środa, 2 lipca 2014

Wspomnien czar, czesc 2 - LAD

Bylo o wodzie, czas na lad.

Poniekad domyslalismy sie, ze ZOO bedzie miejscem wyjatkowo lubianych przez chlopcow, a szczegolnie przez Starszaka.... no I nie pomylilismy sie.

Wypad do ZOO byl strzalem w dziesiatke!

Wybralismy ZOO w Lagos. Co prawda nie bylo w nim zadnych zyraf czy sloni, ale bardzo duzo ptakow, malp czy zwierzat hodowlanych.

W pierwsze dwa dni naszego pobytu temperatura oscylowala kolo 37'C. Bylo wiec goraco I duszno, wiec nie robilismy nic specjalnego - raczej chowalismy sie po katach.

W poniedzialek, gdy z rana bylo calkiem spore zachmurzenie zadecydowalismy, ze to idealna pogoda na odwiedzenie zwierzatek.

Do Lagos mielismy ok.100 km, ale dzieki autostradzie pokonalismy je w godzinke.
Dzieki znajomym Portugalijczykom dowiedzielismy sie, ze policji nigdy na autostradzie nie ma, wiec mozna jechac tak szybko jak kto chce pomimo limitu 120 km/h.

Do ZOO dojechalismy kolo 15 I co? Ani jednej chmurki, slonce na calego.

Chlopcy byli wniebowzieci. Mlodszy ciagle cos pokazywal, a I Starszak wolala na przemian Mame I Daddy (po polsku Mame, ale Tata zawsze po ang).

Z reszta same zobaczcie jak tam pieknie....






Do tego Zoo udalismy sie raz jeszcze, bo Starszak ciagle pokazywal na ulotke, ze chce tam isc.
Tym razem zeby nudno nie bylo wynajelismy im samochodziki za 2 euro za jeden.
W miedzy czasie udalismy sie do kawiarenki cos zjesc, a autka zaparkowalismy przed restauracja.
Jakiez bylo nasze zdziwienie, gdy wracajac zastalismy tylko jeden.
Chlopcy klocili sie, bo kazdy chcial jezdzic. Ktos nam go podwinal. Pytalismy wiec kazda napotkana osobe z samochodzikiem (a nie bylo ich duzo) czy wzieli ja spod tego miejsca. Nikt sie nie przyznal, wiec nie pozostalo Nam nic innego jak wrocicmsie do wejscia I kupic nowe autko.
Pogoda tym razem byla idealna, 23 'C , zachmurzone niebo, ale nadal ciepelko.







Trzecie miejsce do ktorego sie wybralismy do Krazy World , gdzie bylo o wiele mniej zwierzatek niz w poprzednim, ale zawsze cos nowego.
Widzielismy weza Boa, aligatora czy kangury. Byl tez orzel I wielblad. Za 1 euro mozna bylo kupic woreczek z jedzeniem dla zwierzatek.
Chlopcy po raz kolejny zauroczeni miejscem I tym, ze moga karmic... zapraszam...











Najwieksza frajda niezaprzeczalnie okazaly sie karuzele.
Powiedzcie same, ze jak bylyscie male to z checia sie na nich kreciliscie.





Zostala mi tylko czesc 3 czyli podsumowanie wakacji.... internet dziala koszmarnie... musze na dniach zlozyc zazalenie....

Pozdrawiam,
Minia

14 komentarzy:

  1. Świetne miejsce :) i chłopaki się świetnie bawili :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja to bym chciała w zoo pracować! Uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uśmiechnięte buźki- to jest to! :) Widać, że się świetnie bawiliście :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja Wam zazdroszcze tego wyjazdu. Tak pięknie o tym piszesz i relacjonujesz. I te fotografie... obyście i u mnie doczekali się takiego postu

    OdpowiedzUsuń
  5. Super. Usmiechniete buzie chlopcow mowia wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudnie tam...piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie tam, i jakie kolorowe te ptaszki:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne zdjęcia, chłopaki będą mieli pamiątkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne zdjęcia! No karuzele to ja omijam do tej pory szerokim łukiem :D
    Ale Kochana powiedz mi jak z jedzeniem chłopców na urlopie? Jak znajdziesz chwilę i net będzie działał to daj znaka co tam jedli czy chcieli jeść jestem ciekawa jak dzieci znoszą taki wypad w każdym aspekcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chlopcy mieli zdecydowanie gorszy apetyt na wakacjach , niz w domu. Moze dlatego, ze wiecznie bylo cieplo. Na sniadanie z reguly jajko sadzone popijane swiezym , wyciskanym sokiem pomaranczowym, do tego czasami bekonik z parowka. Z reguly jednak winogrona , a Mlodszy I salatke owocowa czasami wszamal. Na lunch frytki z kurczakiem, a pozniej lody. Nic innego nie wchodzilo.. na kolacje platki z bananem , do popicia jogurcik. Ja twoj post komentowalam juz 3 razy i zaden nie zostal opublikowany ?!:(

      Usuń
  10. Kto by nie lubił zoo.. Sama jestem fanką :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Napatrzeć się nie mogę na tych Twoich maluszków, jacy oni słodcy, weseli, oj zatęskniłam, jak moje stare konie haha tacy byli. Pięknie mieliście, woda, widoki, pogoda.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie tam i te kolorowe ptaszki, wcale się nie dziwię, że chłopcy chcieli tam wracać, i te zielone alejki. Co do "pożyczenia" Waszego autka jak widać takie rzeczy wszędzie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja uwielbiam ZOO :)
    czekamy na ladną pogode i też mamy zamiar odwiedzic to miejsce :)
    Zdjęcia super :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes