środa, 12 marca 2014

Mama wie najlepiej jak 'przeprowadzic' dziecko do innego pokoju

Naszukałam się w internecie...

Nigdzie nie mogłam znaleźć jakieś normalnej odpowiedzi... kiedy dziecko gotowe jest na 'pójscie' do własnego pokoju?
Ile powinno mieć miesięcy, lat?
Jak zrobić to wszystko 'delikatnie', bezstresowo?

Opinie były najróżniejsze....
A ja może zacznę od siebie...

Nie jestem Matką,która jest 'zimna' i stanowcza. Mąż chyba dobrze ujął,że Minia popada z jednej skrajności w drugą, tzn. pozwalam na 'wszystko', a jak coś chłopcy zrobią źle to zachowuję się jak choleryczka, a mój krzyk słyszą sąsiedzi w okolicy.
Chcąc nie chcąc jestem bardzo nadwrażliwą i nadopiekuńczą Matką.
Taka jestem i nikt ani nic tego nie zmieni.
Niektórzy nazywają to po imieniu,że dam sobie dzieciom wejść na głowę , inni zazdroszczą tej niezwykłej wrażliwości i wielkiego serca.
Ja na pewno wolę być taką Matką, która ma 'za dużo' miłości, aniżeli być oschłą i surową. Co to ,to nie...

Ale wracając do tematu...

Jak urodził się Starszak totalnie zgupiałam. Gubiłam się we wszystko, dopadła mnie jakaś depresja, jakiś strach, przerażenie.
Najbezpieczniejszym miejscem mojego dziecka było miejsce.....obok mnie.
Starszak zasypiał u siebie,ale łożeczko miałam blisko siebie. Przy każdym karmieniu odkładałam go do siebie, chociaż nie powiem,że wspólne noce też nam się zdarzały.
W 3 miesiącu życia Szymkowi ślinianki zaczęły intensywnie pracować przez co często się Nam zakrztuszał i to tak,że nie mógł brać oddechu. Matka Panikara więc tym bardziej musiała mieć go przy sobie w razie czego.
Koło 4 miesiąca stwierdzilismy,że czas najwyższy pozwolić Robaczkowi spać samemu,bo zaczął przesypiać całe noce ( to nic,że wstawaliśmy już przed 6).

Do jego przeprowadzki szykowałam się długo. Jak niektóre już wiecie uwielbiam moją rutynę, każda pojedyncza zmiana w moim życiu strasznie mnie paraliżuje, nie lubię nic zmieniać,no ale nadszedł czas.

Szymonka do jego własnego pokoiku przeprowadziliśmy 23 września. Miał wtedy skończone 13 miesięcy. Zdziwiona byłam,że nie przejął się w ogóle ,że nie śpi w pokoju z rodzicami,a swój pokoik polubił bardzo szybko. Wiedziałam,że gdyby pojawiły się jakieś problemy to mamy jeszcze ponad miesiąc zanim pojawi się Młody.
24 września spakowałam torbę,a następnego dnia w samo południe urodziłam Młodszego.

Młodszy - z drugim dzieckiem będzie łatwiej. Oj Młody dał mi popalić. Jest zupełnie inny, niż Starszak. To,co uspokajało Starszego to działało jak płachta na byka u Młodego. Trzeba było się wysilić, wymyśleć coś innego..

Młodszego traktowałam inaczej. Moze dlatego,że wcześniej się urodził, może dlatego,że taki był taki malutki,a miał zapalenie oskrzeli ( do dzisiaj bardzo się za to obwiniam pomimo tego,że nie mogłam nic zrobić). Młody był dla mnie takim żółwikiem, dzidzią.... Maluszkiem,który miał jeszcze troszkę czasu,ażeby pojawić się na tym świecie. Poświęcałam mu dużo czasu, pozwalałam na spanie ze mną z każdym jego piśnięciem. Ze Starszym byłam bardziej stanowcza,ale i miałam więcej energii.
Z dwójką dzieci z tak małą różnicą wieku było nie lada wyzwanie.

Ja jedyne co chciałam to spaaaać i spać,a jeśli miało to oznaczać spanie z Młodszym to się na to zgadzałam.

Przeprowadzka Młodszego do pokoju Brata miała nastapić koło jego 7 miesiąca,ale ponieważ zmienialiśmy mieszkanie to nie chciałam narażać go na dodatkowy stres.

Matka oczywiście była cała zielona,że jak to tak we dwoje w jednym pokoju,że Młody taki płaczek będzie wybudzał Starszego,że ja nie wiem jak to będzie... ale stało się. Mikuś po swoich Pierwszych Urodzinach powędrował do Szymonka.
Tydzień trwało przystosowanie się ich dwojga do nowych warunków. Były krzyki, były śmiechy, był płacz Młodszego,ale później się wszystko unormowało.

Straszak nie zwraca uwagi na płacz Młodego, baaa nie przebudza się, nie drażni go to.
Młody przestał być już taką beksą, a i nawet polubił swoje łóżeczko i nie zapeszając przesypia w nim całe noce do 6 , 6.30 u siebie !!!!!

Szymek śpi w swoim łózku (taka posklejał połamane deseczki) bez szczebelek. Nie chodzi po nocach, nie chodzi zaczepiać Mikusia. Śpi grzecznie z resztą jak zawsze....

Kiedy przeprowadzić dziecko?
Wtedy kiedy obydwoje jesteście na to gotowi.
Nie lubię osób,które próbują mi wmówić,że mając dziecko w tym samym pokoju - rodzice nie mają prywatności.
A czemu łóżko ma być jedynym miejscem na przytulanki?
Dlaczego muszę być zaściankowa? A od czego jest salon, druga sypialnia, kanapa, stół i inne miejsca ,które można w różnoraki sposób wykorzystać?
Mi dziecko w niczym nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie mając je blisko mogłam kontrolować na bieżąco czy jest przykryte, czy oddycha,mogłam szybko podać smoczka, czy pogłaskać po pleckach,czy główce jak źle mu się spało...

Znam Matki,które wyprowadziły dzieci w 3 tygodniu życia.
Znam Matki,które czekały z tą decyzją do dwóch lat i powiem Wam,że nigdy nigdy nie byłam wyrozumiała tak,jak teraz,bo uważam,że .....

Każda Mama wie najlepiej i zna swoje dziecko jak nikt inny.... 

A Wy kiedy wyprowadziłyście swoje pociechy?
Napotkałyście jakieś problemy czy poszło gładko?
Macie złote rady,którymi chciałybyście się podzielić?

 Wiosna wreszcie się pojawiła
'Chodź Mikuś, pogramy w piłkę '

Pozdrawiam,
Minia

21 komentarzy:

  1. U nas to wyglądało trochę inaczej. Jak Lulcia się urodziła od razu zamieszkała w swoim pokoju, w swoim łóżku, jedynie mama, która kp w nocy spała u Lulci w pokoju,do tego celu zakupiliśmy łóżko dodatkowe. Tata spał w sypialni i tak razem,a jednak osobno spałyśmy w pokoju Lulci. Ja szczerze bałam się spać z Lulcią w jednym łóżku bałam się, że ją przygniotę. Było parę nocek gdy spałyśmy razem w jednym łóżku, ale ja spałam na siedząco i bardziej czuwałam niż spałam więc rano byłam nie przytomna. Często zasypiałyśmy razem w łóżku nad ranem po kp. Mama wyprowadziła się z pokoju córki jak Lulcia przestała jeść w nocy tak często, a u nas było to dość szybko bo ok 4-5 mc wtedy też już przesypiała nockę i tak już mieszka i śpi sama w swoim pokoiku z czego Lulcia się cieszy i mama. Choć najbardziej nie lubię złazić na dół w nocy zaspana po omacku jak Lulcia się przebudzi do jej pokoju, bo sypialnie mamy na antresoli masakra istna. Plus dla Ciebie za te wszystkie możliwe miejsca w domu do przytulasów lubię to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to rzeczywiscie problem masz z tym schodzeniem, gdy Lulci sie cos przysni, ale brawa za szybka nauke samodzielnego spania. Lulcia dzielna jak Starszak ;)

      Usuń
  2. Ja mam zupełnie tak samo jak Ty ze Starszakiem, obawialiśmy się o Małego na początku, bo mieliśmy dość długo problem z refluksem. Na dobrą sprawę dopiero teraz mogę być bardziej spokojna w nocy i dopiero teraz mam twardszy sen. Łóżeczko stoi blisko łóżka nadal :) Nie wiem kiedy Młody będzie gotowy, a raczej kiedy ja będę gotowa :) pokój jest, a kiedy w nim Tymko na stałe...trudna decyzja :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, to trudna sprawa I bardzo indywidualna. My pokoik chlopcow mamy dosyc daleko od naszego, wiec moje obawy z przeprowadzka byly jeszcze wieksze, ale teraz wiem, ze wtedy byl dobry czas I taka kolej rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. My na razie Hanię mamy u siebie w pokoju. Jej łóżeczko stoi blisko naszego łóżka. Hania lubi w nim spać i leżakować w dzień- chociaż nie da się ukryć, że zdecydowanie woli Nasze:) W nocy budzi się jeszcze więc nie ma mowy żeby była w swoim pokoju, bo wtedy ja bym siedziała u niej całą noc, a tak, mam ją przy sobie. Przyznam się szczerze, że w nocy zabieram ją do Nas do łóżka :) Z mężulem jesteśmy zgnieceni na jednej połówce łóżka, a drugą połówkę zajmuje Hania- no ta jak się rozłoży, to na prawdę brak miejsca :) Na razie to jestem na etapie gaszenia światła na noc, bo tak to zwykle nocna lampka się paliła.
    Tak więc, etam przeprowadzki do własnego pokoju, jeszcze przed Nami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *Tam mam błąd, miał być etap a nie etam :)

      Usuń
    2. U Nas w przedpokoju (bo mamy korytarz pomiedzy pokojami) mamy zapalona lampke. Bez niej nie bylo by widac nic, a tak chlopcy moga zobaczyc gdzie sa... a Hania mala jeszcze ;) cieszcie sie nia I wspolnymi nocami ile wlezie ;)

      Usuń
  5. Gratuluję udanej przeprowadzki :)!!!! My starszego syna przeprowadziliśmy jak miał 5 miesięcy i wszystkim wyszło to na dobre. Gdy pojawiła się córeczka, też mieliśmy plan szybkiej przeprowadzki... ale na planach się skończyło, bo właśnie tak jak piszesz: z każdym dzieckiem jest inaczej. To że coś dobrze działało z pierwszym nie daję gwarancji, że z drugim będzie tak samo.
    Za każdym razem jak się przymierzaliśmy do wyprowadzki małej, to albo jedno albo drugie choruje, czyli gorzej śpi, więc właśnie w obawie, żeby się nawzajem dzieciory nie wybudzały, ciągle to odkładamy. Ale wreszcie musimy się za to zabrać!
    Pocieszające jest to, że Twoje chłopaki tak sobie świetnie poradziły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak.. zawsze jest cos co odwleczy ten krok. Ja bym sie ociagala, ale moj M. rzeczowy jest, wiec On duzo Nam pomogl w tej sprawie. Chlopacy bez siebie teraz nie zasna ;)

      Usuń
  6. U nas nasze dziewczynki były na początku z nami w pokoju ale to wymusiła sytuacja mieszkaniowa. Zanim skończyły rok przeprowadziliśmy się i zamieszkały osobno.

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas w zwiazku z sytuacja mieszkaniowa (jedna sypialnia) Stefano wciaz mieszka z nami w pokoju. Jak juz wspominalam mamy w planach zmiane mieszkania na wieksze i wtedy Steffi pohdzie ''na swoje''. Troche sie obawiam jak taka rozlaka z rodzicami (w dodatku w nowym nienznanym miejscu) bedzie wygladac. Poza tym fakt, iz syn spi u nas w sypialni ma i swoje plusy - nie musze daleko chodzic jesli w nocy zaplacze lub sie odkryje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie.. ja tez lubilam wiedziec,ze sa blisko i,ze jestem na wyciagniecie reki w razie potrzeb :)

      Usuń
  8. Od początku syn był w swoim pokoju i swoim łóżeczku. Podobnie jak Szczypta nie mogłabym spać z synem w jednym łóżku. Spaliśmy z mężem w pokoju synka jakoś do 3 mż, ale synal po 4 tyg przespał całą noc i już się nie budził na karmienie. Do tej pory śpi sam :) Z wyjątkami, gdy mamy gości i śpią w sypialni naszej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdolny Synus! brawa dla niego (jest taki w jak moj Starszak - bezproblemowy facet ) :)

      Usuń
  9. O przeprowadzaniu dzieci nic nie wiem. My w łóżku mamy zawsze kota w nocy, ale wyprowdzać jej nie mam zamiaru (fajnie grzeje nogi ;) ). Ponieważ nie jestem w dzieciowym temacie to tylko napiszę, że śliczne róże :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Alu, u mnie tez kicia czesto przychodzi sie poprzytulac ;) a kwiatki od Meza :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miniowa Mamo, jak Toto był w brzuszku zaplanowałam, że jak skończy 6mc. przeprowadzę go do drugiego pokoju. Dzisiaj ma skończone 7, zaraz 8. I co?
    Śpi u nas, baaa często śpi z nami w łóżku. Dlaczego? Bo tak czuje, bo chcę mieć go jeszcze obok i tulić w nocy.

    Czytałam wiele o tym, o co-sleeping... liczę, że wyczuję dobry moment na przeprowadzenie Toto. Może jak roczek skończy?


    Ciekawa jestem co postanowiłaś z łóżkiem Starszaka? Jest już nowe?
    Zaakceptowane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lozko zostalo stare,ale zdjelismy szczebelki ( myslalam,ze jakis zwrot z tax officu przyjdzie,a tu d..). Szymek nie wychodzi, spi w nocy bez problemu :) zuch chlopak :)

      Usuń
  12. Emilka nadal z nami, ale to za sprawą siły wyższej, znaczy się warunków;)
    Nie przeszkadza mi to w zupełności i zgadzam się z Twoim wpisem - każda mama wie jak przeprowadzić dziecko, no i kiedy jest ten właściwy, choć trudny moment:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgodnie z zaproszeniem, dotarłam :D
    Gratuluję bezproblemowej przeprowadzki. Mamą nie jestem, więc wypowiem się na podstawie tego, co było u moich Podopiecznych.
    Starsza (4,5r. przedszkolak) do niedawna spała w pokoju z rodzicami. Ale też dlatego, że nie było miejsca. Górę domu wynajmowali studentom, na dole mieszkali - pokój + kuchnia + przedpokój + sypialnia i łazienka. Ale nikomu to nie przeszkadzało. Nie wiem jak wyglądała przeprowadzka, nie udało mi się dowiedzieć ;)
    Młodsza, aktualna Podopieczna, trafiła do swojego pokoju w 5mcu życia. Ojj nie było łatwo. Źle to zostało rozegrane, bo spadło to na moje barki no i właśnie w życiu dziecka "odeszła" mama z codziennego zycia a pojawiła się obca osoba - niania. Momentami było godzina ryku, godzina spania... a nie mogłam usypiać np w wózku i przenosić..ale to nie temat na komentarz ;) Jestem zdania, że jak to zrobic to właśnie kiedy wszyscy jesteśmy gotowi i kiedy nie ma w życiu dziecka gwałtownych zmian.
    Ale dzięki tym naukom, dziś dziecko zasypia samo. Przewijam ją, przebieram w bodziaka "na dzienną drzemkę" i maluch wędruje do łóżeczka. Buziak, przytulanko, pluszaki i "mok" (smoczek) i młodej nie ma ;) Fakt, zdarza się ze jak ma dużo wrażeń, to nie chce usnąć, ale na szczęście nie zdarza się to często.

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo!!! Podziwiam,ze dalas rade I ja nauczylas... z wlasnymi dziecmi pojdzie Ci raz dwa ;) milo,ze sie u mnie rozgoscilas ;)

      Usuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes