poniedziałek, 11 sierpnia 2014

O metodzie karania

Post o tymze temacie musial w koncu kiedys nadejsc.
Musial,bo uwazam,ze sposob,ktorego uzywamy jest bardzo dobry i skuteczny i warto go opisac,by nie byl porownywany do 'sali tortur' :)

Ale moze od poczatku...
Juz bedac w ciazy namietnie ogladalam Jo Frost w akcji w odcinkach 'Superniani'.
Bez problemu nazywalam dzieci,ktore tam wystepowaly 'bachorami',a rodzicow ' mieczakami', ktorzy dadza sobie wejsc na glowe.
Bardzo podobalo mi sie Superniani pomysly, zasady.
Nie wyobrazam sobie zycia bez zasad i rutyny.

W zyciu nie pomyslalabym zeby karac chlopcow - bynajmniej do poltora roku nie bylo takie problemu.
Reki nie podnosilam,bo nie uwazam przemocy za dobre rozwiazanie,a jedynie za pokazanie naszej bezsilnosci w pewnych kwestiach.
Krzyczalam za to jak glupia- zeby sie uspokoic,ale i krzyk nic nie wnosil do naszego zycia.

Teraz,gdy chlopcy sa w buntowniczym wieku : 3 i 2 lata zdarzylo mi sie uderzyc ktoregos w raczke,ale byl to bardziej odruch ,niz czyn zamierzony.
Nie uznajemy bicia dzieci!

W koncu kiedys przy moim kolejnym ataku zlosci i bezsilnosci obejrzalam ponownie kolejny ze starych odcinkow Superniani w TV i mnie oswiecilo.

'Naughty Step ' ,czyli po polsku 'Karny jezyk'

Polskiej Superniani w akcji nigdy nie wiedzialam, natomiast zakupilam jedna z jej ksiazek i uwazam,ze i rowniez Ona dotarla by do mnie ,ze w wielu kwestiach moglabym sie z nia zgodzic.

 Naughty Step Technique - metoda wyjasniona po angielsku.
Ja staram sie Wam ja przyblizyc po polsku .

Metoda stosowana moze byc na dzieciach w wieku od 2 do 6 lat (TYLKO!) :


1) DAJ OSTRZEZENIE

Przyklad :
Starszak po raz kolejny pcha Mlodego. Podchodze wiec do niego, kucam i mowie : 'Nie pchaj M. To jest brzydkie zachowanie'

Odchodze i zachowuje sie jakby nic sie nie dzialo.

Nie mija kilka minut,a Starszak znowu popchnal Mlodego.

2) NAUGHTY STEP

Czyli bierzesz dziecko za raczke, prowadzisz na naughty step (to miejsce wybrane przez Ciebie,na ktorym dziecko bedzie przesiadywalo swoja kare : moga byc to schody, kat, krzeslo w kuchni). Najwazniejsze zeby bylo ciagle to samo miejsce i tlumaczysz dlaczego bedzie siedzialo za kare

Przyklad :
 Mowilam Tobie zebys nie pchal Mlodego,a Ty to zrobiles.
Za kare bedziesz siedzial na 'naughty stepie'.

3) KARA

Kara obowiazuje tyle minut ile dziecko ma lat.
Mlody musi siedziec dwie minuty,a Starszak trzy.
Jesli dziecko Ciebie wola - nie reaguj. Jesli dziecko zmienia miejsce to posadz je bez tlumaczenia i ponownie zacznij odliczac czas kary.

4) WYTLUMACZENIE

Gdy dziecko 'odsiedzi' swoja kare konieczne jest ponowne wytlumaczenie dlaczego ja odbylo

Przyklad:

Kochanie siedziales tutaj za kare,bo pchales Malego i sie nie sluchales.


5,6 ) PRZEPROSINY & CALUSY

Po wytlumaczeniu kary prosisz o przeprosiny.
Chlopcy daja calusa, przytulaja sie ,a my zawsze mowimy,ze ich kochamy,dzieki czemu dziecko wie,ze juz sie nie gniewamy i,ze nadal ich kochamy.


Dzieki tej metodzie chlopcy maja chwile na zastanowienie dlaczego tak postapili,a i Nam rodzicom potrzebna bedzie chwila na odreagowanie i opanowanie sytuacji.

Zasady stosowania sa jasne i przejrzyste. Dziecko wie za co ma kare,a i rodzic nie uzywajac sily ani glosu potrafi przekazac w czym jest problem.

Moze komus sie kiedys przyda.

Z niecierpliwoscia czekam na pozwolenie do uzycia mezowskiej karty kredytowej do zakupy nowej ksiazki Jo Frost :


W ksiazce znajdziemy ciekawostki o jedzeniu, spaniu, manerach. Jo Frost odpowiada na nurtujace rodzicow pytania i dzieli sie z nimi wskazowkami.

Uwielbiam ta kobiete i bardzo jej dziekuje za dzielenie sie z innymi rodzicami ta metoda karania.


Nigdy nie zgodze sie z porowaniem,ze karane dzieci to biedne dzieci,a beztresowe wychowanie jest najlepsze.
Nie!
Dzieci musza wiedziec ,gdzie jest ich dolna granica, albowiem w zyciu panuja zasady do ktorych kazdy musi sie dostosowac i nie ma widzi mi sie.
Chlopcy slyszac 'naughty step' hamuja sie,bo doskonale wiedza co bedzie dalej, moga przewidziec konsekwencje do jakich doprowadzi ich niestosowanie sie do zasad,dzieki czemu dziecko (podobnie jak w rutynie - nastepstwo zdarzen) czuje sie bezpieczniejsze,wie,ze po karze nadejdzie nagroda i nie bedzie juz zlosci.



Pozdrawiam Was cieplo,
Minia




29 komentarzy:

  1. Jestem przeciwna wszelkim karom, a już szczególnie 'karnemu jeżykowi' . Nie uczy ono dziecka nic poza strachem. A już to, że po wszystkim dajemy całusa, mówimy dziecku 'kocham cię' jest szczególnie złe. Dziecko musi wiedzieć, że rodzic kocha go bezwarunkowo a nie dlatego, że odbył karę i przeprosił. Nie reagować na wołanie dziecka? Serio? A gdyby Ciebie mąż wstawił do kąta, bo "zupa była za słona"? Miło by ci było, fajnie byś się czuła, wołając go, a on by nie reagował na wołanie, bo musisz odsiedzieć tyle minut ile masz lat?
    Bzdurna ta metoda.
    Wybacz Miniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ilokrotnie my jako dzieci stawiani bylismy w kacie za bycie niegrzecznym? ja musialam kleczec na grochu w strone sciany? Z mowieniem 'kocham Cie' chodzi przede wszystkim o tym,ze pomimo tego,ze dziecko bylo niegrzeczne i sie nie sluchalo rodzic sie juz nie zlosci i nadal mocno go kocha. Do mnie ta metoda przemawia i dla wielu rodzicow takze. Superniania wie co robi i ja jej zasadom w pelni ufam i tak tez dzialam :) A Ty Moonik stosujesz jakies kary czy wolisz wychowywac bezstresowo - tlumaczac?

      Usuń
    2. Nie stosuję żadnych kar. Stawiam na tłumaczenie i przyznaję, że są dni, że szlag mnie trafia, ale nie pomyślałabym o tym, żeby wysyłać Isię do kąta czy na innego jeża. Nie mylmy bezstresowego wychowania z wychowaniem. Nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie. To termin stworzony na potrzeby niektórych rodziców, którzy pozwalali/pozwalają dziecku na wszystko bez żadnej kontroli. U mnie tak nie jest.
      Z tym 'kocham cię' uważam całkiem odwrotnie, dziecko myśli, że mamusia go kocha bo było grzeczne, odbyło karę i już super-hiper pięknie dopóki czegoś znowu nie nabroi. Ale co tam, pójdę na karnego jeżyka, odsiedzę 2-3minuty i mamusia znowu będzie mnie kochać. Czy chłopcy serio zaczęli mniej broić odkąd ich dajesz na karnego jeża?
      A metody superniani juz dawno zostały obalone, przynajmniej tej polskiej.
      A i współczuję stawiania do kąta. Na szczęście nic takiego mnie spotkało.

      Usuń
    3. Tak, chlopcy broja znacznie mniej. Nie rozumiem co masz na mysli piszac,ze metody Superniani zostaly obalone? przez kogo? bo tego nie slyszalam. Z mojego wlasnego zyciowego doswiadczenia jestes pierwsza osoba,ktora za mlodu nie byla karana. Jestes szczesciara :)

      Usuń
    4. Dlaczego więc nie chcesz, żeby Twoi chłopcy byli podobnymi szczęściarzami?

      ja znam bardzo dużo osób, które nie zaznały żadnej kary w dzieciństwie, nie mówiąc o biciu. Bo klaps to też bicie, nie ma czegoś takiego jak symboliczny klaps...

      Co do superniani np. jej współwykładowcy na uniwersytecie, obalili metodę usypiania proponowaną przez nią w jednym z odcinków programu - nie patrz w oczy dziecku, nie przytulaj, nie zważaj na płacz. Takie zachowanie może prowadzić do tego, że dziecko zacznie się masturbować jednak w sposób nieodpowiedni, zaspokajając tym swoją potrzebę bliskości. Poza tym p. Zawadzka reklamując margarynę jako odpowiednią dla dzieci straciła w moich (i nie tylko) oczach jakikolwiek szacunek.

      Usuń
    5. Tak, jak pisalam. Polskiej Niani nie ogladalam, czytalam jej ksiazke jedynie. Nie usypiam tez dzieci sposobem jaki proponuje Niania. Moi chlopcy zasypiaja po polgodzinnej zabawie sami w swoich lozkach. Zabawa trwala by bala noc , gdyby nie fakt, ze za niesluchanie sie odbywaja kare i ten czas jest ukrocony. Gdybysmy mieli im tlumaczyc co sekundke, ze biegac nie mozna, wychodzic z pokoju , bic sie, klocic to rownie dobrze mogliby z Nami siedziec do nocy.Moi chlopcy zaznaja od Nam mnostwo milosci. Jestesmy dla nich gdy maja ochote sie przytulic, pobawic czy powyglupiac.

      Usuń
    6. Ja nie mówię, że chłopcy są niekochani przecież ;) Nie napisałam również, że usypiasz dzieci sposobem SN ;)
      z całego serca polecam przeczytać "Dziecko z bliska" A. Stein i "Twoje kompetentne dziecko" J. Juula. A książki i metody superniani wyrzucić z domu. dzieci nie są naszymi wrogami, one po prostu się uczą. Każdego dnia uczą się jak żyć, co mogą czego nie, a zadaniem rodzica jest nakierowanie na odpowiednią ścieżkę. I nie poprzez karne jeże itp a przez rozmowę, tłumaczenie i jeszcze raz rozmowę.

      Usuń
    7. Tylko, ze tlumaczenie czasami nie pomaga , a wierz mi, ze zawsze zaczynamy od tlumaczenia.Karanie to ostatnia czynnosc. Za tytuly dziekuje. Z checia je przeczytam, bo lubie wszelka literature I poradniki ;)

      Usuń
    8. Nie wiem, czy jestem za takimi metodami karania, czy nie, ale za wychowaniem bez kar w ogóle, opartym tylko na tłumaczeniu- też absolutnie nie jestem. No chyba, że się ma dzieci, którym tłumaczenie wystarczy... Moim na pewno nie :) Tylko jestem ciekawa jednego- jeśli tłumaczy się dziecku jedno i to samo, a ono świadomie robi nadal to, czego mu zakazujemy, to co? Tłumaczysz latami do skutku? Nawet jeśli dziecko ewidentnie robi na złość? To gratuluję cierpliwości w takim razie. I myślę, że dziecko nie jest skazane na bycie nieszczęśliwym, tylko dlatego, że ponosi konsekwencje swoich zachowań. Za pierwszym, drugim i trzecim razem może być lekko zdezorientowane czymś w rodzaju karnego jeżyka, ale potem? Jeśli jest ostrzegane i już wie, czym skończy się nieposłuszeństwo? Krzywda mu się chyba nie dzieje skoro ma wybór, jak może się zachować.

      Usuń
    9. Miniu te książki to nie poradniki. One przedstawiają w pewien sposób to jak dziecko postrzega świat.
      I pamiętaj, że Isia jest w wieku starszaka Twojego. I nie raz, nie dwa miałam ochotę skoczyć z mostu ;)

      Marto W szczerze mówiąc wolę tłumaczyć nawet i do śmierci niż karać w jakikolwiek sposób. I chociaz powtarzam już chyba milion osiemsetny raz, że nie może córka ciągnąć psa za obrożę tak mocno, że go przydusza(to tylko przykład jeden z wielu), to choćbym miała powtórzyć to jeszcze milion osiemset pierwszy to zrobię to prędzej niż posadzę ją na karnym jeżu.
      I żeby nie było mała ponosi konsekwencje swoich zachowań - np. ostatnio tyle co zdążyłam poodkurzać a ona mi naniosła całe wiaderko piasku na dywan. Dostała więc odkurzacz do ręki i sama sprzątała. Lepiej by było, żebym ją ukarała i posadziła na karnym jeżyku na 3minuty(bo tyle ma prawie lat)? Nie wydaje mi się, bo takie posadzenie nic by jej nie nauczyło poza strachem. I takich sytuacji jest wiele.

      Usuń
    10. Co do tego, że dziecko boi się siedząc na karnym jeżyku, czy w jakimś wyznaczonym do tego miejscu, to nie wiem, czy faktycznie tak jest, że czuje Ono strach? Chyba, że były jakieś badania na ten temat,a ja o nich nie wiem, to chętnie poczytam. Myślę, że dzieci tak mocno protestują, kiedy mają iść przemyśleć swoje zachowanie/wyciszyć się, bo jest nie po Ich myśli- a jak wiadomo- to budzi w Nich złość. Dlatego napisałam w pierwszym komentarzu, że nie wiem, czy popieram dokładnie takie metody, ponieważ póki co u nas nie stosowaliśmy karnego jeżyka. Natomiast, podobnie jak Ty, uczę (albo staram się nauczyć- bo efekty są różne jak na razie), że każde zachowanie ma swoje skutki- dobre bądź złe. I tak na przykład, kiedy Małą rzuca czymś w nerwach, to tak długo będę Jej mówiła, że podnieść to co rzuciła, i nie pozwolę Jej odejść, aż to zrobi.

      Usuń
  2. Nie jestem zwolenniczka bezstresowego wychowania, do karnego jezyka nie jestem jednak przekonana. Jednym z moich najgorszych wspomnien z dziecinstwa bylo stanie w kacie w przedszkolu (w domu takich metod rodzice nie stosowali), mimo, iz jedynie raz ukarano mnie w ten sposob. Do dzis pamietam jak mi wtedy bylo zle i wstyd.
    W domu bylam kara - a to pogadanka, a to klapsem - gdy bylam nieco starsza szczerze wolalam w dostac w tylek niz wysluchiwac pogadanki.
    Ste jest bardzo upartym chlopcem. Nie dziala na niego krzyk, nie dziala symboliczny klaps. Zanim zastosujemy jakakolwiek kare tlumaczymy co i jak....czasami widze, ze w ogole nie stara sie mnie sluchac. Jest ostrzezenie w stylu: ''odejdz od TV i usiadz na fotel bo oczy sobie zepsujesz...inaczej wylaczymy TV''. Jesli nie slucha wylaczam TV i staram sie nie zwazac na jego rozpacz.
    Co mnie szczegolnie zastanawia w karnym jezyku to to, co zdaniem superniani nalezy zrobic jesli dziecko nie slucha na dworzu np. zdarza nam sie, ze Stefek wybiega na ulice...jest pogadanka, ostrzezenie a on swoje...czasami robi to na zlosc (poznaje po minie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My na dworze problemu nigdy nie mamy. Gdy chlopcy sie nie sluchaja to znizam sie do ich poziomu I mowie, ze zle robia lub, ze niebezpieczne jest uciekanie na ulice. W domu lobuzuja, ale na zewnatrz uchodza za dobrze wychowanych, grzecznych chlopcow. Bynajmniej na wakacjach otrzymywalismy komplementy w ich strone.
      Inaczej tez wychowuje sie jedynaka /czke, a inaczej dwoje lub wiecej dzieci.

      Usuń
  3. Ja uważam osobiscie ze u nas by to nie przeszło :)
    MIchaś minuty w miejscu nie usiedzi, a co mówić kare i 2 minuty :)
    MYsle ze to dobra reguła na starszaki i wtedy to moze działać.
    BO dwuletnie dzieci to takie male łobuziaki, które rozumieją dużo, ale i tak zrobią swoje.
    Na razie staram się tłumaczyc i tlumaczyc... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Nas Mlody siedzi grzecznie, pomimo roznoszacej go energii ;)

      Usuń
  4. Polecam...w ogóle fajne artykuły mają

    http://coaching.focus.pl/zycie/dom-bez-nagrod-i-kar-475?strona=1

    OdpowiedzUsuń
  5. a tu o karnym jeżyku czy jak to tam zwią

    http://foch.pl/foch/1,132906,14623888,Karny_jezyk___jak_w_kilka_minut_zburzyc_zaufanie_i.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz , ale sama strona mowi za siebie I kim jest Anna Golus? Wiadomo, ze kazde karanie czy bylo by to karanie fizyczne czy psychiczne zawsze znajdzie grono przeciwnikow I zwolennikow. Z artykulu zrozumialam tyle, ze kara jest zla :) a dziecku daj wejsc na glowe.

      Usuń
    2. to może tutaj poczytaj http://dziecisawazne.pl/warunkowe-rodzicielstwo-nagrody-i-kary/
      http://www.dzikiedzieci.pl/index.php?strona=131
      :)

      Usuń
    3. Dokładnie, są zwolennicy i przeciwnicy...ja powiem tylko tyle. Raz zostałam ukarana przez rodziców...no może dwa i odbiło się to na mnie niesamowicie. Pamiętam to jak dziś i jest mi z tym źle. Uważam, jako rodzic teraz, że nie chcę popelniać tego błędu...na psychice siedzi, blokuje...i boli, te wszystkie karne jeże, metody na przetrzymanie...serce pęka.

      Nie jestem zwolenniczką klapsów i kar...jednak wiem, że każdy rodzic wie, jak postępować ze swoim dzieckiem najlepiej tak?

      Usuń
    4. Ja bylam karana wielokrotnie I nic tak nie boli jak przemoc fizyczna, ktorej unikamy jak ognia. W karaniu metoda karnego jezyka nie widze nic zlego, wrecz przeciwnje wychodzi to dziecku I rodzicowi na dobre (dwie strony maja chwile na zastanowienie I refleksje co sie wydarzylo). Superniania pomogla tysiacom rodzin I ja gleboko wierze w te metode I ufam jej zasadom.

      Usuń
    5. Nie tylko fizyczna boli...nie tylko....

      Usuń
    6. Miniu nie potrafię zrozumieć jednego. Skoro Ty byłaś karana, wiesz jak to smakuje, jak boli, dlaczego chłopcom fundujesz to samo? Karny jeżyk to też jest karanie, to też jest odrzucanie dziecka, może nie boli tak jak klaps czy bicie ale też boli...
      Przemyśleć, zastanowić się można razem z dzieckiem. A nie każde w swoim kącie..

      Usuń
    7. Karam, bo innego sposobu na pewne zachowanie nie ma. Jak ju pisalam wyzej to ostatecznosc. Czasami wystarczy zwrocic uwage I pomaga. Przemyslec na spokojnie sie nie da, gdy emocje biora gore...

      Usuń
  6. U nas ten sposób nie działa, jak byli mniejsi to funkcjonował idealnie ale z wiekiem odpadł całkowicie...wyciszenie w pokoju i brak kieszonkowego lub konfiskata ulubionej zabawki, gry lub deseru, chociaż i to już powoli też przestaje działać...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ludzie nie popadajmy w paranoję, bo nie długo karą się nazwie wszystko czego zabronimy dziecku. W życiu czy to dziecka czy dorosłego od zarania dziejów istnieje system kar i nagród,bo takie jest życie. Małego człowieka trzeba uczyć od początku szacunku i tego jakie jest życie, że robiąc coś złego są tego konsekwencje. A jak będziemy przedstawiać dziecku świat w różowych okularach to jego wkroczenie w dorosłość może być wielkim zderzeniem z otaczającą go rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tez ogladalam programy Jo Frost zanim jeszcze zostalam rodzicem. :)

    Nik jest jeszcze maly, wiec jemu tylko w kolko tlumaczymy, ze nie wolno, ze tak sie nie robi, az do zdarcia gardla. Czy dziala? A gdzie tam! Dlatego na niektore komentarze powyzej po prostu parsknelam smiechem. Bo co mam zrobic z dzieckiem, ktoremu powtarzam 5 razy, zeby nie deptal po siostrze, kiedy ta siedzi na podlodze i zaklada buty? Mowie raz, zeby przestal. Mowie drugi. Nic. Odsuwam go, powtarzajac kolejny raz. Jak tylko go puszcze, ze smiechem wraca, zeby znow nadepnac Bi na noge, ta sie drze, ten dalej depcze smiejac sie jeszcze glosniej, no istny szal! ;) Nie pomaga stanowczy, ostry glos, mlody i tak robi swoje. Najczesciej w koncu wrzasne, to spojrzy zdziwiony czemu matka sie drze, a to juz na tyle odwroci jego uwage, ze pojdzie broic gdzie indziej... :)

    Z Bi stosowalismy "naughty step", chociaz ja to nazywam zwyczajnie time-out, albo po polsku "posiedz w swoim pokoju". :)) Niestety dzialalo jak byla mlodsza, a od jakiegos czasu jak mowie, ze jest niegrzeczna i za kare ma "posiedziec", to idzie do pokoju w podskokach i sama zamyka drzwi. I nie zeby sie tam bawila. Ona siedzi wesolo usmiechnieta i ma kare w d*pie. Na nia ostatnio lepiej dziala wylaczenie bajki albo zabranie zabawki, ktora sie akurat bawi, itd.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes