sobota, 5 kwietnia 2014

O jedzeniu, zakupach I ulubionej kawiarni...

Nawyki żywieniowe chłopców....

Starszak jadł pięknie do 8 miesiąca. Mąż codziennie przygotowywał mu najróżniejsze zupki : była jarzynowa, buraczkowa, brokułowa... Starszakowi jednak coś odmieniło się z dnia na dzień. Niania stwierdziła,że zupek Starszak niedługo nie zniesie i czas mu dawać to,co jedzą oni. Tak też zrobiła przez co Starszak zmienił się nie do poznania. Nie chciał zupek, chciał to ,co My.
Potem zdałam sobie sprawę,że rzeczywiście jedząc zupkę codziennie można zwariować. Czemu nie wpadłam na to wcześniej?

Młody wychowywany był już inaczej. Jadł wszystko z Nami , zupek nie gotowaliśmy,a kupowaliśmy gotowe. Do dnia dzisiejszego Młodszy z przyjemnością zje obiadek ze słoiczka (szczególnie wtedy, kiedy rodzice zastrajkują i obiadu nie przygotują).

Straszak od zawsze jadł albo bardzo dużo albo praktycznie nic. Nie wiem czy to wina wyrzynających się jeszcze piątek ,czy ten TYP tak ma.
Wiem jednak,że jest bardzo wybredny odnośnie jedzenia i ma to ewidentnie po mnie.
Czy to śniadanie, lunch czy obadokolacja Straszak musi podane mieć jedzenie takie jakie chce i jak chce, czyli np. zje chleb,ale nie polski,a tostowy. Potem otwiera lodówkę pokazuje palcem ,który chce dżem (przeważnie wygrywa brzoskwiniowy,a jeśli go nie ma to malinowy). Jeśli jest za mało dżemu ( ja mam jakieś zboczenie,że ogólnie smaruję wszystkiego mało na chlebie) to pokazuje paluszkiem,że mam jeszcze posmarować . Starszak jest indywidualistą, perfekcjonalistą. Rośnie przyszły Tata. Pedant, nie znosi robaków (swoją drogą jakieś zaczęły pokazywać się w domu... brrrr), nie lubi bałaganu chociaż jest pierwszy by go stworzyć. Takiego Facecika jeszcze nie znałyście....

Młody... drugie dziecko. Niby wszystko wiem, a nie wiem. Młody jadł cycka,a do dziś pije mleko wieczorkiem ,które uwielbia ( nie, nie moje... z cyckiem pożegnaliśmy się dosyć wcześnie).
Młodszy nie ma problemu z jedzeniem. Nigdy nie miał. Pomimo wcześniejszego pojawienia się na świecie je bezproblemowo. Przybierał  szybko na wadze. W wieku 6 miesięcy on miał już prawie 10 kg!!!!! Lubi jeść (ma to po Tacie). Nie ma problemu z jego karmieniem. Zje wszystko, a nawet wyrwie jeszcze Tobie ... często kończy jeść po Bracie... teraz troszkę zwolnił przybieranie chociaż niebanalnie jego waga powala ....

Z powodu zapowiadanego deszczu w ten weekend ( czy tu kiedykolwiek świeci słońce) postanowiliśmy wyskoczyć do miasta. Chłopcy rzadko tam bywają z reguły dlatego,że nie lubimy pchać się między zatłoczone centra handlowe, gdzie jest gorąco i duszno.
Tym razem ze względu na zbliżające sie wakacje czas było wyruszyć razem w poszukiwaniu jakiś ubrań dla chłopców i Nas.
Młody miał na tyle dobrze,że jeździł 'furą',a Starszak musiał niestety chodzić.
Powiem Wam,że jestem z niego niesamowicie dumna! Na mieście byliśmy 3 h i On cały czas chodził.  Dał radę... taki maleńki! Dzielny, odważny....
Jestem z niego dumna. Nie uciekał, ciągle o coś się pytał... nasze konwersacje są bardzo śmieszne,bo przeważnie nie rozumiemy co do Nas mówi (a mówi dużo),ale udajemy,że rozumiemy i odpowiadamy lub opowiadamy mu ciągle coś.
W pierwszym sklepie Starszak nie omieszkał przywłaszczyć sobie piłki .
W drugim M. stwierdził,że tym razem on wybierze zapach Yankee Candle. Tak też zrobił...
Kolejne sklepy były z odzieżą. Poszliśmy oczywiście do Penneys'a ( ang. Primark ) i powiem Wam,że kupiłam 4 koszulki i shorty dla Starszaka i ile zapłaciłam??? 2 euro za koszulkę i 5 euro za spodenki.
Szukałam na all... ale ludzie powariowali... na ebayu też szaleństwo. Używane rzeczy w cenach prawie jak nowe . Wiadomo,że nie mówię tu o Next'cie lub Mothercare,ale na wakacjach będziemy dwa tygodnie. W Irlandii lata nie ma. Może ciepła wiosna, max 19'C. Po co mi super ubrania jeśli chłopcy ubiorą je tylko w tym sezonie? Rok temu mieliśmy dużo szczęścia,bo przez 16 dni nie spadła kropla deszczu i było gorąco po 25'C każdego dnia!!! SZOK! Ubranka będą tylko na raz. Nie musimy mieć wszystkiego markowego...

Wracając do tematu...
Zgłodnieliśmy...

Mamy swoje ulubione miejsce, gdzie Kids are Welcome... gdzie są same rodziny, gdzie obcy ludzie zaczepiają i pytają się o chłopców, gdzie stoi mikrofalówka i można podgrzać sobie mleko, gdzie jest osobny pokój do karmienia dziecka,a nawet pokój do zabaw,w którym Młody zaginął,a  Starszy jak tylko zapełnił brzuszek - dołączył do niego. Lubię tam być pomimo wysokich cen nieadekwatnych niestety do jakości podawanych dań,ale co tam...najważniejsze,że chłopcom się podoba i,że człowiek naprawdę czuje się tam dobrze.... Często tu wracamy...

A Wy macie swoje ulubione miejsca?

Starszak czekający na jedzonko :) przy okazji rozlewający wodę ...



Chłopcy bawili się znakomicie,a rodzice delektowali się świeżo zaparzoną kawą.

 A teraz czas dla rodziców... jest kieliszek wina i Final The Voice UK....

Miłego weekendu,
Minia

19 komentarzy:

  1. Czytając o Szymonku jak bym czytała o naszej Lulci otwieranie lodówki i pokazywanie co by chciała zjeść, raz ma apetyt jak stary chłop, a czasem zje jak wróbelek, z rozlewaniem wody czy innych płynów mogą przebić piątkę no i te konwersacje gdzie często przytakuje nie wiedząc co i na jaki temat przytakuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak juz kiedys pisalam... Lulka z Szymkiem tworza zgrana pare... szkoda, ze Lulcia jest tak daleko...

      Usuń
  2. Jeszcze nie mam takich ulubionych miejsc przyjaznych dzieciom, ale mam ulubioną cukiernię połączoną z kawiarnią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te etapy jedzenia to chyba każde dziecko ma, ja u nas robię wcześniej zakupy na allegro wtedy najtaniej trafiam, a resztę nowych dokupuje w sklepach. W tym roku nad morze jedziemy więc wszystkiego musze mieć min po 10

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chce odpieluchowywac, wiec potrzebuje duuuuzo ubranek ;)

      Usuń
  4. Ja patrząc na córę zastanawiam się ile ma żołądków, nie raz zjadła więcej niż moja porcja ;)
    I wszystko i zawsze, nie miałam problemów z rozszerzaniem diety. Śmiejemy się, że przemianę materii odziedziczyła po siostrze męża, ona też jak na swoje niecałe 50kg wagi(i 35lat ) potrafi zjeść na raz tyle co my we dwójkę ;) Isiek waży ledwo 12kg,a patrząc na to ile je, nie pomyślałabyś :)
    Kurcze taniuśkie te ubranka macie. Ja ostatnio patrzyłam za bluzeczkami z krótkim rękawkiem na moją to 40zł za dwupak wydało mi się lekką przesadą :/
    A lubię jedną kawiarnię w CH gdzie jeździmy na zakupy. Jest stoliczek, wystawione kredki, a kartki do malowania daje obsługa. Dorośli mogą spokojnie wypić kawę, a dziecko się nie nudzi w tym czasie. Tak samo w Pizza Hut dają kredki i malowanki. Takie niby nic, a jednak miło się tam wraca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, super jak kawiarnie czy restauracje mysla tez o dzieciach, a rzeczy sa rzeczywiscie w miare tanie... nieopodatkowane .. 0% Vat, az milo :)

      Usuń
  5. W mojej okolicy by się przydała taka restauracyjka ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mile miejsce zarowno dla dzieci jak I doroslych ;)

      Usuń
  6. Łojoj... to ja jednak nie zazdroszczę tej pogody! Nie dałabym rady, choć może urokliwy klimat trochę by pomógł, ciepłolubna jestem.
    Nie, nie mam takiego miejsca. Ostatnio nie mam wcale miejsca, gdzie mogłabym pójść z mężem i synkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej jest zima, bo wtedy no non stop pada... a I latem az za czesto sie zdarza... taka uroda Irlandii.. nie na darmo dostala nazwe Zielonej Wyspy ;)

      Usuń
  7. Mam zboczenie podobne do Twojego - jak czyms posmaruje chleb to wszyscy sie zastanawiaja czy ja w ogole czuje co jem. Moj maz ma wprost przeciwnie.
    A Steffi z jedzieniem ma jak Wasz starszak. Czasami wpalaszuje tyle, ze az oczy przecieramy i pyta o wiecej. Innym razem przegryzie dwa kawalki miesa i ma dosc.
    Pogody Wam nie zazdroszcze, ale tej restauracyjki bardzo!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj Maz podobnie jak twoj :) no pogody za super tu nie ma, ale wszystkiego miec nie mozna ;)

      Usuń
  8. Chłopcy widać zadowoleni, modele! :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Obie moje Podopieczne (poprzednia - dziś 4,5 letni przedszkolak i aktualna - dziś 21mcy) są wszystko żerne ;) Aktualna, jakby mogła, non stop by jadła! i jeszcze i jeszcze. Potrafi zjeść 2 michy zupy, a makaron z pesto czy makaron ze szpinakiem wcina aż miło patrzeć :))

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, chyba lepiej miec wszystko - jedzace dzieci niz tadki niejadki :)

      Usuń
  10. Chłopcy wyglądają cudnie! Oj, jedzonko:) U Emilki bywa różnie. Są momenty, kiedy je jak wilk, a i czas, kiedy wszystko Jej wpycham. Pociesza mnie fakt, że przybrała na wadze. Jakimś cudem;)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes