wtorek, 18 marca 2014

Jest jeszcze za maly...

Jak wiecie na Matke Polke sie nie nadaje. W mojej krwi nie ma potrzeby "przyszycia" chlopcow do Mamy 24/7.

Pomimo, ze nienawidze zmian to przystosowuje sie do nich nader szybko.

Byla ciaza, porod...jest...Starszak...

Macierzynski trwa 26 tygodni, ale trzeba wziac urlop bynajmniej 2 tygodnie przed rozwiazaniem co oznacza, ze po urodzinach dziecka Mama ma cale 24 wspolne tygodnie.  Oczywiscie moze tez wziac urlop nieplatny dzieki ktoremu zyska dodatkowe 3 miesiace.

U Nas takie rozwiazanie nie wchodzilo w gre. Dzieki ochronie praw Mamy wracajac do pracy musze miec zagwarantowana taka lub podobna pozycje , ktora mialam przed odejsciem na macierzynski. Pracodawca jedynie moze zmienic mi ilosc dni pracujacych, czyli np z calego etatu zredukowac do pol.

Na macierzynskim dostaje sie krocie. Starczy na mleko, pieluchy I ubranka, ale szalu nie ma. Dodatkowo od tego roku zostal jeszcze opodatkowany.

Nigdy nie myslalam zeby nie wracac do pracy. Bylo dla mnie to cos naturalnego, normalnego. Odchowalam malenstwo I wracam. Nie powiem, ze wizja opiekunki zostajacej z moim dzieckiem na 4 h 3-4 dni w tyg nie napawala mnie optymizmem, ale to byla najtansza opcja.

Starszak poznal Nianie w 5 miesiacu zycia, a od 6 dzielnie bywal do niej zabierany.

Z Mlodszym pracowalam do samego rozwiazania, rodzilam w dniu, kiedy mialam na 15 do pracy (do macierzynskiego brakowalo mi niecalych 3 tyg).

Do pracy ponownie wrocilam po 6 miesiacych tym razem jednak na pol etatu, a nie na 4 dni w tyg.  Maz dzieki temu, ze pracuje ponad 8 lat w tym samym miejscu mogl pracowac w godzinach dogodnych Nam. Tak tez robimy do dnia dzisiejszego. On pracuje na ranki, a ja wieczorami. Wymieniajac sie mamy rowny kontakt z Synami, ja idac do pracy spelniam sie zawodowo I nie jestem sflustrowana ciaglym pobytem w domu.

Chlopcy jak wiecie dodatkowo chodza do zlobka raz w tyg., bo koszta sa bardzo wysokie, a szkoda, bo z przyjemnoscia zapisalibysmy ich na dwa czy trzy dni.

Czasami do siedzenia w domu z dziecmi zmusza Nas sytuacja zyciowa, czasami tak musi byc. Nie do konca rozumiem jednak Mamy, ktore pokonczyly studia I wychowuja dzieci do lat 3, 4, bo "cos" przegapia.

Ja drogie Panie zauwazylam pierwszy zabek, Starszak pierwszy raz usiadl przy mnie I pomimo aktywnosci zawodowej nie ominelo mnie nic.

O jakim wychowaniu mowimy ? Czy zlobki sa czyms gorszym? Bo poki co ja zauwazam same superlatywy.

"Jest jeszcze za maly " - pisze do mnie znajoma, ktora miala zakonczyc aplikacje I oficjalnie stac sie Pania Mecenas. Ale na co jest za maly? Czy uczac sie nie poswiecisz mu za duzo uwagi? Czy masz na mysli powrot do pracy I zostawienie go dziadkom? Chlopiec ma 13 miesiecy I wedlug mnie jest juz duzym chlopcem. O malym dziecku mowimy, gdy jest niemowlakiem. To ile powinien miec zebys byla gotowa go usamodzielnic, a moze siebie?

Czy same komplikujemy sobie zycie? Czy wygodniej jest Nam siedziec w domu? A gdzie ambicje, gdzie plany? A moze po prostu lubisz ten stan? Moze tak Ci dobrze?

Coraz wiecej matek porzuca plan "dla siebie" , czyli wyjde do ludzi, zarobie, wykorzystam nabyta wiedze I doswiadczenie, odchamie sie na czesc bycia Matka Polka.

Moze nie rozumiem, bo jestem inna. Lubie byc niezalezna, lubie miec wlasne pieniadze, lubie moja prace...

Odkad wrocilam do pracy podwojnie tesknie za Robakami, a spedzajac z nimi czas robie to aktywnie...

A Wasza jaka jest postawa w tym temacie? Jak duze musi byc dziecko by je usamodzielnic ?

37 komentarzy:

  1. Jak wiesz Ja moje dziewczynki oddałam do żłobka jak skończyły rok i wróciłam do pracy, dlaczego? bo chciałam już wrócić, bo nie nadaje się do siedzenia w domu zakopana stertą prania, prasowania i brudnymi pieluchami. Spotkałam się parę razy z krytyką jak mogłam oddać je do żłobka. Ale mam podobnie do Ciebie Miniu doczekując godziny 15 siedzę jak na szpilkach abym mogła jak najszybciej pojechać po dziewczynki i ten czas spędzamy dużo bardziej aktywniej.
    Kiedy dziecko usamodzielnić? hmm to wszystko chyba zależy od dziecka, jak jest przygotowane do samodzielności. W tamtym tygodniu poczułam się nie potrzebna swoich dziewczynkom, dlaczego? bo Moja Zuzia podtarła pupę swojej siostrze Lence i przyszłą mi o tym powiedzieć. A jeszcze nie tak dawno się urodziły...

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że każda mama wie najlepiej, który moment jest dobry na posłanie dziecka do żłobka, lub powierzenie go innej opiece. Wiadomo początki są trudne dla obu stron, ale zawsze takie będą, bez względu na to czy dziecko będzie miało 5,12 czy 29 miesięcy...
    Mój syn poszedł do żłobka gdy miał 16 miesięcy, aklimatyzacja była długa i bolesna, ale wynika to z jego charakteru niż ze zbyt wczesnego wieku. I ku mojemu zdziwieniu, zamiast wsparcia wśród otoczenia słyszałam tylko codziennie: "On jest za malutki..."
    Ręce opadają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za malutki na żłobek,ale pewnie gdyby nie przesypiał nocy i nie spał w swoim łóżeckzu było by wielkie HALLOOO... ludzie są dziwni....

      Usuń
  3. A czy czasem nie uwazacie, ze Matki same "krzywdza" dzieci utrudniajac im samodzielnosc? Za komuny chyba kazda z Nas chodzila do zlobka, wyroslysmy na ludzi I jakos sie mamy. Oczywiscie nic ani nikt nie zastapi Mamy, ale wedlug mnie powrot do pracy wplywa korzystnie na kazdego czlonka rodziny...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nasza Lulcia poszła do żłobka mając 15 mc i gdyby mi sytuacja finansowa pozwoliła na to bym mogła z nią siedzieć w domu jeszcze jakiś czas na pewno bym z tej opcji skorzystała bo lubię wspólne siedzenie z nią w domu, lubię domowe obowiązki pranie, zmywanie, prasowanie, gotowanie obiadu, etc.Ale wiedziałam, że nas na to nie stać i wiedziałam, że naturalną koleją rzeczy będzie mój powrót do pracy. Teraz odliczam minuty do wyjścia z pracy do domu nie lubię swojej pracy, wypaliłam się w niej zawodowo i chciałabym jak najszybciej zaciążyć i zrzucić ten plecak z swoich barków móc swobodnie odetchnąć. Ale w moim przypadku myślę, że gdybym miała prace, do której leciałabym na skrzydłach było by podobnie jak u Ciebie Miniu. Po za tym myślę, że nawet siedząc w domu z dzieckiem starałabym się je zapisać do żłobka na parę godz dziennie bo wiem, że jako mama z natłokiem domowych obowiązków nie byłabym w stanie zapewnić takich wydarzeń jakie mają dzieci zapewnione w żłobku. I wkurza mnie podejście "matek" pukających się w głowę i mówiących i wypowiadających się źle o żłobku, co one mogą w tym temacie powiedzieć nie mając bladego pojęcia jak tam jest skoro ich dziecko nie spędziło tam ani minuty, normalnie wywołuje u mnie gęsią skórkę. Lepsze jest posadzenie dziecka przed TV i włączenie mu na 8 godzin bajek bo brawo niż posłanie na 4 godz do żłobka. Żłobek to dla mnie cudowna instytucja i złego słowa na to nie powiem. A wszystkie mamy, które chcą tak strasznie wrócić do pracy, a szukają tylko tematów zastępczych, że do żłobka nie pójdzie bo za mały to dla mnie odpowiedź jest prosta one nie chcą wracać do pracy nie ma co mydlić oczu i się oszukiwać trzeba stwierdzić fakty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez wolalabym zeby chlopcy chodzili czesciej, ale moja tygodniowka by nie starczyla na pokrycie kosztow zlobka... masakra... co do pracy to mam widze siebie zupelnie w innej firmie, ale poki co korzystam I sie ucze, nabywam doswiadczenia, moze wykorzystam je gdzies indziej. Jesli ktos nie chce wracac do pracy to zycir, ale nie lubie zaklamania I udowodniania calemu swiatu jaka jestem super Mama, bo siedze z wlasnym dzieckiem calymi dniami w domu. Znam kilka takich przypadkow...

      Usuń
    2. Ja też znam takie przypadki, a najlepsze w tym wszystkim jest to, że dzień spędzony z mamą w domu wygląda, tak, że dziecko spędza cały dzień przed TV lub komputerem, a ma leży i pachnie i dupa rośnie eh szkoda gadać. Nie mam nic do mam, które zostają w domu bo po prostu lubią etat kury domowej tak jak ja napisałam ja to naprawdę lubiłam i spełniałam się w tym i gdyby mnie było na to stać mogła bym pobyć tą kurą domową trochę dłużej. Ale z pewnością nie do emerytury, w końcu bym zapragnęła powrotu do świata kariery zawodowej, ale tej w której bym się odnalazła, którą bym chłonęła i lubiła to robić.

      Usuń
    3. Pewnie, sa Mamy, ktore czuja sie spelnione bedac z dzieckiem w domu. Ja kura I tak musze byc, bo jak nie popiore, nie zrobie obiadu to kto ? :)

      Usuń
    4. Zapewniam, ze nie wszystkie mamy siedzace w domu z dzieckiem leza i pachna.

      Usuń
    5. Ewciu wiem, że nie wszystkie mamy siedzące w domu z dzieckiem leżą i pachną, ale niestety są i takie leżące i pachnące.

      Usuń
  5. Ja mam przed sobą roczny macierzyński i póki co nie wybiegam na przód. Teraz widzę ile frajdy sprawia mi siedzenie w domu i opieką nad córka. Myślę, że ciężko bedzie mi wrócić do pracy. Ale sa i plusy tego, nie tylko finanse, ale i radzenie sobie dziecka bez mamy i odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wedlug mnie rok to maksymalny czas siedzenia w domu, ale ja jestem inna :) cieszcie sie soba... Zoska jeszcze takaaa maluska jest !!!

      Usuń
  6. A ja mam trochę trudniejszą sytuację. Jestem na bezpłatnym wychowawczym i lekko nie jest, ale jakoś dajemy radę. Czemu nie wracam do pracy? Bo po pierwsze nie lubię jej, po drugie godziny pracy to 6-14, albo 13-21 (nie wiem co gorsze), słabo płatna, że pewnie moja pensja starczyłaby na żłobek i dojazdy, żłobka u nas nie ma, więc dojazd do jednego miejsca, praca w zupełnie innym (piszę tu o różnych miejscowościach). Nie wyobrażam sobie tego. Jestem trochę rozdarta, że muszę tu siedzieć, mimo że kocham być z synkiem, a z drugiej strony to co się dzieje w tych żłobkach... Myślę, że może na początku 1015 pójdziemy do przedszkola już. Zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jeszcze gorsze zmiany..ja robie od 15 do 23, czyli dla mnie to juz jak noc... ja tez lubie siedziec z chlopcami, ale pracowac tez lubie, a bardziej moze chce ;)

      Usuń
  7. Trudny temat i trudno ot tak sobie generalizować. W Polsce jak wiesz wypłaty są marne, nianie drogie a żłobki beznadziejne (chyba, że co poniektóre prywatne). Toteż ci rodzice, którzy nie mają wyboru godzin pracy i załatwienia opieki, nie mają też za wiele do powiedzenia w tej kwestii.
    Moja sytuacja prywatna jest taka, że stać nas na to bym nie musiała iść do pracy, natomiast nie jest na tyle wspaniała, że nie chciałabym do niej iść. Marzenia to jedno, realizacja to zupełnie co innego, gdy patrzę na oferty pracy nie wiem czy się śmiać czy płakać. Powiem już najszczerzej jak się da, czy gdy zarobię 1000 zł w porywach 1200 do ręki, w tym 500 stracę na paliwo a 400 (co najmniej) zapłacę na żłobek to będzie mi się to opłacać? (nie wspominając o godzinach pracy). A więc wolę spędzić ten czas z Młodym w domu niż na siłę udowadniać, że jestem bizneswoman. No chyba, że udałabym się na "zdobywanie doświadczenia" w przydrożnej stacji benzynowej lub biedronce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przepraszam Biedronka odpada, bo u nas nawet i tam trzeba mieć plecy, a przynajmniej nie ma żadnych ofert nigdy :)

      Usuń
    2. Zdaje sobie sprawe, ze w Pl nie jest rozowo I tak jak napisalam, ze czasami sytuacja zyciowa Nas zmusza do bycia w domu. Pisalam takze, ze I mi nie oplaca sie posylac chlopcow na caly etat do zlobka, bo wyjde na minusie, a bardzo bym chciala zeby tam chodzili jak najczesciej. Moze kiedys nastana lepsze czasy. Gdyby u Nas dofinansowywali chociaz polowe to spokojnie moglabym wrocic do pracy na caly etat. Wiem, ze czy mi sie oplaca czy nie pracy chodzic chce ;)

      Usuń
    3. Nie zgodzę się z kwestią żłobków cyt: a żłobki beznadziejne (chyba, że co poniektóre prywatne). Właśnie bardziej bym powiedziała, że zaufania nie ma do prywatnych żłobków wszystkie afery, które słyszałam w TV prasie dotyczyły prywatnych żłobków tzw klubów malucha, bo klub malucha może założyć każdy nawet osoba, która nie ma wykształcenia pedagogicznego, a wystarczy przejść kurs na młodszego wychowawcę w wysokości 180 godz i możemy sprawować opiekę nad dzieckiem w klubie malucha. A w żłobkach państwowych żłobek jest pod stałą kontrolą wydziału zdrowia, sanepidu, urzędu miasta i innych państwowych instytucji jestem w komitecie rodzicielskim w naszym żłobku i wiem ile jest tych wszystkich kontroli co do funkcjonowania żłobka. Do tego wyżywienie w prywatnych żłobkach najczęściej catering, a w państwowych kuchnia i panie kucharki na miejscu i pani intendentka układająca jadłospis zgodny z zasadami żywienia dzieci do 3 la. To tylko parę głównych różnic widocznych na pierwszy rzut oka co do żłobków prywatnych, a państwowych. Więc sorry powtórzę się po raz kolejny jeśli nie wiesz jak funkcjonuje instytucja żłobka proszę nie wyrażaj swojej opinie negatywnie, bo wkurza mnie to strasznie jako mama, której córcia chodzi do państwowego żłobka od 1,5 roku i widzę jak cudnie się rozwija jak lubi chodzić do cioci jak opowiada co robiła co będzie robić co jeść.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Napisałam komentarz odnośnie mojego negatywnego nastawienia, ale tylko widzianego przez pryzmat doświadczeń znajomych, więc być może posunęłam się za daleko w opinii "beznadziejne". Mimo wszystko w mojej okolicy nie miałabym zaufanego żłobka. (podkreślam w mojej)

      Usuń
  8. Jejku, przeraża mnie wizja pójścia do pracy i zostawienia mojej Haniuli pod czyjąś opieką. Mam nadzieję, że mi do tego czasu przejdzie. Jeszcze trochę czasu mi zostało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerazajace z poczatku, potem czlowiek sie przyzwyczaja :)

      Usuń
    2. No mam nadzieję :) Bo jak nie, to siwa będę chodziła :)

      Usuń
  9. Hmmm trudny temat. Gdy zaszlam w ciaze nie pracowalam. Teraz spelniam sie jako zona i mama. Czasami brakuje mi wyjscia do ludzi. Z jednej strony chcialbym podjac prace, ale latwe to niestety nie jest ze wzgledu na czasy w jakich zyjemy i brak znajomosci. Zyjemy z jednej pensji i jakos dajemy rade. Gdybym jakims trafem znalazla prace to musialo to by byc na pol etatu, wiec totalnie by mi sie to nie oplacalo bo moja wyplata nie starczylaby na pokrycie zlobka. Poza tym nam wyraznie powiedziano w szpitalu, iz ze wzgledu na problemy z plucami byloby lepiej zeby Stefano nie posylac do zlobka. Gdybym miala z kim zostawic Malego moze moje poszukiwania pracy bylyby bardziej agresywne.
    Ani ja ani zadne z mojego rodzenstwa to zlobka nie chodzilismy i przezylismy. Mysle, ze i nasz syn pojdzie bezposrednio do przedszkola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze jak Steffi podrosnie troszke to sobie czegos poszukac. Nie musi byc to przeciez od razu na caly etat :)

      Usuń
    2. Troche to wszystko skomplikowane. Chcialabym, ale zobaczymy co los przyniesie.Poki co, teraz gdy sezon grypowy mija, chcialabym zapisac Stefka na jakies zajecia choc raz w tygodniu.
      A przyszlosciowo to chcialabym bardzo znalezc jakies fajne przedszkole,a nie tzw. przechowalnie.

      Usuń
  10. Temat, na który każdy ma nieco odmienne zdanie. Ja - podobnie jak Ewciczka:-) Ewciu, pozdrawiam!
    Z mojej pracy zwolniłam się już przed ciążą. To był mus, bo gdybym tam została, musiałabym pełnić funkcję wolontariatu:) Z racji, że po urodzeniu Emilki byłam w takiej sytuacji jakiej byłam (no i jestem, póki co) - pełnoetatowa mama, bo praca na nią nie czekała, nie musiałam korzystać z żłobka, opiekunki itp, ale to wcale nie znaczy, że uważam te ''sprawy'' za złe. Gdyby bacie i dziadkowie nie byli ospbami czynnymi zawodowo, to myślę, że dużo wcześniej wróciłabym do pracy - w znaczeniu: zaczęła jej na nowo szukać. Żłobek nie wchodził w grę - bo jakby to powiedzieć, nie czułam takiej potrzeby i musu, skoro i tak nie pracowałam. Cieszyłam się (i cieszę), że mogłam być przy mojej Córci, bo ten czas i mnie dał bardzo wiele, jednak nie uważam, że rodzice, którzy pracują - coś stracili. Może nie urasta to w moich myślach do mega wielkiego problemu.Przed nami przedszkole - pora rozłąki - Emi do dzieciaków, mama w pracy - mam nadzieję. Póki co - przeraża mnie ten fakt. Patrząc z perspektywy czasu, myślę, że mamy, które wcześniej wracają do pracy mają nieco ''łatwiej'' - wydaje mi się, że dziecko lepiej znosi ów moment rozłąki. Być może się mylę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja w pełni rozumiem twoją decyzję co do bycia w domu z Emilką jeśli żadna praca na Ciebie nie czekała. Ja po prostu nie rozumiem osób,które uczą się latami,a potem zachodzą w ciążę i nie wykorzystują tej wiedzy, nie robią nic ze sobą... a potem się dziwią,że po kilku latach ciężko im znaleźć pracę. No pewnie,ze ciężko jak się ma znikome doświadczenie albo wiedza wyleciała bokiem.
      Im mniejsze dziecko tym wszystko chyba idzie łatwiej. Szybciej nauczy się dziecko samemu spać - jest łatwiej, pozbyć się smoka za młodu - łatwiej, nauczyć do nocnika... my nadal jesteśmy na etapie ,że jeszcze nie... niech to lato nadchodzi :)

      Usuń
  11. Zgadzam się, że to indywidualna sprawa. Niektóre dzieci szybciutko się potrafią odnaleźć w żłobku, inne potrzebują więcej czasu z mamą.
    Tak samo wydaje mi się, że lepiej jest gdy mama, która potrzebuje wrócić do pracy, bo wtedy będzie szczęśliwa (bo nie umie usiedzieć w miejscu, bo lubi pracę czy coś jeszcze innego :D), faktycznie do niej wraca. Dziecko też wyczuwa jak rodzic jest smutny, zły, nie czuje się dobrze i reaguje tak samo...
    Niektórzy realizują się poprzez zajmowanie się dzieckiem w domu, inni poprzez swoją pracę i opiekę nad dzieckiem po powrocie do domu. Co w tym złego?
    Myślę, że NIKT nie ma prawa oceniać i komentować tego, że dziecko idzie lub nie idzie do żłobka - to osobista sprawa :)
    Ja przerwałam studia po zajściu w ciążę, ale na pewno wrócę do nich w tym roku. Bardzo chcę to zrobić, bo przed urodzeniem Kuby to był mój cel nr 1. Prawdopodobnie Kuba będzie chodził do żłobka raz albo dwa w tygodniu na parę godzin. Jeśli będzie się dobrze tam czuł to nie widzę problemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazda Mama musi zyc zgodnie z wlasnym sumieniem... jesli mnie cieszy praca to do niej wracam, jesli pragne poswiecic zycie wychowywaniem dzieci to super... dziwia mnie jednak postawy wiekszosci Mam, ktore jak najszybciej chca usamodzielnic dziecko w wielu innych sprawach, a gdy przychodzi do "rozstania" z Mama kurczowo przedluzaja powrot do pracy... I zawsze maja wiele wytlumaczen dlaczego tak trudno jest wrocic do zycia przed posiadaniem dziecka..

      Usuń
  12. Czytając Twój wpis poczułam się poszczuta trochę. Bo ja CHCĘ zostać w domu na wychowawczym, póki co, na razie pół roku... Nie jara mnie stanie za kasą na Orlenie, jak do tej pory pracowałam, nie wyobrażam sobie pracować w systemie zmianowym i wracając z pracy po 12 godzinach (z dojazdami po 13) nie mieć siły nawet przytulić Młodego. Moja sytuacja jest też o tyle trudna, że nie stać mnie na żłobek, na nianię, a wychowuję Młodego sama... Musi wystarczyć mi to, co zarobię pracując w domu przed monitorem (na razie grosze), t to, co dostanę od eks.

    Jasne, mogłabym iść do pracy, mieć trochę więcej, ale uwierz mi, pracując tam, gdzie do tej pory - kwota byłaby porównywalna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, ze czujesz sie poszczuta. Po raz kolejny pisze, ze wiadomo, ze sytuacja przez ktora jestesmy zmuszone zostac w domu nie ma nic wspolnego z zachowaniem niektorych kobiet, ktorym do pracy nie predko. Czasami zycie wymaga od Nas takiego lub innego zachowania na ktore nie mamy czasem wplywu. Co innego chciec, a co innego musiec....

      Usuń
  13. No to teraz nie wiem co Ci napisać, bo ja ciągle siedzę w domku, a chłopcy mają już prawie 5 lat i 7. Ale mi jest tak dobrze. Choć marzy mi się, aby iść do pracy gdzieś, choćby na pół etatu. Ale na razie wydaje mi się to niemożliwe, bo muszę starszaka odprowadzać codziennie na przystanek, no i odbierać go, w między czasie zajmuję się młodszym, a młodszego od września zaś będę prowadziła sama do zerówki i odbierać go będę. Więc z pracy na razie nici. Wiem, że jakbym się uparła, to mogłabym jakąś opiekunkę nająć czy coś w tym stylu i iść do pracy, ale na razie nie jestem do tego zmuszona, a poza tym chyba mi tak dobrze. Przynajmniej na razie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwazniejsze, ze zyjesz zgodnie z wlasnym sumieniem ;) dla kazdego cos dobrego...

      Usuń
  14. Michaś ma 20 mc, siedze teraz w domku na wychowawczym juz ponad rok i wygodnie mi tak :) jasne sa momenty kiedy chcialabym wrocic do pracy, ale to tylko momenty, lubie byc w domu lubie byc z moim dzieckiem caly czas, bo wiem ze on mnie bardzo potrzebuje.Jest malutki chce jako pierwsza mu wszystko pokazac, nauczyc, nie chcialabym zeby robił to za mnie ktos inny.
    oczywiscie dziekuje Bogu ze moge sobie na to pozwolic, bo zdaje sobie sprawe z tego ze niektóre mamy muszą wrócić do pracy.
    I rozumiem tez mamy ktore chca same z siebie wrocic, kazda z nas potrzebuje odskoczni , jedna potrzebuję jej wiecej a druga mniej....:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Żłobki nie są ani złe ani dobre...każdy robi jak uważa, każda mama podejmuje własne decyzje, jedne się realizują w pracy inne w domu.

    Gdyby nie Babcia to nie wiem czy wróciłabym do pracy ;/ Nie umiem ufać obcym ludziom już

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes