czwartek, 29 maja 2014

Niegrzeczni czy niewychowani?!

Tak... dzisiejszy post bedzie o niegrzecznych lub niewychowanych Miniowych Robakach.

Chlopcy... no jak zachowuja sie chlopcy ?!
Bo moi sa :
× pelni energii,
× bija sie,
× biegaja, skacza po kanapach, krzycza, wyrywaja sobie zabawki lub ksiazki,

Czy rzecz biorac nudno z nimi nie jest.

Niedawno mielismy zaszczyt goscic chlopca , ktory bedzie mial dwa latka. Cichy, spokojny, przegladal ksiazeczki. Moze z natury taki , a moze tak wychowany.

Moje Robaki co nuz probowaly sil w wyglupach I  gonieniu sie nazwzajem.
Niegrzeczni czy niewychowani?

Jak kazdy rodzic staramy przekazac im same dobre rzeczy, probujemy slowo zamienic w czyn, glosno akcentujemy, ze tak nie mozna I nie wolno.
Ale jest czasami bunt I to nie jeden, a razy dwa, bo obydwoje sa w wieku, gdzie JA robie tak jak ja chce I jak mi sie podoba.

Chlopcy poza domem sa grzeczniejsi,aczkolwiek po rozkreceniu sie wszyscy wiedza, ze dwaj lobuzi to moje dzieci.
Co prawda nie robia nikomu krzywdy, nie zaczepiaja innych dzieci, a wrecz nie wchodza nikomu innemu w droge..po prostu wszedzie ich pelno!!!

Kosciol.

Czytajac Ewiczki post naszla mnje ochota na napisanie tego posta.
Pierwsze lawki zawsze sa wolne. Nikt nie chce siadac przed samym oltarzem. No oprocz Nas , ale to nie z checi, a dlatego, ze nigdzie indziej miejsca nie ma.
Chlopcom zajmuje 5 minut na rozkrecenie sie. Zaczyna sie bieganie po kosciele, bawienie sie swieczkami (stoja swieczniki po bokach kosciola, wklada sie pieniazek I mozna zapalic swieczuszke ).
Nie powiem, ze ostatnia niedziele dluzej spedzilam w przedsionku kosciola, gdzie nas nie bylo widac ani slychac niz w samym srodku. Bylo mi wstyd, bo jak Starszak jako tako sie sluchal, to Maly go rozbestwienial I wariowali razem.
W kosciele sa kolorowanki I kredki na zajecie dzieci, ale zeby to dzialalo na moich chlopcow?! Na pewno nie.
Wszyscy pewnie Nas znaja I pewnie modla sie zebysmy w jedna niedziele sie nie pojawili. Jak Tatko wkroczy do akcji to chlopcy sie troszke uspokoja, ale inne dzieci sa takie grzeczne!!!!!!
Siedza ladnie w wozkach czy laweczkach, a Ci jakby sie szaleju najedli.


Ksiadz na znak pokoju zawsze schodzi z oltarza I podchodzi do Nas, mowiac "Dziekuje"..."Dziekuje , ze przyprowadzacie dzieci I, ze razem sie modlicie".
Za kazdym razem sie wzruszam, bo powinien Nas z kosciola wyrzucic za tak niegrzeczne-niewychowane Bable, a tu takie rzeczy.
W innych parafiach sa specjalne pokoje dla dzieci, dzieki czemu nie przeszkadzaja wtedy innym ludziom sie modlic. Ten kosciolek takiego miejsca nie ma, ale Ksiadz za kazdym razem modli sie za dzieci I bardzo sie cieszy kiedy je widzi.
To takie mile...
W Polsce bylo by to jednak nie do przyjecia. Pewnie zostalabym nazwana Najgorsza Matka I, ze mam dwoch niewychowanych bachorow...
Kiedys bedac w ciazy I bedac na polskiej mszy, Ksiadz kilkakrotnie wspomnial, zeby rodzice pilnowali dzieci, I ze trzeba im koniecznie stworzyc osobne miejsce.

Latwo jest oceniac kogos z boku. Trudniej jednak spojrzec na to swoim okiem.
Co Ty bys zrobila majac takie zywioly?
Moze to nasza wina, bo nigdzie z nimi nie chodzimy...moze zdziczeli Nam w domu, moze za malo mamy znajomych, za malo wychodzimy do ludzi, a moze to problem z Nami, bo dzieciaki weszly nam na glowe? A moze dzieci sa po prostu dziecmi I maja wiecej energii niz I inne i zamiast sie smucic powinnismy sie cieszyc?

I pomimo tego, ze czasami jest mi wrecz glupio za ich zachowanie to kocham nad zycie. Moje Miniowe Zywiolki.

Kto szybszy?

'Mamo - chciałaś uśmiech to masz '

'Idziemy' - to nic,ze Mama nie pozwala przechodzic samemu przez uliczke




A wasze dzieci jakie sa?! Usluchane czy trudniejsze do ogarniecia?!

Pozdrawiam,
Minia



14 komentarzy:

  1. Moja Podopieczna jest też z tych dzieciaków pełnych energii.Tu wejdzie, tam wskoczy, tam coś spsoci.
    Ale (jeszcze) potrafię ją ogarnąć, wystarczy zagrozić np nie wyjściem na ukochany plac zabaw, albo gdy przed snem postanowi wariować mimo zamykających się oczu, wystarczy powiedzieć że zabiorę pieska/misia i juz spokoj ;)
    W kościele byłam z nią raz. W tygodniu. To komentowała wszystko :P Wiecznie paluch w użyciu i hasło "tooo?!" :P albo "pan!" :P Ale dzieki smokowi siedziała w wózku (wtedy miała 1,5r.) :)
    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja do kosciola chodze niestety sama - M. jest na bakier z instytucja kosciola, a syna jeszcze nie targam ze soba, ale i na to przyjdzie odpowiedni moment. W trojke w kosciele bylismy raz, w Polsce na mszy w intencji mojej babci. Steffi siedzial grzecznie na kolanie, az oczy przecieralismy ze zdziwienia. Po kazdej odspiewanej przez organiste piesni czy modlitwie obowiazkowo musialy byc jednak oklaski :)
    Nie wiem z czego wynikal ten jego niesamowity spokoj, gdyz co tu duzo mowic dzieci w kosciele sie po prostu nudza. Twoje chlopaki to badz co badz jeszcze male dzieci. Czesto widuje strasze dzieci, na oko ok. 10lat, ktore jednak powinny juz kumac, ze do kosciola nie przychodzi sie po to by kopac kolege.
    Wykraczajac poza koscielne mury Steffi daje nam czasami niezle popalic - uparty jest jak osiol, na ''nie'' reaguje odstawieniem scenki, wlacznie z rzucaniem sie na fotel...w sklepie jest tupanie nogami. Czasami czuej jak robie sie czerwowa ze wstydu. Tlumaczymy, krzyczymy, a on i tak swoje - moze to taki wiek.
    Chcialam rowneiz zaznaczyc, ze bardzo fajnego macie ksiedza (nasz proboszcz tez jest super), gdyz ostatnio siostra mi opowiadala, iz maja w parafii ksiedza, ktory potrafi powiedziec ''prosze wyjsc i uspokoic dziecko''. Szok!!

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas nie ma najmniejszego problemu z dziećmi w Kościele, nikt nie wyprasza, nie wygania i to o dziwo w Polsce :) jednak mimo wszystko boję się strasznie tej dzisiejszej niedzieli, spasowałaś mi z tematem w 10! Mamy msze za Małego i normalnie już mnie boli brzuch jak sobie pomyślę... bo on mimo że posłucha, to jak to dzieciak wątpie by wytrzymał w spokoju godzinę, będzie niezła jazda jednym słowem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie masz 2 kochane żywiołki, które są pełne energii i już :) Niegrzeczne dziecko to co innego. Dokucza innym, bije itp.

    OdpowiedzUsuń
  5. Po prostu są pełni energii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To ja mam takie żywioły raz trzy, wychowane są ale tego nie widać przynajmniej na pierwszy rzut oka, tylko w innych okolicznościach jak śluby,pogrzeby, chrzciny, huczne urodziny...Dzieci mają energię i trzeba ją spożytkować ale czasem się nie da...My rzadko chodzimy do kościoła a jak już się zdarzało to zawsze jakieś cyrki wyszły a to księdzu kazał się średni zamknąć, a to mu powiedział ze fałszuje, albo krzyknął ze jest u bozi i o bozi się mówi a nie o innych rzeczach ( kazanie z polityką)...i to na mszach dziecięcych

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi się wydaję, że powinniśmy się cieszyć z tego że nasze dzieci sa żywe pełne energii i radości. Gorzej jeżeli byłyby smutne siedziały w koncie i nic nie robiły.
    A tak to przynajmniej wiemy, że są :) To dzieci, pozwólmy im się cieszyć dzieciństwem, tym że mogą rozrabiać i nic im za to nie grozi...bo jak dorosną to wkroczą w ten świat gdzie już nie jest tak fajnie i beztrosko :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje mi się, że po prostu mają żywe temperamenty i są energiczni :) Zupełnie jakbym czytała o swojej młodszej siostrze z czasów dzieciństwa :) Niegrzeczne dziecko to mi się kojarzy z obrazkiem widzianym raz w sklepie, gdzie dziecko zaczęło bić i kopać swoją mamę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana ja też mam dwójkę synków pełnych energii:) Wiem dokładnie o czym piszesz - i nie martw się, nie są ani niewychowani, ani niegrzeczni! Podobno kiedyś z tego wyrosną - piszę podobno, bo moi (5 i 7 lat) jeszcze nie wyrośli. A co do Kościoła, to też jesteśmy coniedzielną atrakcją i zazwyczaj też siadamy w pierwszej ławce:):)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miniu, ja po prostu myślę, że jak chłopaki są we dwójkę to łatwiej i szybciej się rozkręcają, bo po prostu mają siebie nawzajem :) i nie muszą się oswajać z nowymi dziećmi, bo siebie znają, jak 'łyse konie' ;). Gdyby pięści przenosili na Was albo gdyby w ogóle nie słuchali to zaczynałabym się martwić a tak myślę, że po prostu są wulkanami energii :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj tam. Masz po prostu dwóch żywiołowych chłopaków i tylko się cieszyć, że są tacy. Zachowują się zupełnie normalnie. Kwestia niewychowania czy niegrzeczności nie ma tu po prostu miejsca :)

    Jak mieszkaliśmy w Krk to chodziliśmy na mszę dla dzieci. Zawsze pod ołtarzem była masa dzieciaków w wieku +/- 1-3lat. Nasza oczywiście wśród nich. Nigdy nie usłyszałam, żeby ksiądz czy ktokolwiek zwrócił uwagę, że dzieci przeszkadzają, że rodzice powinni ich zabrać. Tutaj chodzimy na normalną mszę, bo nie ma takiej stricte dziecięcej. Isia jak to dziecko jeden raz ładnie wytrzyma cała mszę, drugi raz ledwo po wejściu zaczyna spacerować, komentować. Ale też nie zwrócił nam nikt uwagi, że powinniśmy wyjść, czy coś.
    Ja jestem zdania, że jeśli chcemy wychować dziecko w wierze to od początku tę wiarę trzeba pokazywać. A jak inaczej ma nauczyć się zachowania w kościele nie chodząc do niego?
    Raz ksiądz powiedział, że dzieci modlą się na swój sposób. czyli i Twoi chłopcy znaleźli swój sposób ;)
    Mi Iśka kiedyś zaczęła śpiewać 'sto lat" w czasie Komunii ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie podobnie jak u Ciebie ale razy jeden póki co. Lulcia jest nad wyraz żywiołowa, energiczna, nie potrafi w miejscu usiedzieć 3 minut, nie potrafi niczym na dłużej się zająć, łazi i wchodzi w mysią dziurę, nie słucha się matki, a ni ojca, którzy czasami jak kataryna powtarzają w kółko nie wolno. Czasem też mi za nią wstyd, czasem też słyszę, że coś z tym powinniśmy zrobić, bo jest nie znośna, ale ja mówię, że nie normalne to by było zachowanie jak by usiadła przy stole i siedziała jak stara. Więc jest to całkiem najnormalniejsze zachowanie w świecie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurde coś mi uciekł twój wpis, ale juz nadrabiam Miniu. Ja myślę, że powinnaś się cieszyć, że chłopaki są żywi a nie siedzą takie smutasy i nie robią nic. Ale dzięki temu, żę takie żywioły to mama laska :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes