze moj debiut okazal sie sukcesem :)

2) Paszport

Starszak dostal swoj passport.
Pisalam wczesniej, ze troszke sie martwie ,bo ma uchylona buzke (gdzie powinna byc zamknieta),ale Irlandczycy przepuscili zdjecie bez problemu I tym sposobem moj Synus ma paszport na kolejne 5 lat.


3) Szwy

Szwy zostaly zdjete wczoraj. Pielegniarka stwierdzila,ze rany po wycieciu ladnie sie zagoily aczkolwiek siniaki jeszcze sie nie wchlonely (cokolwiek to mialo oznaczac). Kazala uwazac szczegolnie na lewe armie,bo pieprzyk byl na miesniu(a ja nosze torebke I Mlodego na lewej rece + biegi w samochodzie zmieniamy lewa tez). Kazala odpoczywac... BUAHAHA.. I sie nie przemeczac co w moim przypadku raczej niemozliwe


4) Wylot do Ojczyzny

Do wylotu pozostal miesiac I dwa dni,bo wylatujemy 18 pazdziernika.
Plan wyjazdu obmyslony I zapiety prawie na ostatni guzik.
Wizyta u Dermatologa do ktorego chodzilam kilkakrotnie tez jest.
Pozostaje klinika, ktora po raz kolejny zwleka z odpowiedzia. Eghh....

5) Fryzjer

Dwoch Polakow niedawno otworzylo wlasny salon fryzjerski.
Koniecznie musialam sie wiec do nich wybrac,bo slyszalam o nich same dobre opinie,a wiadomo nie od dzis,ze faceci w fryzjerstwie sa bardzo dobrzy.
Nie mylilam sie.
Piotr okazal sie bardzo milym I kulturalnym mezczyzna I pomimo innej orientacji seksualnej,ktora powoduje,ze czuje sie jakos dziwnie przy takiej osobie, ( nie zebym miala cos do tego)  stworzyl piekny, lsniacy, brazowy kolor na mojej glowie, zrobil grzywke na 3/4 szerokosci czola,ktora bardzo mi sie podoba I polecil zabieg kreatynowy prostowania na wlosy,bo moje po myciu sa puszyste I bardzo niegrzeczne do tego stopnia,ze prostowanie ich jest meczarnia.
Musze pomyslec. Cena nie taka zla - 90 euro za 3 miesiace spokoju?
Z wizyty jestem bardzo zadowolona I do Piotra na pewno udam sie za trzy miesiace....

6) Chlopcy

Powoduja,ze kazdy dzien z nimi jest piekny I wyjatkowy.
To nic,ze daja nie raz Matce dopalic, to nic,ze Starszak dokucza Mlodemu,a Mlody przychodzi spac w nocy do rodzicow.
Wazne jest to,ze ich mamy.... I kochamy nad zycie...

I dla takich chwil warto zyc - nieprawdaz?

 Kochane Miniowe Robaczki przed domem



I takie sa wlasnie moje male rzeczy, przyjemne chwile, ktore niezmiernie ciesza....

A jak jest u Was? Wydarzylo sie cos ostatnio co spowodowalo maly usmiech na twarzy?

Pozdrawiam,
Minia

P.S minal miesiac ,a zdjec z sesji nadal nie ma :D



37 komentarzy:

  1. Miniu, chłopcy wyglądają na tym zdjęciu jak rówieśnicy! :) I zdecydowanie dla takich chwil warto żyć, warto wszystko. Mnie dziś sprawiło mega radochę kiedy zobaczyłam w buźce Zosi kolejnego przebijającego się zęba :) Ja tez z tych, którym wiele do szczęścia nie trzeba :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Mlody strasznie wyrosl ;) chlopcow dzieli moze 12 cm roznicy ;) oni ogolnie sa podobni do siebie z wygladu. Maja tylko inny ksztalt I kolor oczu ;)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Chłopcy na zdjęciu wyglądają w okularkach jak Mali Agenci :)
    Takie chwile rozpromienią najbardziej pochmurny dzień, nastrój... :)
    Mi radochę sprawia każdy poranek, który zaczyna się od buzi dla taty i buzi dla mamy od Hani :) Skubana nauczyła się buzi dawać i taka całuśna jest, że hej :) Nawet podczas zabawy, podejdzie i nastawia się cmokając :)

    Zupy...nie przepadamy za zupami. Jedynie co, to rosół zjemy, pomidorową i nic poza tym :D Gratuluję oczywiście sukcesu :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Uśmiech na twarzy? Za każdym razem jak spojrzę na moją córeczkę :) Taka jestem zakochana że cały czas chodzę z bananem :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Małe szczęścia to coś niesamowicie dla mnie ważnego :) Dziś udało mi się zrobić radość pewnej małej damie, otrzymałam miłe i ważne słowa w mailu od przyjaciółki, kolejny dzień minął bez duszenia się jedzeniem, było piękne lato :) mogłabym wymieniać jeszcze dużo :) sposób ja śmietanę w zupie mam taki, kilka łyżek zupy do szklanki, do tego śmietana, mieszasz, a potem powoli wlewasz do zupy, która jest ciepła, ale już zgaszony ogień pod nią i nie wrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to już zależy od ndywidualnych upodobań i rodzaju śmietany. Ja do zup używam zwykłej, kwaśnej 12 lub 18% a nie uht, nie wiem jaką śmietanę macie w Irlandii... Na 2 litry wody, ja daję tak z 3 łyżki od zupy, bo tak się z domu nauczyłam i na mój smak tyle mi wystarcza.

      Usuń
    2. Coś mi poprzeskakiwało na tablecie, przepraszam za usunięty komentarz wyżej, ale kliknęło mi się niechcący odpowiedz nie tam gdzie trzeba.

      Usuń
    3. Ja kupuje przewaznie w polskim sklepie 18%. Dziekuje za odpowiedz... bede madrzejsza, gdy bede robic ja ponownie ;)

      Usuń
  5. Chłopcy super wyglądają!! Ja również zup prawie nie gotuję :) u mnie na twarzy pojawia się uśmiech gdy widzę swoje cudne pazurki to raz i dwa np jak jestem z Maleństwem to jakoś mimowolnie się uśmiecham :))

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Też chodzę do fryzjera faceta innej orientacji Radzia i jestem mega zadowolona, ba moja mam tez do niego chodzi. Co do zupy i śmietany mam ten sam sposób co Ala. Ja zupy uwielbiam nawet bardziej niż mięcho, lubię eksperymentować z zupami, a Miniu co do gotowania praktyka czyni mistrza im częściej gotujesz tym co raz lepiej będzie Ci wychodzić.
    A co u mnie wywołało ostatnimi czasy uśmiech najsłodsze zwracanie się Lulci do swoich biologicznych mamuni i tatusiu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zup z torebki nie robię, no chyba ze barszcz biały, bo ten nie chce nigdy mi wyjść...

    OdpowiedzUsuń
  8. Chłopcy na zdjęciu wyglądają jak bliźniaki:) U mnie też w gotowaniem bywa różnie. Zapał jest i chęci też, ale często mi nie wychodzi ...Ostatnio uśmiałam się jak moja córka powiedziała do mnie: mamo bądź grzeczna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami czuje sie jakby miala blizniaki... z reszta jesli ktos posiada dzieci rok po roku (z roznica mniejsza niz 14 miesiecy) to nazywaja je tutaj : Irish Twins ... irlandzkie rodziny sa bardzo liczne I czesto bylo tak, ze dzieci rodzily sie rok po roku I stad ta nazwa... irlandzkie blizniaki ;)

      Usuń
  9. Nie bez znaczenia jest powiedzenia ''maly gest a cieszy'' - osobiscie uwazam, iz maly gest czasami potrafi cieszyc znacznie bardziej niz duzy. A jak juz nazbieram tak duzo tych pozytywnych wiesci to w ogole jest super :) a u Was same pozytywne wiesci.
    Miesiac do wyjazdy zleci raz dwa. My wlasnie jestesmy na etapie rezerwacji bieltow na grudzien i wiele z tym kombinowania. Mam nadzieje, ze w przyszlym tygodniu uda nam sie w koncu zabookowac bilety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Nas bilety nadal okolo 1000 e w dwie strony, wiec odpuscimy...chociaz tesknie za polska Wigilia I polskimi swietami ; (

      Usuń
  10. Co za przystojniaki! A zupa ogórkowa u nas na szczytach rankingu, o naleśnikach nie wspominając.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chłopaki na zdjęciu cudni.
    Zupa z torebki, tego jeszcze nie robiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To polecam, bo smakuje naprawde dobrze I o dziwo... jest bez chemii ;)

      Usuń
  12. chłopaki wyglądają styloeo! tą zupę jadłam i bardzo lubię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za komentarz. Mi tez ta zupa bardzo smakowala ;)

      Usuń
  13. Chlopaki wygladaja niemal jak blizniacy! :)

    Mam tak samo z dzieciakami - irytuja mnie potwornie, ale jednoczesnie sa zrodlem malych, codziennych radosci. Nawet jak mlodszy zrobi pobudke o 5:10, ale potem na moj widok wola wesolo "mama, mama!". ;)

    Ja tez musze sie umowic do fryzjera. W tej chwili jest to wrecz konieczne, ale przy okazji wiem, ze niesamowicie poprawi mi humor. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Też słyszałam o określeniu Irish Twins od mojej siostry, która mieszka w Stanach i prowadzi ze mną bloga. Pomiędzy jej dziećmi jest rok i 3 tygodnie różnicy. Mamy Irish Twins mają bardzo ciężko, bo mała różnica wieku między dziećmi to olbrzymie wyzwanie, więc trzymaj się kochana!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda...to duze wyzwanie, a za granica samemu to juz w ogole ;) dziekuje za komentarz...

      Usuń
  15. Pomidorową kocham a ogórkowej nie znoszę;p nie rozumiem jak można jeść zupę z ogórków:))

    Ile jest mc różnicy mdzy Twoimi urwisami? Tak szybko rosną, Młodszy nie przypomina już takiego małego jak kiedyś, goni Starszaka....

    wyniki swoje już masz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 13 miesiecy 10 dni.
      Nie, wyniki do miesiaca nawet. Pewnie dostane zaraz przed wylotem do Polski.
      A Ty swoje juz masz?

      Usuń
    2. Widzisz ja się zaczynam martwić. Bo z lekarzem byłam umówiona, że zadzwoni do nas jak będziemy na urlopie w pl. Nikt nie zadzwonił. Po powrocie nie czekał na nas żaden list.
      Dzwoniłam do szpitala, tam dowiedziałam się, że wyniki zostały wysłane pocztą 4 tyg. temu. Nie dotarły. Przez tel pani nie mogła mi powiedzieć, bo nie miała do nich dostępu. Muszę czekać do wizyty 1.10 by mi lekarz wyjaśnił co i jak. W między czasie zmartwił mnie jeszcze mój lekarz rodzinny, który poprosił panią w recepcji naszej przychodni by do mnie zadzwoniła i zapytała dlaczego jeszcze nie spotkałam się ze specjalistą po operacji. A no dlatego, że tak mi termin wyznaczli późno:/
      Myślę sobie teraz czy pytał bo u siebie widział zły wynik? Czy pytał bo po prostu był zainteresowany?
      2 tyg. do wizyty zobaczymy.

      Na długo do pl lecicie?

      Usuń
    3. Na pewno chcialby zobaczyc Ciebie i moze omowic wyniki. Nic sie na zapas nie martw. Nie da sie umowic na troszke wczesniej?
      My lecimy 18 pazdziernika. Pieprzyki wycinane byly 8 wrzesnia,wiec powinnam dostac wyniki przed,ale jak bedzie? Zobaczymy...

      Usuń
    4. Zobaczymy.
      U nas było tak samo. 5.08 zabieg a 10-14 dni po wyniki. Czyli akurat dzień przed naszym wylotem mijał 14 dzień. I co? Nic nie przyszło! Tylko nerwy straciliśmy i dużo kasy w pl ( bo lecieliśmy bez biletów powrotnych, myśląc, że w razie złych wyników zaraz trzeba będzie wrócić).

      Mam nadzieję, że Twoje wrócą szybko i odpoczniesz sobie w pl. Na długo lecicie?

      Usuń
    5. Lecimy na 9 dni. Nie stresuje sie nimi juz tak bardzo. Wmawiam sobie,ze bedzie dobrze I juz :)

      Usuń
  16. A no zdarzyło się u mnie - mała wielka rzecz - moje dziecko chodzi :D

    Miniu, miałam nadzieję na jakieś zdjecie na koniec w nowej fryzurze :)
    Cieszę się, że znajdujesz radość w wielu rzeczach.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i mnie ucieszyl twoj post kiedy przeczytalam o Kalince ,ze jest juz duza dziewczynka :)

      Usuń
  17. również uważam, że facet fryzjer to skarb. Niestety w moim mieście nie ma takich :/ A szkoda bo na pewno byłabym częstym gościem w jego salonie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce chodzilam do Michala. Swietny facet..... zawsze do niego chodzilam,bo byl naprawde dobry. Dobrze,ze znalazlam kogos podobnego tutaj :)

      Usuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes