środa, 5 marca 2014

Moja Przygoda ze Śmierdziuchem


Miałam lat 13.

Spróbowałam już dokładnie nie pamiętam z kim. Wiem,że z kuzynką na pewno,bo swoje wrażenia opisałam w Kalendarzu Szalonego Małolata - oczywiście kodami żeby Mama nie zrozumiała.
Wiem też,że z kolegą... 'na ogrodach', bo kiedyś były działki ,a potem wielkie nic.
Byłam ciekawa jak smakuje, po zapaleniu kręciło mi się w głowie.
'Weź się zaciągnij' - mówiono mi - no to się zaciągałam.

Nawet nie wiem kiedy popadłam w nałóg. Wiem,że 'na porządnie' zaczęłam palić jak poszłam do liceum. Kryłyśmy się z dziewczynami po kątach,a potem psikałyśmy się dezodorantami żeby czuć nie było i żeby się nie wydało.

Klasa sportowa - hahaha...

Potem miałam roku przerwy w trzeciej klasie,bo pieniędzy na papierosy nie miałam,a pozyczać ciągle i nie oddawać po prostu nie wypadało.

Powrót jednak nadchodził szybko : mój nałóg spotykał się ze mną na dyskotekach, wtedy,kiedy mi się nudziło lub coś mnie zdenerwowało...

Następnie wyjechałam do Irlandii,gdzie koszt papierosów oscylował koło 5,85 euro za paczkę (na dzień dzisiejszy to 9,5euro). Oczy miałam kwadratowe,gdy zobaczyłam te ceny,ale po raz kolejna czułam się bezsilna z walką wobec tak silnego przeciwnika.

Papieros towarzyszył mi na codzień,a dzięki niemu zyskiwałam w pracy 'ekstra chwilę relaksu' ,bo przerwa na fajkę to przerwa na fajkę - zawsze zaakceptowana.

I tak paliłam jeszcze lat 5. Raz więcej , raz mniej. Przeważnie paczkę dziennie. Papierosy kupowałam w Polsce,a gdy mnie tam nie było odkupowałam od znajomych,którzy lecieli w innym terminie.

Przez papierosy traciłam oddech. Za dnia budziłam się z bólem głowy, z dusznościami.
Nie powiem jak śmierdział mój dom i moje rzeczy.... Nie wiem co mnie w nich kręciło. Czy to,że wmawiałam się,że dzięki nim się uspokajam? Czy fakt,że odpalając papierosa na przystanku czas oczekiwania mijał szybciej? Czy najprzyjemniej rozmawiała mi się przy kawie i dymku?

Pamiętam,że niejednokrotnie ( tylko w Polsce) zaczepiano mnie,że taka ładna Pani,a pali.... coś w tym było.... nie,że w ładnej... w paleniu :)

Przełomem była chwila,gdy wraz z moim przyszłym Mężem wtedy jeszcze Narzeczonym zamieszkałam razem. On nie palił,ale mu moje fajury nie przeszkadzały.
Wprowadziła się jednak do Nas nowa mieszkanka,która miała dwa miesiące i musiała wdychać te smrody.
Traktowałam ją jak moją dzidzię, spała ze mną w łóżku,chodziła za mną jak pies... Z każdym wziętym buchem zastanawiałam się czy jej to przeszkadza, czy drażni , jak to jest mieszkać z palaczem.

Dnia dzisiejszego postanowiłam zakończyć moją przygodę z paleniem. Stało się to nader proste. Wcześniej zaczęłam czytać książkę Alana Carr'a 'Easy Way to stop smoking'. Czytanie tej książki zajęło mi z dobry miesiąc. Nie powiem,że była masakrycznie interesująca,ale jeden, jedyny fakt spowodował,że przestałam palić z dnia na dzień.

Człowiek ten pomógł milionom palaczy ...
'Nie chcę podzielić losu mojego Ojca,który zmarł na raka płuc,bo właśnie palił nałogowo papierosy'...

Niestety podzielił...zszkokowało mnie to tak,że stwierdziłam,że ja takiego losu dzielić nie chcę... tylko nie rak płuc... a najlepiej żaden rak....

I rzuciłam....
Nie płakałam,
Nie smuciłam się...

Dzisiaj mijają 4 lata od kiedy jestem SMOKE FREE.
Czuję się zdrowsza,a przede wszystkim silniejsza,że powiedziałam STOP.
Mam dwójkę zdrowych dzieci,które wychowują się w domu bez smrodu.
Jestem z siebie dumna...

A Wy? Palicie? Rzuciłyście?Chcecie rzucić?


P.S dzisiaj jest też światowy dzień bez dymka :)

Więc nie czekaj i rzucaj tego smroda....


35 komentarzy:

  1. Ja paliłam przed ciążą. Na szczęście ciąża była dla mnie najważniejsza, teraz jest synek i na papierosy staram się nawet nie patrzeć, bo nie powiem... czasem mam ochotę sobie pociągnąć... :( Ale tego nie robię! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nawet zapach nie przyciąga... chyba ta książka tak zawróciła mi w głowie,że papierosy przestały dla mnie istnieć... życzę dużo silnej woli...po co wracać do czegoś jak już tak dobrze Ci idzie radzenie sobie bez? :)

      Usuń
  2. Brawo, Miniu! Ja nigdy nie paliłam nałogowo, ale ''podpalałam'' jak można to tak nazwać. Pierwszego papieroska zapaliłam mając lat...20! ;))
    I moja przygoda trwała krótko, bo tak może 2 lata, w ciągu których podpalałam - od czasu do czasu. Teraz walczę z nałogiem u Męża...Oj, trudna to walka, bardzo trudna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z facetami to ciężki orzech do zgryzienia :( szczególnie jeśli chodzi o nałóg...

      Usuń
  3. Ja podpalalam od czasu do czasu, nalogowo nigdy nie palilam. W ciąży oczywiście absolutnie nie. Czasem mam ochotę strzelić bucha, ale karmie, wiec też tego nie będę robić. Mąż niestety pali, ogranicza się, mam nadzieję, że w końcu zarzuci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz,że wrócisz jak przestaniesz karmić?

      Usuń
  4. Ja raz z koleżankami spróbowałam i do dzisiaj mam wstręt (całą paczkę w piątkę wykopciłyśmy jednego wieczoru- głupie małolaty)- na samą myśl zbiera mi się na wymioty :D U mnie mama paliła i z dnia na dzień rzuciła, jak zaszła ze mną w ciążę, tata też rzucił, ale czasem musi jednego spalić papieroska na polowanku i z tego co wiem, jak w szpitalu leżałam i miałam rodzić, to tatuś ukradkiem z domu wychodził żeby przykopcić :) Jeden brat nauczył się palić w wojsku i jakieś dwa lata temu rzucił palenie- okazało się teraz,że przez papierosy nabawił się drobnych (oby) problemów zdrowotnych- jest w trakcie badań. Drugi brat jak chce to rzuci z dnia na dzień. Gdy wraca do Polski to stara się nie palić, ale kiedy wyjeżdża do pracy, to kopci ile wlezie- dla towarzystwa, chwilka przerwy w pracy 'na fajkę', a z reguły kiedy ma nerwy ... Moja koleżanka, paliła też ... i nadal pali. Nawet fakt, że w ciąży była nie zmotywował jej do rzucenia palenia. Kopciła normalne fajki i te elektryczne z jakimiś olejkami ... Nie będę się dalej rozpisywać, ale dziecku na dobre to nie wyszło :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w pracy bliska kolezanke, ktora palila z pierwszym dzieckiem, urodzila, palila, zaszla w ciaze I znowu palila... to chokerny nalog..ciezko go rzucic co dla niektorych... a moze wcalr nie chca?

      Usuń
    2. Jak się chce, to się potrafi - chociaż ja też chcę nie jeść słodkości , a jak coś słodkiego się nawinie, to wcinam, aż uszy mi się trzęsą- no ale papieros a czekolada, to bez porównania.... :)

      Usuń
  5. Brawo Miniu, jestes przykladem na to, ze chciec to moc. Co do mnie to nigdy nie palilam...nigdy sie nawet nie zaciagnelam (straszna ze mnie nudziara). Nie powiem czasem mnie ciagnelo, zeby sprobowac. Moj dziadek palil cale zycie, moj tata na szczescie rzucil kilka lat temu. Moj maz popalal okazyjnie lub aby odreagowac. Nie bylo to nalogowe pajenie, ale papierochy w domu zawsze byly. Ostatnia paczke kupil jednak w Hiszpanii podczas naszej pozdrozy poslubnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jestem z siebie strasznie dumna, ze sie udalo I w taki 'bezbolesny' sposob ;)

      Usuń
  6. Nigdy nie paliłam ani nawet nie próbowałam. Za to jak byłam dzieckiem palił mój tata. Rzucił jakoś gdy miałam coś koło 9 lat (czyli ok. 20 lat temu). Może przez to miałam i mam od zawsze wstręt do smrodu papierosów i nie cierpię jak ktoś idąc ulicą mi dmuchnie dymem w twarz, albo pali na klatce czy przystanku gdzie jest to zakazane. Wrrr. Mój mąż też nie palący (ale jako dziecko mieszkał w domu gdzie była palaczka, więc też biernie się trochę nawdychał jak ja). Gratuluję Ci słusznej decyzji i trwania w niej :) Kolejnych lat bez dymu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamietam, ze na przystanku zawsze szlammdaleko od ludzi, bo wiedzialam, ze nie kazdemu moze ten smrod przypasc do gustu..

      Usuń
    2. Miniu nie twierdzę, że Ty tak robiłaś. Napisałam po prostu co mnie wkurza w temacie. Niestety nie każdy palacz jest tak miły jak byłaś Ty (a szkoda)

      Usuń
    3. Mnie teraz ten zapach strasznie razi. Jak bylam na przecenach w Next cie to byla dluga kolejka. Ja mialam "szczescie" stac przed para (babka w ciazy), ktora palila papierosa co pol godziny. Myslalam, ze zwymiotuje im sie do kapturow... bleeee

      Usuń
  7. Gratuluję wytrwałości! Ja choć próbowałam to nigdy nie paliłam nałogowo nie mogłam znieść tego smaku w ustach.

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie palił tato rzucił gdy padła diagnoza od lekarza astma, a było to z 2o lat temu, mama paliła, ale jako jedyna palaczka w domu mogła palić tylko na balkonie rzuciła papierosy z dnia na dzień gdy nie kupiła swoich slimów na stacji z 2 lata temu, brat popala, maż w życiu nawet papierosa w ręku nie trzymał, a ja paliła, ale 3.03.2014 roku mija 8 lat jak nie palę. Zaczęłam palić jak poszłam do LO Miniu notabene klasa sportowa :) i tak paliłam z roku na rok więcej, na początku popalanie, chowanie się po toalecie w szkole na przerwie, na studiach już na legalu przed budynkiem podczas przerwy, na imprezach przy alku fajek szło dwa razy więcej i tak z papierosem w ręku spędziłam 8 lat. Miałam wielokrotne próby rzucania palenia, ale bezskuteczne dopiero rzuciłam papierosy z dnia na dzień, jeszcze jakąś część paczki zgniotłam i wyrzuciłam gdy poznałam mojego przyszłego męża wiedziałam, że dla niego komfortem nie było całowanie się z popielniczką. A był ciężko fajki szczególnie brakowało przy piwku i chyba najbardziej brakowało mi całego rytuału trzymania papierosa w ręku, odpalania, strząsania. Co zauważyłam gdy przestałam palić więcej kasy w portfelu. I też pamiętam te wszystkie triki by mama nie wyczuła palenie w rękawiczkach, trzymanie papierosa za pomocą patyków, guma do żucia...Dziś już się wyleczyłam i fajki działają na mnie jak płachta na byka, odpychają, a ich zapach szczególnie, u mnie w domu się nie pali jeśli ktoś przychodzi palący musi wychodzić, ciesze się, że jest zakaz wprowadzony palenia w miejscach publicznych bo pamiętam jak wracałam z pubu i ciuchy miałam przesiąknięte dymem. Teraz od czasu do czasu zapalimy wspólnie z mężem shisę, którą przywieźliśmy z Egiptu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak przyjechalam do Irlandii to kilka tygodni wczesniej ustanowili prawo nie palenia w miejscach publicznych.. to bylo piekne, chociaz dla mnie palaczki ciezkie do zgryzienia. Najwazniejsze, ze pozbylysmy sie tego cholerstwa ;) Gratuluje I Tobie Szczypto :*

      Usuń
  9. Ja nigdy nie miałam tego w ustach, a dym po prostu mnie odrzuca.
    Tata mój pali , ale zawsze go ganiam jak widzę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Paliłam długi czas... czy nałogowo nie wiem? Nigdy nie wolno mi było palić w domu ("bo o mnie nikt nie walczył i teraz palę"), więc nie wiele paliłam. Rzuciłam przed ciążą, potem wróciłam, teraz mam elektronicznego. I przymierzam się do książki, o której piszesz, by już nie myśleć o normalnych fajkach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj..mose podziala rowniez na Ciebie ;) powodzenia!!

      Usuń
  11. Miniuuu a pamiętasz, jak kopciłyśmy na działce do piwka albo na imprezach? Ja to tylko Tobie do towarzystwa, więc możesz nie pamiętać, ale ja zawsze byłam taka 'fajkowa do towarzystwa' na imprezach :). Pierwszego fajka (lubię tak nazywać papierosy :P) zapaliłam z mężem (wtedy jeszcze przyszłym mężem) podczas wakacji w lo. Kumpel doradził nam, żebyśmy Westy Ice schowali do zamrażarki, więc tak zrobiliśmy i paliliśmy słuchając Fisza - pamiętam to jak dziś. No i później trochę popalałam, ale tylko do alko, bo inaczej to mnie odrzucało. Teraz nie palę i mnie nie ciągnie, bo gdy spróbowałam po dłuuuugim czasie - przed, w trakcie ciąży i gdy karmiłam, nie paliłam, więc były to pewnie łącznie 2 lata, to myślałam, że zwymiotuję. Ale wspomnienia mam fajne. Mam nadzieję, że czytają Ciebie tylko pełnoletnie osoby, żeby im jakas głupota do głowy nie przyszła: PALENIE JEST BLEEEE! U mnie w domu tata popalał po kryjomu i w rodzinie dalszej też nie było nałogowego palacza, wiec pewnie dlatego w to nie wsiąkłam. Aaaa i jeszcze pamiętam, jak na naszym wesleu stałam ze znajomymi z fajkiem (wtedy nie piłam, ale jednak atmosfera imprezowa, więc się skusiłam do towarzystwa) i tata czegoś szukał. Zobaczył mnie i uciekł ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a Tobie gratuluję!!!!!!!!! Bo był okres, że naprawdę dużo jarałaś :).
      K.

      Usuń
    2. Oj tak..duzo...pamietasz jak bylam u J.w domu w Pierwsze Swieto? I A. I L. Tez byli... ooo westy ice byly fajne , ale palenie jest beeeeee

      Usuń
  12. Nie paliłam i nie palę. Nikt wśród mojej rodziny nie pali (aha oprócz teścia). Natomiast próbować owszem próbowałam, bo jestem zdania, że warto spróbować wszystkiego ;) (no dobra może prawie wszystkiego) ;) Gratuluję, masz bardzo silną wolę!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez jestem za probowaniem,chociaz nie zadnych twardych narkotykow czy cos.... do teraz jestem pod wrazeniem,ze tak latwo poszlo!

      Usuń
  13. Oj brawo dla Ciebie za rzucenie tego nałogu! Ja owszem, próbowałam PALIĆ - pierwszy raz w podstawówce z koleżanką, chyba w 8 klasie. Potem kilka razy na dyskotece w wieku nastu lat, ale dałam sobie z tym spokój. Nie pasowało mi to. Może dlatego, że w domu dymu papierosowego maiłam dość - rodzice palili, dziadek też, wujek również... ach. Stwierdziłam kiedyś, że z palenie papierosów nic się nie ma! I nie palę do dziś. Z mojego rodzeństwa tylko najmłodszy pali, reszta nie wiedzie też jakiegoś cudu w papierosach:) Wolimy zamiast palić wypić czasem sobie piwko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubie w weekend wypic kieliszek winka z Mezem :)

      Usuń
  14. Ja paliłam, jeszcze nawet w ciąży mi się zdarzało. Ale po porodzie już nie ruszyłam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja nawet nigdy nie spróbowałam.. Pamiętam, że u babci, gdzie często bywałam jak byłam mała, paliła i babcia i wujek i ciotka czasem popalała. Jak wracałam do domu to ubrania i włosy tak strasznie śmierdziały, że nie mogłam spać dopóki nie zmyłam wszystkiego. Chyba to mnie odrzuciło. W domu nikt nigdy nie palił, więc tak mi zostało ;) Mąż też nie pali na szczęście :D
    Ale bardzo bardzo gratuluję ogromnego sukcesu!! :D Babcia rzucała chyba z 4 razy, a i tak dopiero po wizycie w szpitalu na OIOMie udało jej się zmotywować..

    OdpowiedzUsuń
  16. Brawo!

    Ja paliłam długo, a zaczęłam na studiach niestety. Wyjścia z znajomymi, tu piwko tak piwko, tamten palił a ty nie zapalisz i tak się wciągnęłam.
    A teraz mija 3lata jak nie palę.
    Rzuciłam w momencie zobaczenia II kresek ;)
    I chociaż czasami mam straszną ochotę zapalić to wiem, ze na jednym się nie skończy. Poza tym nie wyobrażam sobie całować dziecka po wypaleniu fajki ;/

    I jak nie mam nic do palaczy, ich sprawa co robią ze swoim zdrowiem, tak nie potrafię zrozumieć osób - matek, ojców, dziadków którzy prowadzą wózek i palą papierosy. Chcesz palić pal, ale nie truj dziecka od maleńkości!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja podpalałam, bo lubiałam. Pierwszy raz paliłam jeszcze w szkole podstawowej.
    Fajnie jest powiedzieć : dziękuję nie pale :)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes