czwartek, 28 sierpnia 2014

Zycie z Miniowymi Robaczkami

Oj nie jest proste,ale czy ktos kiedys mowil,ze majac dzieci rok po roku jest latwo?

Latwo czy nie, na pewno jednak przyjemnie i zabawnie od czasu do czasu :)

1)


Matka Minia znana jest z dwoch lewych rak.
Do gotowania, szycia, malowania. No zdolnosci manualnych to raczej nie mam.
Postaralam wiec zmienic rosol,ktory wychodzi mi wysmienicie na pomidorowke,bo ile mozna wiecznie jest to samo.
Ucieszylam sie jak glupia,gdy pomidorowka nie byla za gorzka,a wrecz dobrze przyprawiona.
No dobra - troche smietana mi sie zwazyla,ale mialam nadzieje,ze chlopcy nie zauwaza....

Nic bardziej mylnego.
Maly siada przed miska,wiec uszczesliwiona pytam sie :

- Kochanie, zjesz zupke?

Mlody patrzy sie na zupe,potem na mnie I mowi mi prosto w oczy :

- BLEEE

Dzieki Synku...
Nie dosc,ze Maz jest nad wyraz szczery to rosna mi jeszcze dwa takie 'uprzejme' Robaczki


 2)


Miniowy Kot,a raczej Kotka znana jest z tego,ze pomimo wielu lat trzymania 'na uwiezi' (czyli w domu lub na smyczy na dworzu) od kiedy mieszka na wsi - poluje.
No I poluje w okresie letnim calymi dniami, czasami I nocami jej nie ma.

Gdy upoluje jakas mysz to zostawia ja przed domem.
Szkoda,ze jednak ptakow to nie dotyczy.
Wskoczyla przez otwarte okno z ptaszkiem wielkosci wrobla.
Jaka byla dumna z siebie.
 Szczerze myslalam,ze na zawal padne. Nie zastanawiajac sie ani chwili podziekowalam kotce za piekny lup zamykajac ja na chwile w pokoju,a ptaszka wypuscilam (nie latal,wiec moze biedaczce uszkodzila skrzydla).

Na pytanie do Starszaka co Misia chciala z ptaszkiem zrobic, odpowiedzial :

'Mniam , mniam ' .

3)

Jesli mowa o kotce to jak pisalam wyzej lubi przynosic myszy pod dom.
 Pod kuchenne , wyjsciowe drzwi.
Dzieki Bogu Kotka nie lapie duzych myszy (pewnie ciezko jej je dorwac),a te nowonarodzone lub jeszcze mlode.
Nie lubie myszy I troszke sie ich brzydze.

Starszak za to nie.
Znalezlismy myszke kilka dni temu I co Starszak?

Mowi mi (troche po swojemu, troche po angielsku),ze idzie po rekawiczke taka gumowa,ktora uzywamy do sprzatania.
Tak tez uczynil. Zaczal ubierac ja,wiec pytam sie po co mu ona,a on,ze myszke idzie sprzatnac.

No I co Matka musiala zrobic? Wziac mu ta rekawiczke, ubrac ja, wziac worek , papier I zabrac biedna, zdechla mysz z daleka od moich Synow.

Dzieki Starszaku! teraz bede musiala to robic za kazdym razem,bo inaczej On mnie wyreczy,a tego na pewno nie chce :)

4)

Kiedy rozmawiam przez telefon Mlody zawsze chce mi go wyrwac,a Starszak podnosi glos I robi wszystko bym nikogo uslyszec nie mogla.
Za kazdym wiec razem uciszam ich,ze nie moge rozmawiac.
Ostatnio znalezlismy stary telefon,ktory Starszak sobie przywlaszczyl.
Chwile pozniej wyjal go sobie z kieszeni od spodni I powaznie sie patrzac na mnie mowi :
'Mommy, ciiiiii ciiiii - it's Daddy'

Myslalam,ze padne ze smiechu

5)

No I u Starszaka zaczelo sie...
Myslalam,ze doczekam sie w koncu KOCHAM CIE lub I love you.

Nic z tych rzeczy...

Kilka dni temu uslyszalam :

'What is this?' - i buzia mu sie zamknac nie moze.

Swoja droga ciekawe skad wzial ten zwrot,bo my go na pewno nie uzywamy.



Zaczyna sie robic wesolo. Starszak nasladuje Nas, Mlody jego.

Teraz trzeba tylko uwazac co sie robi i mowi :)

 
 
Pozdrawiamy Was cieplo,
 
Minia


18 komentarzy:

  1. Hehe to się wesołe dni zapowiadają, rosną cwaniaki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak...zaczyna się..tysiąc pytań do... ;)) A co do kotów - u moich dziadków kot również myszy przynosił. Niektóre takie na wpół umarte ... a potem gamoń gonił za biedakiem..w końcu go katrupiąc.. Tak już chyba koty mają ;) Wrzuć fotę swojej kici :)

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli kicia jest Wam wdzięczna. Choć wiem, że takie niespodzianki są średnio miłe. Kotka rodziców też czasem im takie podarki znosi. Masz wesoło ze swoimi Robaczkami :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U Was 'What is this? U nas dzie czyt gdzie i tak cały czas na okrągło i swoją drogą co raz bardziej się nam rozgaduje córcia. A z telefonem Lulcia podobnie ma jak Młody też chce zawsze rozmawiać z osobą, z którą właśnie mama czy tata konwersuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. A się uśmiałam :) Wesoło masz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wesoło się robi :) Takie chwile są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj wesoło wesoło :) ale to dobrze! Co do kotki, to ciesz się, że nie przynosi żywych zdobyczy w porównaniu do moich sierściuchów- głównie żaby, te na szczęście udają trupki, ale myszki wieją gdzie bądź, i potem muszę szukać :/
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli myszki sa zywe to probuje ja odseparowac I wypuscic malego gryzonia na wolnosc, bo tak jak Anula pisala - Misia lubi sie zwierzatkami bawic, a nie zabijac ...

      Usuń
  8. Minia napisałabyś jak u Was rozmawiacie? Po polsku czy po angielsku w domu? Ciekawa jestem ;)

    co do kota ja bym chyba na zawał padła jakby mi pies np. przyniósł taką zdobycz do domu! bleeee strasznie się brzydzę takiego czegoś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W domu mowimy po polsku chociaz mamy anglojezyczna Tv I chlopcy chodza raz w tyg. do irlandzkiego zlobka.

      Usuń
  9. chociaż zupę umiesz ugotować a ja nie :/ Nie przepadam za zupami i nigdy nie nie gotowałam teraz poczyniłam pierwsze kroki dla Kacpra

    OdpowiedzUsuń
  10. O tak, dzieci uwielbiaja nas wyreczac w obowiazkach! Najczesciej tych, ktore wolelibysmy zostawiac sobie... ;) Jak zbieram z trawy psie kupy, to Bi i Niko przescigaja sie w wyszukiwaniu pozostawianych przez Maye "prezentow". Tyle, ze jak juz jakis znajda, to moj synek najczesciej pokazuje mi go dotykajac paluchem... :/

    OdpowiedzUsuń
  11. O rety, ja bym chyba padla na widok myszy na wycieraczce przed domem.

    Gdy rozmawiam przez telefon (komorke) Stef zwykle stoi obok i probuje mi go wyrwac. Gdy juz mu sie to uda to przyklada sluchawke do ucha i milczy i sie smieje...lubi jak ktos do niego mowi po drugiej stronie ''kabla'' :)

    A poza tym to widze, ze u Was bardzo wesolo. Na pewno nie ma czasu na nude!!

    OdpowiedzUsuń
  12. OJ TAK- z dziećmi bywa wiele wesołych momentów! I dobrze, bo dzięki nim, szybko zapominamy o tych gorszych :) A śmietana w pomidorówce często lubi się zważyć. Najlepiej nie dodawać Jej do wrzącej zupy, tylko trochę odczekać i najpierw "zahartować" ją z niewielką ilością zupki, a dopiero potem wlać do garnka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale fajnie :))
    Przynajmniej jest dla kogo żyć! I kogo kochać! :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Nuda Wam nie straszna ;-)
    Ps a mnie rosół jeszcze nigdy nie wyszedł taki jak bym chciała ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moje "maleństwa" już jakieś "lekko" przerośnięte są, a działają jak dwa radyjka- jak się włącza rano- tak nadają do wieczora- późnego. Zwłaszcza Wojtek ma tu ogromne możliwości. No, ale ja nie lubię ciszy przecież...
    Ps Pomidorowej mówimy TAK! Rosołowi NIE!

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurde, Ale mi się zaległości zrobiły. Dobrze, że chora jestem to nadrobić jest czas :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes