sobota, 19 lipca 2014

Jestem Mama...

Czy zastanawialas sie kiedys jak bedzie wygladalo twoje zycie jak zostaniesz Mama?
Czy wiedzialas, ze od chwili, gdy dowiesz sie o ciazy twoje zycie juz nigdy nie bedzie takie samo? Beztroskie, bezproblemowe?
Czy wiedzialas, ze od chwili zaplodnienia bedziesz myslala tylko czy dziecku bije serduszko, czy zdrowo rosnie, czy wszystko jest w porzadku?
Czy zastanawialas sie do kogo bedzie podobne I czy porod naprawde tak mocno boli?

Kobieta Matka ma jednak przesrane. Tak, przesrane!!!!

Od poczatku ciazy zamartwialam sie czy dziecko zyje, czy mu dobrze I czy wszystko gra.
Rodzac zastanawialam sie jak kobieta jest w stanie zniesc taki bol.
A pozniej? Pozniej bylo jeszcze trudniej, bo ta istotka nalezala do mnie , tylko do mnie. Jestem jej/jego Matka, Rodzicielka, Calym Swiatem. Tak, ja!!!!!
To ja musialam wyjac cyca, to ja musialam wstac, to ja przechodzilam polog, to ja bylam niewyspana, nienajedzona, wycisnieta z kazdej kropli energii. To ja bylam w domu cale tygodnie, wiec to ja musialam to mieszkanie ogarnac, ugotowac.
Nie narzekalam, rzadko kiedy. Lubie narzekac, ale jesli chodzi o dzieci NIE NARZEKAM, bo sama je chcialam! Sa dla Nas wszystkim, sa owocem naszej milosci.

A jednak? Padam na twarz I juz sama nie wiem czy to dlatego, ze w Irlandii brakuje mi tak bardzo waznej witaminy D , dzieki ktorej mozna naladowac akumulatorki , czy jestem przemeczona.

Nie tyle co spedzamy aktywnie dzien, ale w nocy Mlody nadal sie przebudza I wedruje do mojego lozka, a ja chce sie WYSPAC!!! Bez dzieci z Mezem... chce polozyc sie do swojego lozka I spac... z 5 h bez zadnej pobudki.Nie wstawac w nocy po kilka razy sprawdzic czy chlopcy sa przykryci, czy oddychaja, czy wszystko jest w porzadku.
Jestem Mama!

A potem spotykam sie z kolezanka, ktora wziela 3 tygodnie wolnego, bo zle sie czuje, bo w tej drugiej ciazy wyjatkowo spotyka sie z kibelkiem co sekudke.
To nic, ze ma poltoraroczne dziecko - jej Maz jest teraz Matka.
Maz zajmuje sie dzieckiem dnie cale, kapie, daje butle I kladzie do snu.
Gdzie jest ta Mama , ktora jestem ja?
Gdzie jest Mama, ktora jest dla swojego dziecka zawsze?

Gdy ja bylam w ciazy Starszak mial niecale 6 miesiecy, ale bylam z nim,.zawsze... nawet z nim spalam za dnia, bo sennosc strasznie mi dokuczala, bo chcialabym byc dla niego, kortzystac , ze jest nas tylko dwoje..ja I On, a Mlody niech siedzi sobie w brzuszku jak najdluzej.
Z Mezem roznie bywalo. Z reguly to On narzekal, ze mu ciezko I, ze to On pracuje caly etat. Nikt nie martwil sie o mnie czy jestem spiaca, zmeczona, czy mam ochote na robienie nic. Ja mialam tyle na glowie! Rzadko kiedy narzekalam na swoj los. Przyjelam go godnie na klate. Musze byc silna , bo oprocz niego przeciez nikogo nie mialam. Z drugiej strony to ja jestem Mama. Od lat wiadomo jak silne sa kobiety, jakie dzielne I twarde. Ile znam kobiet , ktore wychowaly gromadke dzieci, a do dzis maja sile jeszcze na wnukow!


Niektore kobiety jednak nie do konca czuja sie w tej roli spelnione. "Ja chce dziewczynke, tylko dziewczynke. Bede miala depresje jak uslysze, ze nosze pod sercem chlopaka" - mowi kolezanka z terminem na grudzien.

"Jak tylko wroce z pracy to sie poloze. Mam takie nudnosci, a nie gotuje juz od miesiaca. Maz to robi. Synem sie tez zajmuje. Ja na nic ochoty nie mam" - mowi inna.

Nie wiem czy mi zal takich kobiet, czy po cichu zazdroszcze, ze partner poswieca swoj caly czas dziecku, ale czy to nie rola Mamy? Czy nie powinnismy My rodzice poswiecac dzieciom po tyle samo czasu? Ja wrecz uwielbiam spedzac czas z chlopcami, ale lubie tez miec spokoj by napisac posta, poczytac bloga. Niestety pisze z reguly z chlopcami gdzies wkolo, bo na spokojnie nie mam jak.

Zyje w ciaglym pospiechu, ktory poniekad lubie. Nie lubie biernosci, a na propozycje Meza zebym polozyla sie jeszcze spac , gdy chlopcy juz wstana po prostu odmawiam, bo oni juz wstali, bo lubie te nasze sniadania, zabawy, bajki z rana. Taka jest moja codziennosc. Nie chce jej zmieniac, choc czasami sil mi brak. Z przyjemnoscia wiec oddalabym Lobuziakow Mamie lub Tesciowej na weekend , by nabrac sil, odpoczac, nabrac dystansu, nacieszyc sie Mezem.

Postepowania kolezanki nie rozumiem, bo jestem inna. Inaczej wychowuje chlopcow, inny ma poglad na pewne rzeczy, nie potrafie do konca tupnac noga, bo niewiele to zmieni majac do pomocy tylko Meza, ktory stara sie jak moze , choc czasami moze wiecej, a nie chce :)

Wole byc Mama...
Taka dla nich... zawsze, gdy mnie potrzebuja ...

A jak jest u Was?
Jaka wedlug Was powinna byc Mama?
JAKIMI MAMAMI JESTESCIE?

19 komentarzy:

  1. Jeżeli koleżanka źlensię czuje, ma takie męczące mdłości jak piszesz, to ja nie widzę nic dziwnego w tym, że mąż jej pomaga. Wszak dziecko jest obojga rodziców, a nie tylko kobiety. Mnie by dziwiło gdyby w takiej sytuacji mąż się na nią wypiął. A tak Twój opis wskazuje, że ma dobrego męża po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem jej zle samopoczucie, ale ciaza nie jest choroba. Wydaje mi sie, ze niektore kobiety wykorzystuja ten fakt, ze sa w ciazy. Wiem, ze kazda kobieta tez przechodzi ja inaczej, wiec trudno porownywac, ale wiekszosc czasu jest to dobry pretekst na lezenie w lozku :)Maz jej zestresowany, nie za bardzo szczesliwy z zaistnialej sytuacji, ale na pewno dobry jest ;)

      Usuń
    2. Takie przypadki też na pewno są, ale ciąże, które są ciężkie też. Z Twojego opisu wynika, że koleżanka lekko nie ma jak co chwilę wymiotuje, więc to chyba nie jedynie kwestia wymówki... Nie wiem, bo w ocenie kieruje się jedynie Twoim opisem, a to na pewno znacznie uboższa wiedza niż znać osobę na żywo. Ja się chowałam w domu gdzie oboje rodziców po równo koło nas skakali. Czasem tata nawet więcej z racji na zawód mamy, ale zawsze i z mamą i tatą mieliśmy super relację. Gdybym miała dzieci pewnie byłoby podobnie.

      Usuń
    3. Jestem w 17 tygodniu ciąży i pierwsze 12 tygodni tez cierpiałam na straszne mdłości, wymioty i zawroty głowy. Więc tylko zazdroszczę Twojej koleżance, że mogła sobie pozwolić na te 3 tyg. wolnego w pracy. Ja kiedy wracałam z firmy do domu nie miałam nawet siły ruszyć ręką i to wcale nie była wymówka, bo zazwyczaj jestem bardzo aktywna.
      Na całe szczęście mam wspaniałego męża, który przeją pałeczkę i przejął wszystkie obowiązki: sprzątanie, gotowanie, wychodzenie z psem i w dodatku zawsze się starał, żeby mi niczego nie brakowało. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy facet jest taki jak mój, czy twojej koleżanki. Natomiast każdy powinien wziąć odpowiedzialność za swoje dziecko, nawet te jeszcze w brzuszku, bo przecież jest ono obojga rodziców i obydwoje go pragnęli. Staję więc w obronie koleżanki, o której piszesz.
      Podoba mi się też taki model rodziny, gdzie mama z tatą równo zajmują się dzieckiem. Z resztą w dzisiejszych czasach, gdy oboje rodzice pracują podział obowiązków musi być. Uważam też, że każda zasługuje też na chwilę wolnego w ciągu dnia, kiedy może znaleźć czas tylko dla siebie, bo w końcu wypoczęta i szczęśliwa mama będzie miała więcej energii na zajęcie się dziećmi.
      Nie trzeba spędzać z dzieckiem każdej minuty, żeby czuło się kochane i ze jest naszym całym światem. Na pewno wyjdzie to na zdrowie dziecku i mamie;)

      Usuń
    4. Piszac tego posta nie mialam na mysli relacji matka - ojciec, a matka - dziecko. Nie porownuje tez mam, ktore oczekuja pierwsze dziecko, a raczej o tych, ktore maja jedno lub dwa I oczekuja kolejnego. Pisalam o tym, ze nie rozumiem kolezanki zachowania , ze "woli - musi, chce" lezec calymi dniami w lozku , niz spedzac czas ze swoim pierworodnym. Moze ma slaby prog bolu albo lubi wyolbrzymiac problemy.Ja tez wymiotowalam, na wedliny patrzec nie moglam, a ugotowalam I mialam kazdego dnia czas dla swojego dziecka.

      Usuń
  2. Źle znosiłam ciąże- to znaczy jej początki, mąż robił mi coś do jedzenia na przemian z mamą, przynosił do łóżka, kazał jak najwięcej leżeć (ciąża zagrożona była). Od początku miałam w nim wsparcie. Po porodzie również.
    Nadal zajmuje się Hanią, zajmie się nią, żebym mogła poprasować, iść do WC :)
    Pracuje i czasem wraca padnięty. W nocy czasem przenosi się do drugiego pokoju spać, kiedy Hania płacze- przecież musi rano wstać. Ja jestem mamą, ja zajmuję się Hanią kiedy płacze w nocy, w dzień- 24h. Hubert to dobry tata- pracuje i pomaga, ale to ja zajmuję się dzieckiem non-stop. Nie przeszkadza mi to. Też mam obowiązki i daje sobie radę.
    Jak to się mówi- podział obowiązków musi być :)

    Moja znajoma urodziła dziecko ... ojej ile to pracy zrobić pokoik dla dziecka, ojej ile to pieniędzy (od teściowej i matki dostała 5 tyś. z okazji narodzin dziecka), ojej jak jej ciężko, ojej Ona się z domu nie rusza, ojej, Ona samochodem nie pojedzie nigdzie ... ojej jestem tak zmęczona, że męża zagania do sprzątania i gotowania ...
    Denerwuje mnie takie gadanie.
    Decydując się na dziecko, trzeba liczyć się z dodatkowymi wydatkami. My sami wszystko przygotowaliśmy na przyjście dziecka na świat- nie wzięliśmy od nikogo ani grosza.
    Byłam w ciąży tak samo jak i Ona: wymioty, mdłości, senność - nie użalałam się. To ciąża i każda przechodzi inaczej. Chodziłam w ciąży latem- wyglądałam jak wieloryb opuchnięta, no cóż ... akurat tak przypadło, na lato. Mimo to dawałam się "porwać" wieczorem na plażę i na lody. Jak było trzeba i mogłam, to też prowadziłam samochód- nie odmawiałam sobie tej przyjemności.
    Też byłam zmęczona, zasypiałam przy karmieniu, w kąpieli ... mąż i mama na zmianę pilnowali najedzonej Hani, żebym odespała troszkę i to było super- krótka chwilka na drzemkę działała cuda. Fakt- Hub nie był wymagający i nie oczekiwał żebym mu gotowała codziennie obiad, więc zawsze to o jedno zajęcie mniej w ciągu dnia.

    Decydując się na bycie rodzicem: MAMĄ i TATĄ, trzeba mieć świadomość, że nie zawsze będzie kolorowo, łatwo i przyjemnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie sie wydaje, ze ja po prostu bylam swiadoma tego, ze bedac w drugiej ciazy nie bedzie juz tak latwo, bo mam malutkie dziecko, ktore pragnie Mamy I jej czasu... mamy o wiele bardziej, niz taty.

      Usuń
  3. Oj widać że nie masz pojęcia co to mdłości i wymioty w ćiąży. Mnie dopadły i w pierwszej i w drugiej ciąży. Nie miałam siły podnieść się z łożka. Mąz pomagał mi się nawet kąpać i tez przez kilka tygodni przejął obowiązki przy dziecku. I wiesz co , wiem, że mam najwspanialszego męża na świecie i nigdy nie pomyślałambym że jestem zła matką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam komentarze Anonimow. Tak, wymiotowalam, mialam nudnosci I pracowalam. Czy to mnie czyni lepsza Matka? Nie... ale jako Matka jak pisalam juz wyzej staralam sie pomimo zlego samopoczucia spedzac czas z dzieckiem, bo chcialam.... niektore Mamy wola uzalac sie nad soba badz wyolbrzymiac swoj problem. Tylko niektore zle sie czuja. Kolezanka zle sie caly czas czuje, ale stala ze mna 2 h w kolejce na otwarcie wyprzedazy w Next'cie .... ;)

      Usuń
  4. Przed zostaniem matką, żadna z nas zapewne nie zdaje sobie sprawy z tego ile będzie miała siły, mimo ogromnego zmęczenia, ile z góry przegranych sytuacji zakończy się jednak sukcesem i jak mocno te nasze szkraby przewartościowują jednak nasze życie :)
    I mimo, że lubię być mamą, to lubię również wyjścia/wyjazdy bez dzieci - tak dla zachowania higieny psychicznej. Równowaga musi w końcu być, a dzieciakom też dobrze robi przebywanie w trochę innym otoczeniu niż ich codzienność - która często je już nudzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Każda z nas jest mamą niezastąpioną i najlepszą :)

    Nie mamy lekko.
    Jednocześnie wszystkie dobrze wiemy, jak mamy pięknie!

    Masz rację. Nie ma chwili spokoju od czasu wieści, że jest się w ciąży. Taki nas los.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem mamą już synów: 24-i 17 lat. I wciąż jestem mamą na pełnym etacie. Nie, nie pilnuje ich, ale staram się być w domu po pracy, kiedy oni wracają z pracy i ze szkoły, aby pogadać, zjeść wspólnie obiad. Jak się na mnie denerwują, że coś nie po ich myśli, mówię: Sorki, nikt nie uczył mnie jak być mamą dorosłych chłopaków, musimy się dogadać. Nie jest łatwo, ale wydaje mi się, że mniej ględzenia, narzekania, kontrolowania. Zaufanie i rozmowy, w każdym wieku. A i staram się każdego dnia powiedzieć im: Wiesz, kocham cię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I fajnie postepujesz... trzeba znalezc 'wspolny' jezyk, a z takimi chlopami na pewno juz prosto nie jest ;)

      Usuń
  7. Zachodzac w ciaze wyobrazalam sobie, ze czeka mnie najpieknijeszy okres z zyciu. Czulam sie zawiedziona. Z druga ciaza zwlekam, gdzy boje sie - wczesniactwa owszem, ale nie tylko. Boje sie mocno, iz rowniez druga ciaza bedzie choroba...kto wtedy zajmnie sie moim dzieckiem gdy maz w pracy a ja bede siedziec w glowa w kiblu. Zle samopoczucie da sie przezyc...zmusic do wstania z lozka, jako takiego funkcjonowania. Przy niepowsciagliwych wymiotach mozesz zapomniec o wszystkim, bo jak sama nazwa mowi sa niepowsciagliwe. Chwilami bylam tak wypompowana ciaglym zwracaniem, o kazdej porze dnia i nocy, ze ryczalam z bezsilnosci - gdy juz nie mialam sily sie podniesc i zwijalam z bolu zoladka trafialam do szpitala pod kroplowke. Gdy bylam w stanie wstac na obiady chodzilam do tesciow blok dalej, gdy nie tesciowa przynosila mi gotowe do domu. Nie wyobrazam sobie by moglo sie to powtorzyc- nie ze wzgledu na mnie a na stefka bo nie wyobrazam sobie zwracac po krzakach na spacerze z synem. To wlasnie jest moj ogromny lek gdy mysle o drugim dziecku - boje sie, ze zaniedbam pierworodnego. Jak to mowia kazda ciaza jest inna i tej wersji sie trzymam :)
    Od porodu u nas w domu jest rownouprawnienie w stosunku do zajmowanie sie synem. Gdy Ste wyszedl do domu M. przygotowywal mleko podczas gdy ja przewijalam. On karmil i usypial ja odciagalam mleko na kolejny posilek. Do tej pory, jak tylko maz jest w domu to w 90% przypadkow on daje synowi jesc.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wyluzowałam przy trzecim, mąż mi dużo pomaga jak jest, pospać też daje, a gdy go nie ma czasem nie śpię po 24 h przez parę dni, narzekam owszem bo mogliby nie chorować, nie kłócić się, nie tłuc ale wtedy to bym chyba się zanudziła, lubię nasze życie choć jest dość męczące szczególnie gdy męża brak...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam tylko jedno ale tak nam daje popalić że odwleklismy na razie temat drugiego.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam mdłości w ciąży. Ale miała je moja przyjaciółka... która musiała przerwać studia bo nie dała rady iść na zajęcia. Nawet gdyby miała już jedno dziecko naprawdę musiała by mieć kogoś do pomocy, bo ciągle wymiotowała zwłaszcza rano. Dlatego mniej więcej wiem, co to oznacza (mieszkałysmy razem na studiach), więc może i znajoma ma naprawdę aż tak źle, chyba że po prostu wyolbrzymia czy udaje jak wspomniałaś, lub ma te mdłości w określonym czasie.

    Hmm jaką jestem mamą? Jestem 24/h na dobę dla Tymka. Jednak nie sama. Tata jest na równi ze mną. Jestem egoistką, bo muszę mieć chwilę dla siebie. Nie wyobrażam sobie by dziecko mną rządziło, bądź bym nie miała chwili na mejkap czy inne pierdoły, które notabene nie są mi potrzebne, ale odprężają i dają poczucie względnej namiastki wolności. Z tego powodu między innymi, ale również wygodnictwa na razie nie planujemy być rodzicami ponownie. Tak więc masz mój obraz teraz w głowie:).

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem mama najlepszą dla mojej córci. Podział obowiązków jeśli to możliwe jest w miarę równy, mówię w miarę równy ze względu na charakter pracy mojej małżowinki częste delegacje. Jak w każdym związku tak i w związku bycia rodzicem są sprzeczki, bo to nie tak, a tak, ale to chyba standard jak wszędzie. Jestem mamą, która wykorzystuje od czasu do czasu dziadków kiedy rodzice chcą wyjść odstresować się pobyć w sosie przyjaciół, wtedy sprzedajemy Lulcię na noc, a i ja lubię czasem wyskoczyć sama na babskie ploty bez Lulci i męża czy do kosmetyczki i wtedy tata sprawuje opiekę mimo, że zmęczony wie, że tak musi być, bo działa to w dwie strony i żadne z nas nie robi z tego tytułu problemów. Drugie dziecko jeśli będzie mi dane, to chyba na wyrost będę chuchać i dmuchać na siebie, w związku z tym co mnie spotkało i z pewnością wykorzystam wtedy pomoc innych, bo strach będzie mi towarzyszył i to podwójny do końca rozwiązania.

    A co do bycia mamą czasem trafiają się dupa, a nie faceci i czasem ta rola bycia mama ogranicza się do urodzenia dziecka to takie ekstremalne przypadki, ale są, najgorzej chyba mnie denerwują kwestie płci dziecka i nie wyobrażam sobie by było chłopcem/dziewczynką no chyba się potnę. A po niektóre kobietki potrafią wykorzystać sytuację perfekcyjnie.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes