środa, 4 czerwca 2014

Co mi w duszy gra....

Ostatnio duzo mysle, analizuje , zastanawiam sie.
Jestem, ale jakos mnie nie ma.
Dumam...

Dumam nad istota posiadania przyjaciol, znajomych czy nawet kontaktow z rodzina.

Kazdy kto wyjechal z Polski wie, ze zycie na emigracji wcale proste byc nie musi.
Dobrze, gdy jeszcze ktos ma przy sobie siostre, brata , a moze nawet Mame. My jak wiecie nie mamy nikogo, ale nie o tym teraz mowa.

Czasami czuje sie samotna...
Zlekcewazona...
Zapomniana...

Nie lubie tego uczucia, bo trace wiare w ludzi, wiare w przyjazn.

Nie raz zastanawialam sie czy naprawde istnieje takie cos jak przyjazn. Bo przyjazn powinna byc bezinteresowna. O przyjazn powinno sie dbac, pielegnowac...

A o wiekszosc znajomosci zabiegam ja.
Pisze smsa, dostaje wiadomosc, po godzinem dwoch, dniu, tygodniu, a czasami nawet nie dostane w ogole,
Odzywam sie na fb pytajac sie jak czuje sie ciezarna kolezanka. Wiadomosc napisana w piatek, odpowiedzi nie ma. Nie pisze bo musze, pisze, bo chce, bo zastanawiam sie jak sobie radzi, moze bede mogka w czyms pomoc, rozwiazac jej watpliwosci albo pogadac o burzy hormonow......

Czasami ktos sie odezwie... sam z siebie. To mile, bo wtedy zdaje sobie sprawe, ze ktos pamieta, mysli, chce kontynuowac ta znajomosc...

Ale z reguly to ja ..wiecznie ja zaczynam...

Pisze ja..ponaglam Meza by napisal do jego Mamy, bo juz wieki sie nie odzywalismy...
Pisze ja, bo ciekawa jestem co tam slychac...
A pozniej mysle sobie : "Do cholery...I po co to wszystko?"
Jesli mi tylko zalezy to moze lepiej to po prostu olac? Bo nic na sile przeciez....

Zdarza mi sie, ze I ja odpisze pozniej, bo nie zdaze, bo zapomnialam, bo mam tyle na glowie, ale mysle, zastanawiam sie , pamietam, ze musze I chce odpisac..

Wiekszosc znajomych, ktorych mam to znajomi, ktorzy czegos potrzebuja dlatego sa... przykre, prawda?

W koncu sie z kims spotykam I do glosu dojsc nie moge, bo ta osoba ciagle o sobie, o dziecku jakie ma cudowne I madre I zdolne I najpiekniejsze ze wszystkich.
Siedze jak struta, bo marnuje czas, bo moglabym byc z chlopcami I ich tata spedzac czas jako rodzina, a wyszlam do ludzi po to, by sluchac o SIELKIM zyciu Maryski.
Co 10 min probuje wtracic cos od siebie, ale chyba sensu nie ma. Czasami zadawane zostaje mi pytanie , ale juz mi sie nawet nie chce na nie odpowiadac.

Bo przeciez to powinna byc konwesacja, dialog... a nie monolog.
To nie dla mnie. Chowam sie wiec w moja skorupe Kraba Pustelnika I ide do domu myslac, ze albo to ludzie sie zmienili albo to ja zdziwaczalam.

Teskno mi za zwyklymi pogaduchami o duperelach, o lakierach do paznokci, o planach na wakacje I przeczytanych ksiazkach.

Teskno mi za Mama, bo widze sasiadke, ktorej Rodzicielka przyjezdza by corcia mogla isc w spokoju na zakupy, a Ona zaopiekuje sie jej dzieckiem,
Teskno mi za osobami, ktore sa szczere, ktore nie udaja, nie szukaja poklasku lub korzysci z utrzymywania ze mna kontaktu, ktore sa przy mnie, bo mnie lubia I szanuja.

Wiec chyba nadszedl idealny czas na reset... akurat na wakacjach...

Bo poki co w glowie ciagle zadaje sobie pytanie...

"CZY ZNOWU POWINAM ODEZWAC SIE PIERWSZA"......




20 komentarzy:

  1. Miniu, chodź do mnie, siądziemy razem i myślę, że się zrozumiemy. Bo ja doskonale rozumiem, jakie to przykre i ja to jest...

    Mój mąż próbuje mi tu znaleźć przyjaciół. Dziewczyna jegoi kolegi kilka razy była u mnie na kawie. Zawsze gdy ja o to zadbalam. Zadzwonilam, zapytalam co porabia. Z jej strony nie bylo nigdy pierwszej chęci. Ostatnio mąż się pyta, czemu nie zadzwonie do nije zebysmy sie spotkaly. Powiedzialam mu ze cxzekam az ona sie wreszcie odezwie...
    Nie wiem sama....
    Czasami mam ochote powiedziec- "nic na sile" i ja nie bede koło nikogo skakac. A z drugiej strony - no właśnie. Bywam samotna. Tak jak Ty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maliwno jak ja Ciebie rozumiem - czasami mowilam, iz czuje sie samotna gdyz nie mam tu przyjaciol. Maz twierdzi, iz o nich nie zabiegam, ale dlaczego ja zawsze mam wyciagac pierwsza reke - czasami dzwonie ''ok, zdzwonimy sie w weekend, gdy bede w miescie'' i co i d..upa bo telefon milczy. Po kilku razach mam dosc i dochodze do wniosku, ze jesli komus zalezy na spotkaniu ze mna to moj numer zna Tak jak piszesz nic na sile !!

      Usuń
    2. I ja się dołączam ... Nie mieszkam za granicą, a to samo jest u mnie ... osoby z którymi byłam bardzo zżyta zapomniały, że mnie znają ... całe szczęście mam 4 najlepsze na świecie kumpele. Mimo to, przykre, że pozostałe bliskie znajome mają mnie w nosie, no chyba, że im się coś przypomni i czegoś potrzebują, to pamiętają.... Oni mają mnie w nosie, to i ja mam ich w nosie. Mimo, że nie mieszkam za granicą, że mam blisko do znajomych, to czasem i tak mam takie same odczucia co Ty.

      Usuń
  2. Może czasem brak odpowiedzi wynika właśnie z braku czasu, albo w ogóle nie zaglądania na dany serwis? Tak samo jak piszesz, że Tobie zdarza się nie odpisać na już. Chyba, że zawsze z daną osobą tak jest, wtedy rzeczywiście można pomyśleć, że komuś nie spieszno do kontaktu z nami. Ja mam garstkę sprawdzonych przyjaciół i nie są to przyjaźnie "dla interesu". Taką koleżankę, co zawsze w jakimś interesie się odzywa też mam, ale przestałam się do niej sama z siebie odzywać właśnie gdy zauważyłam, że ona do mnie odzywa się tylko jak ma jakiś interes i czegoś chce. Dlatego dałam sobie spokój. A Tobie życzę znalezienia Przyjaciela przed duże P :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja co prawda nigdzie nie wyjeżdżałam, ale urodziłam synka... od tego momentu wszyscy znajomi się rozpłynęli. Dokładnie wszyscy. Przykre jest gdy zdam sobie sprawę, że nikt za mną nie tęskni i się nie interesuje... Najgorsza była dla mnie ciąża, bo całe dnie spędzałam sama. Teraz przynajmniej jest Kuba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miniu może dziwnie to zabrzmi, ale tu w Polandii też czasem doskwiera samotność. Może trochę inna, bo wszyscy mówimy jednym językiem, mam rodzinę obok, ale...
    Mam nadzieję, że choć trochę zapomnisz o tęsknocie, choć wiem, że jest trudno! Uśmiechnij się :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dolaczam do klubu samotnych na emigracji. Napisze maila, na odpowiedz czekam kilka tygodni. Bylam w Polsce - 10 dni. Mialam wiele spraw na glowie, wlacznie z urzedami - poszlam po zakupy i przechodzilam przed biurem kolezanki, stwierdzilam, iz 5 minut mnie nie zbawi, zadzwonilam czy ma chwile - weszlam, zapytala co u nas? Szczerze sie cieszyla, ze wpadlam, ale zaraz poszedl monolo - spedzilam te 5 minut podziwiajac w intenecie dzialke i dom, ktory wlasnie kupili. Ehhh

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jestem na emigracji, niby tu i wiele dookoła znajomychj, w telefonie pełno numerów....jednak tak na prawdę tych z którymi mogę pogadać i tak nie ma tu blisko...są daleko, a Ci co blisko zabiegani, zajęci swoimi sprawami....kiedyś zabiegałam o każdą małą znajomość .Teraz już nie- o nie! Tylko te szczere chociaż ciężko jest znaleźć takie

    OdpowiedzUsuń
  7. Miniu doskonale Cie rozumiem, ale ja na to znalazłam złoty środek podobnie jak sweet or dry, nie zabiegam o przyjażnie, znajomości, ba przestałam zabiegać o rodzinę i kontakty z nimi, bo ja się pytam ile można. Ja się staram, stoję na głowie, organizuje spotkanie, często proponowałam przywiezienie i odwiezienie, żeby dogodzić, ale i to było za mało w takim razie pocałujcie Wy mnie w d.pę, i wtedy przekonałam się kto jest prawdziwym przyjacielem, a kto tylko znajomym mało istotnym. Zweryfikowałam również często te znajomości wirtualne może zbyt brutalnie wyrzucając ich z grona znajomych, ale co im do tego by interesowali się moim życiem. I to samo zrobiłam z rodziną. Szanowna teściowa nie ozdzywa się już pół roku ostatni raz widzieliśmy się na Boże Narodzenie i nie tęskno jej do nas do Lulci, będziemy się widzieć na weselu 14.06 jak się zapyta co słychać, to już mam dla niej przygotowaną odpowiedź, o chrzestnej Lulci też nie wspomnę i jej kontaktach nie to nie nic na siłe. Prawdziwych Przyjaciół poznasz w biedzie. A co do plotek o lakierach pamiętaj możesz do mnie pisać śmiało :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja bym się nie odezwała po co upominać się o uwagę u kogoś kogo nieinteresujemy... Ja tak nauczyłam teściowa gdy mieszkaliśmy blisko siebie przez ulicę, umiała nawet pół roku nie przyjść, potem metoda wizyta za wizytę, telefon za telefon i układy są dobre...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja przestałam się odzywać pierwsza.
    Trudno, zostałam sama.
    Te wszystkie zapewnienia "jestes dla nas ważna" tylko o kant d.py rozbić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się wolę nie odzywać. Jak ktoś będzie chciał to będzie się interesował. Nic z tym nie zrobimy :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Może dlatego piszemy te blogi bo w prawdziwym życiu jesteśmy samotne.

    OdpowiedzUsuń
  12. Doskonale to rozumiem. Jakos wiekszosc moich znajomosci z Polski umarlo smiercia naturalna. Wiem, ze niektore osoby obrazily sie, ze ich nie odwiedzilam bedac w Polsce. Ale ja do Kraju jezdze raz na 2-3 lata, a wtedy to mam maraton miedzy Trojmiastem a Zakopanem. Trudno jest odwiedzic cala rodzine, a co dopiero znajomych! Ale pisze maile, smsy, wiadomosci na FB i to samo. Cisza, albo odpowiedz po tygodniu... Co gorsza, nawet wlasna siostra pogada chetnie na Skype, ale to ja musze puscic jej smsa z zapytaniem czy ma czas (z powodu 6-godzinnej roznicy czasu mozemy pogadac wylacznie w weekendy). Pierwsza prawie nigdy sie nie odezwie. To mnie bardzo boli, bo zawsze mialysmy swietny kontakt...
    Tutaj znajomych praktycznie nie mam. Glownie przez malzonka, ktory nie chce sie widywac z Amerykanami bo slabo mowi po angielsku, ale o Polakach z kolei twierdzi, ze sa falszywi i to nie sa wg. niego prawdziwi przyjaciele... Tyle, ze mi "prawdziwi" przyjaciele niepotrzebni, ja chce zwyklych znajomych do pogaduch przy lampce wina i grillu! :) Ile ja sie nagimnastykowalam, zeby zgodzil sie na zaproszenie kilkorga znajomych na urodziny Bi!
    Tak wiec tez jestem raczej samotna, dobrze ze chociaz w pracy mam sie do kogo odezwac. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem jak to jest, bo wszystkich najbliższych mam przy sobie, ale mogę się domyślać, że na prawdę nie jest Ci łatwo. :*

    OdpowiedzUsuń
  14. JA chwilowo bez emigracji i mam takie same odczucia. Odkąd wyszłam za mąż przestały zabiegać o spotkania wszystkie niezamężne koleżanki, jak zaszłam w ciążę to olali mnie wszyscy sparowani znajomi... Teraz jak się ktoś odezwie na FB, ba! Smsa wyśle to jak święto międzynarodowe. Jak ja się odezwę to czuję się jakbym była jakimś natrętem :/ MAsakra... A jak się wyniosę do DE to ja nie wiem... Chyba własna matka o mnie zapomni ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja równiez tak mam..gdy ją się nie odezwę to nikt ze znajomych /rodziny tego nie zrobi.. A gdy spotykam się z koleżanką "na kawie" ona tylko zerka na komórkę czy zegarek, "bo babcia juz za długo z dziećmi ".. Ja nie wyjechałam za granicę, ale wyprowadzilam się od rodziny i tez czuje.się samotna i zapomniana.

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Doskonale Cię rozumiem - mimo, że nigdzie nie wyjechałam. Ja już powoli zgrezygnowałam z odzywania się jako pierwsza, proponowania spotkania itd...bo ile można? Skoro ktoś ma Cię gdzieś. mam garstkę znajomych, rodziny - która się odzywa, z którą się spotykam, z kim mam o czym gadać...i tyle. ale też czuje się mimo wszystko samotna. Zagląda człowiek czasami na fb - niby kupa znajomych, a wszyscy obcy :/

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj, racja. Można wyciągnąć ogóle wnioski, nie ważne czy ktoś poza granicami, czy też nie. Doskonale Cię rozumiem:) Też niekiedy ''dumam'' nad istotą takiej ''przyjaźni''. Czy w ogóle to ma sens? Jedna osoba non stop pisze, druga milczy lub prawi nic nie znaczące monologi - w formie pisemnej - rzecz jasna. Ach... Życie:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Raz zrobilam sobie taki "reset". I przestałam zabiegać, dogadać. Po prostu. Choć było mi smutno i ciężko to jednak na dłuższą metę jest to dobre rozwiązanie. Ile można zapraszać, proponować spotkanie. Trudno. Z częścią rodziny widujemy się na wiekszych okazjach a znajomi? To chyba byli tylko znajomi. Nie przyjaciele.

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes