czwartek, 5 czerwca 2014

Zawsze cos, czyli mowa o chorobskach


Do wylotu dni 9.

A my?

Od dwoch tygodni chorujemy, tzn. nie ja,ale chlopcy.

Moze zaczne od tego,ze kataru nie traktujemy jako chorobe.
Nikt w Irlandii z tego nic nie robi,a ze mieszkajac tutaj przyjmujemy jakies nawyki i my przestalismy sie nim przejmowac i zawracac sobie glowe.
Zapewne w Polsce biegalabym do lekarza przy kazdym smarknieciu,ale tutaj zycie zmusza Nas do innego myslenia,do podejmowania innych srodkow.
Poza tym Tesciowa pracowala w zlobku lat 30 i zawsze mowila,ze jak jej dzieci mialy katar to byly zdrowe.
Oczyszczam nosek ,inhaluje, smaruje masciami z olejkami i katar odchodzi w zapomnienie.
Nie jestem nadwrazliwa,bo nauczylam sie rozpoznawac kiedy to wirus,a kiedy cos powazniejszego.
Idac do lekarza placimy za kazda wizyte,ale mniejsza o to.
Jako jedyny kraj w UE platna sluzba zdrowia obejmuje takze dzieci.
Chory system, ktory mial byc zmieniony w tym roku,ale poki co cisza.

W wiekszosci przypadkow slysze,ze chlopcy maja wirusa i :

a) na biegunke nic nie daja,bo organizm sam sie musi oczyscic z wirusa,
b) jesli dziecko goraczkuje do 5 dni to nic robia - jesli powyzej laskawie przepisza antybiotyk,
c) na kaszel nie ma syropow oprocz jednego dostepnego na rynku,ktory ma w skladzie tylko miod i cytryne,    (dziekuje za taki syrop - sama go sobie zrobie),

Jednak tym razem Mlody juz za dlugo byl chory.
Zaczelo sie od biegunek, pozniej suchy , meczacy kaszel w nocy (Minia oczywiscie przygotowana na wszystko dzieki zakupom lekow w Polsce) no i od soboty goraczka.

Dzieki Bogu nie taka szalona jaka zazwyczaj ma Starszak,ze nie da sie jej do konca zbic,ale zaskakujaca znienacka. Godzine wczesniej mierzona miala 37'C by wzrosnac do 39,5 'C.

Mlody od wtorku nic nie je,ale nadal jest zywy.

Stwierdzilismy,ze goraczka niestety sie utrzymuje,a ogranizm opada z sil i postanowilismy wybrac sie jednak do lekarza. O dziwo nie uslyszelismy o wirusie,a o ZAPALENIU GARDLA i lekkim zapaleniu ucha srodkowego.

Juz mamy winowajce,ze Malutki nie chce nic jesc. Boli go gardelko.
Mlody wiec dostal przepisany juz 3 w zyciu antybiotyk (ostatni mial zaledwie 4 miesiecy temu,ale wtedy rozumiem,ze taki okres,ale latem?)

Na zlosc panuje epidemia ospy w zlobkach. Nie w tym do ktorego chodza chlopcy,ale znajomych Syn zlapal,a drugiego Syn ma szkarlatyne!!!!!!

A my lecimy w nastepny weekend na wakacje.
Nie musze mowic co sobie mysle i jak sie czuje.
Mam tylko wielka nadzieje,ze chlopcy oprocz wirusa nic nie zlapali i,ze Mlody szybko pozbedzie sie goraczki,a Starszak nic nie zlapie (troszke nadal meczy sie biedak z biegunkami)

I znowu zamiast sie cieszyc wyjazdem to martwie sie czy wszystko bedzie dobrze, czy chlopcy wyzdrowieja na czas i bedzie Nam dane spedzic najcudowniejsze wakacje naszego zycia.

Trzymajcie prosze kciuki!

Pozdrawiam,
Minia

26 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki żeby wyzdrowieli i niczego więcej nie złapali.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciskam kciuki za zdrówko chłopców i Wasze też!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrówka dla chłopców...ponoć anginy i choroby gardła najcześciej są własnie ciepłą porą bo miesza się zimne z ciepłym (np. lody, napoje, ale kto to widział, żeby zimą jeść lody???)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo zdrówka dla chłopców ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziekuje Wam bardzo! Do wylotu juz tak blisko,a jednak ciagle daleko...
    A kysz chorobska !!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Miniu trzymam kciuki! Dużo zdrówka dla chłopaków!! Oby Wam się wakacje udały!

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki!

    Widze, ze w Irlandii jak w Stanach - za kazda wizyte oplata (czesc pokrywa ubezpieczenie, ale za nie tez place skladki) i kilka syropow dostepnych od recepty, ale dla dzieci od 2 lat gdzie w skladzie miod i cytryna. To ja juz wole dzieciom zrobic syrop z cebuli wg. przepisu mojej babci. :)
    A z goraczka, to pediatra mnie kiedys zalamala, ze oni dopiero zaczynaja sie niepokoic jesli trwa dluzej niz 2 tygodnie!!!

    Ja z moimi dzieciakami ide do lekarza jesli maja goraczke i katar/ meczacy kaszel dluzej niz 3 dni albo widze, po nich, ze cos im dolega. Juz pare razy dostali od kataru zapalenia ucha i mimo, ze nie mieli goraczki to marudzili na potege i widac bylo, ze to cos powazniejszego. Oprocz tych przypadkow wizyta w przychodni jest bez sensu, bo place za wizyte, zeby uslyszec, ze to wirus i trzeba przeczekac. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och jak sie ciesze,ze w Stanach podobnie jak w Irlandii... u Nas z uszkami nigdy nic niepokojacego nie bylo. Mi tez wlasnie zal tej kasy zeby ciagle slyszec to samo...to wole za to kupic cos chlopcom...szkoda,ze nie zostalam lekarzem. My mamy prywatne ubezpieczenie,ktore nas sporo wychodzi,ale polowa ceny zostaje Nam zawsze zwrocona (zawsze cos)....

      Usuń
  8. Minia bądź dobrej myśli! Ja 2 tygodnie przed wyjazdem na Mazury wylądowałam z Małą w szpitalu na zapalenie płuc. Też już miałam wizje, że nici z wyjazdu, ale wszystko dobrze się ułożyło, córa szybko zdrowiała. Wyjechaliśmy :)
    Będę Was dopingować! Zdrówka dużo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubie sie martwic... ja wiecznie sie o cos martwie...zapewne gdyby nie te chorobska to juz bym sie martwila czy aby na pewno pogoda bedzie ladna. Dziekuje bardzo :*

      Usuń
  9. Rzeczywiscie niefajnie. Trzymam mocno kciuki za zdrowko calej rodziny, spokojne przygotowanie i udany wyjazd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Ewus... oby nie pojawily sie zadne ospy I inne straszne wirusowate chorobska...

      Usuń
  10. Zdrówka, zdróweńka dla chłopców. A wszelkie wirusy, bakterie odpędzam, wyganiam daleko. I z pewnością się wykurują i wakcje będą jak ta lala, ja Ci to mówię. Wysyłam moc wielkich uścisków i gorące buziaki oraz odganiam zarazki buźka :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyobrażam sobie, jak Cię to stresuje. Również trzymam kciuki, żebyście byli wszyscy zdrowi.

    Wiesz, u nas w Bułgarii jest zupełnie na odwrót.
    Kalinka była chora ostatnio. To znaczy miała gorączkę. Cały czas. Dzień i noc. Co kilka godzin podawałam jej jakiś środek na gorączkę, który pomagał, ale właśnie na kilka godzin. Temperatura nie była strasznie wysoka. 38 stopni. Dziecko marudne, brak apetytu. Nieprzespane noce. Nasze.
    No i nie bylo absolutnie żadnych innych objawow, ani katarku ani kaszlu. Nic a nic.
    Pomyślałam, że może jakiś kieł się wyżyna. Ale dziąsełka też nawet nnie były zaczeriwenione. Pomyślałam znów, że może trzydniówka. Ale gdy trzydniówka przerodziła się w 5-dniówkę, poszłam do lekarza. Lekarka zbadała dziecko, powiedziała że Kalina jest zupełnie zdrowa, a temperatura - to pewnie ząbki, albo trzydniówka. ALE NA WSZELKI WYPADEK WYPISZĘ WAM ANTYBIOTYK.
    Myślałam ze ją uduszę. Na wszelki wypadek wypisze antybiotyk. Cala droge do domu klocilam sie z meżem, który przecież po bułgarsku myśli, jak na Bułgara przystało i uważał, że skoro lekarka przepisała antybiotyk to trzeba dziecu podać. Ja kategorycznie powiedziałam "nie". Nie chce faszerowac dziecka antybiotykiem "na wszelki wypadek".
    Zgroza!

    No widzisz, tak źle i tak niedobrze.....
    Ehhh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze,ze nie dalas Kalince antybiotykow. Imie ma sliczne swoja droga. U mnie wlasnie Mlodszy Synek zabkuje...ida trojki... Biedaczek z tym gardlem,ale oby na tym sie skonczylo.. dziekuje za kciuki!

      Usuń
  12. Minia bo tak zazwyczaj jest, że jak nam zależy żeby się udał urlop to coś się wysra, ale bądźmy dobrej myśli kochana :) będzie dobrze!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zawsze jest ten strach, kiedy wakacje rezerwuje się dużo wcześniej, niestety:( Życzę Wam dużo zdrówka bo to muszą być najwspanialsze Wasze wakacje:)

    OdpowiedzUsuń
  14. No to i my trzymamy kciuki! Dużo zdrówkaa! ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojeju to nie możliwe żeby cokolwiek mogło Wam zepsuć wyjazd! Trzymam bardzo bardzo mocno kciuki!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ajj z dzieciakami można planować ;)
    trzymam kciuki mocno! żeby chłopaki wyzdrowieli i nic się więcej nie przyplątało :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Dużo zdrówka.
    Udanych wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dzieciaczki na pewno wyzdrowieją, nie ma co martwić się na zapas:) Wiem wiem, łatwo się mówi.
    My tak mieliśmy w Majówkę - domek w górach wynajęty, opłacony, torby spakowane.. W dniu wyjazdu poranna wizyta kontrolna u naszego lekarza, i co? Zapalenie oskrzeli u obu chłopaczków...Stchórzyłam i zostaliśmy w domu. Mąż do tej pory nie może mi tego wybaczyć:) A chłopcy wzięli antybiotyk i na drugi dzień byli jak nowo narodzeni:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zdrówka dla Was, a ja trzymam kciuki za udane wakacje.
    Służba zdrowia u Was mnie przeraża!

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes