czwartek, 3 lipca 2014

Jeszcze nigdy sie tak nie balam....

Moje Imieniny...

Odpoczywamy po powrocie z wakacji.

Maz naladowany pozytywna energia daje mi kwiaty i perfum....

Pomimo ladnej pogody Mlodszy Synus wychodzic nie moze,bo goraczkuje,a Starszego roznosi...

Wpadamy wiec na pomysl o odkurzaniu samochodu,bo dzien wczesniej bylismy na plazy...

Maz proponuje wiec,ze odkurzy ze Starszakiem,a ja z Mlodym posiedze w domu....

Akurat czytalam czyjegos bloga...

Maz przychodzi blady do domu....

Pokazuje mi tabletki....

'MINIA, on zjadl tabletke... jedna,dwie'....

Wybaczcie do teraz jak to pisze to chce mi sie wymiotowac z nerwow.

'Jaka tabletke?' - pytam,chociaz chyba znam odpowiedz ,ktorej nie chce znac... NIGDY!

'Minia, moja tabletke, z samochodu, aspiryne'

'A ile zostalo Ci tabletek w opakowaniu?' - pytam nader spokojna

'1' - mowi

'Chyba jedna tylko byla Misiek' - mowie . Jeszcze nigdy nie bylam tak opanowana. Moze nie dowierzalam, chyba bylam w szoku.

'Starszaczku kochany... zjadles taka tabletke? ' - pytam sie go

'Mniam, mniam ' - odpowiada

'Kochanie, pokaz mi gdzie wlozyles ja ' , 'do buzki?' - pokazuje buzie

Aspiryna 500 mg najsilniejsza z najsilniejszych. Zabija dzieci. Zabroniona do lat 12 .

ZBLADLAM....

Starszak dotyka sie za glowe.

Maz sie szybko ubiera i chce jechac do szpitala, na plukanie zoladka, na ratowanie go, na cokolwiek...

Mamy malo czasu. Starszak spanikowal i zaczyna plakac.

Ja chyba mdleje... nigdy nie mdlalam,ale jest mi niedobrze....

'Zabilismy Synka' - mysle ... to chyba sen... moje Imieniny... koszmar...

Ale zaraz... Starszak nie wzialby plastiku do buzi,
Starszak na pewno by tego bez popicia nie polknal...
Moze rozlozyl tabletke,ale przeciez Mezowi zniknal z o czu na pol minuty, minute max. Maz by zauwazyl,ze grzebie...

'Misiek' - mowie ' On nie zjadl tej tabletki , On by jej nie zjadl'.

Maz sie uspokoil. Ja tez,ale drzymy z kazda minuta...Przypomnialam sobie,ze kiedys chcialam ja zjesc,ale ze byla jedna to zostawilam dla niego,gdyby sie zle czul. Mialam 99 % pewnosci,ze Starszak nic nie polknal...

Mija 10, 20 ,30 minut. Nic sie nie dzieje....

Mija godzina,dwie, trzy... czas ich polozyc...

Strach powoli mija,ale serce mi tak bije,ze chyba zaraz wyskoczy....

------------------------------

'Minia, gdybym ja zabil Starszaka to chyba bym sie powiesil' - mowi Maz nastepnego dnia,kiedy emocje opadly...

Tabletki Maz trzymal w samochodzie. Zawsze silne ,jesli Nurofen to Strong, jesli Aspiryna to najsilniejsza.

Leki wyladowaly gleboko w smieciach...

Te rozciecie glowki to nic z tym,co sie wtedy czulam...

Maz do dzisiaj zastanawia sie skad we mnie bylo tyle spokoju.
Mowi,ze gdybym ja zaczela panikowac to on z nerwow by zwariowal. Moze dlatego,ze ufalam Starszakowi,ze on nic obcego do buzi nie wklada (nie to co Mlody na ktorego trzeba naprawde uwazac)...

Kazdego dnia dziekuje Bogu za dwa zdrowe Szkraby, za moich kochanych Synkow...

I nawet teraz to piszac chce mi sie plakac co by bylo ,gdyby jednak polknal ta tabletke... i az drze na sama mysl ....

Moj Kochany, Madry Synek.... :*

26 komentarzy:

  1. O rany! Domyślam się co czujesz teraz. Poniekąd domyślam się, co czułaś wtedy. Straszne. Dobrze, że nic się nie stało. Teraz trzeba to tak schować by maluchy nie miały dostępu. Ale widzisz, Wasze straszne doświadczenie może być też wskazówką dla innych. Ja często noszę leki w torbie i zawsze pilnowałam, by Podopieczna mi ich nie wyjęła z torby. A jak musiałam je mieć na widoku, to kładłam je tak by nie sięgnęła. Ale też w sumie do głowy by mi nie przyszło, żeby szkrab w minutę coś wszamał..zawsze na nią patrzyłam itp. Dzieciaczki jednak to są sprytne istotki ;)
    W domu apteczkę mam wysoko i nawet mnie ciężko jest się tam dostać..

    Dobrze, że nic się nie stało!
    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My leki I srodki chemiczne mamy w szafkach gornych w kuchni. Chodzi wlasnie o samochod. Maz tez nie zdawal sobie sprawy jakie to niebezpieczne... do teraz

      Usuń
  2. Jejku wyobrażam sobie ten stres. Dobrze, że nic się nie stało

    OdpowiedzUsuń
  3. Tule!!! :**** la

    OdpowiedzUsuń
  4. To się najadłaś strachu. Już od dawna wiem, że my matki w bardzo stresujących sytuacjach zachowujemy zimną krew w przeciwieństwie do ojców panikarzy. Ale czasem dobrze dmuchać na zimne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze że wszystko się skonczyło dobrze :)
    Ja pewnie bym spanikowała jak zwykle, mąż mój u nas jest bardziej opanowany.
    Buziaki dla was:*

    OdpowiedzUsuń
  6. O jej... oby nigdy więcej takich sytuacji. Sciskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze, ze jednak starszak taki madry chlopiec i nie polkanal tego paskudztwa.

    Ostatnio mielismy podobne zdarzenie w rodzinie - bratanek szwagra (lat 6) wypil 1/4 butelki ibum forte. Byl pod opieka babci i starszego rodzenstwa (prawie pelnoletniego) podczas gdy jego rodzice swietowali kanonizacja Jan Pawla II.Dwa dni lezal na obserwacji, plukania zoladka nie zrobili gdyz ponoc bylo juz za pozno. Wyszedl z tego wystepku bez szwanku, ale strach byl nieziemski.
    Podziwiam Ciebie Miniu za opanowanie i rozsadek!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale się biedna strachu najadłaś! Mądry synek, dobrze, że te tabletki robią takie w miarę duże i ciężko je połknąć. Trzymajcie się.

    OdpowiedzUsuń
  9. o kurczę, aż strach pomyśleć... z naszymi dzieciakami to naprawdę moment. Dobrze, że wszystko dobrze się skończyło!

    OdpowiedzUsuń
  10. Miniu co tu dużo mówić znam ten strach... to najgorsze co może spotkać matkę. Dobrze, że podeszłaś do tego z zimną krwią :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S dziękuję za odp pod pytaniem jak chłopcy jedli. I jeszcze jeśli się orientujesz jak cenowo z noclegami w Czorsztynie to również proszę o jakieś wskazówki co do noclegu.

      Usuń
    2. Kochana, a co to za miejsce? Bo nie mam zielonego pojecia ;)

      Usuń
  11. Najważniejsze, że zachowałaś zdrowy jasny umysł w takich sprawach to najważniejsze. najlepszego z okazji imienin. Mądrych masz chłopców :* Przy dzieciach trzeba mieć oczy na około głowy w każdym momencie, chwili nawet nie spuszczać z oczu.

    OdpowiedzUsuń
  12. To miałaś straszne przeżycie...współczuję tego strachu

    OdpowiedzUsuń
  13. O rany ale emocje, strach.. Dobrze że to był fałszywy alarm !

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem jakbym zareagowała w takiej sytuacji. Znając mnie pewnie bym spanikowała, albo zaczęła wrzeszczeć na wszystkicg dookoła. Nie wyobrażam sobie co musiałaś wtedy przeżywać. Na pewno było Ci ciężko, ale podziwiam to jaka byłaś spokojna i opanowana.
    Nigdy nie chciałabym przeżyć niczego podobnego.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Boziu, ciarki mnie obleciały...Jak dobrze, że nic się nie stało.

    OdpowiedzUsuń
  16. No cóż. Wychodzi na to że tylko matki znają swoje dzieci najlepiej na świecie, choć powiem że sama jako matka nie raz miałam duszę na ramieniu... Po tym jak Steff zeżarła baterię to pilnuję wszystkich małych i podejrzanych " zabawek" ;) No ale fakt ojciec Steffowy panikuje bardziej, bo mniej zna swoje dziecko :)Pewnie podobnie jest u Was :)

    OdpowiedzUsuń
  17. "Nadrabiam" Oj Miniu aż mnie ciary przeszły jak to przeczytałam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Jejku, całe szczęście, że tak to się skończyło! Jak pomyślę, że mi by się coś takiego przytrafiło to nie wiem czy umiałabym zachować taki spokój...

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojj okropne przeżycie .. domyslam się jak mocno musiałaś się bać.. Ważne , że wszystko dobrze !

    OdpowiedzUsuń
  20. przy dzieciach niestety tak jest, że trzeba wszystko chować i to tak, żebyśmy sami tego nie znaleźli :)
    Współczuję tych nerwów ale dobrze, ze tylko na nich się skończyło

    OdpowiedzUsuń
  21. No tak, 3 sec nieuwagi i bum, ale dobrze że nic się nie stało i że zachowałaś zimną krew i zdrowy rozsądek no i że macie mądrego synka ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. To chyba instynkt matki, żeby nie panikować bo trzeba ratować zdrowie i życie. A żeby to zrobić potrzeba spokoju... Ale kurcze, współczuję:( Trzymaj się Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  23. Oj to naprawdę dobrze, że nie zjadł tej tabletki/tabletek. Choć wiem, ze takie tabletki okropne są w smaku, więc naprawdę bez popicia synek nie dałby rady! Nie to co słodkie tabletki na kaszel dla alergików! Raz mój młodszy synio wciągnął z 5 tabletek na kaszel dla alergików - a lekarz miał przykazane starszakowi góra jedną dziennie podawać! Nosz masakra! Ile ja się nastresowałam, a to wieczór był, mężu czuwał całą nockę przy młodszym. Na szczęście nic mu nie było - synek się wyspał, a tato nie :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes