wtorek, 30 września 2014

Jak spostrzegam rozne nacje zza hotelowego biurka...

Czyli centralnego miejsca w kazdym hotelu zwanego : recepcja...

Hotel w ktorym pracuje lat juz 7 znajduje sie w calym centrum miasta zaraz obok stacji kolejowej I dworca autobusowego.

Lokalizacje ma wprost wymarzona. Wkolo pelno jest sklepow, pubow, restauracji, klubow... od koloru do wyboru.

Irlandie odwiedza rocznie ok 7 mln osob.

Moje miasto jest bardzo popularna miejscowka jesli chodzi o najrozniejsze krajowe imprezy. Mamy wyscigi konne organizowane co roku, tydzien filmow, tydzien sztuki, weekend poswiecony ostrygom czy nawet regaty.
Ciagle sie cos dzieje.
Miasteczko liczy sobie tylko 80 tys mieszkancow, a posiada ponad 80 baz hotelowych.
Dla naszego hotelu oznacza to , ze musimy byc konkurencyjni I atrakcyjni dla klianteli.

Niestety *** hotel nie jest szczytem moich marzen.
Wlasciciel posiada jeszcze dwa inne hotele w tym samym miescie I woli inwestowac pieniadze wszedzie, ale nie u Nas.
A dziwne, bo miejsce ma wielki potencjal.
Pomimo tego, iz pokoje wolaja o pomste do nieba, a niektore telewizory mamy jeszcze kwadratowe I ciezkie to obroty mamy bardzo wysokie.

Hotel posiada 60 pokoi. Recepcja ma nad wyraz ciezka prace, bo zajmujemy sie nie tylko meldowaniem I wymeldowywaniem gosci, ale takze wprowadzaniem rezerwacji do systemu, odbieraniem telefonow itp.
Pracy jest sporo. Ja dodatkowo mam rozne raporty do robienia, ustalanie cen, robienie nowych ofert, a ostatnio musze takze pomagac w ksiegowosci pomimo , iz oficjalnie znowu wrocilam na dol.

Najwiecej turystow przybywa z????

Ktos wie?

Taaaak, oczywiscie ze Stanow Zjednoczonych.
Najczestszym powodem ich wizyt jest fakt, ze mieli dziadka Irlandczyka albo, ze ciotka pochodzila z tych stron.
Niejednokrotnie spotykam Amerykanow lub Kanadyjczykow pochodzenia polskiego, ktorych dziadek byl Polakiem, ale po polsku mowic nie potrafia.

(Wszystkie opinie odnosnie narodowosci sa moimi prywatnymi spostrzezeniami I nie maja sluzyc do obrazania kogokolwiek)

Amerykanie nauczyli sie nie myslec I byc wyreczanym ze wszystkiego.
Jak zadna inna nacja wymagaja pomocy we wszystkim.
Zaczyna sie najpierw, ze nie moga trafic do hotelu (to nic, ze jest w samiuskim centrum).
Zazwyczaj ufaja GPS' owi I trafiaja w szara dziure.
Gdy w koncu dotra do hotelu sa tak umeczeni I zli, ze uszczesliwienie ich graniczy z cudem.
Zaczynaja sie pytania. Zaden inny narod nie ma ich tyle, co Amerykanie.
Nie wiem czy to dlatego, ze mieszkaja na innym kontynencie I zycie jest inne?
Czy nie sa wystarczajaco inteligentni?

Jak wlaczyc swiatlo?
Jak splukac toalete?
Gdzie mozna kupic znaczki?
Jak wygladaja skrzynki pocztowe?
A jaki kod macie do wifi? (Kartke z haslem dajemy przy dawaniu kluczy)
Jak dostac sie od A do B ?
Czy mozna kupic u was bilet na pociag?
A lod? Mozna wziac z recepcji?
A polecilabym cos dobrego? A gdzie graja irlandzka muzyke?
A gdzie mozna kupic sweter z irlandzkiej welny? I kijek do hurley'a, ale do 20 cm , bo inaczej na lotnisku zabiora.

Oczywiscie wiadomo, ze pracownicy recepcji musza wiedziec wszystko I wiedza, ale jak tylko slysze, ze "wybacz Kochana, ze ci przeszkadzam, wiem, ze jestees taaaaka zajeta, ale ja mam kilka pytan "...I tak odpowiadam potem na nie przez 15 minut to krew mi sie zalewa.

Nigdy w Stanach nie bylam I w ogole mnie tam nie ciagnie... w ogole... Maz byl w Bostonie na miesiac.
Podobalo mu sie miasto, chociaz stwierdzil, ze zyc tam by nie mogl.

Wlosi, Hiszpanie I Francuzi

Narodowosci z temperamentem. Glosno mowia, gestykuluja.
Niesamowicie aroganccy.
Wiekszosc z nich nie potrafi mowic po angielsku.
Widzac wiec taka osobe mowie bardzo wolno, probuje wiele rzeczy pokazac nie uzywajac slow.
Najbardziej irytuje mnie fakt, gdy Wloch zaczyna mowic do mnie po wlosku.
To tak jakbym pojechala do Portugalii I mowila do kogos po polsku?? WTF???
Wiec Wloch / Hiszpan dostaje prawie histerii, ze nie rozumiem co do mnie mowi.
No nie rozumiem - wybacz, nie jestes w domu, a za granica.
Wloch chce dostac najlepszy pokoj za najmniejsze pieniadze.
Proba wytlumaczenja czegokolwiek np, ze pokoju sa wszystkie takiej samej wielkosci graniczy z cudem. Wkurzam sie ja, wkurzaja sie oni I jeszcze ten krzyczacy wloski!!!!!
O nieeee..


Francuzi mowia po angielskj najslabiej.
Spotkalam wielu, a moglabym policzyc na jednej rece ilu z nich potrafilo sie dogadac.
Wiem, ze wydaje im sie, ze francuski zna kazdy... no nie zna....
Francuzi sa jednak bezkonfliktowi ( moze wlasnie dlatego, ze slabo mowia po angielsku)

 Mieszkancy Skandynawii

Wszyscy poczawszy do Szwecji konczywszy na Finlandii znaja angielski bardzo dobrze.
Z nimi wiekszych problemow nie ma, chociaz jak w kazdej narodowosci zdarzaja sie wyjatki

Anglicy

Kazdy Anglik zachowuje sie bardzo posh. Wywyzsza sie. Przy nich czuje sie malutka.
Maja za regule pytanie skad jestem. Slyszac , ze z Polski nie komentuja.
Wydaja mi sie rasistowskim narodem.....


Irlandczycy

Najwiecej z nich mamy w weekend. Hotel pozwala na organizowanie wieczoru panienskiego czy kawalerskiego, wiec mamy duzo tego typu grup.
Niestety wiekszosc z nich zjezdza sie ze stolicy co oznacza, ze zachowanie ich pozostawia wiele do zyczenia.
Pokoje jak po przejsciu huraganu, napalone, nasmrodzone.
Lozka obsikane pojawiaja sie co weekend. Butelki po alkoholu walaja sie po korytarzach, a pijani Irlandczycy spia na korytarzach.
Jednym slowem - brud I wstyd!!!

Irlandczycy takze duzo wymagaja, ale nie zadaja za duzo pytan I w miare szybko mozna ich zadowolic.


Polacy

Z uwagi, ze Irlandie zamieszkuje nadal bardzo duzo Polakow mialam przyjemnosc wprowadzic do hotelu paru z nich.
Tak smiesznie wtedy brzmialo wszystko co zazwyczaj mowie po angielsku.
Oprocz jednego incydentu - Polacy zawsze zachowywali sie nienagannie.

Raz do hotelu wprowadzila sie polska para. Ja mialam wtedy dwa dni wolnego. O tym co sie stalo dowiedzialam sie dopiero , gdy wrocilam.
Rzekomo para poklocila sie , wrocila okolo 2 w nocy do hotelu.
Po godzinie chlopak wyszedl caly zakrawiony proszac personel o pomoc.
Pracownicy nocni zadzwonili po policje I karetke.
Podobno dziewczyna dowiedziala sie o zdradzie I rzucala w niego kufle po piwie.
Jedne tak mocno rozciely szyje, ze nic nie dawalo rady zatamowac krwi.
Chlopaka zabrano do szpitala, dziewczyne obciazono 300 e za koszta czyszczenia pokoju ( w rzeczywistosci musielismy zaplacic 770e) I wyrzucono ja z pokoju hotelowego.
Gdy zobaczylam pokoj na zywo po incydencie to wygladalo to jak po jakiejs rzezni swin.
Nie bylo pustego miejsca bez krwi.

Nie powiem jak sie czulam wiedzac,ze zrobili to moi Rodacy.....



Praca w hotelu nie nalezy do prostych.
Ludzie kradna piloty, baterie, suszarki, a jeden mezczyzna ukradl nawet TV!!!!
Czesto wzywana jest policja,bo Irlandczycy po alkoholu sa agresywni.
Dwa razy mialam nieszczescie pracowac ,gdy stwierdzono zgon gosci hotelowych.
Sa takze mile rzeczy - gdy goscie wyjezdzaja z usmiechem na twarzy, gdy dostanie sie napiwek, gdy uslyszy sie pochwale albo pozna nowe osoby.

Czy zamienialbym ta prace na jakas inna?
Na recepcji pracowac lubie... jedynie moze hotel zmienilabym na szpital ?
Byle by nie publiczny, bo tam to jest dopiero przechlapane ;)

27 komentarzy:

  1. Jedno jest pewne - w pracy chyba nie zaznajesz nudy, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciagle cos... w tym miejscu dzieje sie ciagle cos :D

      Usuń
  2. Mi sie zawsze marzylo pracowac na hotelu - na recepcji, choc wiem, ze to ciezka praca i Twoja notka tylko to potwierdza. Praca, gdzie wystawiona jestes na kontakt z ludzmi z zewnatrz zawsze jest ciezki, bo czasami humoru mozna nie miec a usmiech byc musi.
    To, ze wlosi sa bardzo wymagajacym narodem potwierdzam - potwierdzaja to recenzje jakie niektorzy zostawiaja np. na booking. com. Potrafia narzekac na sniadanie, ktorego nie wykupili :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widze Wlochow to najchetniej stalabym sie niewidzialna :) albo gdybym chociaz potrafila z nimi porozmawiac :)

      Usuń
  3. Swego czasu byłam pracownikiem hotelu. Co prawda prawie nie na recepcji, ale na pokojach. W małej miejscowości... Ludzie kradli, łóżka niejednokrotnie były zasyfione spermą, gumki się walały, a w łazience chyba połowę kosmetyków wywalali do umywalki a o WC nie wspomnę. Byłam na 3mc praktyce ze studiów... I to tam się zrazilam do pracy w hotelu. A studiowałem hotelarstwo... :( a hotel to 3,5* obiekt, różni ludzie, najczęściej Polacy i Czesi.
    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny robia zdjecia u Nas na pokojach. Obrzydliwe jest to jak zachowuja sie ludzie - gorzej niz zwierzeta :/

      Usuń
  4. Zgonu? Opowiedz jak, co, dlaczego??? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno samobojstwo, drugie - nieszczesliwy wypadek :/

      Usuń
    2. O jeju myślałam, że to starsi goście byli...i np już się nie obudzili. Yhh..

      Usuń
  5. To prawie cały świat przewinął Ci się przez ręce ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Brr, aż mnie ciarki przeszły jak czytałam o tej krwawej sprzeczce. Pokój musiał wyglądać jak z jakiegoś horroru... Co do niszczenia, kradzieży - w ogóle nie rozumiem jak można cudza własność niszczyć, ot tak sobie zabrać...Nie mieści mi się to w głowie, zawsze nauczona byłam dbać o cudze rzeczy jeszcze lepiej niż o swoje. Nie rozumiem skąd się bierze w ludziach taki brak szacunku do czegoś co nie jest własne. O rany w szpitalu? Strasznie smutne miejsce do pracy, niezależnie od tego czy prywatny czy państwowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest przykre. Mnie tez uczono,ze trzeba szanowac rzeczy,a nie swoje to juz w ogole ....

      Usuń
    2. Ten pokoj byl okropny.... ;/ szkoda,ze nie widzialam jak Oni wygladaja... wstyd mi bylo strasznie.....

      Usuń
  7. Mogłabyś książkę napisać. Pomyśl o tym :) Najbardziej mnie rozbawił ktosik kto ukradł TV. Ja się pytam jak ???????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha... rozbawilas mnie Szczypto. Moja kuzynka zawsze mi mawiala,ze mam napisac ksiazke tylko o moich milosnych przebojach...
      Sama sie zastanawiam jak ktos mogl wyniesc takie wielkie pudlo bez zauwazenia. Co prawda przez bar mozna wyjsc z boku hotelu,wiec podejrzewam ten Ktos dobrze przejrzal to miejsce zanim go wyniosl :D

      Usuń
    2. Hehe, też się zastanawiałam, jak ktoś z hotelu mógł wynieść tv :D

      Usuń
  8. Na nudę nie możesz narzekać :D poza tym najbardziej zainteresowała mnie postawa Amerykanów, a niby tacy współcześni ludzie, a tak mało inteligentni...
    Zapraszam do siebie:)
    Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny wpis- sporo można się dowiedzieć. Kiedyś na Polsacie był taki serial- Hotel 52 i tak mi się skojarzyło z tą recepcją, bo rzeczywiście ludzie pytają chyba o wszystko :) Jednym słowem na nudę nie narzekasz. A jak wygląda u Was sprawa grafiku? Za pracę w weekend masz jakieś ekstra wolne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weekend traktowany jest jak kazdy dzien w tygodniu. Kiedys pracowalam w hotelu, ktory za niedziele placicl podwojnie. Hotel upadl, ja zmienilam prace na ta w ktorej jestem teraz.
      Staram sie nie pracowac za bardzo w weekendy chcoiaz plus jest taki, ze moge pracowac na rano dzieki czemu mamy wspolny wieczor. Nie znosze robic popoludniowek, a je wlasnie robie w tygodniu :/

      Usuń
  10. Socjologia w pigułce! Super obserwacje, choć krwawej awantury nie zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele mozna zobaczyc I doswiadczyc przez te 9 lat w hotelarskiej branzy :)

      Usuń
  11. Fajna masz pracę. Nie to co ja siedzę i umieram z nudów

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak , jak Ewa napisala, ze czasami to trudna praca, bo trzeba zly humor schowac w kieszen. Recepjonistki ogolnie maja ciezki zywot, bo kazde niezadowolenie goscia przelewane jest na nie :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Hehe, to co napisalas o Amerykanach to prawda! Sa strasznie wygodniccy. Nie chce im sie poczytac, poszukac, zastanowic sie, tylko od razu zameczaja pytaniami. :)

    Sama pracowalam w hotelu, ale najpierw sprzatalam, a potem jako kelnerka w hotelowej restauracji. Jako osoba sprzatajaca najbardziej nienawidzilam gosci z dziecmi. Wiekszosc malych Amerykanow to niestety rozpuszczone bachory. Kiedys dostalam do posprzatania pokoj, ale kiedy szefowa otworzyla drzwi, czym predzej zawolala do pomocy jeszcze 2 dziewczyny. W tym pokoju byla rodzinka z bodajze trojka dzieci i zostawili po sobie meble, posciel i telewizor cale wysmarowane czekolada, cukierki powdeptywane w dywan, confetti w calym pokoju, wszedzie poprzyklejane gumy do zucia, itd. Jak przeszlam do restauracji, odetchnelam z ulga. Wiekszosc gosci byla bardzo mila. Chociaz, trafilo mi sie kilku klientow, ktorzy uznali, ze skoro ich obsluguje, to moga mnie zmieszac z blotem, a takze rodzinka, ktora kiedy wyszlam do kuchni po zamowiony deser, wstala i wyszla nie placac rachunku. Zreszta, pracujac w hotelu, pewnie slyszalas niejedna taka historie. Masz racje, ze niezadowolony gosc najczesciej wyzywa sie na ludziach z recepcji. Do nas do restauracji przyszla kiedys para i zazadala kolacji. My akurat podliczalysmy dzienny obrot i powiedzialysmy zdziwione, ze juz mamy zamkniete. Goscie poszli i zrobili karczemna awanture na recepcji (recepcja zaraz obok restauracji, wiec wszystko slyszalysmy), a manager stamtad przyszedl z kolei nawrzeszczec na nas. A co my mialysmy zrobic? Zamkniete od pol godziny, posprzatane, kucharz poszedl do domu... Restauracja, nawet hotelowa, to nie obiekt calodobowy...
    Hehe, wspomnienia... :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla mnie niewyobrażalne jest to, że ludzie idąc do hotelu zachowują się tam jak zwierzęta. Nie rozumiem jak można niszczyć czy kraść.
    Ja pracowałam głównie w branży kosmetycznej i też roznie bywało, ludzie sa różni. Ale grunt to lubić swoją pracę, wtedy nawet te gorsze momenty da się przeżyć.

    OdpowiedzUsuń
  15. Boże i to Polacy takie szoguny :) ale wstyd!
    Ale powiem ci że zawsze kiedy oglądałam serial Hotel 52 to tak sobie myślałam, ale fajnie by było gdybym pracowała w recepcji hotelu.
    Fajnie że napisałaś taką notkę, bardzo fajnie sie ją czytało

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes